Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 czerwca 2019

"NIEWYJAŚNIONE TAJEMNICE" - Joel Levy



Autor: Joel Levy
Tytuł: NIEWYJAŚNIONE TAJEMNICE
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Alma-Press Sp. z o.o.
Data wydania: 09.05.2019

Świat kryje mnóstwo sekretów. Ludzkość cały czas stara się rozwikłać większość z nich. Ludzie na własną rękę próbują rozwikłać niektóre tajemnice, powstają specjalne grupy badawcze, a dla niektórych staje się to wręcz sposobem na życie. Również w codziennych rozmowach, przy przysłowiowej kawce często porusza się temat tajemniczych zjawisk. Najczęściej dyskusja i pomysły na rozwiązanie tychże zagadek nie ma końca.

Tajemnice, których nie potrafią wyjaśnić najtęższe umysły.


Nakładem wydawnictwa Alma-Press ukazała się pozycja pod tytułem "Niewyjaśnione tajemnice". Książka przybliża nam misteria z czterech kategorii: TAJEMNICZE MIEJSCA, TAJEMNICZE ZDARZENIA, DZIWNE DONIESIENIA i ZAGADKOWE ARTEFAKTY. 

Joel Levy ujął w swojej publikacji 39 niewiadomych. O ile to możliwe, autor starał się wskazać możliwe wyjaśnienia przedstawionych zagadek, jednak nie zawsze były na to szanse i całość pozostawała nadal w strefie domysłów. W książce znajdziemy zagadki z czasów przed naszą erą jak np. Atlantyda, jak również te całkiem współczesne np. zniknięcie samolotu MH370 Malaysia Airlines, do którego doszło 8 marca 2014 roku. Lecący z Kuala Lumpur do Pekinu samolot Boeing 777-200ER należący do Malaysia Airlines zniknął z radarów nad Morzem Południowochińskim. Pięć lat po katastrofie zaginięcie pasażerskiego samolotu MH370 nadal pozostaje tajemnicą! Rodziny 239 ofiar nadal nie wiedzą co stało się z ich bliskimi!

Podsumowując, "Niewyjaśnione tajemnice" to pięknie wydana, bogato ilustrowana pozycja. Zawiera ponad 120 fotografii, map i rysunków. Gratka dla miłośników zagadek ludzkości.

Joel Levy jest pisarzem i dziennikarzem z Londynu. Jest autorem kilkunastu książek o nauce i historii, w tym: "Pobudź swój umysł" czy "50 typów broni, które zmieniły bieg historii". Pisał także artykuły dla "British National Press", pojawiał się w krajowej telewizji i wielu lokalnych i krajowych programach radiowych. Wieloletni student historii nauki i medycyny, Joel posiada tytuł licencjata nauk biologicznych i tytuł magistra psychologii.

wtorek, 8 stycznia 2019

"ŚWIĄTECZNY LIST" - Elyse Douglas





Autor: Elyse Douglas
Tytuł: ŚWIĄTECZNY LIST
Liczba stron: 360
Wydawnictwo:
Kobiece
Data wydania: 16.11.2018


Bohaterką "Świątecznego listu" jest 30-letnia Evelyn Sharland. Uwielbia spokój i swoją pracę pielęgniarki, która pochłania ją bez reszty. Pewnego dnia odwiedza stary sklepik z antykami, a w nim znajduje mosiężną latarnię, w której znajduje wiekowy list. Z zaskoczeniem spostrzega, że zaadresowano go do osoby o imieniu Evelyn Sharland, mieszkającej w Nowym Jorku. To nie może być przypadek...

"Świąteczny list" to urocza historia o pięknej miłości, która nie dała się zamknąć w ramy czasowe. Motyw podróży w czasie brzmi dość nieprawdopodobnie,  ale uwierzcie mi,  że wyszło bardzo realnie.  Jeśli chodzi o słowo "świąteczny" w tytule to jest ono odrobinkę mylące.  Chodzi mi o to,  że nie jest to typowa powieść bożonarodzeniowa,  więc śmiało możecie ją czytać w dowolnym miesiącu w roku.  Rzecz dzieje się jesienią i zimą,  a tytułowy list został napisany 24 grudnia,  więc to by było na tyle jeśli chodzi o motywy świąteczne. 

Nowy Jork z 1885 roku nie jest przyjaznym miejscem dla współczesnej kobiety. Historie, które przenoszą nas w przeszłość naprawdę pozwalają docenić postęp społeczny. Szczególnie dotyczący emancypacji kobiet. Mimo wszystko niesamowicie było przenieść się w czasie i oczami bohaterki zobaczyć jak żyło się kiedyś. Zawsze niezwykle interesuje mnie jak dawniej ubierali się ludzie, co jedli, gdzie pracowali, jak spędzali wolny czas bez nowoczesnych technologii, jak się wysławiali. To była naprawdę ciekawa podróż w czasie. 

"Świąteczny list" to piękna opowieść na zimowe wieczory. Jest mieszanką powieści obyczajowej, romansu i fantastyki. 

Elyse Douglas to pseudonim pisarskiej pary: Elyse Parmentier i Douglasa Penningtona. Elyse dorastała w pobliżu morza, spacerując po plażach, czytając i pisząc opowiadania oraz poezję. Jej pasja do literatury pchnęła ją do studiowania literatury angielskiej. Przez wiele lat pracowała jako nauczyciel ka języka angielskiego, aktorka i logopeda. Elyse i Douglas napisali wspólnie wiele powieści, w których często pojawiał się motyw podróży w czasie.

Moja ocena: 7/10

wtorek, 2 października 2018

"W ŻYWE OCZY" - J.P. Delaney

Autor: J.P. Delaney
Tytuł: W ŻYWE OCZY
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 05.09.2018

"Spotkał ją. Uwierzył jej. Nie powinien."
Po sukcesie powieści "Lokatorka" J.P. Delaney przybywa do nas z nową książką. "W żywe oczy" to stara historia, nieco podrasowana, do czego sam autor przyznaje się w posłowiu. Postanowił porządnie się za nią wziąć i na podobnej bazie stworzyć lepszą opowieść. Czy autorowi się udało? Choć thrillery psychologiczne nie są w czołówce moich ulubionych gatunków, to myślę, że tak, udało się.

"W żywe oczy" to historia Claire, studentki aktorstwa. To jej hobby, praca, a zarazem rola życia. W swoim własnym mniemaniu Claire jest świetną artystką, więc gdy policja proponuje jej udział w tajnym śledztwie, dziewczyna zgadza się bez wahania. Wcześniej studentka zajmowała się demaskowaniem niewiernych mężów, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że ma prawdziwy talent.

"Bo jeśli kobieta nie może ufać facetowi, który mówił, że zawsze ją będzie kochał to komu na tym świecie można ufać?"

Nie umiałam polubić bohaterki, ale najnowsza powieść autora okazała się naprawdę wciągająca. Niekiedy zaskakująca, a miejscami niejasna i pełna niedomówień. Claire Wright wciąga nas w swoją grę, w której tylko ona naprawdę wie, co jest prawdą, a co kłamstwem. Przynajmniej tak jej się wydaje. Zakończenie może budzić mieszane uczucia. Po przeczytaniu kilku recenzji zauważyłam, że zdania są skrajnie podzielone. Kilka rozdziałów przed końcem lektury postanowiłam poczytać parę opinii na portalu Lubimy Czytać. Szalenie rozbawiło mnie stwierdzenie, powtarzające się zresztą kilka razy, że na końcu brakuje tylko inwazji kosmitów. Z rezygnacją i pewną dozą ekscytacji zabrałam się za dokończenie książki. I wiecie co? W moim odczuciu zakończenie jest naprawdę przyzwoite, może ciut przegadane, ale jak na thriller psychologiczny naprawdę poprawne i realne. Z czystym sumieniem polecam. Dodam jeszcze, że okładka jest naprawdę rewelacyjna. Zarówno przód i tył to prawdziwe cudeńko. Minimalizm rządzi. Do tej okładki nie umywa się oryginał, co bardzo mnie cieszy.

Moja ocena: 7/10

środa, 5 września 2018

"TAJEMNICZY CZARNY KOT. LEGENDY I PRZESĄDY" - Nathalie Semenuik


Autor: Nathalie Semenuik
Tytuł: TAJEMNICZY CZARNY KOT. LEGENDY I PRZESĄDY
Seria: Souvenir
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Alma-Press Sp. z o.o.
Data wydania: 09.05.2018

Chciałabym opowiedzieć Wam dziś o pewnej pozycji dotyczącej przesądów na temat kotów. Nie byle jakich oczywiście, tylko tych legendarnych, czarnych i nieustannie tajemniczych. Propozycja wydawnictwa Alma-Press to nie lada gratka dla wszystkich kociarzy, a założę się, że jest Was tu mnóstwo. 

Zacznę od informacji czysto technicznych. Jest to książka w rozmiarze 170x20x115, czyli niewielka. Pomimo swoich rozmiarów jestem pełna podziwu jak pięknie została wydana. Kartki są bardzo grube i porządne, papier wspaniałej jakości, a zawarte ilustracje to miód dla oczu. Mnóstwo retro plakatów i pięknych ilustracji, oczywiście nie kosztem tekstu, bo jest go naprawdę sporo jak na taką książeczkę. Identycznie jest z cytatami, tym razem to miód dla duszy. Sama okładka sprawia wrażenie takiej mięciutkiej poduszki. Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię.  Tomik posiada także złotą  materiałową zakładkę.

"Kot może zostać waszym przyjacielem, jeżeli jesteście tego godni, ale nigdy waszym niewolnikiem" - Theophile Gautier

Publikacja w bardzo przystępnym i zrozumiałym języku opowiada nam o roli kotów na przestrzeni wieków. Część informacji była mi doskonale znana, a część to wiedza zupełnie nowa i jakże interesująca. Dzieje kotów w pewnych latach były naprawdę burzliwe i barbarzyńskie, dlatego nawet osoby, które za nimi nie przepadają, będą zbulwersowane. 

"Nieważne czy kot jest szary czy czarny, byleby łapał myszy" - Deng Xiaoping

Nie jestem osobą przesądną, ale kiedy czarny kot przebiegnie mi drogę, moja pierwsza myśl to dziwna panika, wynikająca ze starych zabobonów. Macie podobnie? Wiedzcie więc, że od dziś kiedy takowy kot przebiegnie nam drogę, wystarczy pomyśleć życzenie, a ono się spełni. 

Czarna kawa i czarny kot byli wspaniałymi towarzyszami dzisiejszego poranka. Jest to pozycja obowiązkowa dla miłośników kotów wszelkiej maści, ale też idealny podarunek dla bliskiej osoby. 


wtorek, 21 sierpnia 2018

"NOCNY CZŁOWIEK" - Jorn Lier Horst


Autor: Jorn Lier Horst 
Tytuł: Nocny człowiek
Cykl: William Wisting (tom 5) 

Seria: Mroczny zaułek 
Liczba stron: 388
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 14.08.2018


Z ogromną przykrością muszę przyznać, że nadszedł ten dzień, w którym muszę pożegnać się z jednym z moich ulubionych autorów. Wydawnictwo Smak Słowa wypuściło właśnie na rynek ostatnią część przygód sympatycznego policjanta Williama Wistinga. Dla wielu czytelników będzie to jednak radosna informacja. Szczególnie ucieszy tych, którzy chcą mieć natychmiast pod ręką kolejny tom, oraz tych, którzy chcieliby zapoznać się z historią bohaterów po kolei. 

Tym razem mamy do czynienia z naprawdę ohydną i zapadającą w pamięć zbrodnią. Norwescy policjanci widzieli już wiele w swojej karierze, ale zabójstwo dziecka zawsze wywołuje największe emocje. Nie inaczej jest tym razem. Komisarz Wisting nie może wyrzucić ze swojej pamięci makabrycznego obrazu, jakim był widok dziecięcej głowy wbitej na pal. 

W "Nocnym człowieku" sporą rolę w śledztwie odgrywa Line, która jest dziennikarką, a zarazem córką głównego bohatera. Po raz kolejny dziewczyna prowadzi swoje własne dochodzenie. Przyznam szczerze, że wolałam tomy, w których rola Line Wisting była ograniczona do minimum. Dziewczyna kreowana jest na wspaniałą dziennikarkę, być może odziedziczyła coś po tacie, ale nie oszukujmy się. Nie byłaby aż tak skuteczna, gdyby ojciec był listonoszem lub ogrodnikiem. To dzięki niemu miała mnóstwo newsów i chociaż pomogła w rozwiązaniu sprawy, to jednak znajomości bardzo się jej przydały. Jednocześnie autor nakreśla nam sposób w jaki media coraz nachalniej wchodzą w pracę policjantów. Utrzymanie czegoś w tajemnicy staje się naprawdę trudne. Poza Line, William ma jeszcze syna i w tej książce autor wplótł w końcu wątek Thomasa. Cieszę się bardzo, że mogłam poznać go bliżej. 

Podsumowując, "Nocny człowiek" to lektura porównywalna swoim poziomem do poprzednich książek. Jako ciekawostkę dodam, że moje ulubione części to "Kluczowy świadek", czyli tom drugi oraz "Felicia zaginęła", czyli tom szósty. Te dwie książki otrzymały ode mnie wyższe noty, natomiast pozostałe trzymały bardzo wyrównany poziom. Jest mi bardzo smutno, że to już koniec niesamowitej przygody , którą przeżyłam z kryminałami Horsta. Jeśli jeszcze nie czytaliście to polecam bardzo gorąco. Jedenaście tomów intrygujących zagadek kryminalnych czeka na Was.

Moja ocena: 7/10

Cykl o Williamie Wistingu:

GDY MROK ZAPADA / KLUCZOWY ŚWIADEK / GDY MORZE CICHNIE / JEDNA JEDYNA / NOCNY CZŁOWIEK / FELICIA ZAGINĘŁA / SZUMOWINY / POZA SEZONEM / PSY GOŃCZE / JASKINIOWIEC / ŚLEPY TROP

środa, 4 lipca 2018

"LAWLESS" - T.M. Frazier


Autor: T.M. Frazier
Tytuł: LAWLESS
Cykl: The King, tom 3
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 24.05.2018


"Lawless" to trzeci tom mrocznej, erotycznej i brutalnej serii T.M. Frazier. Poprzednie tomy zrobiły na mnie ogromne wrażenie, powiało nowością i świeżością, więc nie mogłam odpuścić sobie lektury "Lawless". Choć historia poprzednich bohaterów została już zakończona, wciąż pozostali ci poboczni i równie interesujący. Myślę, że większość czytelniczek czeka na historię Preppy'ego, oczywiście ze mną na czele, ale tym razem poznajmy historię Beara. 

Jego prawdziwe imię to Abel, ale mało kto o tym wie. Chłopak od urodzenia związany jest z gangiem motocyklowym, a jego przyszłość została z góry zaaranżowana. Z gangu można odejść tylko martwym. Czy na pewno? 

Nie będę ukrywać, że historia Thii i Beara trochę przypomina wcześniejszą relację Kinga i Ray. Zły chłopak ma do czynienia z dużo młodszą dziewczyną i wprowadza ją w swój bardzo mroczny świat. Oboje wpadają w wir niebezpiecznych zdarzeń, okrutnych, wręcz wstrząsających. Czasami ten ogrom krzywd tak mnie przytłaczał, że zastanawiałam się czy autorka chciała zrzucić na tych dwoje wszystkie nieszczęścia świata. Sama Ti zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Szybko wybaczyłam jej nieracjonalne zachowanie z początku książki, wszak jakoś ta historia musiała się zacząć i od tej pory trzymam za nią kciuki. Dziewczyna wyróżnia się nie tylko urodą, ale także smykałką do pracy i interesów. Myślę, że wspólnie z Bearem stworzą coś ekstra z jej wcześniejszego dorobku. 

Serdecznie polecam Wam kontynuację tej serii, bo choć zaczyna się irracjonalnie to tak jak cześć pierwsza kończy się z przytupem. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać cierpliwie na kolejne książki Frazier. "Soulless" ma się ukazać już w sierpniu. 
Moja ocena: 7/10

T.M. Frazier – bestsellerowa autorka „USA Today”. Urodziła się w Nowym Jorku, ale kiedy miała osiem lat przeprowadziła się z rodzicami i starszą siostrą na Florydę, gdzie do dziś, wraz z mężem i córką, cieszy się pełnym słońcem. W liceum należała do kółka autorskiego i niemal od razu zakochała się w pisarstwie. Nie zdawała jednak sobie sprawy, co przyniesie przyszłość. Chociaż chciała zostać reporterką, utknęła w nudnej pracy przy nieruchomościach na dziesięć lat. Niemal porzuciła marzenie o byciu autorką. Jednak słuchając męża, który mówił jej, że musi gonić pasję, po wielu nieprzespanych nocach, podjęła decyzję i napisała pierwszą powieść. A potem kolejną i jeszcze następną. W końcu stała się finalistką Goodreads Choice Award w kategorii autorów najlepszych romansów.

wtorek, 26 czerwca 2018

"MORDERSTWO PRZY RUE DUMAS" - M.L. Longworth


Autor: M.L. Longworth
Tytuł: MORDERSTWO PRZY RUE DUMAS
Cykl: Verlaque i Bonnet (tom 2) 
Liczba stron: 340 
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 06.06.2018

Po drugi tom przygód Verlaque’a i Bonnet sięgnęłam tylko i wyłącznie z czystej przekory. Pierwsza część serii miała sporo minusów, w związku z czym czytanie szło mi niezwykle opornie. Nie licząc na wiele postanowiłam dać serii szansę i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Dwa popołudnia wystarczyły abym uporała się z całością.

Tym razem autorka proponuje nam historię, która skupia się na uczelnianym kampusie. Zamordowany zostaje dziekan Wydziału Teologii. W poprzedniej recenzji zastanawiałam się jak pisarka widzi udział Marine w kolejnych sprawach. Okazuje się, że kobieta jest tu jak najbardziej na miejscu, pracuje przecież na Uniwersytecie. Marine i Antoine mogą więc nadal pracować razem, przy okazji celebrując powrót do dawnego romansu. Verlaque zyskał trochę sympatii w moich oczach. Okazuje się, że jest bardzo skomplikowanym mężczyzną, z wieloma tajemnicami, które autorka dawkuje nam bardzo powoli. Krótkie rozdziały sprawiają, że czyta się szybko i sprawnie.

Jeśli chodzi o te okropne "bises" (całus), które notorycznie występowało w części pierwszej, to spieszę z informacją, że tutaj również nastąpiła znacząca poprawa. Osobiście znalazłam ten zwrot tylko dwa razy, chyba, że coś przegapiłam. Nawet nie wiecie ile ta książka na tym zyskała!

Podsumowując, uważam, że to właśnie "Morderstwo przy Rue Dumas" powinno być pierwszym tomem serii. Zyskałaby zdecydowanie więcej czytelników. Czekam na dalsze losy bohat
erów i mam nadzieję,  że znów pozytywnie mnie zaskoczą.  

Moja ocena: 7/10

niedziela, 17 czerwca 2018

"CHŁOPAK TAKI JAK TY" - Ginger Scott


Autor: Ginger Scott
Tytuł: CHŁOPAK TAKI JAK TY
Cykl: Jak my (tom 1)
Seria: Young
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 25.05.2018


"Chłopak taki jak Ty" to kolejna młodzieżowa propozycja, którą oferuje nam Wydawnictwo Kobiece. Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, ale siła wyższa sprawiła, że recenzuję ją dopiero teraz.

Historia Joss Winters jest bardzo prosta, a zarazem niezwykle bolesna. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa dopóki jej rodzina się nie rozpadła. Mama odeszła, a brak wsparcia i alkoholizm ojca sprawiły, że stała się krnąbrną i zbuntowaną nastolatką. Kiedyś, w jej świecie pojawił się chłopak, który uratował jej życie, a w związku z tym bardzo dobrze jej się kojarzy. Joss wyjątkowo pielęgnuje te wspomnienia. Po ośmiu latach od tamtych wydarzeń chłopak pojawia się znowu i tym razem dziewczyna nie pozwoli mu zniknąć. 

Bohater męski został ciekawie wykreowany, ponieważ autorka troszeczkę rozmazuje granice i nie wiemy dokładnie czy on naprawdę jest taki wyjątkowy czy tylko główna bohaterka go tak odbiera. Nie ulega wątpliwościom, że Wes jest bardzo dobrym człowiekiem aczkolwiek niesamowicie tajemniczym i taki pozostaje do końca lektury. Osobiście jestem fanką innego, drugoplanowego bohatera i jest nim Kyle. Jeśli chodzi o samą fabuła sądziłam, że autorce nie uda się mnie zaskoczyć. Na początku książki działo się źle, następnie pojawił się promyk nadziei i wszystko zaczęło się układać. Bałam się, że tego zaskoczenia nie będzie, a jednak było! Warto więc poczekać na rozwój wydarzeń. 

Autorka wybrała bardzo aktualne tematy, ponadczasowe, trudne, bolesne. Na stronie Ginger Scott wyczytałam, że jest wielką fanką szeroko pojętego sportu i w swoje książki lubi wplatać ten wątek, dlatego w powieści bardzo duża część fabuły opiera się właśnie na sporcie. 

Zakończenie sprawiło, że miałam bardzo mieszane uczucia. Jak wspomniałam wyżej miałam trochę czasu na to, aby przybliżyć Wam tę historię, w związku z czym przeglądając Instagram udało mi się wyczytać, że książka będzie miała drugi tom. Za granicą jest on już dostępny i tym sposobem wszystko nabrało sensu. Czekam więc bardzo niecierpliwie, bo jest to wartościowa historia, którą trzeba poznać. Polecam serdecznie wszystkim nastolatkom jak również osobom pełnoletnim. Przyznam, że książki z serii Young z Kobiecego naprawdę mi się podobają.

Moja ocena: 7/10

piątek, 11 maja 2018

"LALECZKI" - Anna Snoekstra

Autor: Anna Snoekstra
Tytuł: LALECZKI
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 11.04.2018


"Laleczki" to druga wydana w Polsce powieść Anny Snoekstry. Pochodząca z Australii pisarka debiutowała powieścią "Córeczka", która zebrała świetne recenzje. Przyznam szczerze, że nie miałam o tym pojęcia, ponieważ nie czytałam pierwszej książki autorki, natomiast rzuciło mi się w oczy co innego. Po premierze "Laleczek" do sieci dość szybko zaczęły spływać recenzje i sporo czytelników postawiło na porównanie obu tytułów. W wyniku tych porównań powyższy tytuł wypadł blado. Osobiście książkę przeczytałam bardzo szybko, ale pomyślałam, że poczekam z recenzją, przemyślę sobie to i owo. 

Colmstock to malutkie miasteczko w Australii, na które ostatnio spadają same tragedie. Po pożarze gmachu sądu i śmierci małego chłopca, który został uwięziony w środku, ktoś podrzuca na progi domów porcelanowe laleczki. Są one łudząco podobne do dziewczynek, które tam mieszkają. 

Rose Blake to młoda dziewczyna i aspirująca dziennikarka. Póki co jedynie samozwańcza, a jej prawdziwa praca polega na serwowaniu piwa dla gliniarzy w lokalnej gospodzie. Rose bardzo chce się wyrwać z tej dziury i potrzebuje opowieści. Dziwne lalki to temat, który spadł dziewczynie jak z nieba. Wbrew zaleceniem miejscowej policji Rose postanawia samodzielnie odkryć, co kryje się za historią lalek. 

Jakiś czas temu czytałam podobną powieść pod tytułem "Mroczne zakamarki". Ten sam duszny klimat, mała, nudna mieścina, silnie związana ze sobą lokalna społeczność, gdzie od lat wszyscy się znają i wiedzą o sobie wszystko, dziewczyna, która na własną rękę chce rozwikłać zagadkę. Jeśli czytaliście "Mroczne zakamarki" to "Laleczki" także przypadną Wam do gustu. 

Jak już wspominałam wyżej, książkę czyta się bardzo szybko, jest ciekawie i zagadkowo. Mimo to po skończonej lekturze uznałam, że jest to dziwna książka. Bardzo gorzka. Nie mam pojęcia co autorka chciała uzyskać i co przekazać czytelnikom. Chyba coś w stylu, że nie zawsze ambicje i ciężka praca są kluczem do sukcesu.

Rozwiązanie okazało się niesamowicie zaskakujące, a jednocześnie banalne w swojej prostocie. Do tej pory czuję się dziwnie skonsternowana z powodu tego zakończenia i mam ochotę krzyczeć "naprawdę!?", "serio!?". Podsumowując, książkę oceniam jako bardzo dobrą, choć pozostawia po sobie gorzki posmak. 
Moja ocena: 7/10

czwartek, 19 kwietnia 2018

"DETEKTYW ARROWOOD" - Mick Finlay


Autor: Mick Finlay
Tytuł: DETEKTYW ARROWOOD, tom 1
Cykl: Arrowood Mystery
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 02.03.2018

William Arrowood jest prywatnym detektywem. Nie tak sławnym jak Sherlock Holmes, ale równie skutecznym. Uważa, iż jego bogaty konkurent po prostu ma szczęście, a doktor Watson opisujący jego przygody sprawia, że nazwisko Sherlocka nie schodzi z pierwszych stron gazet. Niestety nie wszystkich mieszkańców Londynu stać na taki wydatek. I właśnie tutaj do akcji wkracza duet Arrowood i Barnett.


Londyńska socjeta szuka pomocy u Sherlocka Holmesa, pozostali idą do niego.

Norman Barnett, to taki odpowiednik doktora Watsona, nieodłączny kompan i pracownik Williama Arrowooda. Ku mojemu zaskoczeniu to właśnie on okazał się narratorem tej opowieści. Miałam nawet wrażenie, że gra tam często pierwsze skrzypce, wykonuje większość prac, w czasie gdy jego szef je, czyta, pije bądź dedukuje. Cóż, taki już los mieszkańców Południowego Londynu, gdzie kwitnie przemoc, prostytucja, analfabetyzm, brud, smród i niesamowite ubóstwo. To właśnie ze względu na czas i miejsce akcji zdecydowałam się na tą lekturę. Wyjątkowo długo zastanawiałam się czy warto, przeczytałam nawet fragment książki na stronie wydawcy. Sama okładka nie zawsze jest gwarancją dobrej książki, a niestety czasu jest zbyt mało, aby tracić go na te nudne i nijakie.

Zdecydowanie Londyn w 1895 roku nie jest fajnym miejscem, ale jakże klimatycznym. Ten retro kryminał osadzony w barwnych czasach czytało mi się naprawdę przyjemnie. Poza ogólną sprawą prowadzoną przez detektywów poznajemy także szereg innych, ciekawych postaci oraz śledzimy życie prywatne wszystkich zainteresowanych. Wielu z nich bardzo polubiłam i czekam na ich kolejne przygody. Okazuje się bowiem, że pomimo rozwiązania sprawy "Detektyw Arrowood" powinien mieć swoją kontynuację, tak więc czekam i jednoczenie serdecznie polecam. 

Moja ocena: 7/10

niedziela, 25 marca 2018

"MROCZNY UKŁAD" - Dawid Waszak

Autor: Dawid Waszak
Tytuł: MROCZNY UKŁAD
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 19.02.2018


Niesamowite, że minęło już pięć lat odkąd czytałam i recenzowałam pierwszą książkę Dawida Waszaka. Jego debiutancką, krótką, ale treściwą powieść pamiętam do dziś. Kolejne dwie książki także przypadły mi do gustu i generalnie jest to autor, którego, że tak powiem biorę w ciemno. 

"Mroczny układ" to historia Kacpra Zborowskiego, który wraca do rodzinnego miasta po długim pobycie za granicą. Jarocin przyciąga go do siebie, pomimo tego, że chłopak nie ma tu kompletnie nikogo bliskiego. Szczęście mu sprzyja, bo od razu na wstępie poznaje piękną kelnerkę i daje mu to nadzieję na miłą znajomość, a może nawet miłość, ale jak to w thrillerach bywa sielanka natychmiast się kończy. Kacper znajduje ją martwą i zostaje oskarżony o morderstwo. 

Historia pełna tajemnic, mnóstwo niewiadomych i znaków zapytania, a przede wszystkim korupcji. Takich nadużyć ludzie prędko nie wybaczają, dlatego też cała sprawa trzymana jest w ścisłej tajemnicy. Będąc na miejscu bohatera chyba bym zwariowała ze strachu, ewentualnie spakowała walizkę i wyjechała bardzo daleko. Kacper uparł się jednak na rozwiązanie zagadki, a pomagała mu w tym Linda, dziewczyna, która początkowo nie zdobyła mojej sympatii. Wszystko zmieniło się w chwili gdy duet Kacper - Linda wkroczył do akcji. W tym "związku" to zdecydowanie ona nosiła spodnie i nie raz uratowała chłopakowi skórę. Takie kobiety lubię. Sam główny bohater często rozśmieszał mnie swoim postępowaniem i choć to thriller naprawdę tak było. Działał pośpiesznie i bardzo nieracjonalnie. Nie wiem czy było to zamierzone i autor celowo stworzył postać takiego "roztrzepańca", czy tylko ja odniosłam takie wrażenie? Napiszcie mi koniecznie w komentarzach jeżeli czytaliście książkę. 

Całość czyta się szybko i sprawnie, widać, że autor ma już swój styl. "Mroczny układ" łączy się z "Czerwienią obłędu", w którym mogliśmy poznać bliżej ojca Kacpra. Książka kończy się oczywiście w kulminacyjnym momencie, kiedy tak bardzo chciałoby się wiedzieć co dalej. Czekam więc na dalsze losy Kacpra i Lindy. Osobiście debiutanckie "Narodziny zła" to moja ulubiona z czterech powieści, jakoś tak dzięki niej autor kojarzy mi się z przerażeniem i grozą. "Mroczny układ" faktycznie był mroczny, były momenty smutne, groźne, śmieszne, ale to nie było do końca to czego w tej powieści szukałam. Być może większe przerażenie dopadnie mnie w następnej części. Brzmi to trochę jakbym książki nie polecała, ale to absolutnie nie tak. Była bardzo dobra, choć tak bardzo inna od pozostałych. Przeczytajcie i sami oceńcie. 

Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 19 lutego 2018

"KINDNESS BOOMERANG. 365 sposobów jak zmienić świat i siebie" - Orly Wahba


Autor: Orly Wahba
Tytuł: KINDNESS BOOMERANG. 365 sposobów jak zmienić świat i siebie
Liczba stron: 384
Data wydania: 17.01.2018
Wydawnictwo: Buchmann

Życzliwość to towar deficytowy i choć coraz więcej się o niej mówi to jednak nie jest trendy. Wszyscy doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. W pędzie życia i codziennych problemach często sami mamy problem z pozytywnym nastawieniem, nie mówiąc już o pozytywnym traktowaniu innych. Przyznam, że sama czasem mam z tym trudność, ale staram się sięgać po pozytywne książki i lgnąć do życzliwych ludzi. Wierzę także w karmę i już kilka razy przekonałam się, że coś w tym jest. Orly Wahba również uważa, że dobro powraca jak bumerang, a jej misją stało się szerzenie życzliwości dla osób wokół nas, a także dla nas samych. Ja jestem zdecydowanie na tak. 

"Kindness Boomerang" nie jest typowym poradnikiem. Jak mówi rozszerzenie tytułu mamy tutaj 365 sposobów na to jak codziennie być lepszym człowiekiem. To taki swoisty kalendarz, który zawiera datę, zadanie, cytat oraz krótką refleksję autorki dotyczącą wyżej wspomnianego zadania. Dzięki temu książka może być dla nas elementem codziennego planu dnia lub możemy sobie wracać do niej co jakiś czas. Przyznam, że cytaty są naprawdę inspirujące. Któż z nas ich nie lubi? Tutaj znajdziemy prawdziwą skarbnicę świetnych zdań i myśli, a dla przykładu przytoczę cytat królujący najczęściej w mediach społecznościowych. 

"Nie mów mi, że ogranicza nas tylko nieboskłon, skoro na Księżycu są już ślady stóp" - Paul Brandt. 

Jeśli chodzi o zadania, które proponuje nam autorka, są one czasem tak banalne, że człowiek ma ochotę się roześmiać dlaczego sam na to nie wpadł. Niestety codzienna rzeczywistość tak właśnie działa, że zapominamy o sobie i nie mamy dla siebie czasu. Są również zadania trudniejsze, na przykład zbiórka zabawek dla dzieci z domów dziecka. Chodzi mi tu bardziej o trudność logistyczną niż ogólnie. Aczkolwiek przyznajcie sami, że zadanie typu znajdź chwilkę dla siebie jest proste, a często o tym zapominamy. Zadań jest mnóstwo i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Dodatkowo komentarze autorki bardzo mi się podobały. Były krótkie, rzeczowe, ciekawe i dające "kopa" do działania. 

Serdecznie polecam Wam powyższą książkę. Ten nietypowy dziennik wspaniale sprawdzi się jako prezent, a także pomoże Wam w podjęciu prostych działań, które sprawiają, że dzień będzie lepszy i piękniejszy. Bądźmy życzliwsi dla siebie i innych.
Moja ocena: 7/10

sobota, 20 stycznia 2018

"GDY MORZE CICHNIE" - Jorn Lier Horst


Autor: Jorn Lier Horst 
Tytuł: GDY MORZE CICHNIE
Cykl: William Wisting (tom 3) 

Seria: Mroczny zaułek 
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 22.11.2017


Witajcie. Dziś na blogu bardzo lubiany przeze mnie autor, czyli John Lier Horst z kolejną porcją przygód Williama Wistinga. Będzie to wyjątkowo krótki wpis, ponieważ książki o komisarzu prezentowałam już wielokrotnie, a ponieważ wszystkie mają punkty styczne i trzymają dość równy poziom, to zapraszam do kliknięcia w tytuł i zerknięcia na moje poprzednie opinie. 

Malownicze Stavern znowu po sezonie, co wcale nie sprawia, że policjanci mają mniej pracy. Pod apteką zostaje znaleziony postrzelony mężczyzna, a mniej więcej w tym samym czasie na pogorzelisku znalezione zostają zwęglone zwłoki. 

Brzmi intrygująco i ciekawie, ale przyznam szczerze, że początkowo akcja toczyła się jak flaki z olejem. Zaczęłam się zastanawiać co się dzieje, bo zazwyczaj wszystkie powieści autora wciągały mnie od pierwszych stron. Na szczęście Horst kolejny raz udowodnił, że wie co robi. Finalnie mogę powiedzieć, że lektura okazała się pozytywnym zaskoczeniem i choć całość jest dość spokojna, a śledztwo wydaje się toczyć bardzo leniwie, to książka znów trafiła do folderu moich ulubionych powieści.  Pozornie nieistotne tropy układają się w wielką sprawę. Warto wspomnieć, że choć polskie wydanie ukazało się teraz, to generalnie książka funkcjonuje w obiegu od 2006 roku.  Dlaczego o tym mówię? Treść, która powstała jedenaście lat temu znalazła odzwierciedlenie w obecnych czasach. Jest to dla mnie niezwykle przerażające i nie chcę myśleć co będzie działo się na świecie za kolejne jedenaście lat. Nie piszę wprost o co chodzi, odkryjcie to sami. Horst jak zawsze trzyma poziom, a jego powieści są kapitalne.

Wydawnictwo Smak Słowa szybko i sprawnie wydaje kolejne tomy, co jest niewątpliwym plusem, bo jak sami wiecie, nic tak nie drażni jak brak kontynuacji ulubionych książek. Seria niestety zbliża się ku końcowi, nad czym bardzo ubolewam. Polecam Wam serdecznie cały cykl.

Moja ocena: 7/10

Cykl o Williamie Wistingu:

GDY MROK ZAPADA / KLUCZOWY ŚWIADEK / GDY MORZE CICHNIE/ FELICIA ZAGINĘŁASZUMOWINY / POZA SEZONEM / PSY GOŃCZE / JASKINIOWIEC / ŚLEPY TROP

środa, 17 stycznia 2018

"SIEDEM DNI RAZEM" - Franceska Hornak



Autor: Franceska Hornak
Tytuł: SIEDEM DNI RAZEM
Liczba stron: 374
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 15.11.2017

Franceska Hornak to brytyjska dziennikarka i autorka debiutanckiej powieści "Siedem dni razem". Tę piękną, klimatyczną okładkę mogliście widzieć na moim Instagramie już jakiś czas temu, aczkolwiek nie dajcie się zwieść. W tej powieści motyw świąt pełni rolę drugoplanową, są one po prostu tłem dla rozgrywających się wydarzeń. Autorka skupia się na relacjach rodzinnych, które na pierwszy rzut oka powinny być proste i serdeczne, a są poplątane i pełne dawnych żali skrzętnie zamiatanych pod dywan.

Rodzina Birchów zmuszona jest do przejścia kwarantanny w okresie świątecznym. Wszystko za sprawą pracy ich córki Oliwii, która miała styczność z osobami zarażonymi śmiercionośnym wirusem Haag. Emma i Andrew cieszą się, że spędzą święta z córkami, bo odkąd dorosły takie rytuały stały się rzadkością. Tak naprawdę cieszy się tylko Emma, ostoja rodziny, bo jej zgorzkniały mąż już dawno zamknął się w sobie i zwyczajnie nic mu się nie podoba. Generalnie cała czwórka ma w sobie mnóstwo, żalu, rozgoryczenia i zniechęcenia. Kwarantanna zmusza rodzinę do spędzania czasu wspólnie, przez co atmosfera w domu przypomina siedzenie na tykającej bombie. Kto by pomyślał, że to właśnie wtedy wyjdą  na jaw rodzinne sekrety, poczucie krzywdy i przeróżne niedomówienia. Co stanie się z rodziną Birchów?

Franceska Hornak stworzyła bardzo dobrą powieść o rodzinie, która już dawno straciła familijny charakter. Każdy z jej członków myśli o sobie, ma swoje życie i wrażenie, że inni go nie rozumieją. Okres świąteczny nie sprzyja wcale poprawie nastroju, wręcz przeciwnie. Ciepła i miła dla oka okładka, a jakże gorzka treść. Podsumowując, jeśli macie ochotę zagłębić się w rodzinne relacje, przeczytać opowieść, która jest pełna trafnych spostrzeżeń i brak jej cukierkowego zakończenia to koniecznie sięgnijcie po powyższy tytuł. Rodzinka Birchów poleca się na śnieżne, zimowe wieczory. Będzie troszkę zabawnie, trochę smutno i nostalgicznie. Polecam. 
Moja ocena: 7/10

piątek, 5 stycznia 2018

"PRZED ZMIERZCHEM" - Nora Roberts


Autor:  Nora Roberts
Tytuł: PRZED ZMIERZCHEM
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 26.10.2017

Bardzo późno odkryłam uroki prozy Nory Roberts, ale jak to mówią, nic straconego. "Przed zmierzchem" to dopiero druga czytana przeze mnie powieść autorki, a biorąc pod uwagę jej dorobek pisarski (ponad 200 tytułów) to niewiele. Mimo to już mam ochotę dodać Norę do grona ulubionych pisarek. 


Najnowsza opowieść to historia Bodine Longbow oraz jej licznej rodziny. Babcia, prababcia, dwaj bracia, rodzice i przyjaciele prowadzą dochodowy interes na ranczu w Montanie. Ośrodkiem wypoczynkowym kieruje najmłodsza z klanu, wspomniana wyżej Bodine. Dziewczyna ma głowę do interesów, jest skrupulatna i bardzo pracowita, a zarazem pełna sympatii i zaufania do swoich pracowników. Na takim ranczu mogłabym pracować nawet ja! Wracając do fabuły, pewnego dnia na ranczo wraca dziecięca miłość Bodine, a zarazem jej podwładna i koleżanka zostaje znaleziona martwa. 

W książce odnalazłam mnóstwo punktów stycznych z wydanym w czerwcu "Kłamcą". Znajduje się tu wszystko to, co poprzednio bardzo mi się podobało, a mianowicie wielowątkowość, szczypta romansu połączona z historią obyczajową, wielopokoleniowa, zżyta rodzina, silnie zarysowany obraz społeczności lokalnej, gdzie wszyscy się znają. Nora Roberts zabiera nas w podróż na ranczo, które tak bardzo różni się od miejskich scenerii. Zamiast szpilek nosi się tu kowbojki, do pracy jeździ się konno, a stenson (kapelusz z szerokim rondem) to obowiązkowa cześć garderoby zarówno dla kobiet i mężczyzn. Ciężka praca od rana do wieczora przynosi efekty, ale nie pozostawia bohaterom zbyt wiele czasu na rozrywkę. 

Tytułowy zmierzch ma w tej książce dwa wymiary. Jeden dotyczy pory dnia, która będzie pełnić ważną funkcję w życiu jednej z bohaterek. Drugi to imię pewnego wspaniałego konia. Zwierzę wykreowane przez autorkę zachowuje się prawie jak człowiek i również pełni ważną funkcję w tej historii. Zdecydowanie wśród bohaterów to właśnie ten niezwykły, uczłowieczony koń jest moim faworytem. Polubiłam także Jessikę, piękną dziewczynę z Nowego Jorku, która porzuciła miasto na rzecz wiejskiego rancza i udowodniła, że "damulka z miasta" potrafi sobie poradzić w zupełnie innej rzeczywistości.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Poza wydarzeniami, które toczą się w czasie teraźniejszym poznajemy również historię Alice, ciotki Bodine, która kiedyś odeszła od rodziny. Jest to bardzo smutna i brutalna opowieść, ale żeby dowiedzieć się jak się kończy musicie po nią sięgnąć! Teraźniejsze i przeszłe losy bohaterów mieszają się ze sobą i choć czasem autorka zbyt drobiazgowo opisuje pewne sytuacje to nie sposób tej książki odłożyć.

Czekam niecierpliwie na kolejną opowieść Nory. Jeśli podobał Wam się "Kłamca" sięgnijcie koniecznie po najnowszą historię pisarki. Skuście się na kowbojski klimat i dajcie się porwać surowej, a zarazem luksusowej Montanie.

Moja ocena: 7/10

piątek, 29 grudnia 2017

"ŚWIATŁO W CICHĄ NOC" - Krystyna Mirek


Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: ŚWIATŁO W CICHĄ NOC
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 08.11.2017

"Światło w cichą noc" to pierwszy tom z serii "Willa pod kasztanem",  a zarazem moje pierwsze spotkanie z twórczością Krystyny Mirek. Ciepła,  świąteczna lektura to coś,  co powinien przeczytać każdy, niezależnie od wieku. Taka klimatyczna, magiczna książka na zimowy czas bardzo dobrze robi.  Poza tym dla wielu moli książkowych jest na pewno nieodłącznym elementem bożonarodzeniowej tradycji,  tak samo jak ubieranie choinki czy pieczenie pierniczków. Co roku obiecuję sobie, że przeczytam przynajmniej jedną świąteczną pozycję i bardzo podoba mi się to moje postanowienie. 

Bożonarodzeniowa propozycja Krystyny Mirek opowiada o ludziach,  dla których święta są głównie przykrym obowiązkiem,  a nie powodem do radości.  Pierwszoplanowym bohaterem jest Antek,  chłopak z rozbitej rodziny,  który nie może wybaczyć ojcu,  że ich porzucił i założył nową rodzinę.  Za namową mamy tuż przed świętami odwiedza babcię,  której nie widział bardzo długi czas.  Natomiast babcia,  jak to babcia,  zrobi wszystko by nie wypuścić wnuka z rąk i nie stracić go drugi raz. Przy okazji bohater ponownie nawiązuje znajomość z sąsiadami z dzieciństwa i pomaga im zmierzyć się z traumą, którą przeszli. 

Pani Krystyna ma bardzo lekkie pióro, całość czyta się bardzo szybko i sprawnie. Najbardziej polubiłam babcię Kalinę, taką ciepłą iskierkę tej opowieści. To właśnie babcia uświadamia wnukowi, że sekret szczęścia polega na przebaczaniu i zapominaniu. Jest to bardzo trudne, ale bez tego żaden z bohaterów książki nie ruszy dalej. 

Gdy lektura dobiegła końca byłam lekko rozczarowana,  ponieważ nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione,  a ja bardzo chciałam wiedzieć co dalej, a w szczególności jak rozwinęła się znajomość Antka z Magdą, która wcześniej budziła w nim raczej negatywne uczucia. Odwiedziłam facebookowy profil Pani Krystyny,  z którego dowiedziałam się,  że będzie kolejny tom! Cieszę się bardzo i czekam.

Obecnie trwa sezon poświąteczny, na każdym kroku multum wyprzedaży, dlatego też łapcie okazję i przedłużcie sobie świąteczny, zimowy odpoczynek. Poza tym niektórzy z nas obchodzą Boże Narodzenie w styczniu, a więc macie jeszcze czas, aby obdarować kogoś tą ciepłą opowieścią. Polecam. 

Moja ocena: 7/10

niedziela, 8 października 2017

"MROCZNE ZAKAMARKI" - Kara Thomas

Autor: Kara Thomas
Tytuł: MROCZNE ZAKAMARKI
Liczba stron: 416
Data wydania: 20.09.2017
Wydawnictwo: Akurat

Kara Thomas serwuje nam młodzieżową powieść grozy. Jest to historia dwóch nastolatek, które jako dzieci były zeznawały w sprawie o zabójstwo. Osobę, którą rzekomo widziały w pobliżu ofiary skazano na śmierć, a wyrok ma się dokonać już niebawem. Tymczasem Tessa i Callie, które nie widziały się od prawie dziesięciu lat spotykają się w Fayette ponownie. Nie jest to miłe spotkanie, ponieważ dziecięca przyjaźń nie wytrzymała próby czasu, a dodatkowo dziewczyny coraz bardziej zdają sobie sprawę, że zostały zmanipulowane, a to co widziały, do dziś nie jest dla nich do końca jasne. Aby odkryć prawdę muszą na nowo sobie zaufać i sięgnąć pamięcią do mrocznych zakamarków swoich umysłów.

W prowincjonalnym miasteczku w Pensylwanii, na każdym kroku czają się ponure tajemnice. 

Duszny klimat małych mieścinek to coś co uwielbiam. Zawsze dobrze mi się czyta, gdy fabuła osadzona jest w zawężonej lokalizacji małego miasteczka. "Mroczne zakamarki" to debiut Kary Thomas, który początkowo wydawał mi się odrobinę nudny, jednak z każdą kolejną stroną zyskiwał na wartości. Tessa Lowell to bardzo skryta i zamknięta w sobie osoba. Jej ojciec niedawno zmarł, a matka i ukochana siostra zniknęły z jej życia, nie wyjaśniając dlaczego. Dziewczynę przygarnęła babka, która nie jest zbyt rozmowna ani uczuciowa. Tessa boryka się z samotnością, poszukuje własnej tożsamości, a przy okazji odkrywa prawdę o swojej rodzinie. Głównym atutem powieści jest zdecydowanie zakończenie. Kompletnie nieprzewidywalne i szokujące. Naprawdę włos zjeżył mi się na głowie i zostałam wyprowadzona w szczere pole, bo nie spodziewałam się tego, co się wydarzyło. Kara Thomas to kolejna pisarka, która udowadnia nam, że potworem może być ktoś po kim kompletnie się tego nie spodziewamy. Wystarczy dobrze się rozejrzeć. "Mroczne zakamarki" to udany debiut młodej autorki.


Kara Thomas
(ur. 1990 r.) – amerykańska pisarka specjalizująca się w powieściach grozy. Sławę przyniósł jej debiutancki thriller „Mroczne zakamarki”, nominowany do m.in. Pennsylvania Young Reader’s Choice Award, Georgia Peach Book Award oraz TAYSHAS Reading List. Thomas jest również uznaną autorką scenariuszy m.in. dla Warner Brothers Television. Obecnie mieszka na Long Island z mężem i przygarniętym kotem.

Moja ocena: 7/10


poniedziałek, 18 września 2017

"DZIEŃ CZWARTY" - Sarah Lotz

Autor: Sarah Lotz
Tytuł: DZIEŃ CZWARTY
Liczba stron: 416
Data wydania: 02.08.2017
Wydawnictwo: Akurat

Po bardzo realistycznej i złowrogiej powieści "Troje", Sarah Lotz powraca z nowym tytułem. "Dzień czwarty" ma podobną szatę graficzną, choć chyba nic nie przebije czarnych stron, które posiadała pierwsza książka. Okładkowe ciemne barwy sugerowały mroczny klimat. 

Tym razem autorka zaprasza nas w rejs luksusowym statkiem. "Piękny marzyciel" to kolos przypominający Titanica, mieszczący na swoich pokładach około trzech tysięcy pasażerów. Początkowo wycieczka zapowiada się nieźle, załoga dwoi się i troi, aby zapewnić ludziom rozrywkę i relaks. Nadchodzi jednak tytułowy dzień czwarty i wszystko się zmienia. Kompletnie niewytłumaczalna awaria sprawia, że statek dryfuje. Załoga nie udziela żadnych informacji. Ludzie zaczynają się złościć, ponieważ mają wykupione bilety powrotne do domów, poza tym zamknięcie większości barów działa na nich jak płachta na byka. Sarah Lotz krok po kroku, godzina po godzinie opisuje wydarzenia na statku. Uczestnicy wycieczki są coraz bardziej rozgoryczeni, źli, zmęczeni. Dodatkowo ci, którzy wykupili najtańsze kajuty muszą szukać miejsca do spania pod gołym niebem, ponieważ zepsuta kanalizacja sprawia, że nie da się wytrzymać wszechogarniającego smrodu. Nie działa wi-fi, nie ma ciepłych posiłków, nie można skorzystać z toalety. Luksusowy rejs zmienia się w farsę. Dodatkowo coraz więcej osób choruje, część ma omamy, a dodatkowo sprzątaczka znajduje w kajucie ciało martwej kobiety... 


"Dzień czwarty" dzieli się na dwie części z czego pierwsza jest zdecydowanie dłuższa. Wydarzenia poznajemy naprzemiennie z perspektywy kilku uczestników rejsu. Jest ciekawie, trochę dwuznacznie, tajemniczo, kryminalnie. Jednocześnie autorce udało się świetnie opisać zachowanie ludzi, którzy zmuszeni są przebywać ze sobą na jednej przestrzeni. Brak jakiegokolwiek kontaktu z kapitanem i światem zewnętrznym rozbudza w ludziach najgorsze instynkty. Zaczynają się awantury, krzyki, histeria. Na statku panuje kompletny chaos, a uczestnicy wycieczki ustalają swoje własne zasady. Pracownicy statku czują się zastraszeni, część porzuca swoje obowiązki i poddaje się wszechogarniającej panice. 


Druga część jest krótka, zawiera około 80 stron i bardzo, ale to bardzo dezorientuje czytelnika. Zgodnie z założeniami powieści postapokaliptycznej Sarah Lotz stara się przybliżyć nam wydarzenia, które nastąpiły po odnalezieniu statku. "Serwuje" nam to w formie krótkich rozmów z osobami, które przeżyły. Są to przedziwne wywiady, bardzo dezorientujące. Przyznam, że wprawiły mnie w osłupienie, a mój umysł nie był w stanie uwierzyć bohaterom. Powiem więcej, oni nie wierzyli sami sobie i mieli ku temu powody. 


Finał powieści dość mocno mnie oszołomił. Przyznam szczerze, że nie cierpię takich zakończeń, ponieważ jako nałogowa książkoholiczka nie mogę zacząć w spokoju kolejnej lektury. Myślę i analizuję ten koniec i za każdym razem mam mętlik w głowie. Takie cuda tylko z Lotz. Gorąco zachęcam. Jeśli macie chęć na dużą dawkę niepokoju, niepewności i napięcia to na pewno się nie zawiedziecie. 
Moja ocena: 7/10