Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2019

"OGIEŃ I KOŚĆ" - Rachel A. Marks



Autor: Rachel A. Marks
Tytuł: Ogień i Kość 
Cykl: Otherborn 
(tom 1)
Seria: Young 
Liczba stron: 480 
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 27.02.2019



Bardzo lubię powieści z serii YOUNG wydawane przez Wydawnictwo Kobiece. Zarówno obyczajówki jak i fantastyka do tej pory mnie nie zawiodły. Tym razem wybrałam tytuł "Ogień i kość", który okazał się oczywiście kolejnym strzałem w dziesiątkę.

"Osiemnastoletnia Sage o
d roku żyje na ulicach Los Angeles, nie wiedząc, że jest zaginioną córką bogini ognia. Kiedy wpada w pułapkę i trafia do ukrytego magicznego półświatka musi przysiąc wierność jednemu z pięciu rodów. Jednak nic nie wie o nowym świecie, w którym przyszło jej żyć. Staje się jedną z najważniejszych osób w mitycznym Los Angeles."

Autorka stworzyła baśniowy świat pełen magii i niezwykłych mocy. Starożytne wierzenia oraz współczesna miejska sceneria łączą się ze sobą tworząc naprawdę ciekawą historię. Rachel A. Marks czerpała garściami z mitologii celtyckiej, a idąc tym tropem bohaterami powieści uczyniła bóstwa oraz zrodzonych z nich półbogów i półboginie. Taką właśnie istotą jest Sage. 

Celtowie są bezpośrednimi przodkami 
Irlandczyków i tu autorka stworzyła Faelana, męskiego bohatera, który jest narratorem tej opowieści na przemian z Sage. Nie muszę dodawać, że z miejsca stał się moim ulubieńcem. Sama Irlandia zaś, pewnie wielu z Was kojarzy się z magią, druidami i wróżkami. Dokładnie to wszystko znajdziecie w tej książce. Wróżki, selkie, cienie i alfary to istoty niższe, natomiast druidzi cieszą się większą rangą. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o Aelii, która sprawia wrażenie płytkiej i niezwykle denerwującej osoby, ale jest świetną celtycką kapłanką. Druidka przypomina mi trochę Blair z serialu "Plotkara". Nie każdy ją polubi, a jednak uważam, że wiele wnosi do tej opowieści.

Akcja powieści toczy się wartko, przygody bohaterów wywołują szybsze bicie serca. Zazwyczaj wolę krwawe fantasy, osadzone w dawnych czasach, bez jakiejkolwiek technologii, ale szczerze powiem, że ten świat też do mnie przemawia. Gatunek urban fantasy ma to do siebie, że pozwala nam wierzyć, iż magia istnieje wokół nas, tuż obok, tuż za ścianą. 

Podsumowując, "Ogień i kość" to opisana z pazurem, pełna zaskakujących zwrotów akcji, trzymająca w napięciu historia, która łączy klimat współczesnej powieści urban fantasy z pradawną magią i celtyckimi wierzeniami. 

Moja ocena: 8/10



Rachel A. Marks — wielokrotnie nagradzana autorka i profesjonalna artystka, która pokonała raka. Uwielbia surfować i jeździć na swoim motocyklu. Prywatnie: uzależniona od czekolady. Została wybrana jako Osoba, Która Prawdopodobnie Jako Jedyna Przeżyje Apokalipsę Zombie. Ma nadzieję, że nigdy nie będzie musiała bronić tego tytułu.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

"DZIEWCZYNA Z WIEŻY" - Katherine Arden



Autor: Katherine Arden 
Tytuł: DZIEWCZYNA Z WIEŻY 
Cykl: The Winternight Trilogy (tom 2) 
Liczba stron: 512 
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 13.03.2019

"Dziewczyna z wieży" jest drugim tomem trylogii autorstwa Katherine Arden. Rosyjska baśń oczarowała rzesze dorosłych na całym świecie, w tym oczywiście mnie. Pod uroczą okładką książki kryje się jeszcze piękniejsza historia. Książka magiczna, mroczna, zimowa. 

Druga część zaczyna się w momencie, w którym skończyła się pierwsza. Weszłam więc "gładko" w powyższą opowieść. Wasilisa Pietrowa od zawsze była wyczulona na świat, który ją otaczał. Pilnie słuchała i wierzyła w bajki i opowieści swojej starej niani. Nigdy nie pasowała do Leśnej Ziemi, czyli majątku, którym zarządzał jej ojciec. Po wydarzeniach z pierwszej części, Wasia, chcąc nie chcąc, musi opuścić dom. W średniowiecznej Rusi kobiety nie mają wielkiego wyboru drogi życiowej. Klasztor lub małżeństwo - to wszystko co może im zaoferować świat. Wasia nie chcąc dać się zamknąć w złotej klatce, wybiera ucieczkę. 

Bohaterka stworzona przez Arden jest genialna. Prosta, szczera, odważna. Pomimo ciężkich czasów, dziewczyna słuchała własnego serca i po prostu była sobą. Gdy bliscy pytali Wasię czy jest czarownicą, dziewczyna odpowiada ła szczerze - "nie wiem". Nigdy nie próbowała się wybielać. Choć miała wiele tajemnic, jej umysł pozostawał otwarty i bohaterka dopuszczała do siebie różne wersje zdarzeń, które miały miejsce, choć wiedziała, że swoim zachowaniem naraża rodzinę na wygnanie, a nawet śmierć. Wierzyła w stare baśnie i podania, widziała przeróżne czarty, zjawy i domowe stworki. Bannik, czyli duch łaźni, domowik, inaczej opiekun domowego ogniska czy waziła, chroniący konie i stajnie nie raz pomogli dziewczynie w kryzysowej sytuacji. Nawet groźna północnica była Wasi przychylna. Moc duchów słabnie, więc są bohaterce wdzięczne za pamięć i wiarę. Tylko to sprawia, ze nadal istnieją.

Choć promowana jest jako baśń dla dorosłych, nie brakuje tam wydarzeń, które starają się odzwierciedlać prawdę historyczną. Katherine Arden przez rok mieszkała i studiowała w Moskwie i wydaje mi się, że ten krótki okres czasu wystarczył, aby w jej głowie powstał zarys baśniowej trylogii. 

"Dziewczyna z wieży" to opowieść o kobiecie, której życie zależy od tego jak głęboko potrafi ukryć prawdę o tajemnicach swojego życia. Wasia to odważna, silna i odrobinę pyskata kobieta na tropie tajemnicy. Do tego szczypta magii, romansu i historii. Idealne połączenie na wieczorny relaks z książką.


The Winternight Trilogy:
1) Niedźwiedź i słowik
2) Dziewczyna z wieży 
3) The Winter of the Witch (w przygotowaniu)

Moja ocena: 8/10

wtorek, 8 stycznia 2019

"ŚWIĄTECZNY LIST" - Elyse Douglas





Autor: Elyse Douglas
Tytuł: ŚWIĄTECZNY LIST
Liczba stron: 360
Wydawnictwo:
Kobiece
Data wydania: 16.11.2018


Bohaterką "Świątecznego listu" jest 30-letnia Evelyn Sharland. Uwielbia spokój i swoją pracę pielęgniarki, która pochłania ją bez reszty. Pewnego dnia odwiedza stary sklepik z antykami, a w nim znajduje mosiężną latarnię, w której znajduje wiekowy list. Z zaskoczeniem spostrzega, że zaadresowano go do osoby o imieniu Evelyn Sharland, mieszkającej w Nowym Jorku. To nie może być przypadek...

"Świąteczny list" to urocza historia o pięknej miłości, która nie dała się zamknąć w ramy czasowe. Motyw podróży w czasie brzmi dość nieprawdopodobnie,  ale uwierzcie mi,  że wyszło bardzo realnie.  Jeśli chodzi o słowo "świąteczny" w tytule to jest ono odrobinkę mylące.  Chodzi mi o to,  że nie jest to typowa powieść bożonarodzeniowa,  więc śmiało możecie ją czytać w dowolnym miesiącu w roku.  Rzecz dzieje się jesienią i zimą,  a tytułowy list został napisany 24 grudnia,  więc to by było na tyle jeśli chodzi o motywy świąteczne. 

Nowy Jork z 1885 roku nie jest przyjaznym miejscem dla współczesnej kobiety. Historie, które przenoszą nas w przeszłość naprawdę pozwalają docenić postęp społeczny. Szczególnie dotyczący emancypacji kobiet. Mimo wszystko niesamowicie było przenieść się w czasie i oczami bohaterki zobaczyć jak żyło się kiedyś. Zawsze niezwykle interesuje mnie jak dawniej ubierali się ludzie, co jedli, gdzie pracowali, jak spędzali wolny czas bez nowoczesnych technologii, jak się wysławiali. To była naprawdę ciekawa podróż w czasie. 

"Świąteczny list" to piękna opowieść na zimowe wieczory. Jest mieszanką powieści obyczajowej, romansu i fantastyki. 

Elyse Douglas to pseudonim pisarskiej pary: Elyse Parmentier i Douglasa Penningtona. Elyse dorastała w pobliżu morza, spacerując po plażach, czytając i pisząc opowiadania oraz poezję. Jej pasja do literatury pchnęła ją do studiowania literatury angielskiej. Przez wiele lat pracowała jako nauczyciel ka języka angielskiego, aktorka i logopeda. Elyse i Douglas napisali wspólnie wiele powieści, w których często pojawiał się motyw podróży w czasie.

Moja ocena: 7/10

wtorek, 13 listopada 2018

"NARODZINY KRÓLOWEJ" - Rebecca Ross

Autor: Rebecca Ross
Tytuł: NARODZINY KRÓLOWEJ
Cykl: Narodziny królowej, tom 1
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 19.09.2018

Przemiło jest po długiej przerwie wrócić do powieści fantasy. Niegdyś mój ulubiony gatunek, przez jakiś czas spychany był na boczny tor. Zatęskniłam, przejrzałam tytuły i wybrałam dla siebie propozycję wydawnictwa Kobiecego, a mianowicie "Narodziny królowej".

W królestwie Valenii uzdolnione dzieci mogą uczyć się jednej z pięciu pasji. Dom o wdzięcznej nazwie Magnalia oferuje wykształcenie w jednej z pięciu dziedzin. Pasją jest sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość i wiedza. Brienna nie wykazuje szczególnych zainteresowań żadną z pasji, ale dziwnym sposobem zostaje przyjęta do Magnalii. "Narodziny królowej" to opowieść o dziewczynie, która zmieni bieg historii, choć to nie ona jest tytułową królową. 

Tytuł zaskoczył mnie tym, że nie ma tam żadnego miłosnego trójkąta, co jest częstym i popularnym motywem przewodnim takich historii. Powieść skupia się na trudnych wyborach, jakich musi dokonać główna bohaterka i na wartościach jakimi kieruje się człowiek. Rebecca Ross zrobiła ukłon w stronę kobiet i w swoją historię wplotła motyw niezwykłego szacunku do płci pięknej. Córki są szczególnie wyczekiwane i traktowane jak tytułowe królowe. W świecie, który wykreowała Rebecca Ross tylko i wyłącznie kobiety są w stanie posługiwać się magią. Motyw pasji również do mnie przemówił, ponieważ nie czytałam jeszcze nic w podobnym stylu. 

Szata graficzna jest cudowna, a zdjęcie nie oddaje uroku tej okładki. W środku znajdziecie bardzo dokładny spis postaci, drzewa genealogiczne poszczególnych rodów oraz wspaniałą mapę, czyli wszystko co jest potrzebne do szczęścia fanom powieści fantasy.

Ciężko mi uwierzyć, że to debiut autorki. Jestem pozytywnie zaskoczona i zamierzam kontynuować czytanie powieści fantastycznych. W "Narodzinach Królowej" znalazłam silne postaci kobiece, szczyptę magii, mnóstwo przyjaźni, wartką akcję, ciekawie wykreowane krainy i odrobinę miłości. Tytuł zdecydowanie wart uwagi. Chciałabym jak najprędzej poznać dalsze losy Brienny i jej towarzyszy.
Moja ocena: 8/10


Rebecca Ross — to urodzona w Georgii autorka powieści młodzieżowych i fantasy, która uwielbia swojego męża, psa i stale rosnący stos książek do przeczytania. Nie może żyć bez kawy, pieszych wędrówek po górach i dzikich kwiatów, które zbiera za swoim domem. Żyje po to, aby pisać. Pisze po to, aby inni mogli żyć jej historiami.

wtorek, 1 maja 2018

"SZEPTUCHA" - Katarzyna Berenika Miszczuk

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: SZEPTUCHA, tom 1
Cykl: Kwiat paproci
Liczba stron: 352
Data wydania: 03.02.2016
Wydawnictwo: W.A.B.


Katarzynę Berenikę Miszczuk odkryłam zupełnie niedawno,  czytając wydaną w tamtym roku "Obsesję".  Pomimo sporego dorobku pisarskiego jakoś nie było wcześniej okazji. Podczas lektury "Obsesji" dowiedziałam się także,  że autorka jest z zawodu lekarką,  co dało się odczuć w czytanej pozycji.  Identycznie było z "Szeptuchą",  ale o tym poniżej. 

"Szeptucha" to pierwszy tom rozpoczynający cykl fantasy o wdzięcznym tytule "Kwiat paproci".  Główną bohaterką jest Gosława Brzózka,  która właśnie skończyła studia lekarskie i musi odbyć praktyki,  aby móc wykonywać wybrany zawód.  Wszystko zapowiada się miło i ciekawie,  ale niestety Gosia nie spędzi roku na zajęciach w szpitalu.  Przemieszka go w małej wsi w towarzystwie szeptuchy, kota i starego kapłana, który także ma u swego boku praktykanta, w dodatku niezwykle przystojnego. W świecie stworzonym przez autorkę Polska nadal jest Królestwem,  a wielobóstwo i zabobony mają się świetnie.  Gosia,  która podchodzi do życia bardzo poważnie nie może znieść myśli,  że ktoś taki jak szeptucha naprawdę uważa,  że może leczyć ludzi ziołami, nalewkami i magicznymi kamieniami.  Dziewczyna wierzy w naukę,  a nadprzyrodzone moce i gusła śmieszą ją i jednocześnie denerwują.  Dodatkowo nienawidzi wsi,  lasu,  a już najbardziej na świecie nie znosi kleszczy.  Dodam jeszcze,  że jest hipochondryczką i to nie byle jaką.  Najchętniej zaszczepiła by się na wszystkie możliwe choroby, ot tak profilaktycznie.  Dobrze,  że w Królestwie Polskim nie ma jeszcze ruchów antyszczepionkowców,  bo zjedliby Gosławę żywcem!

Ogółem kreacja Gosi bardzo przypadła mi do gustu.  Uśmiałam się z jej przygód i perypetii jak mało kiedy.  Właśnie takiej książki mi ostatnio brakowało.  Nie dość,  że rodzima autorka,  to jeszcze słowiańska fantastyka,  która leciutko skojarzyła mi się z Wiedźminem.  Nie będę szczególnie ciągnąć tego wątku,  głównie chodzi o potwory i upiory,  choć znalazłam jeszcze kilka podobieństw. 

Wracając do wątku lekarskiego. Myślę, że połączenie obu zawodów Katarzyny Bereniki Miszczuk daje świetne rezultaty. Dla mnie połączenie fantastyki z medycyną jest naprawdę bombowe. 

Cała seria składa się z czterech książek. Ja przeczytałam dwie i przy okazji recenzji drugiego tomu postaram się napisać coś więcej o bohaterach, gdyż jest ich mnóstwo. Jednocześnie dodam, że "Szeptucha" została nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura Fantastyczna. 

Podsumowując, "Szeptucha" pozytywnie mnie zaskoczyła ilością wątków, magii i wierzeń. Jest to książka z ogromną dawką humoru i niby rozsądną, a jednak totalnie roztrzepaną bohaterką. Serdecznie polecam, to trzeba przeczytać. 

Moja ocena: 8/10

czwartek, 7 grudnia 2017

"SPEKTRUM. LEONIDY" - Nanna Foss


Autor: Nanna Foss
Tytuł: SPEKTRUM. LEONIDY
Seria: Spektrum, tom 1
Wydawnictwo: Driada
Liczba stron: 544
Data wydania: 29.11.2017

Dorastając z książkami o Harrym Potterze trudno jest wyobrazić sobie coś lepszego, coś doskonalszego. Mimo to człowiek wciąż szuka tej odrobiny magii, tego czegoś, co znów pozwoli mu beztrosko odpłynąć w fantastyczny świat. Nanna Foss podjęła próbę stworzenia powieści skierowanej do młodzieży, w której teoretycznie powinniśmy odnaleźć powyższe cechy. 

"Spektrum. Leonidy" to pierwsza część przygód nastolatków z Danii. Emilka, Alban i Linus są przyjaciółmi, a do ich paczki autorka dorzuca hardkorową parę bliźniąt, czyli Noa i Pi oraz klasową kujonkę Adriannę. Jakoś nie mogłam wczuć się w ten dziwny dobór imion. Całość liczy sobie 544 strony, ale bardzo ciężko jest mi zrecenzować tę pozycję, ponieważ praktycznie do samego końca nie dzieje się nic konkretnego i dopiero u schyłku lektury zaczyna się robić ciekawie. Lubię motyw podróży w czasie, ale myślę, że wątek ten rozwinie się porządnie dopiero w następnej części i mam nieodparte wrażenie, że będzie to o wiele bardziej płynna i ciekawa część. Niestety od czegoś trzeba zacząć i to przydługie wprowadzenie na pewno czemuś służy. Niestety nie mogę udawać, że jest to książka doskonała. Za dużo chaosu, za dużo niewiadomych. Całość zawiera bardzo dużo wtrąceń z języka angielskiego, które i tak były tłumaczone w przypisach, więc nie wiem po co w ogóle taki zabieg został wprowadzony. 

Plusami lektury jest bezsprzecznie piękna okładka, duże litery (tak, wiem, głupio brzmi, ale dla mnie to bardzo ważne, tym bardziej, jeśli książka jest tak gruba). Ciekawy, tylko jeszcze nierozwinięty wątek podróży w czasie. Fajnie ukazany motyw przyjaźni, w którym jeden z członków grupy jest osobą niepełnosprawną. Emilia jako główna bohaterka lekko nijaka, natomiast Noa potwornie denerwujący. Ciekawi mnie bardzo wątek nauczyciela Janusa, który jest bardzo tajemniczą postacią, ale jestem pewna, że autorka rozwinie jego sylwetkę. 

Podsumowując, mimo ilości stron "Spektrum. Leonidy" to dopiero początek przygód duńskich nastolatków i żeby cokolwiek stało się jasne, musimy czekać na drugi tom. Pod koniec naprawdę zrobiło się ciekawie i chciałabym odkryć pomysł Nanny Foss na tę serię. 

Pod tym linkiem na Facebooku możecie śledzić doniesienia na temat serii:
Znajdziecie tam również inne recenzje pierwszego tomu, który ogólnie został dość ciepło przyjęty. Ja jednak nie odnalazłam jeszcze tej magii, ale też nie czuję się zniechęcona, raczej zaciekawiona. Myślę, że osoby w grupie wiekowej 14-17 lat będą usatysfakcjonowane lekturą, a ja osobiście chętnie sięgnę po drugi tom.
Moja ocena 5/10

Nanna Foss – urodzona w 1985 roku duńska autorka. Absolwentka dziennikarstwa i języka duńskiego. Wykłada w Young Hopeful Authors oraz w Szkole Pisarzy dla Młodzieży w Odsherred. Już jako dziecko marzyła o zostaniu pisarką. Sen o podróży w czasie sprawił, że spełniła swoje marzenie. Dorastała z książkami o Harrym Potterze, jest fanką JK Rowling. Inspiruje się czytając książki, oglądając filmy i spacerując wśród natury.

sobota, 3 września 2016

BOOK TOUR - "OGNISTY POCAŁUNEK" - Jennifer L. Armentrout

Autor: Jennifer L. Armentrout, 
Tytuł: OGNISTY POCAŁUNEK, tom 1
Cykl: Mroczne żywioły
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: 09.03.2016



Jeszcze raz witam Was we wrześniu, który na razie jest wyjątkowo łaskawy. U mnie upał, nie mogę nawet posiedzieć na podwórku. Dziś zapraszam na recenzję książki "Ognisty pocałunek", która trafiła do mnie dzięki Magdzie z Książkowych Wyliczanek. Magda zorganizowała Book Tour, czyli akcję, którą bardzo lubię. Wędrująca książka to inicjatywa, w której często biorę udział, dlatego, że mogę przeczytać tytuły, których z różnych powodów nie chcę sobie kupić, bądź nie jestem do końca przekonana do treści.

Jeśli chodzi o autorkę "Ognistego pocałunku" jest mi ona doskonale znana, ale pod pseudonimem J. Lynn. Tak czy siak, jest to ta sama osoba, tym razem publikująca pod prawdziwym nazwiskiem. "Ognisty pocałunek" kusił mnie zawsze, a moje obawy skupiły się na tym, czy książka nie jest za bardzo młodzieżowa jak na mój wiek. Okazało się, że jest, ale mimo tego świetnie się bawiłam. 

Layla nie jest człowiekiem, choć stara się żyć jak normalna nastolatka. Jest pół gargulcem i pół demonem, co sprawia, że obie te nacje mają ją za dziwadło. Brak poczucia przynależności i historii rodzinnej sprawia, że Layla jest samotna i niepewna siebie. Przyjaźni się z Zaynem, ale wie, że chłopak nigdy nie zwiąże się z kimś takim jak ona. Dodatkowo nie może marzyć o miłości i pocałunkach, ponieważ aura ludzka działa na nią wyjątkowo niedorzecznie. Ludzkie dusze ją kuszą, wołają i proszą aby je... zjadła. Dokładnie tak... wysączyła, wessała, pochłonęła, jakkolwiek to brzmi. Layla posiada też pewne umiejętności, dzięki którym może mieszkać pod dachem pełnokrwistych gargulców, ale od pewnego czasu nie czuje się tam jak w rodzinie. Kiedy demon Roth ratuje jej życie, dziewczyna musi się zastanowić kim tak naprawdę jest i komu może zaufać.

Pierwsze skojarzenie jakie nasunęło mi się podczas lektury to podobieństwo Rotha do Jace'a  z Darów Anioła. Tak samo cyniczny, sprytny, uroczy i przystojny. Jeśli go lubiliście to Roth także przypadnie Wam do gustu. No i tylko on mógł wymyślić Zaynowi ksywkę "KAMIENIAK", co wyjątkowo mnie rozśmieszyło. Roth jest postacią, która moim zdaniem zdecydowanie napędza tę powieść. Kiedy się pojawia jest mrocznie i niebezpiecznie, a zarazem zabawnie.

Gargulce to stworzenia, o których nie miałam jeszcze przyjemności czytać, więc jest to oczywisty plus powieści. Książki z gatunku paranormal romance  powstają jak grzyby po deszczu i nic w tym dziwnego, bo są bardzo popularne. "Ognisty pocałunek" znakomicie wpasował się w ten schemat. Czyta się lekko, przyjemnie i beztrosko. Powieść na jeden wieczór, relaksuje i zdecydowanie poprawia humor. 

Osobiście lektura "Ognistego pocałunku" skłoniła mnie do refleksji nad tym dlaczego jedne "paranormale" podobają mi się bardziej, inne średnio, a jeszcze inne wcale. Oto moje wnioski. Okazało się, że w moim przypadku nie ma to nic wspólnego z wiekiem, a z czasem, w którym toczy się akcja. Im dawniejsze, okrutne i krwawe czasy, bez dostępu do najnowszych technologii tym lektura jest dla mnie ciekawsza. Nie ma dla mnie wtedy znaczenia czy bohater ma 17, 20, czy 40 lat. Choć "Ognisty pocałunek" toczy się w czasach współczesnych, jest tam kilka odniesień do starych wierzeń i legend. 

Książkę polecam osobom, które mają chęć na relaks i dobrą zabawę, a także dla fanów serii Dary Anioła. Ja niedługo zabieram się za kolejną część i mam nadzieję na więcej piekła, ognia i demonów!

Moja ocena 7/10


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

BOOK TOUR - "FOBOS" - Victor Dixen

Autor: Viktor Dixen
Tytuł: FOBOS, tom 1
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 456
Data wydania: 02.06.2016


Sześć dziewcząt i sześciu chłopców - wszyscy starannie wyselekcjonowani i wstępnie przeszkoleni, aby udać się na wyprawę na Marsa. Lecą tam po to, aby w ramach programu GENESIS założyć rodziny i zasiedlić ową planetę. Wiedzą, że nie ma już powrotu na ziemię i generalnie nic ich tam nie trzyma. Po krótkim poznaniu bohaterów wiemy, że łączy ich wspólne ogniwo, mianowicie brak rodziny i perspektyw na przyszłość. Wchodząc na pokład statku kosmicznego, zgadzają się na udział w szalonym, kosmicznym reality show. Ludzkość będzie miała możliwość podglądania uczestników podczas wyprawy i śledzenia ich sześciominutowych randek w kuli spotkań.

Przyznam, że nigdy nie kupiłabym tej książki, ponieważ zarówno akcja osadzona w kosmosie, jak i wszystkie książki "pachnące" smutną dystopią dosyć skutecznie mnie odstrasza. Na szczęście akcje typu Book Tour zawsze mnie kuszą i zachęcają do spróbowania czegoś nowego. Organizatorem wakacyjnej akcji w książką "Fobos" jest Kuba. Zapraszam na jego stronę <KLIK>.

Osiemnastoletnia Leonor, główna bohaterka powieści, jako jedyna ma pewne wątpliwości dotyczące wyprawy, a zarazem ma w sobie duże pokłady agresji i nieufności do świata i ludzi. Nie mogę powiedzieć, że jej nie polubiłam, ale wspomniana wyżej agresja wydaje mi się jakaś nieadekwatna do zaistniałych w powieści sytuacji. Pozostali uczestnicy wyprawy również są bardzo ciekawi, mają swoje tajemnice, aczkolwiek autor nie poświęca im za dużo uwagi. Sześciominutowe randki są naprawdę interesujące, tym bardziej, że uczestnicy nie mieli możliwości poznać się wcześniej. Cóż więc można powiedzieć na takiej randce? "Cześć, podobasz mi się i musisz wybrać własnie mnie". Dodatkowo należy to rozegrać tak, aby nie ośmieszyć się przed całym światem. W końcu to reality show. Przyznacie, że to ciężkie zadanie. Uczestnicy jednak nieźle sobie radzą, uciekając się do przeróżnych sztuczek, które nie zawsze są fair. Dodatkowo wspomnę, że uczestnicy randek nie mogą się dotknąć, są oddzieleni plastikową ścianą. W grę wchodzi więc tylko i wyłącznie pierwsze wrażenie wizualne i krótkie rozmowy.

Równolegle z wydarzeniami w kosmosie toczy się inna historia, ta ziemska. Poznajemy prywatne przedsiębiorstwo Atlas Capital, które wykupiło zadłużoną agencję NASA. Pracownicy tego przedsiębiorstwa mają wiele do ukrycia, a najwięcej główna producentka programu Serena McBee. Kobieta silna, niezależna i cwana, co pozwala jej manipulować ludźmi według własnego uznania.

Podsumowując, "Fobos" to tytuł, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mogłabym uznać go za najlepszą lekturę sierpnia, ale niestety Dixen nie może konkurować z Sapkowskim, co na pewno jest dla Was zrozumiałe. Powieść Dixena wywarła na mnie duże wrażenie i wciągnęła mnie od pierwszych stron. Nie było tu za dużo fantastyki, dystopii, ani innych udziwnień. Autor wymyślił to naprawdę dość realnie, logicznie i oryginalnie. Nie odniosłam wrażenia, że książka skierowana jest do młodszych czytelników, bo sama świetnie się bawiłam podczas lektury. Po przeczytaniu chciałam natychmiast zabrać się za kolejny tom, na który niestety trzeba jeszcze poczekać. Polecam serdecznie, bo książki, które pozytywnie zaskakują są najlepsze. Dajcie się namówić na podróż luksusowym statkiem kosmicznym Cupido!

środa, 22 czerwca 2016

"HELLHEAVEN" - Raven Stark

Autor: Raven Stark
Tytuł: HELLHEAVEN - tom 1 
Liczba stron: 292 
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015


Camille to pozornie zwykła nastolatka, którą pewnego dnia rodzice wysyłają do oddalonej o setki kilometrów szkoły z internatem. W Hellheaven dziewczyna stopniowo odkrywa prawdę o sobie i swoim pochodzeniu. Okazuje się, że Camille nie jest człowiekiem. Kim więc jest i kim są jej szkolni towarzysze?

"Hellheven" kusiło mnie od bardzo dawna i choć recenzje nie są zachęcające i tak wiedziałam, że kiedyś to przeczytam. Tak też się stało. Co mogę powiedzieć po lekturze? Całość bardzo przypomina mi serię o Nocnej Szkole C.J. Daugherty. Zarówno w "Wybranych" jak i w "Hellheaven" dominują podobne wątki, czyli bogata i wpływowa młodzież różnych narodowości, ekskluzywna szkoła oraz dziwne i niebezpieczne wydarzenia o charakterze politycznym. Różnica jest taka, że Raven Stark wplotła w swoją opowieść wątki paranormalne i fantastyczne, a Daugherty z tego zrezygnowała. Osobiście mi to nie przeszkadzało, bo obecnie naprawdę ciężko jest znaleźć książkę, która choć troszkę nie przypominała by innej z tego samego gatunku. 

Jeśli chodzi o wątek fantastyczny w książce mamy dwie grupy istot paranormalnych - Villianie i Eldareci. O ile pochodzenie i "właściwości" Villianów zostały mniej więcej wyjaśnione, tak o Eldaretach nie wiemy praktycznie nic. Szkoda, bo są to bardzo ciekawe wątki i mające ogromny potencjał. Wymagają jedynie doszlifowania, ujednolicenia i dopilnowania szczegółów. Język powieści jest bardzo prosty, młodzieżowy. Niektóre wydarzenia były lekko chaotyczne, chociażby początek, w którym mama informuje Camille, że ma godzinę na spakowanie się i wyjazd nie wiadomo gdzie i po co. Owszem bohaterka jest wkurzona, ale pakuje się i jedzie. Przyznacie, że to bardzo dziwna sytuacja? A gdzie naturalny objaw buntu, rozpaczy i zadawania pytań??? Czułam się w tym momencie jakby w książce zabrakło jednego rozdziału. 

Podsumowując, przyznam, że ogólnie książka całkiem mi się podobała i mimo wielu niedociągnięć przeczytałam ją szybciej niż recenzowanego wcześniej "Stingera". Na korzyść autorki działa młody wiek (18 lat) i fakt, że to jej pierwsza książka, która powstała kiedy Raven Stark (pseudonim Sylwii Niemiec) była piętnastolatką. Pozostaje mi trzymać kciuki za autorkę i mieć nadzieję, że planuje napisanie dalszego ciągu Hellheaven. Osobiście chętnie bym przeczytała, ponieważ mam fioła na punkcie akcji, która toczy się w elitarnych szkołach z internatem.


Moja ocena: 5/10

środa, 15 czerwca 2016

"ŁOWCZYNI" - Virginia Boecker


Autor: Virginia Boecker
Tytuł: ŁOWCZYNI
Cykl: Łowczyni, tom 1
Liczba stron: 396
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 02.03.2016

Średniowieczna Anglia, stare targowisko w mieście Upminster. To właśnie tutaj prawie każdego dnia płoną stosy uśmiercające czarownice i czarodziejów. Magia jest tu całkowicie zakazana, a wszelkie jej przebłyski i przejawy szybko kończą się śmiercią w płomieniach. Stworzono tu nawet specjalny oddział zajmujący się wyszukiwaniem i wyłapywaniem magów. Należy do niego Elizabeth Grey, młoda dziewczyna, która właściwie nie ma jeszcze sprecyzowanego poglądu na życie. Jest sierotą, jej rodzice zginęli w czasie epidemii, najprawdopodobniej rozprzestrzenionej za pomocą czarnej magii. Wykonuje swoje zadania  z radością, wdzięczna swojemu chlebodawcy za tak elitarną pracę. Nie uważa, że to, co robi jest złe. Niestety szybko musi zweryfikować swoje poglądy, gdy pewnego dnia sama zostaje zdradzona, oskarżona o czary, wtrącona do więzienia i skazana na stos bez procesu. W ostatniej chwili ratuje ją największy wróg, potężny czarodziej Nicolas Perevil.

Moje obawy dotyczące tego tytułu skupiały się głownie na tym, że być może fabuła książki będzie zbyt młodzieżowa i niedojrzała jak na mój wiek. Mój niepokój okazał się jednak zupełnie BEZPODSTAWNY, ponieważ autorka wykreowała bardzo ciekawy, niebezpieczny i zdradliwy świat. Gdyby w opisie na okładce nie pisało, że bohaterka ma 16 lat, to zdecydowanie nigdy bym jej tylu nie dała. Tak samo zresztą reszcie postaci. Żyją oni w krwawym i złowrogim świecie, dlatego muszą się bronić, walczyć i stawiać czoło wielu zagrożeniom. Poza tym uwielbiam czytać o świecie bez technologii. Brak komputerów, komórek i zdobyczy cywilizacji, w książkach fantasy naprawdę poprawia jakość fabuły i uruchamia wyobraźnię.

Virginia Boecker wplotła w swoją debiutancką powieść wątek miłosny, ale bardzo nienachalny i delikatny. Wszystko odbywa się powoli i ostrożnie, dlatego, że ta miłość na pierwszy rzut oka nie ma racji bytu. W tym niebezpiecznym świecie naprawdę potrzebna jest ta odrobina miłości i cieszę się, że autorce udało się ją przemycić na kartach "Łowczyni". 

Moim ulubionym bohaterem stał się uroczy uzdrowiciel John. Pomocny, inteligentny, ostoja spokoju. Razem z ojcem piratem, który jest jego kompletnym przeciwieństwem tworzą zgrany duet. Czuję się usatysfakcjonowana ilością magii w książce, przyznam, że Boecker ma naprawdę dobre pomysły. Ciekawy był też służący Hastings, który był...duchem:)

Podsumowując "Łowczyni" to świetna pozycja dla osób lubiących połączenie fantastyki ze sporą dozą magii, niezależnie od wieku. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że książka to debiut. Jeśli chodzi o treść, to ta pozycja nie nie jest gorsza niż serie z cyklu Dary Aniołów czy też Gildia Magów. Wręcz przeciwnie - ten tytuł wciągnął mnie o wiele  bardziej i stał się moim ulubionym, bo jest tam więcej mroku, więcej magii i więcej akcji! Czekam niecierpliwie na dalsze losy Grey i jej przyjaciół! 


Moja ocena: 9/10

środa, 28 października 2015

IMPERIUM OGNIA (An Ember in the Ashes) - Sabaa Tahir


Autor: Sabaa Tahir 
Tytuł: IMPERIUM OGNIA - tom 1 
Liczba stron: 512 
Wydawnictwo: Akurat
PREMIERA: 04.11.2015

Nastoletnich czytelników na całym świecie oczarowała najnowsza powieść Saby Tahir. Teraz czas na Polskę! Książka trafi do księgarń już 4 listopada. Powieść znalazła się na 2 miejscu listy bestsellerów The New York Timesa w kategorii Young Adult. Prawa do publikacji sprzedane zostały już w 40 krajach, Paramount kupił prawa do filmu, a książkę porównano do kultowych powieści takich jak "Gra o Tron", "Igrzyska śmierci", a nawet do Harry'ego Pottera, choć jeśli Akademia Czarnego Klifu miałaby być szkołą z internatem to 90% bohaterów mieszkałoby w Slytherynie! Po przedpremierowej lekturze dołączam do zachwytów nad tym tytułem. Świat, który stworzyła Tahir wciągnął mnie bez reszty!

Laia wraz z rodziną żyje w państwie podbitym przez bezwzględne Imperium. Wszyscy obywatele muszą podporządkować się władzy, w przeciwnym wypadku śmierć czeka zarówno ich, jak i ich najbliższych. Rodzina Lai stara się przetrwać najgorszy czas, starszy brat dziewczyny ma jednak inne plany – angażuje się w działalność ruchu oporu i zostaje aresztowany. Laia podejmuje współpracę z ruchem oporu i zgadza się zostać ich szpiegiem, aby ratować brata. Wyrusza do Blackcliff - najlepszej Akademii Wojskowej w całym Imperium, by śledzić jej wykładowców i uczniów oraz pomóc rebeliantom w przygotowywaniu planów zbrojnego powstania. Poznaje tam Eliasa – najzdolniejszego ze wszystkich uczniów, ale też najmniej chętnego do działania. Chłopak rozważa dezercję, jednak zanim nadarza się okazja do realizacji planu, zostaje zmuszony do wzięcia udziału w krwawym konkursie na nowego imperatora. Konkursie, w którym są tylko dwie możliwości - zwyciężasz, albo umierasz. Brzmi znajomo? Tylko z pozoru, bo "Imperium ognia" to świetnie wykreowany, zupełnie nowy świat.

W Czarnym Klifie szkoli się Maski, czyli zabójców, którzy zabili najbliższych Laili i wielu innym stłamszonych mieszkańców podbitych ziem. Co roku Akademię opuszcza kolejny rocznik bezwzględnych i okrutnych Masek, dlatego dla naszej bohaterki to najgorsze miejsce, w którym mogłaby się znaleźć. Jednak Laila nie ma wyboru i choć niesamowicie się boi, podejmuje ryzyko.

Sabaa Tahir uformowała świetnych, niejednoznacznych bohaterów. Mamy tutaj Lailę, Eliasa i Helenę, którzy chcą być dobrzy i prawi, ale nie zawsze im to wychodzi. Ciężko zachować sumienie w świecie, w którym lęk i zniewolenie to chleb powszedni. Mamy też komendantkę sprawującą władzę nad Akademią, która jest gorsza niż sam Voldemort. 

Świat, który wykreowała bohaterka jest niesamowity. Inspirowany antycznym Rzymem, a zarazem jedyny w swoim rodzaju. Cieszę się bardzo, że autorka wplotła w powieść elementy magii. Ghule, ifryty, augurzy, niesamowite umiejętności Heleny, to elementy które nadają powieści bardzo fajny kierunek. Oprócz klimatu Gry o Tron i IŚ nie znalazłam tu żadnych elementów skopiowanych z tych tytułów. Thair stworzyła swój własny książkowy świat i jest on po prostu genialny. "Imperium ognia" czyta się niesamowicie szybko, akcja nie zwalnia aż do ostatniej strony. Wątek miłosny jest bardzo skąpy, ponieważ w świecie Imperium nie ma czasu na miłość. Myślę, że czas na uczucia przyjdzie w następnym tomie. Już nie mogę się go doczekać!

Podsumowując "Imperium Ognia" to najbardziej wciągająca powieść jaką czytałam w tym roku. Perfekcyjna, bo naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Przeżyłam z nią niesamowitą przygodę i towarzyszyły mi nadzwyczajne emocje, dlatego serdecznie POLECAM! Połączenie fantastyki z odrobiną magii to moim zdaniem najlepsza kompozycja. Premiera debiutanckiej powieści Saby Tahir już 4 listopada. 



Moja ocena: 10/10

Na zdjęciach mapa Imperium oraz Akademii Czarnego Klifu, w której uczą się Elias i Helena + trailer książki (może ktoś jest wzrokowcem, tak jak ja i takie wizualizacje pomogą mu stworzyć w swoim umyśle wizję tej powieści).






Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Klucznik", "Czytam opasłe tomiska" oraz "Historia z trupem".

piątek, 21 sierpnia 2015

Cassandra Clare - "MIASTO ZAGUBIONYCH DUSZ"

Autor: Cassandra Clare
Tytuł: MIASTO ZAGUBIONYCH DUSZ 
Cykl: Dary Anioła (tom 5)
Liczba stron: 556
Wydawnictwo: MAG

TOM 2 / TOM 3 / TOM 4

Po ponad rocznej przerwie wracam ponownie do cyklu DARY ANIOŁA. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że już tak wiele czasu minęło odkąd czytałam czwarty tom. Choć uwielbiam tę serię to dozuję ją sobie w małych dawkach, żeby uniknąć konieczności szybkiego pożegnania z ulubionymi bohaterami. Jak wiecie początkowo seria miała składać się z trzech tomów, ale ogółem powstało ich sześć, z czego bardzo się cieszę, bo ta druga "trójka" po prostu podoba mi się bardziej. 

Streszczanie fabuły przy piątym tomie nie ma sensu, ponieważ ktoś kto nie czytał ani jednej części i tak najprawdopodobniej nie przeczyta tej opinii. Gdyby jednak chciał to uczynić to nie zastanie spojlerów.

"Miasto zagubionych dusz" wciągnęło mnie od pierwszych stron. Uwielbiam perypetie wszystkich bohaterów. W tej części zauważyłam, że Cassandra Clare dużo uwagi poświęca wątkowi homoseksualizmu. Mamy zarówno parę gejów i parę lesbijek. Czytamy o tym jak fakt ten przyjmują rodzice owych par, oraz jak takie związki mają się na co dzień. Zwróciłam na to uwagę, ponieważ autorka często podkreślała w tym tomie odmienność wykreowanych przez siebie bohaterów. 

W "Mieście zagubionych dusz" w końcu bohaterowie zaczynają dobierać się w pary. Klarują się ich historie miłosne. Wychodzą na jaw skrywane uczucia i pragnienia. Choć wszystkim wiadomo, że Clary kocha Jace'a, to jednak Simon chyba nie do końca umie się z tym pogodzić. UWAGA SPOJLER! Wracając do Simona - traci on swój tajemniczy znak, który czyni go nieśmiertelnym. Jestem szalenie ciekawa jak on sobie teraz poradzi? Nie będzie już taki wyluzowany i pewny siebie, bo może stracić życie. KONIEC SPOJLERÓW.

" - Myślałam, że nie żyjesz! Widziałam jak padasz i pomyślałam, że umarłeś... 
Simon opierał się na rękach i pozwalał tulić.
- Przecież jestem martwy.
- Wiem - warknęła Izzy - Miałam na myśli to, że bardziej martwy niż zwykle." - s. 442

To co najbardziej lubię w Darach Anioła to zabawne, ironiczne dialogi, bez których ta seria nie miałaby racji bytu. Bardzo je sobie cenię, bo naprawdę poprawiają mi humor. Myślę, że ma to związek z tym, że sama preferuję taki typ humoru. Choć bohaterowie są nadludźmi i mają przeróżne moce i umiejętności, to tak naprawdę są też zwykłymi nastolatkami, przejmującymi się wszystkim, lecz nie tym, że mogą umrzeć każdego dnia!

Podsumowując: MIASTO ZAGUBIONYCH DUSZ to rewelacyjna kontynuacja poprzednich tomów. Jeżeli macie ochotę na szczyptę fantastyki połączoną z fajnymi dialogami i ciekawymi bohaterami to czym prędzej zabierajcie się za serię o Nocnych Łowcach. Moimi ulubieńcami nadal pozostają Magnus i Jonathan, czyli Jace. 
Moja ocena 8/10


Mam jeszcze pytanie do was. Czy ktoś coś wie na temat serialu, który ma powstać na podstawie tej serii? Na razie nie mam czasu szukać tego w czeluściach internetu, ale serial chętnie bym obejrzała. Jeżeli wiecie kiedy będzie lub macie jakiekolwiek wieści na ten temat - dajcie znać w komentarzu. 
Pozdrawiam:)

czwartek, 16 lipca 2015

"OSTATNIE ŻYCZENIE" - Andrzej Sapkowski

Autor: Andrzej Sapkowski
Tytuł: OSTATNIE ŻYCZENIE
Liczba stron: 288
Cykl: Saga o Wiedźminie tom 0.1
Wydawnictwo: SuperNova
Rok wydania: 2001

Wiedźmin nie jest rębajłą pokroju Conana. To mistrz miecza i fachowiec czarostwa strzegący równowagi w cudownym świecie fantasy. Geralt z Rivii, bo tak brzmi jego imię robi furorę w czytelniczym świecie od dawien dawna. Cieszę się, że w końcu także i ja poznałam jego historię.

"Ostatnie życzenie" to zbiór opowiadań pozwalających bliżej poznać życie białogłowego. Jest to również wprowadzenie do dalszej fabuły, a mianowicie Sagi o Wiedźminie, której pierwsza część nosi tytuł "Krew Elfów". 

Bycie Wiedźminem to bardzo dziwna profesja. Geralt wyszukuje potwory, a następie po pobraniu za to odpowiedniej opłaty zabija je bądź odczarowuje. Geralt kieruje się przede wszystkim swoim wiedźmińskim kodeksem, co sprawia, że jego poczynania zawsze są bardzo przemyślane i logiczne. Nie zabija ludzi dla pieniędzy, choć nie sprawiłoby mu to najmniejszego problemu. Woli straszydła. Ilość potworów jaka występuje w książce przekracza ludzkie pojęcie. Mamy tu monstra takie jak mantikora, wyvern, mglak, żagnica, żyrytwa, przeraza, leszy, wampir, ghul, graveir, wilkołak, gigaskorpion, strzyga, zjadarka, kikimora, wipper i wiele, wiele innych. Jednym z moich ulubionych opowiadań jest to, w którym Geralt pomaga wieśniakom ujarzmić "diaboła", jednocześnie twierdząc, że przecież diabły nie istnieją. Uznałam to za dość zabawne, że wśród tak ogromnej liczby potworów akurat dla "diaboła" zabrakło miejsca:) Diabeł oczywiście nie był diabłem, ale to już inna historia. Równocześnie w opowiadaniach wśród lub obok ludzi żyją elfy, krasnoludy, czarodzieje i jest to jak najbardziej akceptowalną normą. 

Przygody Geralta są niesamowicie wciągające. Jest on postacią, której nie da się nie lubić. Zarówno kobietom i mężczyznom powinna zaimponować jego odwaga, duma, męstwo i przede wszystkim to, że zawsze umiał odróżnić dobro od zła. Nigdy nie dał się wplatać w intrygi. Myślę, że jakiś wiedźmiński szósty zmysł podpowiadał mu, po której stronie leży prawda. Przez pewną księgę zostal opisany tak:

"Wiedźmak. Przez niektórych Wiedźminem zwany. Wzywać go niebezpiecznie barzo, wżdy trzeba, gdy przeciw potworu a plugastwu niczym nie uradzi, wiedźmak uradzi. Baczyć aby trzeba, coby wiedźmaka nie dotykać, bo od tego oparszywieć można. A dziewki przed nim kryć, bo wiedźmak chutliwy ponad miarę wszelką..." - s. 187

Z tą jego "chutliwością" było tak sobie, gdyż wątek bohaterek kobiecych w "Ostatnim życzeniu" jest dość ograniczony. Poznajemy jedynie czarodziejkę Yennefer z Vengerbergu, oszałamiająco piękną kobietę, która ponoć będzie życiową miłością Geralta. A co do "oparszywienia" to jednak wiele pań na pewno by zaryzykowało bliższą znajomość. Bądź co bądź w porównaniu do wieśniaków zamieszkujących czarodziejskie krainy Geralt był jednak niezłym przystojniakiem. 

Podsumowując, przygody Geralta z Rivii naprawdę poprawiły mi humor. Choć jest to krwawy i brutalny świat pełen intryg, to jest również szalenie zabawny i pełen niezwykłych bohaterów, których mam nadzieję poznać bliżej. Myślałam, że jako kobieta lubiąca inny typ literatury nie odnajdę się w kultowym fantasy. Myliłam się i niedługo sięgnę po kolejne opowiadania pod tytułem "Miecz przeznaczenia", a następnie przejdę do właściwej Sagi o Wiedźminie. Jeżeli przygody Geralta są wam obce, czym prędzej to nadróbcie! 

Moja ocena: 9/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytam fantastykę III", "Czytam opasłe tomiska" oraz "Historia z trupem".

czwartek, 25 czerwca 2015

"GWIAZDA WSCHODU" - Iga Wiśniewska

Autor: Iga Wiśniewska
Tytuł: GWIAZDA WSCHODU
Liczba stron: 
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 18.06.2015


Iga Wiśniewska jest bardzo młodą pisarką, ale ma na swoim koncie sporo wydawniczych sukcesów. Uwielbiam jej książki o złośliwej czarownicy Malice. Mowa o serii "Spod flagi magii", aktualnie niecierpliwie czekam na trzeci tom. W międzyczasie nakładem wydawnictwa Lucky ukazała się szósta powieść autorki, mianowicie "Gwiazda wschodu". Cudowna okładka, intrygujący opis oraz wcześniejsza znajomość twórczości autorki sprawiły, że nie mogłam doczekać się powyższego tytułu.

Główną bohaterką powieści jest ciemnowłosa Anabel, mieszkanka tajemniczego Tchorewa. Jest to miasto pełne klonów, wszystkie uczennice pobliskiego liceum wyglądają jak białogłowe lalki barbie. Anabel zdecydowanie wyróżnia się na ich tle, co nie przysparza jej sympatii rówieśników. Jednak nowy uczeń nie może oderwać od niej wzroku. Nieziemsko przystojny Aleksander zrobi wszystko, aby zainteresować sobą Anabel. Czy ma w tym jakiś ukryty cel? Dziewczyna bardzo szybko zakochuje się w Aleksandrze, do tego stopnia, że zapomina nawet o swojej najbliższej przyjaciółce. Czy chłopak faktycznie jest tego wart?

"Ale pamiętaj, że życie to nie książki, które tak namiętnie czytamy. Jeśli Aleksander złamie ci serce, będziesz płakała prawdziwymi łzami." - s. 104

"Gwiazda wschodu" początkowo nie zaskakuje czytelnika niczym nowym. Cicha, skromna dziewczyna zakochuje się w niesamowicie przystojnym chłopaku, który z całego tłumu szałowych dziewcząt okazuje względy właśnie jej. Na pewno większości z was fabuła ta jest dobrze znana. Wątek paranormalny jest bardzo interesujący i prawie do końca książki nie wiemy, kim jest główny bohater. Nie innowacyjny, ale naprawdę ciekawy. Iga Wiśniewska pisze lekko i spójnie, nie przeciąga zbędnie fabuły. Jak zauważyliście książka ma niecałe 200 stron i spokojnie można przeczytać ją w jeden wieczór. 

Najbardziej zaskakującym elementem powieści jest zdecydowanie jej zakończenie. Oryginalne, lekko niepokojące, zdecydowanie bez happy endu. Przyznam, że dawno nie czytałam tak niespodziewanego, śmiałego finału powieści. Byłam lekko oniemiała. Anabel jest bardzo uczuciową bohaterką, niesamowicie spragnioną uczucia osiemnastolatką, ale na końcu pokazuje pazur i swoją prawdziwą twarz. Warto sięgnąć po "Gwiazdę wschodu" choćby dla tego właśnie zakończenia.

Jeśli lubicie romanse paranormalne i niebanalne zakończenia oraz chcecie dowiedzieć się kim, bądź czym jest gwiazda wschodu serdecznie polecam wam najnowszą powieść Igi Wiśniewskiej. Ja już zaspokoiłam swoją ciekawość i na pewno przeczytam każdą kolejną książkę autorki. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Klucznik", "Okładkowe Love""Historia z trupem" oraz "Czytam fantastykę III".