Autor: Raven Stark
Tytuł: HELLHEAVEN - tom 1
Liczba stron: 292
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
Camille
to pozornie zwykła nastolatka, którą pewnego dnia rodzice wysyłają
do oddalonej o setki kilometrów szkoły z internatem. W Hellheaven
dziewczyna stopniowo odkrywa prawdę o sobie i swoim pochodzeniu.
Okazuje się, że Camille nie jest człowiekiem. Kim więc jest i kim
są jej szkolni towarzysze?
"Hellheven" kusiło mnie od bardzo dawna i choć recenzje nie są zachęcające i tak wiedziałam, że kiedyś to przeczytam. Tak też się stało. Co mogę powiedzieć po lekturze? Całość bardzo przypomina mi serię o Nocnej Szkole C.J. Daugherty. Zarówno w "Wybranych" jak i w "Hellheaven" dominują podobne wątki, czyli bogata i wpływowa młodzież różnych narodowości, ekskluzywna szkoła oraz dziwne i niebezpieczne wydarzenia o charakterze politycznym. Różnica jest taka, że Raven Stark wplotła w swoją opowieść wątki paranormalne i fantastyczne, a Daugherty z tego zrezygnowała. Osobiście mi to nie przeszkadzało, bo obecnie naprawdę ciężko jest znaleźć książkę, która choć troszkę nie przypominała by innej z tego samego gatunku.
Jeśli chodzi o wątek fantastyczny w książce mamy dwie grupy istot paranormalnych - Villianie i Eldareci. O ile pochodzenie i "właściwości" Villianów zostały mniej więcej wyjaśnione, tak o Eldaretach nie wiemy praktycznie nic. Szkoda, bo są to bardzo ciekawe wątki i mające ogromny potencjał. Wymagają jedynie doszlifowania, ujednolicenia i dopilnowania szczegółów. Język powieści jest bardzo prosty, młodzieżowy. Niektóre wydarzenia były lekko chaotyczne, chociażby początek, w którym mama informuje Camille, że ma godzinę na spakowanie się i wyjazd nie wiadomo gdzie i po co. Owszem bohaterka jest wkurzona, ale pakuje się i jedzie. Przyznacie, że to bardzo dziwna sytuacja? A gdzie naturalny objaw buntu, rozpaczy i zadawania pytań??? Czułam się w tym momencie jakby w książce zabrakło jednego rozdziału.
Podsumowując, przyznam, że ogólnie książka całkiem mi się podobała i mimo wielu niedociągnięć przeczytałam ją szybciej niż recenzowanego wcześniej "Stingera". Na korzyść autorki działa młody wiek (18 lat) i fakt, że to jej pierwsza książka, która powstała kiedy Raven Stark (pseudonim Sylwii Niemiec) była piętnastolatką. Pozostaje mi trzymać kciuki za autorkę i mieć nadzieję, że planuje napisanie dalszego ciągu Hellheaven. Osobiście chętnie bym przeczytała, ponieważ mam fioła na punkcie akcji, która toczy się w elitarnych szkołach z internatem.
Moja ocena: 5/10

