Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edipresse Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edipresse Książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 marca 2019

"PIORUN" - Angel Payne


Autor: Angel Payne
Tytuł: PIORUN
Cykl: Bolt Saga,tom 1
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 16.01.2019

"Piorun" to naprawdę przedziwna książka. Na wstępie zaznaczę, że czytam mnóstwo powieści erotycznych, bo zwyczajnie bardzo je lubię. Ostatnio sięgnęłam nawet po słynne "365 dni" Blanki Lipińskiej i byłam całkiem usatysfakcjonowana, ale "Piorun" to kompletna pomyłka.

Emmalina pochodzi z zamożnej rodziny, ale pracuje w hotelu, aby udowodnić rodzinie, że sobie radzi. Reece jest jej wpływowy, przystojnym i lekko dziwnym szefem. Od pierwszych stron książki jest między nimi chemia. Reece został kiedyś porwany i poddany jakimś przedziwnym eksperymentom medycznym. Dokonało tego Konsorcjum, ale książka nie wyjaśnia cóż to za stowarzyszenie, jak, gdzie i po co działa. Ja rozumiem, że nie zdradza się wszystkich szczegółów na początku cyklu, ale nie może być tak jak w powyższej książce. Na stronie autorki znalazłam informację, że powyższy tytuł to saga i obecnie liczy sobie aż sześć tomów. Możliwe, że właśnie z tego powodu część pierwsza jest praktycznie o niczym. Autorka rzuca czytelnikowi skrawki informacji. 

Kilka malutkich spojlerów. Zachowanie bohaterów tej książki było dla mnie zdumiewające. Nic kompletnie ich nie dziwiło. Superbohater lata sobie po mieście, a oni w ogóle nie poddają tego w jakąkolwiek wątpliwość. Tak, jakby to było normalne, że w zwykłym świecie ludzie mają nadprzyrodzone moce. Identyczna sytuacja następuje w scenie z przyjęciem organizowanym przez rodziców bohaterki. Nagle wpada na nie facet w masce, którego widywali w programach informacyjnych i oznajmia, że kocha ich córkę. I nikogo to nie dziwi. Nic, a nic. Wpada, zabiera ją i wszystko ok, ludzie bawią się dalej.

Generalnie nie mam pojęcia jaki gatunek literacki reprezentuje "Piorun". Jest to tak zwane pomieszanie z poplątaniem. Erotyk zmieszany z romansem paranormalnym i obyczajówką. Bardzo ciężko pisze mi się tak niepochlebną recenzję, mimo, iż nie jestem w swojej opinii odosobniona.

Czy opowieść może jednocześnie intrygować i ... denerwować? Wygląda na to, że owszem. "Piorun" to opowieść absurdalna, chaotyczna, pełna żenujących tekstów i dziwnych, paranormalnych wydarzeń związanych z prądem. Mimo to udało mi się dotrwać do końca, z nadzieją na jakieś konkrety i wyjaśnienia. Niestety takowych nie było. Jest mi niezmiernie przykro, ale książka nie przypadła mi do gustu i nie zamierzam czytać kolejnych tomów.

Moja ocena: 3/10

wtorek, 5 lutego 2019

"LOS" - Audrey Carlan



Autor: Audrey Carlan
Tytuł: LOS
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Edipress Książki
Data wydania: 30.01.2019


"Los" to piąta i ostatnia książka z serii "Trylogia Namiętności", która może być czytana jako samodzielna książka. Wcześniejsze tytuły to "Ciało", "Umysł", "Dusza" i "Życie". Nie miałam przyjemności ich czytać, ale  po zapoznaniu się z "Losem" zamierzam nadrobić. Audrey Carlan jest bestsellerowa amerykańską pisarką. Dotychczas wydała kilkadziesiąt powieści, które są jedynymi z najbardziej poczytnych książek na całym świecie. W Polsce znana jest z serii „Calendar Girl”, czyli "Dziewczyna na miesiąc" oraz wyżej wspomnianej "Trylogii Namiętności".

"Los" to historia miłości Kathleen Bennett i Carsona Davisa. Kathleen to dziewczyna, której marzenia zrujnował pożar. Odniesione obrażenia nie pozwalają jej kontynuować ukochanej pracy, a także szpecą ją wizualnie, przez co kobieta wpada w depresję. Z powodu obniżonego poczucia własnej wartości porzuca ukochanego, wierząc, że ten znajdzie sobie kogoś lepszego od niej. Carson walczy o Kat, ale w końcu się poddaje, a po ostatecznym rozstaniu w jego życiu dzieją się rzeczy, które znacząco wpłyną na późniejszy los kochanków.

Sama bohaterka bardzo powoli odzyskuje pewność siebie i po dwóch latach od rozstania postanawia zdać się na LOS. 

"Los" to opowieść, w której sporo się dzieje i jest dość intensywnie. Nieco banalnie, bo mam wrażenie, że gdyby Carson nie był bogaty, to połowa wydarzeń raczej nie mogłaby mieć miejsca.  Plusem niewątpliwie jest sama Kat, która okazała się sympatyczną, mądrą i zaradną bohaterką. Oprócz tego Audrey Carlan pokazała, że więzy przyjaźni mogą być równie silne, jak więzy krwi. Kat i Carson otrzymali od przyjaciół mnóstwo wsparcia i dobrej energii. 

Podsumowując, "Los" okazał się całkiem przyjemnym, romantycznym czytadłem. Nie brakowało miłości, przyjaźni, seksu, dramatu i nagłych zwrotów akcji. Bardzo podoba mi się polska okładka. Przyciąga uwagę bardziej niż oryginał. Audrey Carlan ma bardzo lekkie pióro, w związku z czym książkę czytało mi się błyskawicznie. Warto sięgnąć w ramach relaksu i odprężenia. 

Moja ocena: 6/10


niedziela, 4 listopada 2018

"BEZ ZŁUDZEŃ" - Mia Sheridan


Autor: Mia Sheridan
Tytuł: BEZ ZŁUDZEŃ
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Edipress Książki
Data wydania: 17.10.2018

Myślę, że Mii Sheridan nie muszę nikomu przedstawiać. Autorka na dobre zagościła na naszych księgarskich półkach i co jakiś czas mamy przyjemność trzymać w ręku jej kolejną opowieść. W moim przypadku jest to już dziesiąta czytana przeze mnie książka pisarki.

"Bez złudzeń" to historia, która swoją fabułą nie odbiega od poprzednich powieści zawierających "bez" w tytule. Crystal i Gabriel to ludzie z bardzo trudną przeszłością. Oboje spotkało w życiu wiele złego, co przekłada się na ich dorosłą egzystencję. Spotykają się, zakochują się w sobie, a świat rzuca im kłody pod nogi. 

Znakiem rozpoznawczym Sheridan jest fakt, że główne postacie z jej książek mają zawsze nieskalane charaktery. Są tak dobre, miłe, empatyczne, opiekuńcze, że nie sposób ich nie polubić. Byłabym jednak hipokrytką,  gdybym udawała,  że powieść nie ma wad. W tym tytule bohaterom dosłownie wszystko spada z nieba i to w jednym momencie.  Zabrakło mi odrobinę dramatyzmu.  Autorka wprowadziła mnóstwo wątków,  ale potraktowała je po macoszemu.  Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze lektury,  bo jestem fanką Mii Sheridan i wydaje mi się,  że mniej więcej wiem czego się spodziewać po jej książkach.  Mam oczywiście swoje ukochane tytuły,  jak i te odrobinę mniej lubiane,  ale każda książka Mii sprawia mi radość,  a czytając czuję się dobrze. 

Śledzę pisarkę na Instagramie i wiem,  że jeszcze wiele jej wspaniałych książek przede mną.  Sheridan jest dla mnie mistrzynią współczesnych romansów. Jak wspominałam wcześniej, naprawdę na każdy tytuł czekam  z niecierpliwością.  Polecam serdecznie wszystkim fanom autorki oraz wielbicielkom bajkowych romansów i dobrych zakończeń.  

Moja ocena: 6/10

Inne powieści autorki:

BEZ SŁÓW / BEZ WINY / BEZ SZANS / BEZ UCZUĆ / BEZ POŻEGNANIA / BEZ LĘKU/ BEZ ZŁUDZEŃ/ CALDER / EDEN / STINGER

piątek, 4 maja 2018

"INTRYGA" - L.J. Shen

Autor: L.J. Shen
Tytuł: INTRYGA
Cykl: Święci Grzesznicy, tom 1
Liczba stron: 352
Wydawnictwo:
Edipresse Książki
Data wydania: 14.03.2018


"Intryga" to pierwszy tom z serii czterech książek napisanych przez L.J. Shen. Cykl nosi nazwę "Święci Grzesznicy". Jak wiecie bardzo lubię romanse i erotyki, a opis i okładka zdecydowanie mnie zainteresowały. Mężczyzna na obwolucie wygląda trochę jak James Dean,  natomiast opis sugerował, że dostanę coś w stylu dark erotic. Sami widzicie, iż zapowiadało się naprawdę gorąco.

Niestety, okazało się, że fabułę tej książki mogę Wam opisać praktycznie jednym zdaniem. Biedna dziewczyna z nizin społecznych zakochuje się w bogatym chłopaku, który ma się za króla życia,  jednocześnie kryjąc w sobie trochę mrocznych doświadczeń. Banał i stara śpiewka.

Główna postać może stanowić ogromny problem, ponieważ większość czytelników nienawidzi tego typu bohaterek. Ja sama podchodzę do tego z ogromnym dystansem, gdyż większość bohaterek książkowych ma jakieś defekty i właśnie o tym najczęściej debatujemy w swoich recenzjach.  Niestety Emilia LeBlanc to zdecydowanie typ "przepraszam, że żyję", czyli chyba najgorszy jaki istnieje.  Na jej obronę powiem, że nie była taką zwykłą szarą myszką, ale kolorową myszką. Jej artystyczna dusza przekładała się na awangardowy ubiór oraz kolorowe włosy, więc to jest plus dla jej postaci. Sam Baron, czyli męski bohater został przedstawiony jako gbur, cham i prostak. Coś w stylu Hardina z serii After. Dodatkowo zachowywał się jak pies ogrodnika skutecznie niszcząc każdy związek Emilii.

Podsumowując, cała historia jest bardzo schematyczna, ale jeżeli ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z tego typu literaturą, to jest szansa, że książka się spodoba.  Pomimo średniej oceny chciałabym przeczytać drugi tom.  Czuję, że historia grzecznego Deana i zawadiackiej Rosie ma potencjał. Jestem prawie pewna, że historie pozostałych chłopaków będą lepsze niż Millie LeBlanc i Barona Spencera.  Na pewno to sprawdzę i dam Wam znać.


Moja ocena: 5/10

Jednocześnie zachęcam do dyskusji. Jakie cechy charakteru najbardziej denerwują Was w książkowych bohaterach? Czekam na komentarze. Pozdrawiam :)

sobota, 3 marca 2018

"BEZ POŻEGNANIA" - Mia Sheridan


Autor:  Mia Sheridan
Tytuł: BEZ POŻEGNANIA
Liczba stron: 352
Wydawnictwo:
Edipress Książki
Data wydania: 28.02.2018


‌

Mia Sheridan to autorka, której książki najczęściej goszczą na moim blogu. Uwielbiam jej piękne historie miłosne i choć może niektóre są lekko przesłodzone, to sądzę, że naprawdę niesamowite jest to, jak takie romansidła działają na wyobraźnię. Właściwie nie tylko na wyobraźnię, ponieważ książka "Bez pożegnania" uświadomiła mi także bardzo wiele prostych, uniwersalnych prawd dotyczących dotyczących życia praktycznie każdego człowieka, zwłaszcza kobiety i matki.


"Byli braćmi - bliźniakami - i choć kochałam obu, moje serce należało tylko do jednego z nich."

"Bez pożegnania" to historia Lii i Prestona, którzy choć zakochani w sobie od dzieciństwa, nie mogą być razem. Na skrzydełku każdej książki Sheridan, niezależnie od wydawnictwa jest takie zdanie, że autorka uwielbia pisać historie o prawdziwej miłości i o ludziach, którzy są sobie przeznaczeni. Za każdym razem czytam tę notkę, ale wiecie, że dopiero przy ósmej  czytanej książce jakoś to do mnie dotarło. Mia Sheridan naprawdę jest mistrzynią takich historii i uwielbiam je. 

Czym oprócz zmienionego wydawnictwa różni się ten tytuł od pozostałych? 
  • autorka porusza trudny problem depresji poporodowej oraz młodego macierzyństwa
  • zwraca uwagę na segregację rasową, a co za tym idzie nierówne szanse w życiu
  • pokazuje trudną miłość do rodziców, którzy nie zawsze są po naszej stronie

Pozostałe elementy są bardzo spójne z poprzednimi książkami, które mają w tytule "Bez" i myślę, że nie ma potrzeby, abym się powtarzała. Zostawię na dole linki do poprzednich recenzji. Przypomnę tylko, że moim absolutnym faworytem jest powieść "Bez słów", a tuż za nią jest właśnie "Bez pożegnania". 

Podsumowując, książkę polecam Wam bardzo serdecznie. Urocza, pełna emocji historia, którą przeczytałam w dwa wieczory i rozpamiętuję do dziś. To niewiarygodne ile wniosków i spostrzeżeń dotyczących własnego życia można wyciągnąć z takiego romansu. To jest właśnie to co kocham w czytaniu. Poczucie dobrze spędzonego czasu i pełna satysfakcja. 

Moja ocena: 8/10

Inne powieści autorki:
BEZ SŁÓW/BEZ WINY/BEZ SZANS/BEZ UCZUĆ/CALDER/EDEN/STINGER

piątek, 5 stycznia 2018

"PRZED ZMIERZCHEM" - Nora Roberts


Autor:  Nora Roberts
Tytuł: PRZED ZMIERZCHEM
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 26.10.2017

Bardzo późno odkryłam uroki prozy Nory Roberts, ale jak to mówią, nic straconego. "Przed zmierzchem" to dopiero druga czytana przeze mnie powieść autorki, a biorąc pod uwagę jej dorobek pisarski (ponad 200 tytułów) to niewiele. Mimo to już mam ochotę dodać Norę do grona ulubionych pisarek. 


Najnowsza opowieść to historia Bodine Longbow oraz jej licznej rodziny. Babcia, prababcia, dwaj bracia, rodzice i przyjaciele prowadzą dochodowy interes na ranczu w Montanie. Ośrodkiem wypoczynkowym kieruje najmłodsza z klanu, wspomniana wyżej Bodine. Dziewczyna ma głowę do interesów, jest skrupulatna i bardzo pracowita, a zarazem pełna sympatii i zaufania do swoich pracowników. Na takim ranczu mogłabym pracować nawet ja! Wracając do fabuły, pewnego dnia na ranczo wraca dziecięca miłość Bodine, a zarazem jej podwładna i koleżanka zostaje znaleziona martwa. 

W książce odnalazłam mnóstwo punktów stycznych z wydanym w czerwcu "Kłamcą". Znajduje się tu wszystko to, co poprzednio bardzo mi się podobało, a mianowicie wielowątkowość, szczypta romansu połączona z historią obyczajową, wielopokoleniowa, zżyta rodzina, silnie zarysowany obraz społeczności lokalnej, gdzie wszyscy się znają. Nora Roberts zabiera nas w podróż na ranczo, które tak bardzo różni się od miejskich scenerii. Zamiast szpilek nosi się tu kowbojki, do pracy jeździ się konno, a stenson (kapelusz z szerokim rondem) to obowiązkowa cześć garderoby zarówno dla kobiet i mężczyzn. Ciężka praca od rana do wieczora przynosi efekty, ale nie pozostawia bohaterom zbyt wiele czasu na rozrywkę. 

Tytułowy zmierzch ma w tej książce dwa wymiary. Jeden dotyczy pory dnia, która będzie pełnić ważną funkcję w życiu jednej z bohaterek. Drugi to imię pewnego wspaniałego konia. Zwierzę wykreowane przez autorkę zachowuje się prawie jak człowiek i również pełni ważną funkcję w tej historii. Zdecydowanie wśród bohaterów to właśnie ten niezwykły, uczłowieczony koń jest moim faworytem. Polubiłam także Jessikę, piękną dziewczynę z Nowego Jorku, która porzuciła miasto na rzecz wiejskiego rancza i udowodniła, że "damulka z miasta" potrafi sobie poradzić w zupełnie innej rzeczywistości.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Poza wydarzeniami, które toczą się w czasie teraźniejszym poznajemy również historię Alice, ciotki Bodine, która kiedyś odeszła od rodziny. Jest to bardzo smutna i brutalna opowieść, ale żeby dowiedzieć się jak się kończy musicie po nią sięgnąć! Teraźniejsze i przeszłe losy bohaterów mieszają się ze sobą i choć czasem autorka zbyt drobiazgowo opisuje pewne sytuacje to nie sposób tej książki odłożyć.

Czekam niecierpliwie na kolejną opowieść Nory. Jeśli podobał Wam się "Kłamca" sięgnijcie koniecznie po najnowszą historię pisarki. Skuście się na kowbojski klimat i dajcie się porwać surowej, a zarazem luksusowej Montanie.

Moja ocena: 7/10

piątek, 29 grudnia 2017

"ŚWIATŁO W CICHĄ NOC" - Krystyna Mirek


Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: ŚWIATŁO W CICHĄ NOC
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 08.11.2017

"Światło w cichą noc" to pierwszy tom z serii "Willa pod kasztanem",  a zarazem moje pierwsze spotkanie z twórczością Krystyny Mirek. Ciepła,  świąteczna lektura to coś,  co powinien przeczytać każdy, niezależnie od wieku. Taka klimatyczna, magiczna książka na zimowy czas bardzo dobrze robi.  Poza tym dla wielu moli książkowych jest na pewno nieodłącznym elementem bożonarodzeniowej tradycji,  tak samo jak ubieranie choinki czy pieczenie pierniczków. Co roku obiecuję sobie, że przeczytam przynajmniej jedną świąteczną pozycję i bardzo podoba mi się to moje postanowienie. 

Bożonarodzeniowa propozycja Krystyny Mirek opowiada o ludziach,  dla których święta są głównie przykrym obowiązkiem,  a nie powodem do radości.  Pierwszoplanowym bohaterem jest Antek,  chłopak z rozbitej rodziny,  który nie może wybaczyć ojcu,  że ich porzucił i założył nową rodzinę.  Za namową mamy tuż przed świętami odwiedza babcię,  której nie widział bardzo długi czas.  Natomiast babcia,  jak to babcia,  zrobi wszystko by nie wypuścić wnuka z rąk i nie stracić go drugi raz. Przy okazji bohater ponownie nawiązuje znajomość z sąsiadami z dzieciństwa i pomaga im zmierzyć się z traumą, którą przeszli. 

Pani Krystyna ma bardzo lekkie pióro, całość czyta się bardzo szybko i sprawnie. Najbardziej polubiłam babcię Kalinę, taką ciepłą iskierkę tej opowieści. To właśnie babcia uświadamia wnukowi, że sekret szczęścia polega na przebaczaniu i zapominaniu. Jest to bardzo trudne, ale bez tego żaden z bohaterów książki nie ruszy dalej. 

Gdy lektura dobiegła końca byłam lekko rozczarowana,  ponieważ nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione,  a ja bardzo chciałam wiedzieć co dalej, a w szczególności jak rozwinęła się znajomość Antka z Magdą, która wcześniej budziła w nim raczej negatywne uczucia. Odwiedziłam facebookowy profil Pani Krystyny,  z którego dowiedziałam się,  że będzie kolejny tom! Cieszę się bardzo i czekam.

Obecnie trwa sezon poświąteczny, na każdym kroku multum wyprzedaży, dlatego też łapcie okazję i przedłużcie sobie świąteczny, zimowy odpoczynek. Poza tym niektórzy z nas obchodzą Boże Narodzenie w styczniu, a więc macie jeszcze czas, aby obdarować kogoś tą ciepłą opowieścią. Polecam. 

Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 3 lipca 2017

"KŁAMCA" - Nora Roberts


Autor:  Nora Roberts
Tytuł: KŁAMCA
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14.06.2017

Do niedawna myślałam, że takie autorki jak Charlotte Link bądź Mia Sheridan piszą bardzo dużo i bardzo szybko, ale Nora Roberts zdecydowanie "bije" je na głowę. Gdy zobaczyłam jej pisarski dorobek (około 200 książek) dosłownie oniemiałam. Jestem pewna, że nigdy nie zdołam przeczytać wszystkich jej powieści, ale cieszę się, że sięgnęłam po "Kłamcę" i w końcu poznałam fenomen autorki, która cieszy się ogromnym uznaniem wśród czytelników i recenzentów.

Kłamca" to opowieść z gatunku, który obecnie czyta mi się najlepiej, czyli kobiecy, obyczajowy kryminał z domieszką pięknej miłości i przyjaźni w tle. Główną bohaterką jest Shelby Foxworth, z domu Pomeroy, która właśnie straciła męża. Wydawało jej się, że są bogaci, a teraz okazuje się, że Richard zostawił ją z długami o jakich nie śniła. Pomimo, że małżeństwo Shelby nie było udane, kobieta jest załamana ilością kłamstw jakimi raczył ją nieżyjący mąż. Jako 24-letnia wdowa z malutką córeczką u boku musi stawić czoło prawdzie - jej mąż prowadził podwójne życie, a ona nie miała o tym zielonego pojęcia. W głowie kłębi jej się mnóstwo pytań na temat Richarda, na które być może nigdy nie pozna odpowiedzi. Shelby postanawia sprzedać ogromny dom, spłacić niebotyczne długi i wyruszyć do rodzinnego miasteczka by zacząć wszystko od nowa. Boi się reakcji rodziny, z którą przez męża straciła kontakt. 

Po przyjeździe do Tennesse okazuje się, że Shelby nadal może liczyć na wszystkich swoich bliskich. Nie czytałam innych powieści Nory Roberts, ale w powyższej autorka stworzyła rodzinę idealną. Wielopokoleniowy dom, w którym wszyscy sobie pomagają, wspierają się wzajemnie i przede wszystkim ogromnie się lubią. Cztery pokolenia kobiet z rodziny Pomeroy to osoby, obok których ciężko przejść obojętnie. Dobry, ale twardy charakter i niezwykła uroda to cechy, które je wyróżniają. Dodatkowo babcia, matka, córka i wnuczka są do siebie bliźniaczo podobne, a ognistorude włosy to ich znak rozpoznawczy. Babcia Shelby prowadzi salon kosmetyczny, który w powieści pełni ważną rolę. W nowoczesnym, jak na tak małą mieścinę, salonie babci Vi spotykają się kobiety, które w czasie upiększania swojej urody omawiają lokalne ploteczki, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. Problemów Shelby nie dało się więc ukryć i dziewczyna szybko stała się ofiarą szeptów i pomówień. Życie bogatej, młodej wdowy, która nagle staje się bankrutką i wraca w rodzinne strony budzi spore kontrowersje i dzieli mieszkańców. 

"Kłamca" to powieść wielowątkowa. Mamy tu zdradę, kłamstwa, tajemnice, miłość, silne więzi rodzinne oraz obraz silnie związanej społeczności ludzi w malutkim mieście, gdzie niczego nie da się ukryć. Jeśli chodzi o wątek kryminalny, nie będę ukrywać, że był mało skomplikowany i szalenie łatwo było domyślić się prawdy, ale nie przeszkodziło mi to w odbiorze lektury. Wyjątkowo podobały mi się postaci wykreowane przez Norę Roberts, zarówno te dobre, złe jak i neutralne, a córeczka Shelby, czyli mała Callie skradła moje serce. 

Podsumowując jest to powieść o kobietach dla kobiet. Ciepła, ciekawa, z lekkim dreszczykiem emocji. Jest to moja pierwsza przeczytana książka autorki, ale już mam ochotę na więcej. Serdecznie polecam.

Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 29 maja 2017

"SZCZĘŚCIARY" - Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska


Autor:  Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Tytuł: SZCZĘŚCI@RY, tom 2 
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 29.03.2017

Rok temu Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska wydały swoją pierwszą książkę pod tytułem "Nie oddam szczęścia walkowerem". Była to opowieść o dwóch przyjaciółkach ze szkolnej ławki, których znajomość lekko osłabła, ale po przypadkowym spotkaniu dziewczyny postanawiają ją odnowić. Piszą do siebie e-maile, co kojarzyło mi się wtedy z książką Cecelii Ahern "Love Rosie". Choć tytuł sam w sobie do tej pory mi się nie podoba (chodzi o ten nieszczęsny "walkower"), to książkę czytało mi się świetnie, a nawet trafiła do folderu "ulubione". Dziś zastanawiam się dlaczego z drugim tomem nie było tak samo. Dlaczego "Szczęściary" tak mnie rozczarowały? Posłuchajcie.

"Przygody" Jagody i Maliny zaczynają się tym razem od happy endu. Wszystko w ich życiu układa się pomyślnie i obie starają się cieszyć i celebrować swoje szczęście. Autorki znów zaserwowały czytelnikom historię w formie e-maili, aczkolwiek myślę, że tym razem nie miało to sensu. Wiadomości pisane przez przyjaciółki są długie, rozwlekłe, pisane językiem ładnym, ale górnolotnym i niezwykle pompatycznym. Wyszło więc bardzo nienaturalnie i powiało nudą. Myślę, że można było wprowadzić coś nowego, na przykład kontakt w formie SMS-ów, przeplatany z normalną narracją. Wydaje mi się, że Pani Agnieszka i Pani Paulina piszą tak z racji wykonywanego przez siebie zawodu (filolożka i kulturoznawczyni), ale mogły nadać swoim bohaterkom trochę iskry i trochę luzu. Tym razem bardzo mi tego zabrakło. 

Kolejnym minusem jest wątek, w którym to bohaterki wyśmiewają się z imion Adrian i Alan oraz toczą e-mailowe dysputy, jak można tak brzydko nazwać dzieci. Powiem szczerze, że nie wiem jak to skomentować. Po pierwsze imiona są sprawą indywidualną, a po drugie autorki nazwały dzieci swoich bohaterek równie śmiesznie, a mianowicie Jeremek, Matyldzia i Irenka. Drogie autorki, wyobraźcie sobie teraz, że po Waszą książkę sięga mama Adrianka bądź Alanka... Gwarantuję, że po lekturze na pewno nie sięgną po żadną Waszą powieść. Generalnie wątek chłopców był fajny, ożywczy, ale komentowanie imion to zupełnie niepotrzebna kwestia.

Okładkowe porównanie do Bridget Jones jest dla mnie kompletnie nietrafione. Wszak Bridget to ikona, osoba niezwykle wesoła, spontaniczna, nieperfekcyjna i popełniająca gafę za gafą. Malina i Jagoda w tym tomie na pewno jej nie przypominają. Jagoda jest wyciszona, refleksyjna, spokojna, a Malina może faktycznie ma w sobie coś z Bridget, ale dosłownie odrobinkę. 

Reasumując, "Szczęściary" jako całość są w porządku, ale moim zdaniem autorki powinny poprzestać na jednym tomie. Nie odradzam, ale też szczególnie nie polecam. Spodoba się osobom szukającym spokojnej, miłej, sielankowej historii. Spodoba się osobom lubującym się w kwiecistym, patetycznym języku. Dla mnie niestety była to strata czasu, który w chwili obecnej, przy malutkim dziecku, jest dla mnie na wagę złota. 

Moja ocena: 5/10