Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 września 2017

"SUPERFOOD, czyli jak leczyć się jedzeniem" - Sophie Manolas


Autor: Sophie Manolas
Tytuł: SuperFood
Liczba stron: 202
Data wydania: 13.09.2017
Wydawnictwo: Buchmann

Sophie Manolas to osoba, której udało się znacząco poprawić swój stan zdrowia poprzez zmianę diety. Chorowała na coraz częstszy wśród kobiet zespół policystycznych jajników, a choroba zmotywowała ją do rozpoczęcia studiów w zakresie dietetyki klinicznej. Książka "Superfood, czyli jak leczyć się jedzeniem" natychmiast przykuła moją uwagę, gdyż moja dieta w ostatnim czasie również uległa znaczącej zmianie. Alergia dziecka spowodowała, że zaczęłam poszukiwać informacji na temat diety bezmlecznej, a z pomocą przyszła mi Sophie ze swoimi "Superfoodami". 

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą pozycją, bo chociaż zawiera przepisy, nie jest pozycją stricte kulinarną. Jeśli jeszcze tego nie wiecie - nie znoszę książek kulinarnych i nie umiem z nich korzystać. "Superfood" to publikacja, która opisuje zbawienne dla zdrowia właściwości warzyw, owoców, orzechów, przypraw i grzybów. Każdy omawiany produkt zawiera tabelkę z przypisanymi atrybutami. Autorka opisuje także swoje doświadczenia z danym "superfoodem" i robi to w uroczy sposób. Brukselkę nazywa zielonym wojownikiem, a rzodkiewki małymi, czerwonymi pięknościami. Całość ma bardzo pozytywny wydźwięk. Sophie nie stara się nic narzucać czytelnikom, tylko przedstawić w sposób wesoły i optymistyczny konkretne właściwości opisywanych produktów. Nie stara się wpędzić nas w poczucie winy i popularne ostatnimi czasy bycie fit, co bardzo mnie cieszy. Przepisy zawarte w książce są bardzo miłym dodatkiem i przyznam, że są naprawdę ciekawe i inspirujące. Nie miałam jeszcze okazji ich wypróbować, ale chcielibyśmy z mężem przygotować brukselkę pieczoną w miodzie, bo bardzo lubimy te zielone, kapustowate kuleczki. Spodobał mi się także przepis na placek pasterski, tak często wykonywany w zagranicznych programach kulinarnych, ale boję się, że moje umiejętności kuchenne są trochę za słabe.

Nie sposób nie wspomnieć o szacie graficznej "SuperFood". Tytuł jest co prawda w miękkiej oprawie (dla jednych to plus, dla innych minus), ale ma piękną, hipnotyzującą okładkę, a zdjęcia w środku są bajeczne. Żywe, kolorowe, cieszące oko. Książka idealnie nadaje się na prezent i jest kopalnią wiedzy na temat tego, co możemy wyhodować w przydomowym ogródku lub na balkonie i jak wpłynie to na nasze zdrowie. Najserdeczniej polecam.



Moja ocena: 9/10

sobota, 16 lipca 2016

"GASTROBANDA" - Jakub Milszewski, Kamil Sadkowski


Autorzy: Jakub Milszewski, Kamil Sadkowski
Tytuł: Gastrobanda 
Liczba stron: 256 
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 22.06.2016


Otwieranie restauracji i praca w kuchni stały się ostatnio niesamowicie modne. Z każdej strony atakowani jesteśmy nowymi programami kulinarnymi, telewizyjnymi poszukiwaniami top kucharzy, bądź informacjami, że oto kolejny aktor lub inny celebryta zakłada własną restaurację. Moda modą, trendy trendami, ale czy to wszystko jest takie piękne i proste, a zarazem opłacalne? Czy można z dnia na dzień otworzyć knajpę dla własnego "widzimisię". Owszem, w tych czasach można wszystko, a pieniążki można "utopić" wszędzie, także w branży gastronomicznej. 

Sadkowski i Milszewski odsłaniają kulisy pracy w restauracjach oraz analizują zawody dotyczące branży gastronomicznej. Tytułowa "Gastrobanda" to historia każdej osoby, która ma jakiś wkład w pracę restauracji jako całości. Kucharz, pomocnik kucharza, kelner, barman, szef kuchni, osoby sprzątające i zmywające - każdy z tych zawodów poddany jest gruntownej analizie. Całość okraszona humorem, lekkością i swobodą. Czasem może lekką przesadą, ale generalnie szczerze i prosto. Język jakim posługują się autorzy jest bardzo potoczny, miejscami okraszony soczystymi wulgaryzmami. Jeśli kogoś to razi, na pewno powinien sobie odpuścić lekturę. 

"Gastrobanda" powinna stać się swoistą biblią dla osób planujących pracę w gastronomii. Osobiście spodziewałam się treści bardziej związanych stricte z jedzeniem, ale i tak jestem usatysfakcjonowana. Książkę obecnie czyta mój mąż i jest bardzo entuzjastycznie nastawiony, odnalazł się w "Gastrobandzie" szybciej niż ja. Jeżeli więc nie macie pomysłu na prezent dla swoich chłopaków, braci, mężów czy ojców, kupcie im "Gastrobandę"! W moim odczuciu nie jest to pozycja tak fenomenalna jak poprzednia z serii, czyli "Porąb i spal", ale nadal pozostaje ciekawą i jedyną w swoim rodzaju lekturą. 

Efekt wizualny także ma tutaj duże znaczenie. Trzeba przyznać, że Smak Słowa wie co robi i robi to świetnie. Dużo zdjęć, dużo kolorów, dobrej jakości papier - to wszystko sprawia, że "Gastrobanda" będzie dobrym prezentem zarówno dla kogoś jak i dla siebie. 

Podsumowując, jeśli wiążesz swoją przyszłość z gastronomią, koniecznie zapoznaj się z powyższym tytułem. Jeżeli natomiast, w jakikolwiek sposób czujesz się  zainteresowany lekturą, to serdecznie polecam!




wtorek, 22 września 2015

"SZTUKA JEDZENIA PO FRANCUSKU. O gotowaniu i miłości w Paryżu"- Ann Mah



Autor: Ann Mah
Tytuł: Sztuka jedzenia po francusku. O gotowaniu i miłości w Paryżu 
Liczba stron: 264 
Wydawnictwo: Black Publishing
Data wydania: 19.08.2015


Ann Mah jest z pochodzenia Chinką, ale urodziła się i wychowała w Stanach. Kocha jeść, choć wcale tego po niej nie widać. Jej największym marzeniem było zamieszkanie we Francji i to marzenie po części się spełniło. Wszystko za sprawą męża dyplomaty, którego zawód wymagał od obojga mnóstwa poświęceń. Ann i Calvin przeprowadzali się mniej więcej co trzy lata. Mieszkali już w Waszyngtonie, Pekinie, Nowym Jorku, ale zawsze mieli nadzieję, że los zaprowadzi ich kiedyś do Paryża.

W końcu mąż Ann otrzymał posadę w Paryżu, a ona z entuzjazmem zaczęła planować ich kulinarne odkrywanie francuskich smaków. Kilka dni po przeprowadzce okazało się jednak, że Calvin musi wyjechać na rok do Iraku, a Ann zostanie zupełnie sama w nowym miejscu.

Autorka przytłoczona samotnością próbuje znaleźć swoje miejsce w Paryżu. Jest jej ciężko, ponieważ przenosząc się z miejsca na miejsce ciężko jest zapuścić korzenie, szukać od nowa pracy, przyjaciół, uczyć się języka i kultury danego kraju. Inspirowana znaną amerykańską kucharką Julią Child, Ann postanawia odkryć historię kryjącą regionalną kuchnię Francji. Razem z nią odwiedzamy dziesięć różnych regionów Francji i zgłębiamy tajemnicę jednego lokalnego przysmaku. Po takiej lekturze naprawdę można zgłodnieć! Razem z Ann odwiedzamy Paryż, Troyes, Bretanię, Lyon, Prowansję, Tuluzę, Alzację, Sabaudię, Burgundię i Aveyron. Same nazwy regionów brzmią smakowicie, nie uważacie? Ann Mah bardzo opisowo przedstawia swoje podróże kulinarne. Łączy wątki kuchenne z anegdotkami i smutkami swojego własnego życia, dzięki czemu książka nie jest typową lekturą o gotowaniu. 

Ludzie, którzy kochają jedzenie, zwykle mówią wspólnym językiem, z łatwością wymieniając się pomysłami i znajomością kulinarnych tradycji.
cytat str. 72

Bardzo dobrze się bawiłam, poznając z Ann francuskie przepisy i ciekawostki, o których nie miałam pojęcia, a także śledząc jej roczną, samotną wędrówkę w poszukiwaniu własnej życiowej drogi. Na dodatek nabrałam wielkiej ochoty na fondue, a że na końcu każdego rozdziału znajdziemy ciekawy przepis kulinarny, to może kiedyś je zrobię. Odniosłam wrażenie, że Francuzi naprawdę dużo jedzą i jest to u nich swoistym kultem. Czytając niektóre rozdziały naprawdę nie wiedziałam, gdzie im się to wszystko mieści! Pilnują jednak swojej wagi, piją dużo wina i ziołowych herbatek ułatwiających trawienie. Mają też inne sposoby na zachowanie szczupłej sylwetki. Jeśli chcecie je poznać to serdecznie zachęcam do sięgnięcia po "Sztukę jedzenia po francusku". To naprawdę ciekawa i ciepła opowieść kulinarno-obyczajowa, działająca na wyobraźnię i dodatkowo przepięknie wydana. Polecam.


Moja ocena: 7/10