Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaginięcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaginięcie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lipca 2018

"SKRADZIONE LALECZKI", "ZAGINIONE LALECZKI" - Ker Dukey, K. Webster

Autor: Ker Dukey, K. Webster
Tytuł: SKRADZIONE LALECZKI, tom 1
Cykl: Laleczki
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 30.05.2018

Chciałbym zaprosić Was dzisiaj na recenzję dwóch książek autorstwa amerykańskiego duetu Duckey&Webster. Jest to moje pierwsze spotkanie z nowo powstałym Wydawnictwem Niezwykłym. Taka urocza nazwa, a takie szokujące książki!

Kochani! Będzie bez spojlerów, same moje odczucia, no może jeden taki zaowalowany. Generalnie czytajcie śmiało. Pierwszy raz odkąd prowadzę tę stronę zdecydowałam się opisać dwie części w jednej recenzji. Myślę, że pięć lat pisania daje mi do tego prawo, a książki naprawdę trzymają poziom i się ze sobą świetnie łączą. Poza tym nie ma takiej możliwości, aby przeczytać pierwszą i nie sięgnąć po drugą.

Krótko słowem wstępu. Jade i jej siostra Macy zostały porwane w biały dzień z targu staroci. Mimo iż, wielokrotnie ostrzegane przez ojca przed nieznajomymi, straciły czujność. Po czterech latach starszej z sióstr udaje się uciec. Pomimo traumy zostaje policjantką i ciągle wierzy, że uratuje swoją małą siostrzyczkę z rąk psychopaty. Porywacz podejmuje wyzwanie i, o zgrozo, kolejny raz porywa kobietę.

"Kogo kocha Benny? Swoje małe, słodkie lalki.
Póki są posłuszne i nie stają z nim do walki.
Dba, by były piękne. Włosy im układa
i na ich młode ciałka sukienki zakłada.
A gdy noc zapada do zabawy przystępuje.
Młodsza lalka uległa, starsza walczyć próbuje.
Lecz kiedy ta ulubiona od niego ucieka,
nie liczy się, że druga pozostać przyrzeka.
Serce pęka mu z rozpaczy, oczy ma pełne łez,
jego lalka musi wrócić, bądź jej życia nadszedł kres."

Początkowo miałam wrażenie, że czytam kryminał, następnie dramat, potem thriller, a jeszcze później erotyk. Ta historia jest tak pokręcona, krwawa, chora, obrzydliwa, brutalna, szokująca, wstrząsająca, że brak mi słów. Jednocześnie wciągająca i uzależniająca. Finalnie dochodzę do wniosku, że to naprawdę taki miks gatunków z czego dominuje dark erotyk w wydaniu hard. Jade nienawidzi swojego oprawcy, ale jednocześnie jest od niego uzależniona, co odbija się na jej życiu prywatnym. Osobiście bardzo bym chciała, aby te dwie książki przeczytała Magda prowadząca stronę "Przez piękne okulary". Magda z racji swojego zawodu psychologa już kiedyś rozkładała takie bohaterki jak Jade na czynniki pierwsze i to było naprawdę fajne. Także Magdo, jeśli to czytasz, może uda Ci się zrobić coś podobnego. Ja nie śmiem się za to zabierać, ale naprawdę autorki obarczyły bohaterkę takim charakterem i zachowaniem, że to aż się prosi o dogłębnie przeanalizowanie. Nie mogę Wam obiecać, że polubicie Jade. Ja sama nie wiem czy ją lubiłam, ale mogę Wam obiecać, że będzie się działo.

Zakończenie pierwszego tomu wprawia w osłupienie. Nienawidzę spojlerów, ale muszę napisać tu dwa słowa. Głowa. Akwarium. Mnóstwo osób jest już po lekturze. One zrozumieją.


Autor: Ker Dukey, K. Webster
Tytuł: ZAGINIONE LALECZKI, tom 2
Cykl: Laleczki
Liczba stron: 250
Wydawnictwo: NieZwykłe
PREMIERA: 18.07.2018

Czym prędzej zabrałam się za kolejny tom, ciekawa co też Panie Duckey/Webster wymyśliły tym razem. Jak daleko zabrnęły. Na samym wstępie otrzymujemy od autorek ostrzeżenie o brutalności powyższej lektury. Faktycznie poziom makabry zdecydowanie wzrósł. Te kobiety mają wyobraźnię. Naprawdę cieszę się, że to tylko fikcja literacka. "Zaginione laleczki" wyróżniają się tym, iż do głosu dopuszczono w końcu Benjamina, który w formie retrospekcji opowiada nam swoją historię. W pierwszej części nie wiemy o nim praktycznie nic, poza tym, że jest młody i przystojny. Jak widać psychopatą i okrutnikiem wcale nie musi być stary, obleśny dziad. Tom ten skupia się na wyjaśnieniu całej historii. Te powroty do przeszłości naprawdę wiele wnoszą, a cała sprawa ma gigantyczne macki i większy zasięg niż spodziewa się nasza główna bohaterka.

Zakończenie "Zaginionych laleczek" przyprawiło mnie o ciarki na plecach. Nie cierpię otwartych zakończeń. Chcę wiedzieć, że u moich bohaterów wszystko ok. Autorki zrobiły mi psikusa i tym sposobem Jade, Dillon i Benny wciąż są ze mną. Plączą się w moim umyśle i nie chcą odejść. I co ja mam teraz z tym zrobić?

Podsumowując, "Skradzione laleczki" i "Zaginione laczeczki" to szalone tytuły. Jedne z cięższych jakie zdarzyło mi się recenzować. Mimo, iż obie przeczytałam w dwa wieczory czyli w trybie natychmiastowym, nie mogę napisać, że te książki są "fajne", "ciekawe". One takie są, tylko te słowa zupełnie tutaj zupełnie nie pasują. To się w ogóle wyklucza, aby o książkach tak makabrycznch i nieprzyzwoitych napisać, że były fajne. A jednak były. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Czytaliście już? Dajcie znać. Ze swojej strony serdecznie polecam, ale tylko dla osób o mocnych nerwach!

Moja ocena obu tomów: 8/10

niedziela, 25 marca 2018

"MROCZNY UKŁAD" - Dawid Waszak

Autor: Dawid Waszak
Tytuł: MROCZNY UKŁAD
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 19.02.2018


Niesamowite, że minęło już pięć lat odkąd czytałam i recenzowałam pierwszą książkę Dawida Waszaka. Jego debiutancką, krótką, ale treściwą powieść pamiętam do dziś. Kolejne dwie książki także przypadły mi do gustu i generalnie jest to autor, którego, że tak powiem biorę w ciemno. 

"Mroczny układ" to historia Kacpra Zborowskiego, który wraca do rodzinnego miasta po długim pobycie za granicą. Jarocin przyciąga go do siebie, pomimo tego, że chłopak nie ma tu kompletnie nikogo bliskiego. Szczęście mu sprzyja, bo od razu na wstępie poznaje piękną kelnerkę i daje mu to nadzieję na miłą znajomość, a może nawet miłość, ale jak to w thrillerach bywa sielanka natychmiast się kończy. Kacper znajduje ją martwą i zostaje oskarżony o morderstwo. 

Historia pełna tajemnic, mnóstwo niewiadomych i znaków zapytania, a przede wszystkim korupcji. Takich nadużyć ludzie prędko nie wybaczają, dlatego też cała sprawa trzymana jest w ścisłej tajemnicy. Będąc na miejscu bohatera chyba bym zwariowała ze strachu, ewentualnie spakowała walizkę i wyjechała bardzo daleko. Kacper uparł się jednak na rozwiązanie zagadki, a pomagała mu w tym Linda, dziewczyna, która początkowo nie zdobyła mojej sympatii. Wszystko zmieniło się w chwili gdy duet Kacper - Linda wkroczył do akcji. W tym "związku" to zdecydowanie ona nosiła spodnie i nie raz uratowała chłopakowi skórę. Takie kobiety lubię. Sam główny bohater często rozśmieszał mnie swoim postępowaniem i choć to thriller naprawdę tak było. Działał pośpiesznie i bardzo nieracjonalnie. Nie wiem czy było to zamierzone i autor celowo stworzył postać takiego "roztrzepańca", czy tylko ja odniosłam takie wrażenie? Napiszcie mi koniecznie w komentarzach jeżeli czytaliście książkę. 

Całość czyta się szybko i sprawnie, widać, że autor ma już swój styl. "Mroczny układ" łączy się z "Czerwienią obłędu", w którym mogliśmy poznać bliżej ojca Kacpra. Książka kończy się oczywiście w kulminacyjnym momencie, kiedy tak bardzo chciałoby się wiedzieć co dalej. Czekam więc na dalsze losy Kacpra i Lindy. Osobiście debiutanckie "Narodziny zła" to moja ulubiona z czterech powieści, jakoś tak dzięki niej autor kojarzy mi się z przerażeniem i grozą. "Mroczny układ" faktycznie był mroczny, były momenty smutne, groźne, śmieszne, ale to nie było do końca to czego w tej powieści szukałam. Być może większe przerażenie dopadnie mnie w następnej części. Brzmi to trochę jakbym książki nie polecała, ale to absolutnie nie tak. Była bardzo dobra, choć tak bardzo inna od pozostałych. Przeczytajcie i sami oceńcie. 

Moja ocena: 7/10

piątek, 5 stycznia 2018

"PRZED ZMIERZCHEM" - Nora Roberts


Autor:  Nora Roberts
Tytuł: PRZED ZMIERZCHEM
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 26.10.2017

Bardzo późno odkryłam uroki prozy Nory Roberts, ale jak to mówią, nic straconego. "Przed zmierzchem" to dopiero druga czytana przeze mnie powieść autorki, a biorąc pod uwagę jej dorobek pisarski (ponad 200 tytułów) to niewiele. Mimo to już mam ochotę dodać Norę do grona ulubionych pisarek. 


Najnowsza opowieść to historia Bodine Longbow oraz jej licznej rodziny. Babcia, prababcia, dwaj bracia, rodzice i przyjaciele prowadzą dochodowy interes na ranczu w Montanie. Ośrodkiem wypoczynkowym kieruje najmłodsza z klanu, wspomniana wyżej Bodine. Dziewczyna ma głowę do interesów, jest skrupulatna i bardzo pracowita, a zarazem pełna sympatii i zaufania do swoich pracowników. Na takim ranczu mogłabym pracować nawet ja! Wracając do fabuły, pewnego dnia na ranczo wraca dziecięca miłość Bodine, a zarazem jej podwładna i koleżanka zostaje znaleziona martwa. 

W książce odnalazłam mnóstwo punktów stycznych z wydanym w czerwcu "Kłamcą". Znajduje się tu wszystko to, co poprzednio bardzo mi się podobało, a mianowicie wielowątkowość, szczypta romansu połączona z historią obyczajową, wielopokoleniowa, zżyta rodzina, silnie zarysowany obraz społeczności lokalnej, gdzie wszyscy się znają. Nora Roberts zabiera nas w podróż na ranczo, które tak bardzo różni się od miejskich scenerii. Zamiast szpilek nosi się tu kowbojki, do pracy jeździ się konno, a stenson (kapelusz z szerokim rondem) to obowiązkowa cześć garderoby zarówno dla kobiet i mężczyzn. Ciężka praca od rana do wieczora przynosi efekty, ale nie pozostawia bohaterom zbyt wiele czasu na rozrywkę. 

Tytułowy zmierzch ma w tej książce dwa wymiary. Jeden dotyczy pory dnia, która będzie pełnić ważną funkcję w życiu jednej z bohaterek. Drugi to imię pewnego wspaniałego konia. Zwierzę wykreowane przez autorkę zachowuje się prawie jak człowiek i również pełni ważną funkcję w tej historii. Zdecydowanie wśród bohaterów to właśnie ten niezwykły, uczłowieczony koń jest moim faworytem. Polubiłam także Jessikę, piękną dziewczynę z Nowego Jorku, która porzuciła miasto na rzecz wiejskiego rancza i udowodniła, że "damulka z miasta" potrafi sobie poradzić w zupełnie innej rzeczywistości.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Poza wydarzeniami, które toczą się w czasie teraźniejszym poznajemy również historię Alice, ciotki Bodine, która kiedyś odeszła od rodziny. Jest to bardzo smutna i brutalna opowieść, ale żeby dowiedzieć się jak się kończy musicie po nią sięgnąć! Teraźniejsze i przeszłe losy bohaterów mieszają się ze sobą i choć czasem autorka zbyt drobiazgowo opisuje pewne sytuacje to nie sposób tej książki odłożyć.

Czekam niecierpliwie na kolejną opowieść Nory. Jeśli podobał Wam się "Kłamca" sięgnijcie koniecznie po najnowszą historię pisarki. Skuście się na kowbojski klimat i dajcie się porwać surowej, a zarazem luksusowej Montanie.

Moja ocena: 7/10

piątek, 24 listopada 2017

"KING" - T.M. Frazier


Autor: T.M. Frazier
Tytuł: KING
Cykl: The King, tom 1
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 16.11.2017

Bardzo lubię literaturę erotyczną,  ponieważ w codziennej prozie życia jest to bardzo łatwy i przyjemny sposób na spędzenie wolnego czasu i odstresowanie się.  Jedyny minus takich książek to schematyczność i pomimo sympatii do takich lektur,  czasem nawet mnie trafia szlag.  Ile można czytać o bogatych biznesmenach i szarych myszkach? "King" zaciekawił mnie swoim opisem na okładce i stwierdziłam,  że dam mu szansę.  I wiecie co? To był strzał w dziesiątkę! Wczoraj wieczorem skończyłam czytać,  a dziś muszę napisać o tej książce i to poza kolejnością.  Muszę,  bo się uduszę!


Najbardziej zaskoczyło mnie to,  że fabuła książki nie jest sztampowa i jak na erotyk pełna zwrotów akcji.  Brantley King jako główny bohater jest oczywiście wyśmienitym kąskiem,  ale zarazem bardzo mroczną postacią. Niedawno wyszedł z więzienia, hobbystycznie zajmuje się tatuowaniem ludzi. Fakt, że całkiem niedawno czytałam książkę, w której główny bohater też był tatuażystą (jeszcze jej dla Was nie zrecenzowałam), ale "King" to zupełnie inna liga. Pozostali bohaterowie również genialnie wykreowani.  Pokochałam na pozór ciapowatego, wielkiego Beara z gangu motocyklowego i psychopatycznego Preppy'ego,  który rozbawiał mnie do łez swoim poczuciem humoru,  a także strojem i całym swym usposobieniem. Gdy przeczytałam o jego biznesie, a mianowicie Babcinej Zielarni śmiałam się na cały głos.  No i oczywiście Doe,  młoda,  wychudzona i głodna przybłęda,  która nie wie kim jest,  ale nie daje się stłamsić. Lekkie pióro autorki sprawia, że wraz z Doe czytelnik przeżywa jej strach, czuje jej głód i przeżywa tragedię, która ją spotkała. "King" to nie jest historia,  która kończy się dobrze. Owszem,  Preppy zapewnia dawkę humoru,  ale całość utrzymana jest w  mrocznym i bardzo smutnym klimacie. Postacie są bardzo emocjonalne, dzięki czemu ich los nie jest nam obojętny. To co dzieje się pod koniec lektury łamie serce i nie jest to jedna rzecz.  Kilka tragedii nakłada  się na siebie i jestem pełna podziwu dla autorki,  że stworzyła taką szaloną opowieść,  w której ciągle coś się dzieje,  a seks zdecydowanie nie jest na pierwszym miejscu.  Pod koniec lektury wiedziałam już,  że to nawarstwienie tragedii nie może znaleźć rozwiązania w jednym tomie.  Po skończonej lekturze  nadal pozostaję w szoku i tak bardzo chciałabym wiedzieć co dalej,  że to aż boli.  Eksplozja zwrotów akcji lekko mnie przytłoczyła. Jak pisałam wyżej lubię erotyki, ale zdaję sobie sprawę, że zazwyczaj są bardziej lub mniej banalne. W mojej opinii w "Kingu" nic nie jest banalne ani schematyczne. Właśnie na taką książkę ostatnio czekałam. 

Lojalnie uprzedzam, że książka zawiera mnóstwo wulgaryzmów i nie nadaje się dla osób, którym to przeszkadza. Napisana kwiecistym językiem nie byłaby tak prawdziwa. "King" zdecydowanie jest lekturą dla dorosłych. Na skrzydełku okładki pewna opinia o "Kingu" brzmi tak:

"Ta książka niesie za sobą wiele przesłań. Pierwsze wrażenie rzadko kiedy jest prawdziwe. Rodziny nie tworzą tylko więzy krwi. Duchy istnieją. Niektórzy ludzie są po prostu draniami, którym należy się kara. I oczywiście - prawdziwych przyjaciół nie łatwo jest zdobyć. Jeśli masz szczęście takich posiadać traktuj ich dobrze i nigdy nie pozwól im odejść." - Mama Vicky Says

Musiałam Wam zacytować te słowa, bo kimkolwiek jest Vicky, podpisuję się pod jej słowami rękami i nogami. Jest to kwintesencja tej książki, bo nie jest to zwyczajny dark romance. Rok chyli się ku końcowi i jest to chyba najlepsza książka w swojej kategorii jaką czytałam. Myślę, że nic jej nie przebije, chyba, że szybko wyjdzie kolejny tom, który przeczytam natychmiast jak tylko trafi w moje ręce. 

Podsumowując "King" to pozycja, która totalnie mnie zaskoczyła, zbiła z tropu, zaciekawiła, sprawiła, że przeżywałam z bohaterami wszystkie ich działania. Dziewczyny! Jeśli lubicie powyższy typ literatury, ale drażni Was powtarzalność, rutyna i głupota bohaterów w dotychczas czytanych pozycjach, sięgnijcie po "Kinga". Gwarantuję dużo emocji i miło spędzony czas. Polecam bardzo serdecznie. 

Moja ocena: 9/10

sobota, 26 sierpnia 2017

"FELICIA ZAGINĘŁA" - Jorn Lier Horst


Autor: Jorn Lier Horst 
Tytuł: FELICIA ZAGINĘŁA
Cykl: William Wisting 
(tom 2) 
Seria: Mroczny zaułek 
Liczba stron: 354
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 16.08.2017

Kolejny raz na moim blogu króluje Jorn Lier Horst. Były policjant, twórca świetnej serii kryminałów o Williamie Wistingu. Myślę, że dawna profesja przyczyniła się do tego, iż autor pisze tak dobrze, realnie i zajmująco. Tym razem inspiracją dla nowej powieści stał się wątek zaginięć. Temat bardzo ważny, trudny i niestety nagminnie aktualny. 

Każde zaginięcie kryje jakąś historię, tajemnicę, motyw. Śledczym nie zawsze udaje się odkryć, co stało się z poszczególnymi osobami. To właśnie przydarzyło się Felicii, która jak mówi tytuł zaginęła. Stało się to dwadzieścia pięć lat temu i sprawa prawie uległa przedawnieniu, ale w wyniku prac budowlanych ciało kobiety zostało odnalezione. Równocześnie w toku wydarzeń zaginęła inna młoda kobieta. William Wisting i jego zespół stają na głowie i walczą z czasem, aby rozwiązać obie sprawy. 

Horst ukazuje czytelnikom jak ciężka jest praca zespołu dochodzeniowego. Okrojony budżet, brak ludzi i czasu sprawiają, że pewne sprawy stają się priorytetowe, a inne schodzą na boczny tor. Komisarz Wisting został wykreowany na człowieka sumiennego, gorliwego i uczciwego, tak więc dosłownie "wychodzi ze skóry", aby obu sprawom poświęcić czas i pozyskać wszystkie możliwe środki. Czas działa niekorzystnie na pracę policjantów, a ślady zbrodni dawno zatarł czas. Wszystkie książki autora czyta się błyskawicznie i powyższy tytuł nie jest wyjątkiem. Ciekawy temat, misterna, wciągająca intryga, walka z czasem. Jednocześnie autor podsuwa nam "smaczki" z codziennego życia komisarza, jego walkę z nadwagą, troskę o dzieci czy lekkie zadurzenie się w nim przez koleżankę z zespołu. Wszystko to sprawia, że Wiliam Wisting staje się bliski czytelnikowi i chcemy wiedzieć o nim coraz więcej.

"Felicia zaginęła" to ósma wydana w Polsce książka autora. Przypisana została jako tom drugi. Przypominam, że kolejność czytania poszczególnych powieści nie ma znaczenia. Jednocześnie lada moment na rynku ukaże się całość, czyli jedenaście tomów i każdy czytelnik będzie mógł sam decydować o kolejności czytanych tytułów. Pod koniec roku ukaże się kolejny wyczekiwany tytuł "Gdy sztorm nadchodzi". Z jednej strony nie mogę się już doczekać, a z drugiej chciałabym to wszystko rozciągnąć w czasie, bo będzie mi bardzo smutno, że tytułów do przeczytania jest coraz mniej. Szalenie polubiłam Wistinga i ciężko będzie mi się z nim pożegnać. 

Moja ocena: 8/10

Cykl o Williamie Wistingu:

GDY MROK ZAPADA / KLUCZOWY ŚWIADEK / FELICIA ZAGINĘŁA / SZUMOWINY / POZA SEZONEM / PSY GOŃCZE / JASKINIOWIEC / ŚLEPY TROP

sobota, 26 listopada 2016

"DZIEWCZYNA, KTÓRA PRZEPADŁA" - Katarzyna Misiołek


"Dziewczyna, która przepadła" to swoista kontynuacja wydanej rok temu powieści Katarzyny Misiołek "Ostatni dzień roku". Narratorką poprzedniej książki była Magda, młoda dziewczyna, która zmagała się z zaginięciem swojej siostry Moniki. W powyższej powieści głos ma właśnie Monika i to ona opowiada nam swoją historię. 

Poprzedni tytuł, choć niezmiernie smutny, przypadł mi do gustu. Autorka zwróciła uwagę na problemy i uczucia rodzin, których bliscy przepadli bez śladu. Obawiałam się, że historia Moniki mnie przytłoczy, sprawi, że będę rozbita emocjonalnie i wprowadzona w stan melancholii. Okazało się, że "Dziewczyna, która przepadła" to swojego rodzaju remedium na smutek, który pozostawiła we mnie poprzednia powieść. Nie znaczy to oczywiście, że książka jest wesoła, ale w końcu mamy przedstawione konkretne wydarzenia, a nie tylko domysły. Autorka podzieliła książkę na pięć części, a w każdej z nich Monika przybliża nam swoją dramatyczną historię. Dziewczyna przeżyła prawdziwe piekło, była poniżana w każdy możliwy i chory sposób. Jej oprawca to człowiek, który nie rzucał się w oczy, dlatego też nikt nie podejrzewał go o tak karygodne czyny.

Autorka bardzo wiarygodnie snuje swoją opowieść, nie ma tu ani odrobiny przesady czy przerysowania. Różne etapy życia bohaterki pozwalają nam złożyć całą jej historię w logiczną całość. "Dziewczyna, która przepadła" to książka bardzo emocjonalna, prawdziwa, ale niosąca także pozytywne przesłanie i nadzieję. Bardzo się cieszę, że poznałam historię Moniki. Nie sądziłam, że opowieść z jej perspektywy będzie tak dobra, tak wciągająca i zarazem odpowie na pytania i domysły, które mnożyły się przy lekturze poprzedniej części. Osobiście uważam, że mało kiedy perspektywa drugiej osoby w książce coś zmienia, ale w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Historia Moniki to zupełnie inna opowieść, inny punkt widzenia i po przeczytaniu nie wyobrażam sobie, że opowieści Moniki miałoby nie być. Idealna kontynuacja, która wprowadziła spokój w moje myśli i pozwoliła odkryć prawdę o losach tej, która przepadła.
Moja ocena 8/10

Katarzyna Misiołek – krakowianka i filolog polski z wykształcenia. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie. Po powrocie do kraju rozpoczęła współpracę z wydawnictwami prasowymi, wcześniej bywała tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą. Interesuje się turystyką, psychologią, medycyną niekonwencjonalną i tarotem. W wydawnictwie MUZA dotychczas ukazały się dwie jej powieści, „Niekochana” (2014) i „Ostatni dzień roku” (2015).

Autor: Katarzyna Misiołek
Tytuł: DZIEWCZYNA, KTÓRA PRZEPADŁA
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 26.10.2016

sobota, 11 czerwca 2016

"NIEZRÓWNANI" - Alyson Noel, tom 1


Autor: Alyson Noel
Tytuł: NIEZRÓWNANI
Cykl: PIĘKNI IDOLE, TOM 1
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 18.05.2016

Alyson Noel to popularna autorka książek dla młodzieży. W Polsce znana głównie dzięki bardzo poczytnej serii "Nieśmiertelni". Niestety nie miałam dotąd okazji poznać twórczości Noel, dlatego też zdecydowałam się na lekturę "Niezrównanych", nowego cyklu, przyciągającego wzrok piękną okładką, o nazwie PIĘKNI IDOLE.

Layla, Tommy i Aster to trójka osiemnastolatków, których nie łączy nic poza jednym - pragnieniem sławy, blichtru, luksusu i rozpoznawalności. Trio pochodzi z różnych warstw społecznych, prowadzą diametralnie inne życie. Poznają się w momencie podjęcia pracy w sieci klubów w Los Angeles. Jako promotorzy owych klubów, muszą przyciągnąć do nich jak najwięcej celebrytów i gwiazd. Nagrodą jest prestiż i duże pieniądze, czyli dokładnie to o czym marzą nasi bohaterowie. Czy nieznany muzyk, początkująca aktorka i niszowa blogerka poradzą sobie z tym zadaniem?

Pierwsze tomy większości serii kuszą nas opisem fabuły, ale zostawiają okropny niedosyt, nie wyjaśniają wielu sytuacji, wątków i tak naprawdę człowiek kończąc lekturę czuje się niezwykle zagubiony. Tyle niewiadomych, tyle zagadek i wielki znak zapytania. Remedium na tę sytuację byłoby niewątpliwie posiadanie drugiego tomu i przeczytanie go zanim zapomni się, o co chodziło w tym pierwszym. Mam więc nadzieję, że kolejna część będzie w miarę szybko.

"Niezrównani" to książka przeznaczona dla młodzieży, lekka, nieobciążająca, łatwa w odbiorze. Czyta się ją szybko i z ciekawością. Naprzemienna narracja pierwszoosobowa pozwala nam zapoznać się z myślami i uczuciami wszystkich bohaterów. Przyznam, że nie budzą oni sympatii, ale nie zawsze chcę spotykać w czytanych książkach DOBRYCH i MIŁYCH ludzi. Ostatnio częściej trafiam na tych mniej kryształowych i nawet mi się to podoba. Tym bardziej, że cała trójka dostaje nieźle w kość, wszak życie w Hollywood kolorowe jest tylko w telewizji i babskich pisemkach. Młodzi ludzie mają jednak szansę na zmianę swojego postępowania i zachowania, ale czy z niej skorzystają? Tego nie wiem, gdyż tak jak wspomniałam wyżej, pierwszy tom pozostawia wiele niewiadomych, nieodkrytych tajemnic i niedomówień. Naprawdę jestem ciekawa co będzie dalej. Obecnie moja ciekawość skupia się głównie na Aster, bogatej dziewczynie z dobrego domu, która postanowiła walczyć o swoje marzenia, co zaowocowało strasznymi konsekwencjami. Książka nie była wybitna, ale miło spędziłam z nią czas i na pewno przeczytam kolejny tom. 

"Piękni idole" to cykl, który na pewno spodoba się fanom serialu "Plotkara" oraz książek z serii "Pretty little liars", na podstawie których powstał serial "Słodkie kłamstewka". Znajdziecie tu lekką fabułę, idealną na wakacyjne dni, mnóstwo kłamstw, intryg i tajemnic. 

Moja ocena 6/10

wtorek, 10 listopada 2015

"OSTATNI DZIEŃ ROKU" - Katarzyna Misiołek

Autor: Katarzyna Misiołek
Tytuł: OSTATNI DZIEŃ ROKU
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 21.10.2015


Ostatni dzień roku to czas hucznych zabaw, toastów, bali i sztucznych ogni. Świętujemy koniec starego roku, a zarazem początek nowego. W ten mroźny sylwestrowy wieczór bohaterka powieści Katarzyny Misiołek również przygotowuje się na wielkie wyjście. Dosłownie kilka chwil przed planowanym wyjściem otrzymuje niepokojącą wiadomość - jej siostra Monika wyszła z domu kilka godzin wcześniej i przepadła bez wieści... Co się stało z Moniką? Co w takiej sytuacji ma zrobić Magda? Ostatni dzień w roku natychmiast przestaje być tym beztroskim i swobodnym, a staje się pełnym niepokoju i lęku.

Każdego roku policja odnotowuje około 17 tysięcy zaginięć obywateli polskich w kraju i za granicą. Ludzie giną bez względu na wiek, płeć i status społeczny. Giną z powodu chorób, zarówno fizycznych i psychicznych, wypadków, codziennych problemów oraz wtedy, kiedy padają ofiarą przestępstw. W dobie fecebooka również często ukazują są posty i prośby o udostępnienie informacji o zaginionej osobie. Tak naprawdę przeglądamy je bez większego zainteresowania, czasem udostępnimy, a czasem nie. Dopóki nas to nie dotyczy nie wykazujemy chęci do działania. 

Magda, bohaterka i narratorka powieści zmaga się z niewiedzą na temat zaginionej siostry. Codziennie od dnia zaginięcia wyobraża sobie miliony różnych teorii na temat jej losów. Generalnie Magda nie jest sama, ma jeszcze rodziców i szwagra, którzy TEORETYCZNIE przeżywają to samo. Powinni więc się wspierać, a jednak dzieje się kompletnie odwrotnie. Katarzyna Misiołek ukazuje nam obraz rodziny, która pod wpływem tragedii zamyka się w sobie i powoli rozpada. Każda z osób ma własną teorię na temat zaginięcia siostry/córki/żony. Każda przeżywa inne emocje i ogromny stres. 

Czytając "Ostatni dzień roku" naprawdę czuć to nieustające napięcie, żal, smutek, gorycz, złość, a zarazem nieustającą nadzieję. Choć to niesamowicie smutna książka, czyta się ją szybko. Pada najważniejsze i najtrudniejsze pytanie: CZY MONIKA POWINNA ODNALEŹĆ SIĘ ŻYWA, BEZ WZGLĘDU NA TO CO JEJ SIĘ PRZYDARZYŁO, CZY TEŻ LEPIEJ, ABY ODNALAZŁA SIĘ MARTWA? Te straszne rozważania towarzyszą bohaterom przez całą fabułę i naprawdę nie ma na nie odpowiedzi. Towarzyszymy Magdzie przez kolejne dni jej życia, które staje się coraz bardziej chaotyczne i nieuporządkowane. Przygodni mężczyźni, problemy z jedzeniem, porzucenie studiów to tylko część problemów, z którymi zmaga się Magda po zaginięciu Moniki.

Podsumowując "Ostatni dzień roku" to pięknie wydana i POZORNIE obyczajowa lektura. Tak naprawdę jest to emocjonalny dramat Magdy i jej rodziny, który na pewno poruszy wielu czytelników i zwróci uwagę na problem osób zaginionych. 

Moja ocena 7/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Klucznik", "Czytam opasłe tomiska" oraz "Okładkowe Love".