piątek, 11 maja 2018

"LALECZKI" - Anna Snoekstra

Autor: Anna Snoekstra
Tytuł: LALECZKI
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 11.04.2018


"Laleczki" to druga wydana w Polsce powieść Anny Snoekstry. Pochodząca z Australii pisarka debiutowała powieścią "Córeczka", która zebrała świetne recenzje. Przyznam szczerze, że nie miałam o tym pojęcia, ponieważ nie czytałam pierwszej książki autorki, natomiast rzuciło mi się w oczy co innego. Po premierze "Laleczek" do sieci dość szybko zaczęły spływać recenzje i sporo czytelników postawiło na porównanie obu tytułów. W wyniku tych porównań powyższy tytuł wypadł blado. Osobiście książkę przeczytałam bardzo szybko, ale pomyślałam, że poczekam z recenzją, przemyślę sobie to i owo. 

Colmstock to malutkie miasteczko w Australii, na które ostatnio spadają same tragedie. Po pożarze gmachu sądu i śmierci małego chłopca, który został uwięziony w środku, ktoś podrzuca na progi domów porcelanowe laleczki. Są one łudząco podobne do dziewczynek, które tam mieszkają. 

Rose Blake to młoda dziewczyna i aspirująca dziennikarka. Póki co jedynie samozwańcza, a jej prawdziwa praca polega na serwowaniu piwa dla gliniarzy w lokalnej gospodzie. Rose bardzo chce się wyrwać z tej dziury i potrzebuje opowieści. Dziwne lalki to temat, który spadł dziewczynie jak z nieba. Wbrew zaleceniem miejscowej policji Rose postanawia samodzielnie odkryć, co kryje się za historią lalek. 

Jakiś czas temu czytałam podobną powieść pod tytułem "Mroczne zakamarki". Ten sam duszny klimat, mała, nudna mieścina, silnie związana ze sobą lokalna społeczność, gdzie od lat wszyscy się znają i wiedzą o sobie wszystko, dziewczyna, która na własną rękę chce rozwikłać zagadkę. Jeśli czytaliście "Mroczne zakamarki" to "Laleczki" także przypadną Wam do gustu. 

Jak już wspominałam wyżej, książkę czyta się bardzo szybko, jest ciekawie i zagadkowo. Mimo to po skończonej lekturze uznałam, że jest to dziwna książka. Bardzo gorzka. Nie mam pojęcia co autorka chciała uzyskać i co przekazać czytelnikom. Chyba coś w stylu, że nie zawsze ambicje i ciężka praca są kluczem do sukcesu.

Rozwiązanie okazało się niesamowicie zaskakujące, a jednocześnie banalne w swojej prostocie. Do tej pory czuję się dziwnie skonsternowana z powodu tego zakończenia i mam ochotę krzyczeć "naprawdę!?", "serio!?". Podsumowując, książkę oceniam jako bardzo dobrą, choć pozostawia po sobie gorzki posmak. 
Moja ocena: 7/10

wtorek, 8 maja 2018

"TYRAN" - T.M. Frazier

Autor: T.M. Frazier
Tytuł: TYRAN
Cykl: The King, tom 2
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 23.02.2018


Powieść "King" M. T. Frazier dosłownie zwaliła mnie z nóg. Dobrze, że kończąc lekturę leżałam, bo na pewno padłabym trupem. To było niesamowicie ożywcze doświadczenie, w końcu coś nowego, coś innego. Czekałam niecierpliwie na kolejny tom. Doczekałam się, przeczytałam i jestem usatysfakcjonowana, choć zdecydowanie pierwszy tom był lepszy. 

Ciężko jakoś konkretnie zrecenzować losy Kinga i Doe, ponieważ większość moim przemyśleń byłaby spojlerami. Mam ich sporo, ale to kwestie do dyskusji z osobami, które książkę mają już za sobą. Z takich ogólnych wrażeń, mogę powiedzieć, że nadal jest sporo zwrotów akcji, bardzo dużo przemocy, więc jeśli ktoś ma słabe nerwy, może go to przytłoczyć. 

Brantley King zdecydowanie jest złym mężczyzną, ale odważę się powiedzieć, że dekadę młodsza Doe/Ray także nie pozostaje w tyle. Razem z bohaterką cofamy się w czasie i poznajemy życie nastolatki. Okazuje się, że jej życiowe wybory były bardzo dalekie od tych jakie powinny charakteryzować córkę polityka. "Tyran" zaskakuje też pozytywną przemianą jednego z bohaterów. 

Pokochałam M. T. Frazier za jej nieszablonowe podejście do tej historii, za głównych bohaterów, tak bardzo różnych, a jednak podobnych do siebie. Za postaci drugoplanowe, których los interesuje mnie tak samo jak Kinga i Doe. 

Zauważcie, że "Tyran" jest odrobinę niższy od "Kinga"? Zastanawiam się czy to celowe działanie czy po prostu tak wyszło. Może ktoś posiada już "Lawless", czyli historię motocyklisty Beara? Jakiej jest wielkości? Może seria będzie wydana jako taka drabinka? Mogłoby to wyglądać ciekawie na półce. 

Podsumowując, seria naprawdę warta uwagi. Nie jest tajemnicą, że czytam dużo książek w podobnym tonie, więc wierzcie mi. To trzeba przeczytać. Polecam fanom gatunku! Będzie zaskakująco i bardzo dark, wiecie co mam na myśli.

Moja ocena: 8/10

piątek, 4 maja 2018

"INTRYGA" - L.J. Shen

Autor: L.J. Shen
Tytuł: INTRYGA
Cykl: Święci Grzesznicy, tom 1
Liczba stron: 352
Wydawnictwo:
Edipresse Książki
Data wydania: 14.03.2018


"Intryga" to pierwszy tom z serii czterech książek napisanych przez L.J. Shen. Cykl nosi nazwę "Święci Grzesznicy". Jak wiecie bardzo lubię romanse i erotyki, a opis i okładka zdecydowanie mnie zainteresowały. Mężczyzna na obwolucie wygląda trochę jak James Dean,  natomiast opis sugerował, że dostanę coś w stylu dark erotic. Sami widzicie, iż zapowiadało się naprawdę gorąco.

Niestety, okazało się, że fabułę tej książki mogę Wam opisać praktycznie jednym zdaniem. Biedna dziewczyna z nizin społecznych zakochuje się w bogatym chłopaku, który ma się za króla życia,  jednocześnie kryjąc w sobie trochę mrocznych doświadczeń. Banał i stara śpiewka.

Główna postać może stanowić ogromny problem, ponieważ większość czytelników nienawidzi tego typu bohaterek. Ja sama podchodzę do tego z ogromnym dystansem, gdyż większość bohaterek książkowych ma jakieś defekty i właśnie o tym najczęściej debatujemy w swoich recenzjach.  Niestety Emilia LeBlanc to zdecydowanie typ "przepraszam, że żyję", czyli chyba najgorszy jaki istnieje.  Na jej obronę powiem, że nie była taką zwykłą szarą myszką, ale kolorową myszką. Jej artystyczna dusza przekładała się na awangardowy ubiór oraz kolorowe włosy, więc to jest plus dla jej postaci. Sam Baron, czyli męski bohater został przedstawiony jako gbur, cham i prostak. Coś w stylu Hardina z serii After. Dodatkowo zachowywał się jak pies ogrodnika skutecznie niszcząc każdy związek Emilii.

Podsumowując, cała historia jest bardzo schematyczna, ale jeżeli ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z tego typu literaturą, to jest szansa, że książka się spodoba.  Pomimo średniej oceny chciałabym przeczytać drugi tom.  Czuję, że historia grzecznego Deana i zawadiackiej Rosie ma potencjał. Jestem prawie pewna, że historie pozostałych chłopaków będą lepsze niż Millie LeBlanc i Barona Spencera.  Na pewno to sprawdzę i dam Wam znać.


Moja ocena: 5/10

Jednocześnie zachęcam do dyskusji. Jakie cechy charakteru najbardziej denerwują Was w książkowych bohaterach? Czekam na komentarze. Pozdrawiam :)

wtorek, 1 maja 2018

"SZEPTUCHA" - Katarzyna Berenika Miszczuk

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: SZEPTUCHA, tom 1
Cykl: Kwiat paproci
Liczba stron: 352
Data wydania: 03.02.2016
Wydawnictwo: W.A.B.


Katarzynę Berenikę Miszczuk odkryłam zupełnie niedawno,  czytając wydaną w tamtym roku "Obsesję".  Pomimo sporego dorobku pisarskiego jakoś nie było wcześniej okazji. Podczas lektury "Obsesji" dowiedziałam się także,  że autorka jest z zawodu lekarką,  co dało się odczuć w czytanej pozycji.  Identycznie było z "Szeptuchą",  ale o tym poniżej. 

"Szeptucha" to pierwszy tom rozpoczynający cykl fantasy o wdzięcznym tytule "Kwiat paproci".  Główną bohaterką jest Gosława Brzózka,  która właśnie skończyła studia lekarskie i musi odbyć praktyki,  aby móc wykonywać wybrany zawód.  Wszystko zapowiada się miło i ciekawie,  ale niestety Gosia nie spędzi roku na zajęciach w szpitalu.  Przemieszka go w małej wsi w towarzystwie szeptuchy, kota i starego kapłana, który także ma u swego boku praktykanta, w dodatku niezwykle przystojnego. W świecie stworzonym przez autorkę Polska nadal jest Królestwem,  a wielobóstwo i zabobony mają się świetnie.  Gosia,  która podchodzi do życia bardzo poważnie nie może znieść myśli,  że ktoś taki jak szeptucha naprawdę uważa,  że może leczyć ludzi ziołami, nalewkami i magicznymi kamieniami.  Dziewczyna wierzy w naukę,  a nadprzyrodzone moce i gusła śmieszą ją i jednocześnie denerwują.  Dodatkowo nienawidzi wsi,  lasu,  a już najbardziej na świecie nie znosi kleszczy.  Dodam jeszcze,  że jest hipochondryczką i to nie byle jaką.  Najchętniej zaszczepiła by się na wszystkie możliwe choroby, ot tak profilaktycznie.  Dobrze,  że w Królestwie Polskim nie ma jeszcze ruchów antyszczepionkowców,  bo zjedliby Gosławę żywcem!

Ogółem kreacja Gosi bardzo przypadła mi do gustu.  Uśmiałam się z jej przygód i perypetii jak mało kiedy.  Właśnie takiej książki mi ostatnio brakowało.  Nie dość,  że rodzima autorka,  to jeszcze słowiańska fantastyka,  która leciutko skojarzyła mi się z Wiedźminem.  Nie będę szczególnie ciągnąć tego wątku,  głównie chodzi o potwory i upiory,  choć znalazłam jeszcze kilka podobieństw. 

Wracając do wątku lekarskiego. Myślę, że połączenie obu zawodów Katarzyny Bereniki Miszczuk daje świetne rezultaty. Dla mnie połączenie fantastyki z medycyną jest naprawdę bombowe. 

Cała seria składa się z czterech książek. Ja przeczytałam dwie i przy okazji recenzji drugiego tomu postaram się napisać coś więcej o bohaterach, gdyż jest ich mnóstwo. Jednocześnie dodam, że "Szeptucha" została nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura Fantastyczna. 

Podsumowując, "Szeptucha" pozytywnie mnie zaskoczyła ilością wątków, magii i wierzeń. Jest to książka z ogromną dawką humoru i niby rozsądną, a jednak totalnie roztrzepaną bohaterką. Serdecznie polecam, to trzeba przeczytać. 

Moja ocena: 8/10

czwartek, 19 kwietnia 2018

"DETEKTYW ARROWOOD" - Mick Finlay


Autor: Mick Finlay
Tytuł: DETEKTYW ARROWOOD, tom 1
Cykl: Arrowood Mystery
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 02.03.2018

William Arrowood jest prywatnym detektywem. Nie tak sławnym jak Sherlock Holmes, ale równie skutecznym. Uważa, iż jego bogaty konkurent po prostu ma szczęście, a doktor Watson opisujący jego przygody sprawia, że nazwisko Sherlocka nie schodzi z pierwszych stron gazet. Niestety nie wszystkich mieszkańców Londynu stać na taki wydatek. I właśnie tutaj do akcji wkracza duet Arrowood i Barnett.


Londyńska socjeta szuka pomocy u Sherlocka Holmesa, pozostali idą do niego.

Norman Barnett, to taki odpowiednik doktora Watsona, nieodłączny kompan i pracownik Williama Arrowooda. Ku mojemu zaskoczeniu to właśnie on okazał się narratorem tej opowieści. Miałam nawet wrażenie, że gra tam często pierwsze skrzypce, wykonuje większość prac, w czasie gdy jego szef je, czyta, pije bądź dedukuje. Cóż, taki już los mieszkańców Południowego Londynu, gdzie kwitnie przemoc, prostytucja, analfabetyzm, brud, smród i niesamowite ubóstwo. To właśnie ze względu na czas i miejsce akcji zdecydowałam się na tą lekturę. Wyjątkowo długo zastanawiałam się czy warto, przeczytałam nawet fragment książki na stronie wydawcy. Sama okładka nie zawsze jest gwarancją dobrej książki, a niestety czasu jest zbyt mało, aby tracić go na te nudne i nijakie.

Zdecydowanie Londyn w 1895 roku nie jest fajnym miejscem, ale jakże klimatycznym. Ten retro kryminał osadzony w barwnych czasach czytało mi się naprawdę przyjemnie. Poza ogólną sprawą prowadzoną przez detektywów poznajemy także szereg innych, ciekawych postaci oraz śledzimy życie prywatne wszystkich zainteresowanych. Wielu z nich bardzo polubiłam i czekam na ich kolejne przygody. Okazuje się bowiem, że pomimo rozwiązania sprawy "Detektyw Arrowood" powinien mieć swoją kontynuację, tak więc czekam i jednoczenie serdecznie polecam. 

Moja ocena: 7/10

piątek, 6 kwietnia 2018

"MARTWA JESTEŚ PIĘKNA" - Belinda Bauer


Autor: Belinda Bauer
Tytuł: MARTWA JESTEŚ PIĘKNA
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 28.02.2018

Witajcie wiosennie. Chciałabym podzielić się dzisiaj z Wami recenzją książki, którą przeczytałam już jakiś czas temu, i która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie napisałam o niej od razu ponieważ trochę mi się pomyliła kolejność, ciągle jednak mam ją w pamięci. Mamy kwiecień, a to już trzecia czytana przeze mnie książka,  w której główną bohaterką jest kobieta zajmująca się dziennikarstwem śledczym i kryminalnym. Jednocześnie zaznaczam, że każda lektura była z innego wydawnictwa i tak sobie myślę, że to taki modny wątek w tym roku. Osobiście bardzo się z tego cieszę, bo zdecydowanie lubię taki typ literatury.

Eve Singer pracuje w telewizji jako reporterka. Zarabia na życie opisując zbrodnie i nieszczęścia innych ludzi. Praca jest trudna, konkurencja ogromna, szef nie do zniesienia, a w domu czeka na kobietę chory ojciec. Życie dziewczyny zdecydowanie utkwiło w martwym punkcie, na każdej stronie czuć jej samotność, zmęczenie życiem, pracą, opieką nad tatą. Ilość spraw na jej głowie sprzyja czarnym myślom. Wykonywany zawód niestety ma to do siebie, że nie pozwala kobiecie tkwić w stagnacji, wszak ludzie czekają na kolejną sensację.

Powieść wciąga od pierwszych stron. Autorka od razu zaczyna od mocnego akcentu czyli okrutnego morderstwa. Dziennikarka nieświadomie zostaje wciągnięta w pewną sekwencję zdarzeń, nie mając świadomości, że spotkała napastnika twarzą w twarz. Od tej pory oboje grają w śmiertelną, makabryczną i niezwykle obciążającą psychiczne grę.

Kreacja mordercy zrobiła na mnie ogromne wrażenie, choć szczerze inne postacie wcale nie były gorsze. Nie ma głębszego sensu robić tutaj charakterystyki wszystkich bohaterów, bo to nie wypracowanie, ale o wielu mogłabym napisać kilka stron. Na żadnej płaszczyźnie nie odczułam, że to dopiero druga książka Belindy Bauer. Naprawdę świetna robota. Polecam Wam serdecznie.

Moja ocena: 8/10