czwartek, 4 grudnia 2014

NOWY STOSIK + MOJA MINI BIBLIOTECZKA


MOJE ZAKUPY:


1. Cora Carmack - "Coś do ukrycia"
2. Cora Carmack - "Coś do stracenia" 
Książki używane, kupione w grupie na fb. Za obie wraz z przesyłką zapłaciłam    40 zł. Skusiła mnie przede wszystkim cena, ale i pozytywne recenzje.
3. Jeanine Frost - "W pół drogi do grobu" - 6.29zł - Tania książka, dodatkowo nie musiałam płacić za przesyłkę, bo książkę odebrał mi mieszkający w Białymstoku brat :)
4. Jennifer L. Armentrout - "Onyks" - 22 zł - To, że nie czytałam pierwszego tomu NIGDY nie powstrzymuje mnie przed tym, aby kupić kolejny. Wiecie o tym. 

Bardzo się cieszę ze swoich malutkich zakupów:)

RECENZENCKIE:


"Rozdroża" Sabiny Waszut już przeczytałam i polecam - Recenzja. Brakuje książki "Love Rosie", która poszła już w świat, czyli została pożyczona. 

Na życzenie Magdy z bloga "Przez piękne okulary" przedstawiam moją "kawalerkową" mini biblioteczkę. Magda była ciekawa jak wygląda układanie książek kolorami w moim wykonaniu oraz jak traktuję serie wydawnicze. Nie jest to moja wymarzona biblioteczka, ale staram się aby była w miarę uporządkowana:) Zapraszam:)











Półeczka z seriami :)

Półka "miszmasz"

Tak prezentują się moje zbiory. Część książek pożyczyłam znajomym, część dałam na przechowanie mamie. Jak Wam się podoba? 

Na koniec - alternatywa dla choinki:)


Pozdrawiam:)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

PODSUMOWANIE LISTOPADA :)


PRZECZYTANE W LISTOPADZIE:

1. S.C Stephens - "Swobodna"
2. Sabina Waszut - "Rozdroża" - recenzja
3. Charlotte Link - "Lisia Dolina" 
4. Cecelia Ahern - "Love Rosie" - recenzja

Witam Was serdecznie w grudniu, miesiącu niezwykłe nastrojowym, a zarazem ciemnym i mroźnym. Czas pożegnać listopad. Przeczytałam 4 książki wymienione wyżej. Niewiele, ale na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że na blogu ukazało się więcej recenzji. Najlepiej oceniam ostatnią pozycję, czyli "Love Rosie" - polecam Wam bardzo gorąco. Pozostałe pozycje również były bardzo dobre. Łącznie przeczytałam 1944 strony, czyli około 65 stron dziennie. Witam nowych obserwatorów i dziękuję Wam za obecność na moim blogu. 

Aktualnie czytam "Doktora Sen" Stephena Kinga i już teraz mogę Wam powiedzieć, że to świetna książka. Recenzja na pewno w grudniu, stosik już niedługo. Ogólnie jak jest zimno, to lepiej mi się czyta. W planach mam też zamiar podzielić się z Wami moimi ulubionymi świątecznymi piosenkami.


 W moim mieście od około 2 tygodni jest już bardzo zimowo, śnieg i mróz dają się we znaki. A jak tam u Was? Jakieś plany, postanowienia adwentowe? 






Pozdrawiam i życzę Wam wspaniałego miesiąca!

czwartek, 27 listopada 2014

LOVE ROSIE - Cecelia Ahern

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: LOVE ROSIE (poprzedni - tytuł NA KOŃCU TĘCZY)
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 03.12.2014


Rosie i Alexa poznajemy jako parę uroczych nicponi w wieku szkolnym. Mimo różnicy płci są najlepszymi przyjaciółmi. Dorastają, ale wciąż trzymają się razem. Wspólnie się bawią, nienawidzą tej samem nauczycielki, popadają w coraz to nowe i wymyślniejsze tarapaty. Są nierozłączni. Wszystko zmienia się kiedy Alex wraz z rodzicami musi przeprowadzić się z Dublina do Bostonu. Chłopak, który od zawsze chciał zostać lekarzem zamierza rozpocząć tam studia na Harvardzie, natomiast Rosie, która ma manię na punkcie eleganckich hoteli ma w planach podjęcie nauki w szkole menadżerskiej w Bostonie. Wszystkie jej plany rujnuje nieplanowana ciąża... Alex wyjeżdża, a Rosie musi zweryfikować wszystkie swoje dotychczasowe plany. Co z tego wyniknie?

Cecelia Ahern najbardziej znana jest ze swojej debiutanckiej powieści pod tytułem "P.S Kocham Cię". Książkę tę czytałam bardzo dawno temu, ale wciąż doskonale pamiętam jak bardzo byłam nią oczarowana. "Love Rosie" również zapamiętam na długo. Książka idealne trafiła w mój gust. Jest to taka wesoło-smutna opowieść i przyjaźni i miłości. Tak, wiem - brzmi banalnie, ale w tym cały urok tej powieści. Język powieści jest świetny, lekki, wesoły, taki, jaki najbardziej lubię. Pełne cynizmu listy Rosie i wcale nie gorsze odpowiedzi Alexa powodują, że czytając wciąż mamy chęć się uśmiechać. Historię przyjaciół autorka opowiada nam nietypowo, bo za pomocą listów, e-mailów, smsów, rozmów na czacie, kartek świątecznych i okolicznościowych. Na początku ciężko było mi przyzwyczaić się do takiej formy, ale historia tak bardzo mnie wciągnęła, że przestałam zwracać na to uwagę.

Autorka bardzo realistycznie wykreowała bohaterów. Zarówno Alex jak i Rosie przeżywają wiele rozterek, zmagają się z kolejnymi nieudanymi związkami, trudnościami z pracą i z dziećmi, przeżywają śmierć bliskich osób. Ich problemy są bardzo ludzkie i wiarygodne, ale zakropione wesołą nutką. Bardzo polubiłam Ruby, starszą przyjaciółkę Rosie, bohaterkę drugoplanową, ale pełną werwy i energii. Wiele osób występujących w książce nosi bardzo oryginalne przezwiska jak na przykład: "Brian Maruda", "Wielkonosa Śmierdziucha Panna Casey" czy "Puszczalska Bethany. Rozmowy Alexa i Rosie w kontekście tych przezwisk były naprawdę arcyśmieszne. Przyznam, że nie znosiłam "Puszczalskiej Bethany", za to Panna Casey bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła!


"Wszystko wokół nas wiruje - praca, rodzina, przyjaciele, kochankowie... Chciałoby się krzyknąć "STOP", rozejrzeć się, zmienić porządek paru rzeczy, a potem znowu ruszyć."
cytat, str. 160

Bohaterom powieści towarzyszymy od najmłodszych, dziecięcych lat, a żegnamy się z nimi kiedy są już grupo po pięćdziesiątce. Patrzymy jak dojrzewają fizycznie i psychicznie, jak walczą o swoje marzenia - z lepszym bądź gorszym skutkiem. Jeśli jeszcze tego nie czytaliście, musicie koniecznie to nadrobić!

Osobiście pozostałabym przy poprzednim tytule - "Na końcu tęczy", ale generalnie liczy się treść, a ponieważ uwielbiam filmowe okładki - wybaczam ten nowy tytuł.

"Love Rosie" to wzruszająca, słodko-gorzka opowieść, która na długo pozostaje w pamięci. Polecam ją każdemu czytelnikowi, w każdym wieku! Sama na pewno do niej wrócę!

Fani książki „Love, Rosie”, znanej w Polsce pod tytułem „Na końcu tęczy”, już niedługo będą mogli obejrzeć film na dużym ekranie. Rola Rosie została powierzona ślicznej Lilli Collins, którą ja znam już z takich hitów jak "Porwanie" oraz "Dary Anioła. Miasto kości", a filmowym Alexem został Sam Claflin. Zanim film trafi do kin, 3 grudnia w księgarniach pojawi się powieść z filmową okładką. Ekranizacja powieści pt. „Love, Rosie” do polskich kin wejdzie już 5 grudnia. Wybieracie się? Ja bardzo bym chciała:)


Moja ocena:
 9/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytam opasłe tomiska" i  "Okładkowe Love".

niedziela, 23 listopada 2014

"PLOTKA" - Beth Gutcheon

Autor: Beth Gutcheon
Tytuł: PLOTKA
Liczba stron: 336 
Wydawnictwo: Muza 
Data wydania: 17.09.2014


Beth Gutcheon jest amerykańską autorką ośmiu powieści, z których niektóre stały się bestsellerami w USA. Jej dziewiątą książką jest prezentowana przeze mnie dziś "Plotka". Pisarka mieszka w Nowym Jorku, studiowała literaturę angielską na Uniwersytecie Harvarda. Poza pisaniem książek tworzy również scenariusze filmowe. Jej powieści zostały przetłumaczone na 14 języków. 

Akcja powieści rozgrywa się w Nowym Jorku, w najbardziej znanej i popularnej dzielnicy Manhattanu - Upper East Side. Dzielnica ta była miejscem akcji dla wielu filmów, programów telewizyjnych i innych medialnych produkcji ze względu na swoje muzea, kosztowne restauracje i butiki, sąsiedztwo Central Parku, elitarne szkoły, a także wpływowych mieszkańców. Dla mnie znana jest przede wszystkim z genialnego serialu "Plotkara", dlatego gdy tylko ujrzałam tę piękną okładkę i tytuł, wiedziałam, że muszę przeczytać "Plotkę".

Książka opowiada historię trzech kobiet - Lovii French, Diny Kittredge i Avis Binney, które spotkały się pierwszy raz w 1960 roku jako uczennice dystyngowanej szkoły z internatem dla dziewcząt. Lovia jest narratorką powieści i poznajemy ją jako osobę w średnim wieku. Dowiadujemy się, że prowadzi ona ekskluzywny butik na Manhattanie. Wśród klientek są jej dwie przyjaciółki jeszcze z czasów szkolnych - Dina i Avis. Obecnie Dina, dziennikarka, pracuje dla jednego z brukowców. Avis jest wybitną historyczką sztuki, doradzającą słynnym kolekcjonerom. Między kobietami od zawsze panuje zawiść i zazdrość, a także niezdrowa relacja wywołana pewnym incydentem sprzed kilkudziesięciu lat. I nie zmieni się to nawet wówczas, gdy jedyna córka Avis zwiąże się z młodszym synem Diny. Stawia to w niezwykle trudnej sytuacji Lovię, która kocha obie przyjaciółki i czuje się zobowiązana pilnie strzec ich sekretu. 

Fabuła - choć brzmi świetnie - jest dość dziwna i ponura. Książka napisana jest lekkim językiem, aczkolwiek autorka czyniąc Lovię narratorką w swojej opowieści cięgle cofa się w przeszłość i robi to niezbyt dobrze. Zaczyna jeden wątek, który do niczego nie prowadzi, a następnie niczego do końca nie wyjaśniając przechodzi do zupełnie innych treści.  Jako zagorzała fanka serialu Plotkara" spodziewałam się skomplikowanych, wysoce wyrafinowanych intryg, a dostałam opis skomplikowanych więzi rodzinnych, chłodne, chaotyczne opisy i tragiczne, ale opisane w niezwykłe suchy i obojetny sposób zakończenie. Za to właśnie zakończenie odjęłam jeden punkt - pierwotnie miało być to 6/10. Czekałam, aż historia w końcu dojdzie do jakiegoś ciekawego, kulminacyjnego punktu, w którym to właśnie siła plotki odegra główną rolę, a tu nagle książka zakończyła się się bez większych ceregieli.

Myślę, że "Plotka" lepiej sprawdziłaby się jako scenariusz filmowy niż książka. Wybuchowa, głośna, szalona Dina i cichutka, stonowana, skromna Avis mogłyby świetnie wypaść na ekranie. Plus przyznaję pięknej okładce, która przyciąga wzrok. Prezentuję Wam również inne wydania. Co o nich myślicie?




Podsumowując, "Plotka" nieco mnie zawiodła i dlatego nie umiem polecić jej z czystym sumieniem. Decyzję pozostawiam Wam czytelnikom, ponieważ nie musicie wierzyć mi na słowo. 

Moja ocena:
 5/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Klucznik" ,  "Historia z trupem" oraz "Okładkowe Love"

niedziela, 16 listopada 2014

MIEJSCE DO CZYTANIA "Z DUSZĄ"

Witajcie! Dziś zamiast recenzji chciałabym przedstawić Wam kilka inspirujących zdjęć wyszukanych w czeluściach internetu. Każdy z nas zapewne marzy o biblioteczce z prawdziwego zdarzenia, bądź przytulnym kąciku czytelniczym jednak nie zawsze możemy sobie na to pozwolić. Marzenia jednak nic nie kosztują, dlatego serdecznie zapraszam :)










Mój faworyt - biblioteczka pod schodami - moje największe książkowe marzenie!


Obecnie mam książki ułożone kolorami, jednak z powodu małej ilości miejsca nie wygląda to tak spektakularnie.


A może ktoś z Was spełnił marzenia i ma taką biblioteczkę lub taki kącik? Pochwalcie się:)
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej niedzieli :)

wtorek, 11 listopada 2014

"ROZDROŻA" - Sabina Waszut


Autor: Sabina Waszut
Tytuł: ROZDROŻA (tom 1) 
Liczba stron: 320 
Wydawnictwo: Muza 
Data wydania: 29.10.2014

Rok 1934. Młoda, niemiecka dziewczyna, Sophie Trauter wraz z całą rodziną przenosi się na polską stronę Śląska, gdzie poznaje Władka Zaleskiego - chłopaka, mieszkającego w tej samej kamienicy. Sąsiedzka relacja szybko przeradza się w silne uczucie. Wiosną 1939 roku Władek oświadcza się Sophie, pobierają się w maju i pozornie wszystko ma zakończyć się szczęśliwie. Wrześniowy wybuch wojny przekreśla jednak ich plany. Władek zostaje wcielony do polskiego wojska i rozpoczyna walkę z niemieckim okupantem. Szybko jednak dostaje się do niewoli, a wkrótce zostaje żołnierzem Wehrmachtu. Sophie zostaje w Katowicach kończy kurs stenopistek i rozpoczyna pracę w pszczyńskim urzędzie. Jaki los czeka to mieszane małżeństwo?

Sophie nazywana także po prostu Zosią jest osobą skromną, cichą, powściągliwą. Władek to jej pierwsza i jedyna miłość. Sophie choć jest Niemką czuje się również pełnoprawną Ślązaczką, a poprzez małżeństwo również Polką. Wojna zrujnowała jej plany na spokojną, zaplanowaną przyszłość. Od dnia ślubu dziewczyna praktycznie nie widuje męża i wciąż boryka się z czarnymi myślami czy jeszcze kiedykolwiek go zobaczy. Jej marzenia są bardzo skromne, proste. Chciałaby mieć co włożyć do garnka, wyczarować mężowi pyszne potrawy, żyć w spokoju, we dwoje. Proste prawda? Ale nie w czasach wojny...


"Wciąż staram się rozstrzygnąć w sumieniu, po której stronie tej wojny stoję."
Cytat str. 118

Moim zdaniem Zosia stanęła po odpowiedniej stronie i takie jej postępowanie bardzo mi zaimponowało. Dziewczyna dokonała w życiu słusznych wyborów. Kierowała się uczuciem, jak również wykazała się odwagą. Murem stała za mężem "polaczkiem" i nie dała się poderwać koledze z pracy, który usilnie i na wszelkie sposoby starał się wmówić młodej dziewczynie, że z jej związku wyniknął same problemy. Sophie bardzo dobrze traktowała swoją teściową Panią Zaleską, choć ta nigdy nie pogodziła się z tym, ze jej synowa jest Niemką. 

"Rozdroża" to książka, którą czyta się szybko i z ciekawością. Spotkamy się tu z narracją pierwszoosobową z perspektywy Zosi. Ze względu na tematykę wojenną każdy z nas zostanie zmuszony do chwili refleksji i zadumy. Autorka przybliża nam czasy okupacji niemieckiej na Śląsku. Ukazuje jak sprawnie Hitler manipulował niemiecką ludnością cywilną, która na początku nie miała pojęcia o zagładzie Żydów bądź innych aktach straszliwej przemocy. 

Język jakim posługuje się Sabina Waszut jest prosty ze sprawnie wplecioną w tekst gwarą śląską. Takim sposobem dowiadujemy się, że np. "sztrykować" to inaczej robić na drutach, że "zazdrostki" to inaczej firanki, "bombony" to cukierki, a "byfyj" to po prostu kredens.

Przejdźmy do tego co mi się nie podobało. Przede wszystkim suche (jeśli mogę tak to ująć) zdania. Brzmiały one mniej więcej tak: "Poszłam tam...", "Powiedziałam to..." "Pomyślałam tamto...". Krótkie zdania, nierozbudowane opisy. Bardzo szybkie przeskoki czasu. W jednym rozdziale mamy np. październik 1941r, a w następnym już marzec 1943r. Być może taki był zamysł autorki na tę książkę, ale ja jednak lubię w powieściach trochę więcej emocji, czułości, opisów. Na szczęście pod koniec lektury zdania wydłużają się i czyta się o wiele lepiej.

Dobra wiadomość jest taka, że "Rozdroża” będą miały wkrótce swoją kontynuację. Sabina Waszut pracuje właśnie nad „Mostami” drugą częścią historii o Sophie i Władku. Bardzo się cieszę z takiego obrotu spraw, ponieważ książka była po prostu za krótka i nie zaspokoiła dostatecznie mojej ciekawości co do dalszych losów Zosi i Władka.

Jeśli chodzi o tytułowe "Rozdroża" są one być może pewnym życiowym punktem zwrotnym w życiu Zofii, od którego zaczynają się wielkie zmiany. Są niczym innym jak domem rodzinnym, o który Zosia dopiero jako   80-letnia babunia postanawia walczyć.

"Te domy stoją na rozdrożu, tutaj kończyła się jedna droga i zaczynała inna, tutaj należało dokonywać wyborów. Wiele razy udało nam się wybrać właściwie."
cytat str. 314

Książka Sabiny Waszut pozwoliła mi bardziej docenić to co mam oraz to w jakich czasach obecnie żyję. Umiliła mi dwa jesienne wieczory i z niecierpliwością będę wyczekiwać "Mostów", dlatego, iż "Rozdroża" były stanowczo za krótkie!

Sabina Waszut – urodziła się w 1979 roku w Chorzowie. Publikowała między innymi w Magazynie Materiałów Literackich Cegła oraz w Śląskiej Strefie Gender. Związana z Grupą Lliteryczną Na krechę. Laureatka konkursów literackich. Recenzentka. W styczniu 2013 roku nakładem wydawnictwa Anagram ukazała się książka "Isabelle", której jest współautorką.


Moja ocena:
 7/10

Książkę w przystępnej cenie możecie kupić tutaj:


Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytam opasłe tomiska", "Stare, dobre czasy" oraz "Historia z trupem".