"Wielbiciel. Staroświeckie słowo, które kojarzy się z bukietami kwiatów, pralinkami i pełnymi błagań listami". Jeśli myślicie, że to książka o miłości to nic bardziej mylnego. Tytułowy wielbiciel okaże się niezłym popaprańcem i psychopatą...
Autor: Charlotte Link
Autor: Charlotte Link
Tytuł: Wielbiciel
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Sonia Draga
Tytuł: Wielbiciel
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Sonia Draga
"W lesie niedaleko małej miejscowości w okolicach Augsburga znaleziono zmasakrowane zwłoki młodej kobiety. Policja i bliscy zamordowanej stoją przed prawdziwą zagadką, gdyż kobieta ta zaginęła bez śladu przed kilkoma laty. Dopiero telefon od jej znajomej z wakacji dostarcza pierwszych wskazówek dla śledztwa… Jednocześnie we Frankfurcie toczy się inna historia. Leonę, zadowoloną z życia redaktorką w wydawnictwie, ukochany mąż porzuca dla innej kobiety. To prawdziwy cios dla kobiety, która dopiero co była świadkiem samobójstwa".
To moje drugie spotkanie z twórczością Charlotte Link. Powieść jest wielowątkowa, a wszystkie wątki w pewnym momencie łączą się w jedną, spójną całość. Tym razem autorka zabiera nas do Frankfurtu, gdzie poznajemy Leonę Dorn, szczęśliwą mężatkę z 13-letnim stażem, której mąż Wolfgang, uosobienie spokoju, nagłe, bez ostrzeżenia postanawia odejść do innej kobiety. Leona jest zdruzgotana, tym bardziej, że jakiś czas wcześniej była przypadkowym świadkiem samobójstwa młodej kobiety Evy i nie potrafi sobie z tym poradzić. Eva wyskoczyła z okna i spadła wprost pod nogi wracającej od dentysty Leony. Licząca na wsparcie męża kobieta zostaje nagle kompletnie sama. Jej poczucie własnej wartości zostaje bardzo mocno nadszarpnięte. Teraz Leona zaczyna rozumieć Evę, która podobno popełniła samobójstwo przez byłego męża, który ciągle ją zdradzał. Czy to okaże się prawdą?
Kiedy Leona poznaje Roberta, brata samobójczyni Evy, wdaje się z nim w romans. Leona stwierdza, że jej były mąż i Robert to zupełnie inni mężczyźni. Wolfgang zawsze był uosobieniem solidności, co jednak nie przeszkodziło mu w oszukiwaniu zdradzaniu żony przez pół roku. Robert w oczach Leony był uroczy, czarujący, lekkomyślny, z trudem dopasowujący się do systemu. Nie może uwierzyć w swoje szczęście, że pomimo zdrady męża znalazła mężczyznę, który adoruje ją na każdym kroku. Jednak sielanka nie trwa długo. Robert zaczyna oszukiwać, staje się zazdrosny i zaborczy. Co wyniknie z tego romansu? W tle pojawia się również Bernhard Fabiani, były mąż Evy, który także jest w jakiś sposób zainteresowany Leoną. Czy odegra w jej życiu jakąś rolę? Czy naprawdę jest winien śmierci Evy?
Wątek Leony przeplata się z wątkiem innej bohaterki Lisy, która mieszka w małej wsi i zajmuje się chorym na raka ojcem. Pewnego dnia dowiaduje się, że w lesie tuż przy ich domu znaleziono zmasakrowane zwłoki jej siostry, która nie dawała znaku życia od 6 lat. Lisa nie ma pojęcia, gdzie przez te lata znajdowała się jej Anna, nie wie nic o jej życiu i zagadkowej śmierci. Lisa ma za złe siostrze to, że zostawiła ją na tyle lat z chorym, zgorzkniałam ojcem i wyjechała w świat. Podejmuje jednak próbę odtworzenia losów zamordowanej siostry. Czy to pozwoli jej odnaleźć mordercę Anny?
Moją uwagę przyciągnęła klimatyczna, mroczna okładka. Spodziewałam się czegoś "mocnego" od pierwszych stron. Niestety książka jest dość przewidywalna. Od samego początku wiadomo kto jest tytułowym "Wielbicielem" i taki był chyba zamysł autorki. Ta wiedza jednak nie przeszkadzała mi w czytaniu całości. Książka trochę się dłuży, początek jest dość nudny, obyczajowy. Poznajemy bohaterów i ich życie. Dopiero około 180 strony akcja gwałtownie przyspiesza i od tej pory wydarzenia są ciekawsze. Bohaterzy nie są jakoś szczególnie fascynujący, ale nie są też irytujący. Po prostu po przeczytaniu ostatniej strony książki od razu się o nich zapomina. Mojej mamie książka bardzo się spodobała, czytała ją 2 dni. Ja męczyłam ją 5 dni. Po przeczytaniu nasunął mi się identyczny wniosek jak przy czytaniu "Ostatniego śladu". "Wielbiciel" to taki lekki, nieskomplikowany, łagodny, kobiecy kryminał. Mimo to sięgnę jeszcze po książki Pani Link.
Moja ocena: 6/10
"W lesie niedaleko małej miejscowości w okolicach Augsburga znaleziono zmasakrowane zwłoki młodej kobiety. Policja i bliscy zamordowanej stoją przed prawdziwą zagadką, gdyż kobieta ta zaginęła bez śladu przed kilkoma laty. Dopiero telefon od jej znajomej z wakacji dostarcza pierwszych wskazówek dla śledztwa… Jednocześnie we Frankfurcie toczy się inna historia. Leonę, zadowoloną z życia redaktorką w wydawnictwie, ukochany mąż porzuca dla innej kobiety. To prawdziwy cios dla kobiety, która dopiero co była świadkiem samobójstwa".
To moje drugie spotkanie z twórczością Charlotte Link. Powieść jest wielowątkowa, a wszystkie wątki w pewnym momencie łączą się w jedną, spójną całość. Tym razem autorka zabiera nas do Frankfurtu, gdzie poznajemy Leonę Dorn, szczęśliwą mężatkę z 13-letnim stażem, której mąż Wolfgang, uosobienie spokoju, nagłe, bez ostrzeżenia postanawia odejść do innej kobiety. Leona jest zdruzgotana, tym bardziej, że jakiś czas wcześniej była przypadkowym świadkiem samobójstwa młodej kobiety Evy i nie potrafi sobie z tym poradzić. Eva wyskoczyła z okna i spadła wprost pod nogi wracającej od dentysty Leony. Licząca na wsparcie męża kobieta zostaje nagle kompletnie sama. Jej poczucie własnej wartości zostaje bardzo mocno nadszarpnięte. Teraz Leona zaczyna rozumieć Evę, która podobno popełniła samobójstwo przez byłego męża, który ciągle ją zdradzał. Czy to okaże się prawdą?

Wątek Leony przeplata się z wątkiem innej bohaterki Lisy, która mieszka w małej wsi i zajmuje się chorym na raka ojcem. Pewnego dnia dowiaduje się, że w lesie tuż przy ich domu znaleziono zmasakrowane zwłoki jej siostry, która nie dawała znaku życia od 6 lat. Lisa nie ma pojęcia, gdzie przez te lata znajdowała się jej Anna, nie wie nic o jej życiu i zagadkowej śmierci. Lisa ma za złe siostrze to, że zostawiła ją na tyle lat z chorym, zgorzkniałam ojcem i wyjechała w świat. Podejmuje jednak próbę odtworzenia losów zamordowanej siostry. Czy to pozwoli jej odnaleźć mordercę Anny?
Moją uwagę przyciągnęła klimatyczna, mroczna okładka. Spodziewałam się czegoś "mocnego" od pierwszych stron. Niestety książka jest dość przewidywalna. Od samego początku wiadomo kto jest tytułowym "Wielbicielem" i taki był chyba zamysł autorki. Ta wiedza jednak nie przeszkadzała mi w czytaniu całości. Książka trochę się dłuży, początek jest dość nudny, obyczajowy. Poznajemy bohaterów i ich życie. Dopiero około 180 strony akcja gwałtownie przyspiesza i od tej pory wydarzenia są ciekawsze. Bohaterzy nie są jakoś szczególnie fascynujący, ale nie są też irytujący. Po prostu po przeczytaniu ostatniej strony książki od razu się o nich zapomina. Mojej mamie książka bardzo się spodobała, czytała ją 2 dni. Ja męczyłam ją 5 dni. Po przeczytaniu nasunął mi się identyczny wniosek jak przy czytaniu "Ostatniego śladu". "Wielbiciel" to taki lekki, nieskomplikowany, łagodny, kobiecy kryminał. Mimo to sięgnę jeszcze po książki Pani Link.
Moja ocena: 6/10
Ta recenzja bierze udział w wyzwaniu "Klucznik", "Historia z trupem", "Czytam opasłe tomiska", oraz w "Wyzwaniu bibliotecznym"
Ta recenzja bierze udział w wyzwaniu "Klucznik", "Historia z trupem", "Czytam opasłe tomiska", oraz w "Wyzwaniu bibliotecznym"
Nie wezmę się raczej za tę książkę. No bo w końcu jaki sens jest czytać książkę, która jest przewidywalna, w której wiemy, co się stanie? :)
OdpowiedzUsuńshelf-of-books.blogspot.com
To chyba taki typ kryminału, ja zdecydowanie wolę taki, w którym do samego końca nie wiem kto jest mordercą :)
UsuńGeneralnie pod latarnią najciemniej więc w zasadzie prawie każdy kryminał jest przewidywalny ;) ale to i tak mój ulubiony gatunek ;)
Usuńheheh RACJA, i mój też ulubiony pomimo wszystko :) raz się trafi lepszy, raz gorszy, ale jest ok :)
Usuńmimo wszystko chyba jednak warta uwagi , ale przeczytam tylko jak ,,wpadnie" mi w rece , bez szczególnych poszukiwań ;)
OdpowiedzUsuńdokładnie, tak właśnie polecam zrobić :)
Usuńnie poznałam jeszcze pióra tej autorki, aczkolwiek takie książki nie należą do moich ulubionych :) wielowątkowość mnie jednak zainteresowała :)
OdpowiedzUsuńJa też dam jej jeszcze szansę i przeczytam Obserwatora i Dom Sióstr :)
UsuńNoo dla mnie mimo to książka wydaje się ciekawa.. Wielbienie bardziej jako obsesja.. Ja właśnie wczoraj zaczęłam coś czytać :) w kooońcu po takim czasie :D pożyczyłam od szwagierki opowiadała że fajniutki romansik :D 'Dom miłości' Johanna Lindsey :) Zapowiada się fajnie i czyta się też szybko :)
OdpowiedzUsuńbuziaki :*
Własnie dlatego pewnie od początku wiadomo kto nim jest, to taka przestroga dla nas kobiet, że jesteśmy takie ufne i tak bardzo potrzebujemy miłości:) czytaj, czytaj:* zaraz sobie "luknę" ten tytuł o czym jest :)
UsuńNie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki. A okładka tej pozycji jest taka mroczna, że aż zachęcająca :)
OdpowiedzUsuńMi również okładka bardzo się podoba :) pozdrawiam :)
Usuńno w końcu! już się martwiłam o Ciebie gdzie zniknęłaś ;p
OdpowiedzUsuńaz sie ucieszyłam jak zobaczyłam od Ciebie komentarz i link ze stronami do Tomisk ;)
wiesz, że Charlotte Lint jeszcze nic nie czytałam? chyba powinnam sie wstydzić... ale u mnie z kryminałami kiepsko... czyli ten tytuł to takie pomieszanie thrillera psychologicznego z kryminałem? może dlatego, że to bardziej psychologiczna książka to jest on taki powolny i "obyczajowy" - może właśnie tej Link o to chodziło, że to nie miał być typowy kryminał ale studium postaci? to tak jak w tych moich "Myszach i kotach" które jakiś czas temu czytałam, tam też więcej było rozmyślań niz samej akcji. a tutaj krew się w końcu lała czy nie? ;>
okładka niesamowita, szczegolnie to zdjęcie w tle... aż się chce patrzec i patrzeć. jak w jakąs tajemnicę...
Beti - świetny tekst! opis fabuły, pytania do czytelnika, napisałaś bardzo zachęcająco :)
pozdrawiam ciepło :)
Link nie Lint - literówka, wybacz, to przez tą późną godzinę ;p
UsuńDziękuję:* Ty to mnie zawsze pocieszysz, ostatnio marnie mi idzie pisanie, jakby coś się zacięło :o podejrzewam, że to taki kac ksiażkowy po przeczytaniu Akademii Wampirów:( No właśnie nie było rozlewu krwi, który ja osobiście uwielbiam:D to była taka opowieść, która pokazuje, że psychopata też może być uroczym, kochającym facetem, dopóki coś nie potoczy się po jego myśli ;)
Usuńopowieść o uroczym psychopacie? ;D haha! szaleństwo.
Usuńprzejdzie Ci, nie martw się ;*
ja właśnie skończyłam tego erotyka i staram się sklecić myśli w całość żeby napisać recenzję, jeszcze erotyka nigdy nie recenzowałam ;D
/klucznik: dodaję +1 pkt za autor jest kobietą ;)
UsuńSuper :D muszę jeszcze do końca marca coś dorzucić :D
UsuńJuż od jakiegoś czasu mam chrapkę na książkę pani Link. Moją uwagę najbardziej przykuły "Lisia dolina" i "Dom sióstr". Trochę ta przewidywalność mnie zniechęca, ale po ostatnich moich lekturkach zaczynam nabierać ochoty na coś nieskomplikowanego i lekkiego:)
OdpowiedzUsuńRównież zwróciłam uwagę właśnie na te dwa tytuły + Obserwator :) pozdrawiam :)
UsuńCzytałam tylko "Obserwatora" Link i chociaż może nie zachwyciła, to czytało mi się tę książkę dobrze i mam w planach sięgnąć po kolejne.
OdpowiedzUsuńMoja mamcia czyta teraz Obserwatora i już mi zdążyła co nieco zdradzić cytuję "bo wiesz, ten obserwator to tak naprawdę nie jest szkodliwy" cokolwiek to znaczy :D
Usuńmam na półce i na pewno przeczytam...po lekturze Obserwatora jestem ciekawa czy będzie gorzej czy lepiej;)
OdpowiedzUsuńa u mnie właśnie Obserwator na półce oczekuje, ale sięgnę po niego za jakiś czas :D
UsuńZa to, że mnie zachęciłaś dodaję Cię do obserwowanych :) Mam nadzieję, że bedę często do Ciebie wpadać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Natalia Z :3
Dziękuję, bardzo się cieszę z każdego obserwatora :) zapraszam :) !
UsuńNie czytałam, ale mam w planach, a poza tym słyszałam o autorce, więc koniecznie muszę ją sprawdzić:) Rzeczywiście sprawdziłam u siebie i mam jakiś problem z dodawaniem do obserwowanych, możliwe, że jest wyłączona, albo coś, wiesz może jak mogę spróbować je włączyć? :)
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, ale nie mam zielonego pojęcia :( dziś na innym blogu trafiłam na komentarz, że tez ktoś kogoś nie może dodać, więc to może jakiś błąd w bloggerze? a z drugiej strony próbuję już dobry tydzień Cię dodać i NIC:(
UsuńO takie coś cały czas mi wyskakuje :(
Usuń"Przepraszamy...
Realizacja Twojego żądania była niemożliwa. Spróbuj ponownie teraz lub trochę później."
Widzę, że się nareszcie udało, sprawdziłam wszystko w ustawieniach i nic takiego nie znalazłam, bardzo możliwe, ze to jakiś problem :D
UsuńDziękuję za dołączenie i za wiadomość o tym problemie :)
Niko mi podpowiedziała, że można dodać kogoś ręcznie i udało się, ale tak "normalnie" to nadal mi nie działa:( mam nadzieję, że to się jakoś naprawi:( pozdrawiam serdecznie:*
UsuńNie czytałam, ale postaram się po nią sięgnąć gdy tylko nadarzy się okazja :)
OdpowiedzUsuń:) i napisz jak Twoje wrażenia :) pozdrawiam :)
UsuńOkładka rzeczywiście wygląda baardzo interesująco.
OdpowiedzUsuńKto wie, może kiedyś natknę się na panią Link... ;)
przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com
wszystkiego trzeba próbować :) kto wie, może się spodoba?
UsuńCzytałam "Wielbiciela" to jest pierwsza i najsłabsza powieść autorki.
OdpowiedzUsuńPolecam Ci "Lisią dolinę" ;)
Pozdrawiam
Bardzo dziękuję, na pewno przeczytam :)
UsuńJeszcze nie czytałam nic pani Link, ale mam nadzieję, że wkrótce nadrobię braki. Ale może sięgnę po inny tytuł, skoro ten jest przewidywalny ;)
OdpowiedzUsuń"Ostatni ślad" jest lepszy :) pozdrawiam :)
UsuńCzytałam "Obserwatora" i "Dom sióstr". Obie ciekawe, ale polecam bardziej tę drugą pozycję. Myślę, że i tak mimo przewidywalności i tak kiedyś ją przeczytam. Obecnie kusi mnie "Lisia dolina", bo wiele dobrego słyszałam na jej temat:)
OdpowiedzUsuńOd dawna chce ją przeczytać :) świetna recenzja!
OdpowiedzUsuń