środa, 28 września 2016

"ZAŁĄCZNIK" - Rainbow Rowell

Autor: Rainbow Rowell 
Tytuł: ZAŁĄCZNIK
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 416
Data wydania: 14.09.2016


Po przeczytaniu subtelnej i dla mnie niebanalnej "Fangirl" oraz młodzieżowej, mądrej i wzruszającej "Eleonorze i Parku", miałam ogromną chęć na kolejną powieść Rowell. "Załącznik" zapowiadał się wyjątkowo dobrze, gdyż fabuła dotyczy korespondencji wysyłanej prywatnie w czasie pracy. Myślę, że nie ma co ukrywać faktu, iż temat ten jest wielu osobom doskonale znany. Obecnie w większości firm można praktycznie bez ograniczeń "brykać" po internecie, korzystać z poczty, bądź z facebooka, co jest oczywiście przez niektórych pracowników nadużywane.

W najnowszej powieści Rainbow Rowell poznajemy 29-letniego Lincolna, który jest "administratorem bezpieczeństwa danych", a prościej mówiąc jego aktywność polega na czytaniu e-maili swoich współpracowników i wysyłanie im upomnień w razie nadużywania internetu w celach innych niż służbowe. Lincoln nie znosi swojej pracy, czuje się trochę jak podglądacz i generalnie nie ma za wiele obowiązków, w związku z czym czas wlecze mu się niemiłosiernie. Dodatkowo praca tylko i wyłącznie w popołudniowo-nocnych godzinach chyba nikomu jeszcze nie wyszła na zdrowie. Pewnego dnia chłopak trafia na prywatną korespondencję dwóch przyjaciółek, prowadzoną oczywiście w czasie pracy. Beth i Jennifer nie mają pojęcia, że ktoś czyta ich prywatną korespondencję i świetnie się przy tym bawi. Lincoln wie, że powinien wysłać dziewczynom upomnienie, ale ich rozmowy umilają mu szary dzień pracy i chłopak czuje się tak, jakby w końcu miał przyjaciół.

Czas akcji to przełom milenijny, który zagrażał komputerom na przełomie 1999 i 2000 roku. Na okładce, ani nigdzie w opisie nie figuruje taka informacja, więc wyobraziłam sobie czasy współczesne, a w nich super nowoczesne firmy, szalone, prywatne e-mailowe rozmowy, biurowe ploteczki i rodząca się w tle miłość. Niestety dostałam dwie 28-latki, czyli jakby nie patrząc młode dziewczyny, których rozmowy brzmiały jakby tych lat miały co najmniej 40... Lincoln, czyli nasz łowca e-maili również jest specyficznym bohaterem. Przystojny, ale nieświadomy swoich wdzięków, samotny, nieśmiały, mieszkający z nadopiekuńczą matką. Pod wpływem jednego komplementu rozkwitł niczym dawno nie podlewany kwiat. Mimo, iż wielu 30-letnich facetów w tych czasach dalej mieszka z mamusiami, Lincoln świetnie wpasował się w klimat książki. 

W ogólnym rozrachunku książka jest całkiem przyjemna, ciepła i miła w odbiorze. Akcja toczy się wolno i niestety momentami wieje nudą. Nie wiem czy moja ocena wynika z tego, że mam z czym porównać powyższą książkę, czy po prostu coś z tym czasem akcji nie "zagrało". Było dobrze, ale mogło być lepiej. Postacie były miłe i realne, ale mogły być bardziej wyraziste. Wiem, że to nie jest koniec mojej przygody z Rainbow Rowell, tym bardziej, że niedługo dostępna będzie jej kolejna książka pod tytułem "Nie poddawaj się". Jest to tytuł związany z książką "Fangirl", która zebrała słabe recenzje, a mi osobiście szalenie się podobała. Jak więc widzicie, ile osób, tyle opinii. O tym, czy chcecie przeczytać "Załącznik" musicie zdecydować sami. 

poniedziałek, 26 września 2016

Book Tour - "JESTEŚ MOJA DZIKUSKO" - Agnieszka Lingas-Łoniewska


Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: JESTEŚ MOJA DZIKUSKO 
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 03.02.2016

Agnieszka Lingas-Łoniewska to jedna z najpoczytniejszych i najpopularniejszych polskich autorek. Wiem, co mówię, bo już dwa lata z rzędu miałam okazję obserwować niebotyczne kolejki, w których ustawiali się fani podczas Warszawskich Targów Książki. W tym roku najnowsza powieść pisarki rozchodziła się z prędkością światła. Mimo tej szalonej popularności autorki dotąd nie udało mi się przeczytać żadnej jej książki, a napisała ich naprawdę sporo. Wystarczy przejrzeć jej dorobek na stronie "Lubimy czytać". Jak to często ostatnio u mnie bywa, z pomocą przyszedł mi zorganizowany przez Cyrysię i jej LITERACKI ŚWIAT Book Tour. Tym razem nie przegapiłam swojej szansy. Przegapiłam za to coś innego, ale o ty później...

"Jesteś moja dzikusko" to (jeśli dobrze liczę) 21 powieść w dorobku Pani Agnieszki. Ukazała się w tym roku kalendarzowym, a po niej pojawiły się na rynku wydawniczym jeszcze trzy inne, nowsze tytuły. Autorka pisze więc szybko, poza tym prowadzi blog, na którym recenzuje powieści innych autorów, prowadzi fanpejdż na facebooku, uczestniczy w wielu spotkaniach autorskich.

Jeśli chodzi o samą powieść naprawdę ciężko mi napisać sensowną recenzję. Nie dlatego, że książka była zła, wręcz przeciwnie, była wciągająca i do "połknięcia" w jeden wieczór, ale zawierająca niewiele wątków. Jest to historia dwojga młodych ludzi pochodzących z różnych środowisk, których połączyła niesamowita namiętność. Główny tematem jest trudna, młodzieńcza miłość Natalii i Antka, oraz próby rozbicia tego związku przez wiele zawistnych osób. Miłość tę zaakceptowali rodzice chłopaka, którzy przysposobili Natalię po tym, jak jej matka umarła. Wiem, że to nic zdrożnego w obecnych czasach, ale zdziwił mnie luz z jakim matka Antka przyjęła do wiadomości informację, że jej dzieci są w związku. Tak wiem, że Natalia nie była jej prawdziwą córką, ale tak właśnie była traktowana. Trochę niekomfortowa sytuacja, biorąc pod uwagę fakt, że wszyscy mieszkali pod jednym dachem. Bohaterów nie polubiłam jako młodych ludzi, za to w późniejszym wieku byli naprawdę fajni i takich wolę ich zapamiętać. 

Wracając do tego co przegapiłam. Otóż przegapiłam swoją szansę na wygranie i zapoznanie się z innym tytułem Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. W Book Tourze wzięła udział naprawdę duża liczba chętnych i ja, jako ostatnia czytająca osoba zapomniałam o tym, aby włożyć do środka pocztówkę i wziąć udział w losowaniu "Piętna Midasa", czyli tytułu, który w tym roku zdominował WTK. Szkoda, bo myślę, że trzeba przeczytać zdecydowanie więcej niż jedną książkę pisarki, aby wyrobić sobie o niej zdanie. A Wy jakie książki Pani Agnieszki lubicie najbardziej? Poniżej zdjęcie wędrującej książki wraz z dołączonymi kartkami. 


Jednocześnie chciałam Was serdecznie zaprosić na stronę CYRYSI, gdzie aktualnie trwają zapisy na kilka bardzo fajnych wędrujących książek. Jednocześnie zaznaczam, że w tych akcjach nie zawsze trzeba posiadać swoją stronę z recenzjami. Czasem wystarczy być stałym czytelnikiem bloga Cyrysi, bądź posiadać konto na stronie Lubimy czytać, no i oczywiście być uczciwą osobą, bo na tym głownie opiera się idea całej akcji. Pozdrawiam i zachęcam:)

piątek, 16 września 2016

Przedpremierowo - "BEZ WINY" - Mia Sheridan


Autor: Mia Sheridan 
Tytuł: "BEZ WINY" 
Liczba stron: 384 
PREMIERA: 28 wrzesień 2016 
Wydawnictwo: Otwarte

"Bez winy" to opowieść o zdesperowanej dziewczynie, która wpada na jeden ze swoich "bardzo złych pomysłów" i składa dziwną propozycję obcemu chłopakowi. Nie za bardzo wiadomo o co chodzi? Tak, ale jeśli to przemyślicie, dojdziecie do starych jak świat wniosków - jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. A jakie pieniądze może proponować bezdomna 22-latka człowiekowi z więziennym wyrokiem? Czy złożona propozycja odmieni losy obojga?

Jestem fanką Mii Sheridan i lubię bohaterów, których tworzy. Jednak w powyższej powieści Kira i Grayson początkowo doprowadzali mnie do szału. Te ich drobne złośliwości i ośli upór zaczynały robić się męczące. Na szczęście jak tylko zdałam sobie z tego sprawę, akcja zmieniła bieg i okazało się, że zarówno szalona Kira jak i gburowaty Grayson mają dobre, mądre oblicza i szlachetne serca. Wśród mieszkańców winnicy poznajemy także innych wspaniałych ludzi, jak choćby parę starszych służących, którzy są światłością tego miejsca i w podupadłej rezydencji tworzą prawdziwy dom. Spotkamy tu także ograniczonego umysłowo Virgila, któremu, nie zważając na jego ułomności, Grayson daje pracę, pomimo, iż pracownika generalnie nie potrzebuje.

Podupadła winnica, czyli de facto miłosne gniazdko naszej pary, tworzy bardzo fajny klimat powieści. Zaniedbany majątek Graysona jest niezwykle klimatyczny, urokliwy oraz swoiście intymny i swojski. Podobnie jak w poprzedniej powieści Sheridan, akcja toczy się w małej miejscowości, w której niewielka lokalna społeczność zna się od lat. Jest to dobre miejsce, a raczej scena, gdzie dokładnie widać jak roznoszą się plotki oraz jakie konflikty toczą się pomiędzy mieszkańcami. 

W mojej opinii najnowsza powieść Mii Sheridan jest bardzo dobra, choć niestety nie tak, jak absolutnie urzekające "Bez słów". Nadal jednak pozostaje przyjemną, ciepłą lekturą, utrzymaną w bardzo podobnym, poruszającym serca klimacie. Jeśli lubiliście książkę "Bez słów" to "Bez winy" jest pozycją obowiązkową na Waszej liście. Romantyczna, uczuciowa, sentymentalna i do tego ta klimatyczna winnica, ach, coś pięknego. Zdecydowanie polecam.

Książkę przed premierą możecie zamówić tutaj: bit.ly/BezWiny

Moja ocena: 7/10