wtorek, 13 listopada 2018

"NARODZINY KRÓLOWEJ" - Rebecca Ross

Autor: Rebecca Ross
Tytuł: NARODZINY KRÓLOWEJ
Cykl: Narodziny królowej, tom 1
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 19.09.2018

Przemiło jest po długiej przerwie wrócić do powieści fantasy. Niegdyś mój ulubiony gatunek, przez jakiś czas spychany był na boczny tor. Zatęskniłam, przejrzałam tytuły i wybrałam dla siebie propozycję wydawnictwa Kobiecego, a mianowicie "Narodziny królowej".

W królestwie Valenii uzdolnione dzieci mogą uczyć się jednej z pięciu pasji. Dom o wdzięcznej nazwie Magnalia oferuje wykształcenie w jednej z pięciu dziedzin. Pasją jest sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość i wiedza. Brienna nie wykazuje szczególnych zainteresowań żadną z pasji, ale dziwnym sposobem zostaje przyjęta do Magnalii. "Narodziny królowej" to opowieść o dziewczynie, która zmieni bieg historii, choć to nie ona jest tytułową królową. 

Tytuł zaskoczył mnie tym, że nie ma tam żadnego miłosnego trójkąta, co jest częstym i popularnym motywem przewodnim takich historii. Powieść skupia się na trudnych wyborach, jakich musi dokonać główna bohaterka i na wartościach jakimi kieruje się człowiek. Rebecca Ross zrobiła ukłon w stronę kobiet i w swoją historię wplotła motyw niezwykłego szacunku do płci pięknej. Córki są szczególnie wyczekiwane i traktowane jak tytułowe królowe. W świecie, który wykreowała Rebecca Ross tylko i wyłącznie kobiety są w stanie posługiwać się magią. Motyw pasji również do mnie przemówił, ponieważ nie czytałam jeszcze nic w podobnym stylu. 

Szata graficzna jest cudowna, a zdjęcie nie oddaje uroku tej okładki. W środku znajdziecie bardzo dokładny spis postaci, drzewa genealogiczne poszczególnych rodów oraz wspaniałą mapę, czyli wszystko co jest potrzebne do szczęścia fanom powieści fantasy.

Ciężko mi uwierzyć, że to debiut autorki. Jestem pozytywnie zaskoczona i zamierzam kontynuować czytanie powieści fantastycznych. W "Narodzinach Królowej" znalazłam silne postaci kobiece, szczyptę magii, mnóstwo przyjaźni, wartką akcję, ciekawie wykreowane krainy i odrobinę miłości. Tytuł zdecydowanie wart uwagi. Chciałabym jak najprędzej poznać dalsze losy Brienny i jej towarzyszy.
Moja ocena: 8/10

Rebecca Ross — to urodzona w Georgii autorka powieści młodzieżowych i fantasy, która uwielbia swojego męża, psa i stale rosnący stos książek do przeczytania. Nie może żyć bez kawy, pieszych wędrówek po górach i dzikich kwiatów, które zbiera za swoim domem. Żyje po to, aby pisać. Pisze po to, aby inni mogli żyć jej historiami.

niedziela, 4 listopada 2018

"BEZ ZŁUDZEŃ" - Mia Sheridan


Autor: Mia Sheridan
Tytuł: BEZ ZŁUDZEŃ
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Edipress Książki
Data wydania: 17.10.2018

Myślę, że Mii Sheridan nie muszę nikomu przedstawiać. Autorka na dobre zagościła na naszych księgarskich półkach i co jakiś czas mamy przyjemność trzymać w ręku jej kolejną opowieść. W moim przypadku jest to już dziesiąta czytana przeze mnie książka pisarki.

"Bez złudzeń" to historia, która swoją fabułą nie odbiega od poprzednich powieści zawierających "bez" w tytule. Crystal i Gabriel to ludzie z bardzo trudną przeszłością. Oboje spotkało w życiu wiele złego, co przekłada się na ich dorosłą egzystencję. Spotykają się, zakochują się w sobie, a świat rzuca im kłody pod nogi. 

Znakiem rozpoznawczym Sheridan jest fakt, że główne postacie z jej książek mają zawsze nieskalane charaktery. Są tak dobre, miłe, empatyczne, opiekuńcze, że nie sposób ich nie polubić. Byłabym jednak hipokrytką,  gdybym udawała,  że powieść nie ma wad. W tym tytule bohaterom dosłownie wszystko spada z nieba i to w jednym momencie.  Zabrakło mi odrobinę dramatyzmu.  Autorka wprowadziła mnóstwo wątków,  ale potraktowała je po macoszemu.  Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze lektury,  bo jestem fanką Mii Sheridan i wydaje mi się,  że mniej więcej wiem czego się spodziewać po jej książkach.  Mam oczywiście swoje ukochane tytuły,  jak i te odrobinę mniej lubiane,  ale każda książka Mii sprawia mi radość,  a czytając czuję się dobrze. 

Śledzę pisarkę na Instagramie i wiem,  że jeszcze wiele jej wspaniałych książek przede mną.  Sheridan jest dla mnie mistrzynią współczesnych romansów. Jak wspominałam wcześniej, naprawdę na każdy tytuł czekam  z niecierpliwością.  Polecam serdecznie wszystkim fanom autorki oraz wielbicielkom bajkowych romansów i dobrych zakończeń.  

Moja ocena: 6/10

Inne powieści autorki:

BEZ SŁÓW / BEZ WINY / BEZ SZANS / BEZ UCZUĆ / BEZ POŻEGNANIA / BEZ LĘKU/ BEZ ZŁUDZEŃ/ CALDER / EDEN / STINGER

niedziela, 28 października 2018

"PARANOJA" - Katarzyna Berenika Miszczuk


Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: PARANOJA, tom 2
Cykl: W lekarskim fartuchu
Liczba stron: 400
Data wydania: 17.10.2018
Wydawnictwo: W.A.B.

Gdy rok temu skończyłam czytać "Obsesję", moją pierwszą myślą było spostrzeżenie, że ta książka powinna mieć kontynuację. Przyznaję szczerze - nie ze względu na główną bohaterkę, ale na pewnego pana, specjalistę w zakresie medycyny sądowej - nie mylić z patologiem, tytułem, który nie występuje w polskich realiach. Marek Zadrożny, bo o nim mowa, wydawał się świetnym materiałem na kolejną książkę. Nie było jej w planach, ale Katarzyna Berenika Miszczuk podchwyciła pomysł i dokładnie taka powieść powstała. Cykl zyskał też nazwę - "W lekarskim kitlu". 

Z ogromnym zapałem zabrałam się za lekturę. Tym razem rzecz nie dzieje się na terenie szpitala. Troszkę nad tym ubolewam, bo jednak miało to swój klimat. Bohaterowie poruszają się po terenie Warszawy, wzywani są do kolejnych przypadków tajemniczych śmierci. Wszystkie wyglądają na samobójstwa, ale łączy je jedno - czerwona nitka. Zauważa ją tylko Marek, a jego współpracownicy kompletnie ignorują jego odkrycie wmawiając koledze paranoję. 

Pomimo wątku kryminalnego książkę czytało mi się lekko i przyjemnie. Autorka duży nacisk położyła na życie uczuciowe bohaterów i nie mówię tutaj tylko o Asi. Na scenę wkroczył także jej były mąż, a zachowanie bohaterki względem niego niestety nie przysporzyło jej mojej sympatii. Mam ogromną nadzieję, że jeśli chodzi o podobieństwa, to Joannę Skoczek i Katarzynę Berenikę Miszczuk łączy tylko i wyłącznie podobny wygląd zewnętrzny. Okładki obu części wspaniale do siebie pasują. Treść również jest kompatybilna, pomimo kilku minusów. 

Gdy tylko zaczęłam czytać "Paranoję" zauważyłam, że to nie Marek skupia moją główną uwagę. Przyciągnął ją Sebastian Pol, skromny, nieśmiały policjant, a jednocześnie znajomy Marka i Joanny. Tłamszony przez pozornie niezbyt sympatyczną panią prokurator nie ma łatwego życia. Czyżby trzeci tom był właśnie o nim?  Jak myślicie?
Moja ocena: 6/10