niedziela, 9 listopada 2014

"CIERNISTA RÓŻA" - Charlotte Link


Autor: Charlotte Link
Tytuł: CIERNISTA RÓŻA
Liczba stron: 600
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 21.05.2014

Oto moje kolejne spotkanie z niemiecką pisarką, autorką wielu światowych bestsellerów. "Ciernista róża" to już 19 książka w dorobku autorki, natomiast dla mnie jest to czwarte spotkanie z jej twórczością.

Brytyjska wyspa Guersney, rok 1940, początek okupacji niemieckiej. Wysokiej rangi oficer SS Erich Fieldman wraz ze swoją młodziutką żoną Helene bezprawnie zajmują uroczy dom z ogrodem pełnym róż. Nie wiedzą, że w środku znajduje się przerażona, 11-letnia dziewczynka, która nie zdążyła wraz z rodzicami wsiąść na statek odpływający do Anglii. Na skutek tego zdarzenia mała Beatrice zostaje kompletnie sama w rodzinnej posiadłości. Od tej pory będą dzielić dom we trójkę, a ich losy zostaną splątane na zawsze.

Po wielu latach od wydarzeń opisanych powyżej, Karin Palmer, była nauczycielka z Berlina, ogarnięta chęcią zmiany dotychczasowego życia, decyduje się wyjechać na angielską wyspę Guernsey, gdzie przed laty spędziła cudowne wakacje. Na miejscu okazuje się niestety, że pokój, który zarezerwowała, został oddany komu innemu i kobieta nie ma się gdzie podziać. Przez przypadek trafia do uroczego domu z ogrodem pełnym róż, który należy do 71-letniej Beatrice Shaye. Karin ulega urokowi staruszki, jej pięknego ogrodu i eleganckiego, przytulnego domu. Między kobietami szybko nawiązuje się serdeczna przyjaźń mimo dzielącej je różnicy wieku. Ich rozmowy stają się coraz bardziej intymne i szczere. Beatrice powoli zaczyna opowiadać o przeszłości. Karin natomiast opowiada o swoim nieudanym małżeństwie oraz atakach paniki i uzależnieniu od leków. Wiele zmienia się, gdy na małej wyspie dochodzi do morderstwa. Kto został zabity i co mają z tym wspólnego wydarzenia z przeszłości?

"Ciernista róża" to powieść, która rozgrywa się w czasie II wojny światowej i w teraźniejszości. Uwielbiałam te momenty kiedy Beatrice w swojej opowieści przenosiła się w dawne czasy. 

Głównymi bohaterkami powieści są dwie starsze kobiety zamieszkujące wspólnie spory dom. Choć to Beatrice jest właścicielką posesji, to po zakończeniu wojny i śmierci niezrównoważonego męża, Helene nigdy nie zdecydowała się na wyprowadzkę. Panie łączy coś w rodzaju przyjaźni, może ze strony Beatrice bardziej jest to przyzwyczajenie graniczące niekiedy z nienawiścią. Beatrice traktuje Helene jako zło konieczne, mimo to toleruje ją pod swoim dachem. Ta druga natomiast udając zagubioną i samotną przywiązała do siebie młodszą o dziesięć lat Beatrice na zawsze. Była to bardzo dziwna relacja i naprawdę nie umiem powiedzieć jak zachowałabym się na miejscu Beatrice. Czasem wydawało mi się, że chyba wyrzuciłabym Helene na bruk, innym razem uznawałam ją za nieszkodliwą, spragnioną miłości i uwagi staruszkę.

Nie jest to na pewno typowy kryminał, bo wątek morderstwa pojawia się dopiero na koniec lektury i jest dość słaby. Nie znajdziemy tu zapierającej dech w piersi intrygi. Mimo wszystko cała historia, w tym liczne retrospekcje sprawiają, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Jest spójna, logiczna i przede wszystkim po prostu ciekawa. Marny wątek kryminalny rekompensuje duża ilość tajemnic z przeszłości.

"Ciernista róża" to powieść, w której występuje multum postaci i przeplata się  się ze sobą całe mnóstwo wątków. Poznajemy Kevina, młodego, homoseksualnego chłopaka, który przyjaźni się z obiema staruszkami. Poznajemy też losy syna Beatrice, Alana, który ma problem z alkoholem, a wszystko za sprawą młodszej o 20 lat Mai, dziewczyny, która od lat wodzi Alana za nos. Są to postaci świetnie wykreowane, każda z nich ma swoją historię i wpływ na losy obu staruszek. Dzięki tak licznym bohaterom książka z każdą stroną staje się coraz ciekawsza.  

Jak wszystkie książki Charlotte Link ta również zawiera wątek kobiety niezwykle słabej i tłamszonej przez męża. Kobietą tą jest Karin, która w końcu jednak znajduje w sobie siłę, aby totalnie odmienić swoje życie. 

Poznajemy też losy lokalnej społeczności za czasów okupacji, która według opisu autorki nie była tak tragiczna jak w innych krajach. Oczami Beatrycze widzimy jak wyglądała okupacja na tej malej wysepce. Osoby, które pozostały na wyspie nie były jakoś szczególnie prześladowane i choć zmuszone do nauki języka niemieckiego oraz innych wymogów to jednak nawiązały nić przyjaźni z okupantem. Pod koniec razem cierpieli głód, biedę, odcięcie od świata i odczuwali fatalne skutki II wojny światowej.

Reasumując, jest to najlepsza książka Pani Link jaką do tej pory czytałam. Jestem pewna, że warto dać jej szansę, więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to do dzieła!

Moja ocena:
 8/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Stare, dobre czasy", "Czytam opasłe tomiska", "Klucznik", "Historia z trupem" oraz w "Wyzwaniu bibliotecznym".

czwartek, 6 listopada 2014

"SZEPTY ZMARŁYCH" - Simon Beckett

Autor: Simon Beckett
Tytuł: SZEPTY ZMARŁYCH
Liczba stron: 256
Cykl: Dr David Hunter (tom 3)
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 06.05.2009


 "Szepty zmarłych" to trzeci tom znanych przygód doktora Davida Huntera. Cały cykl składa się z czterech części: 

1. "Chemia śmierci"
2. "Zapisane w kościach"
3. "Szepty zmarłych"
4. "Wołanie grobu"

Każdą powieść o doktorze Hunterze można czytać oddzielnie i w dowolnej kolejności. Ja jednak polecam czytać po kolei, gdyż wtedy o wiele lepiej zrozumiemy losy głównego bohatera, który pozostaje niezmienny.

W niespełna rok po traumatycznych wydarzeniach opisanych w drugiej części, David Hunter przybywa na stypendium naukowe do Stanów Zjednoczonych. Na zaproszenie swojego mentora, Toma Liebermanana, David opuszcza Wielką Brytanię i trafia na "Trupią Farmę" - jest to miejsce gdzie kiedyś uczył się zawodu antropologa. Ma nadzieję na nowo odzyskać wiarę w siebie i zgłębiać tajemnice zmarłych. Wspólnie z Tomem i z agentem specjalnym Danem Gardnerem rozwiązuje zagadkę zabójstwa Terry'ego Loomisa, znalezionego w górskiej chacie. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary.

Po przeczytaniu dwóch tomów przygód Davida Huntera nie wyobrażałam sobie sytuacji, aby zostawić tę serię niedokończoną. Jeśli jesteście ze mną od początku istnienia tego bloga, na pewno wiecie, że wątek medycyny sądowej i "rozbierania" ludzkiego ciała na części pierwsze niezwykle mnie fascynuje. Nie pytajcie dlaczego, bo sama nie mam pojęcia. Wiem tylko jedno - nigdy mi się to nie znudzi.

David jest antropologiem sądowym, co znaczy mniej więcej tyle, że jego zadaniem jest identyfikacja ciał, których nie da się rozpoznać, bo są spalone, rozłożone, rozczłonkowane bądź niekompletne. Sprawy, do jakich jest wzywany David są pełne niewiadomych, absorbują czytelnika niemal natychmiast. Dla fanów seriali skupiających się na tej tematyce (np."Kości") książki Becketta powinny stanowić niezłą gratkę. 

"Skóra. Największy ludzki organ i najbardziej niedoceniany. To łącznik naszych zmysłów ze światem zewnętrznym, bariera, na której kończy się nasza indywidualność, nasze ja. I nawet po śmierci coś z tej indywidualności pozostaje. Ale nawet martwa i odrzucona, skóra nadal zachowuje ślady swojego dawnego ja. Nawet teraz może mieć swoją historię do opowiedzenia i tajemnice do ukrycia. Jeśli tylko umiesz patrzeć."
Sam David jest dość specyficzną postacią, bo choć z racji wykonywanego zawodu jego życie jest notorycznie zagrożone, to jednak nie poddaje się i zawsze brnie coraz głębiej w prowadzone śledztwo. Pozostawia to oczywiście trwałe ślady w jego psychice, dlatego też warto czytać powieści w odpowiedniej kolejności. Minimalny i jednostronny wątek miłosny w powieści istnieje, ale jest naprawdę tylko czysto platoniczny i nie determinuje charakteru powieści.

Język jakim posługuje się autor jest bardzo obrazowy, plastyczny, a zarazem lekki i wciągający. Dzięki temu jesteśmy w stanie wyobrazić sobie poszczególne sceny - rozpadające się, gnijące ciała, tłuściutkie, białe robaki wypadające na zewnątrz. Wraz z bohaterami możemy nawet poczuć zapachy owych trupów i przeanalizować krok po kroku stadium ich rozkładu. Fabuła osnuta jest wokół poszukiwań sprawcy zabójstw, który zawsze jest o krok dalej niż ścigający go bohaterzy. Akcja toczy się szybko, dynamicznie, ciekawie. Książki nie sposób odłożyć. Już nie mogę doczekać się chwili, gdy przeczytam ostatni tom.

Jeżeli jeszcze nie czytaliście przygód doktora Huntera musicie koniecznie to nadrobić. Gorąco polecam!

GARŚĆ CIEKAWOSTEK:

1) Zawód antropologa sądowego wykonują tylko trzy (!) osoby w Polsce.

2) W Polsce nie ma szkoły, która szkoliłaby antropologów sądowych. Aby wykształcić się w tym zakresie, należy skończyć specjalistyczne kursy w USA lub w niektórych krajach Europy Zachodniej.

3) Trupia farma istnieje naprawdę. Najsłynniejszą na świecie jest właśnie Body Farm University of Tennessee Anthropological Research Facility i jest częścią Uniwersytetu Tennessee.

4) W Polsce nie ma i raczej nie będzie "trupich farm". Sprzeciwiają się temu przepisy prawne dotyczące postępowania ze zwłokami.

Moja ocena:
 8/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:  "Klucznik" oraz "Historia z trupem".

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu AMBER.

poniedziałek, 3 listopada 2014

STOSIK LISTOPADOWY :)


Zapraszam na stosik nowych książek w mojej biblioteczce. 
Może niewielki, ale jest! 
I niezwykle mnie cieszy:)


1. Charlotte Link - "LISIA DOLINA" - książka wypożyczona z biblioteki.
To już moje 5 spotkanie z autorką:) Konsekwentnie staram się przeczytać wszystkie jej książki. Czyta się je ciekawie, mimo, iż mają wady.  

2. Agnieszka Krawczyk - "DOLINA MGIEŁ I RÓŻ" - niespodziewana wygrana w konkursie u Lustereczka. 
Urocza okładka i naprawdę chętnie to przeczytam, tym bardziej, że rzadko czytam polskich autorów.


3. Robin LaFevers - "POSĘPNA LITOŚĆ"
4. Robin LaFevers - "MROCZNY TRIUMF"

Książki z cyklu "Jego Nadobna Zabójczyni" kusiły mnie już od dawna i postanowiłam po prostu sprawić sobie przyjemność i je kupić. Niestety coś mi się pomieszało i najpierw kupiłam 2 tom, ale zaraz potem udało mi się znaleźć 1 część. Łącznie kosztowały mnie 50 zł i zostały kupione w grupie na fb.


5. Noreena Hertz - "OCZY SZEROKO OTWARTE" - Oglądałam wywiad z autorką i książka mnie zainteresowała. Mój mąż jest już po lekturze, a ja od siebie mogę dodać, że jest świetnie wydana - twarda oprawa, kuszący kolor.

6. Erik Prince - "CYWILNI WOJOWNICY" - Hmm to taki troszkę "ryzyk-fizyk" od wydawnictwa Muza. 


A teraz dwie książki, które bardzo chciałam mieć i mam!

7. Michael Codella & Bruce Bennet - "ALPHAVILLE" - oparty na faktach(!) thriller napisany przez eks-policjanta, który walczył z gangami narkotykowymi. Mój mąż przeczytał większą część książki w jeden dzień, więc to musi być dobre! Jestem o tym przekonana. Musi wciągać. Od wydawnictwa Muza.

8. Veit Etzold - "CIĘCIE" - Na tę książkę czekałam wieki, ale doczekałam się. Historia jak najbardziej w moim klimacie, bo ja uwielbiam się bać i deptać wszelakim złoczyńcom i mordercom po piętach! I ta okładka, szkoda, że zdjęcie nie oddaje jej prawdziwego wyglądu. Od Wydawnictwa Akurat.

I TO BY BYŁO NA TYLE:) CO MYŚLICIE?
POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WSZYSTKIM DOBREGO, WESOŁEGO, BOGATEGO W KSIĄŻKI LISTOPADA!

sobota, 1 listopada 2014

ŻEGNAJ PAŹDZIERNIKU


Witajcie moi drodzy, czas na comiesięczne podsumowanie, które nadeszło (jak zawsze) stanowczo zbyt szybko. Październik choć piękny, był dla mnie dość ciężkim miesiącem. Miałam mnóstwo pracy i innych zajęć. W związku z tym na blogu ukazały się tylko trzy recenzje, natomiast jeśli chodzi o czytanie było dobrze. Przeczytałam 6 książek, gatunkowo bardzo różnych. Był erotyk, poradnik, kryminał jak i technothriller. Jestem zadowolona ze swoich wyników, są o wiele lepsze niż w poprzednim miesiącu.


Przeczytane w październiku:

1. Megan Hart - "Trzy oblicza pożądania"

2. Max Kidruk - "Bot" - recenzja

3. Beth Gutcheon - "Plotka"

4. Charlotte Link - "Ciernista róża"

5. Simon Beckett - "Szepty zmarłych" 

6. Berest Anne, Diwan Audrey, de Maigret Carolina, Mas Sophie - "Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś" - recenzja



Najbardziej podobały mi się trzy ostatnie pozycje i dlatego polecam je serdecznie. Niestety zawiodłam się na książce "Plotka" Beth Gutheon. Łącznie przeczytałam 2496 strony, czyli około 80 stron dziennie! Dla przypomnienia w tamtym miesiącu było to 38 stron dziennie. 

Witam serdecznie nowych obserwatorów i dziękuję wszystkim za odwiedzanie mojego bloga. Ja również staram się odwiedzać Was regularnie. 

Niedługo na blogu pojawi się konkurs, a do wygrania będą dwa nowiutkie egzemplarze książki "Swobodna" S.C. Stephens. Co Wy na to? 

Na koniec chciałabym jeszcze przedstawić Wam takie oto ciekawe warzywo. Domyślacie się co to jest?


Oraz ciekawe piwko o nazwie RUDA WIEŚNIACZKA :D 
Za nim Baltika, znane ukraińskie piwo.


Czego to producenci nie wymyślą :) 


Niedługo stosik - mały, ale będzie. 
Pozdrawiam!

niedziela, 26 października 2014

Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś - Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas


Autor: Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas
Tytuł: Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś
Liczba stron: 264
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 10.09.2014r

Książka czterech kobiet, które przyjaźnią się od wieków. Kobiet bardzo różnych pod wieloma względami, ale zawsze zgadzających się ze sobą w tych najistotniejszych kwestiach. Ich celem było stworzenie książki, która pokaże nam typowo paryską sztukę bycia kobietą. 



Kocham podróże prawie tak samo jak książki, aczkolwiek przyznam szczerze, że Paryż nigdy nie był obiektem moich podróżniczych westchnień. Mimo to Francuzki są dla mnie synonimem elegancji samej w sobie. Jawią się jako seksowne, choć nie mają idealnej urody i właściwie specjalnie się nie starają. Wydają mi się też bardziej pewne siebie co też potwierdził ten właśnie poradnik. Ogólnie Francja kojarzy mi się z idealnymi matkami, żonami, kochankami oraz hektolitrami dobrego wina wypijanego codziennie do kolacji, którego nazwy nie byłabym w stanie nawet wymówić. 



Nie jest to typowy poradnik, pełen treści i wszelakich mantr. Zakwalifikowałabym go bardziej jako taki album z kilkoma luźnymi myślami, poradami, historyjkami, przepisami (które naprawdę brzmią świetnie, apetycznie i które chyba wykorzystam, szczególnie przepis na pieczonego kurczaka) i przede wszystkim urzekającymi i cieszącymi oko zdjęciami. Być może nie zawiera w sobie mądrości, które zmienią nasze życie, ale ten poradnik ewidentnie ma w sobie to COŚ. Napisany zabawnym, lekkim językiem z dużą dawką autoironii, co ja osobiście bardzo sobie cenię. To inspirująca podróż po świecie mody, muzyki, filmu, literatury i kuchni. Pokazuje paryżanki jako kobiety zabawne, życzliwe, ciekawe świata, a zarazem chaotyczne, niekonkretne i skupiające się wyłącznie na sobie. 

Zapadło mi w pamięć to krótkie zdanie. "Samotność jest luksusem". Dlaczego? Sama bardzo często używam tego zwrotu i jak najbardziej się z nim identyfikuję. Jestem osobą bardzo towarzyską, ale bardzo cenię sobie chwile, które spędzam po prostu sama ze sobą.

Książka idealna na prezent. Podzielona na 5 części, dostarcza radości wizualnych, gdyż jest rewelacyjnie wydana. Grube, śliskie kartki, mnóstwo inspirujących zdjęć, o których już wspominałam. Da się to przeczytać w dwie godziny, a szkoda, bo dla mnie naprawdę taki poradnik mógłby być grubszy. Jest to książka, którą zamierzam sobie zostawić i kiedyś do niej wrócić. Czytając ciągle się uśmiechałam, ponieważ w niektórych swoich poczynaniach Francuzki wcale nie różnią się od Polek. Być może różnica tkwi w tym, że my Polki bardziej przejmujemy się opinią innych oraz mamy niższe poczucie własnej wartości. Pewności siebie możemy i powinnyśmy uczyć się od paryżanek, gdziekolwiek jesteśmy. 

Można powiedzieć, że jest to książka o wszystkim i o niczym, ale jednak zdobyła moje serce, przywróciła wiarę w siebie i dlatego gorąco polecam! Trochę snobistycznych i pokrzepiających tekstów przyda się każdej z Was.

Moja ocena:
 8/10



Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Klucznik" 

środa, 22 października 2014

"BOT" - Max Kidruk


Autor: Max Kidruk
Tytuł: BOT
Liczba stron: 624
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 27.08.2014r

"Kiedy ludzie stają się nadludźmi łatwo mogą utracić człowieczeństwo"

"Bot" to moje pierwsze spotkanie z literaturą z gatunku technothriller. Nie będę udawać, że są to moje klimaty - wręcz odwrotnie. Czytuję naprawdę wszystko, ale literatura science fiction mnie przeraża. Szczególnie kiedy akcja dzieje się w odległej przyszłości. Mimo to wiele osób niezwykle ceni sobie ten gatunek, więc postanowiłam dać sobie szansę. Tym bardziej, że planuję kiedyś przeczytać "Pana Lodowego Ogrodu" i "Czas Żniw". Moje spotkanie z "Botem" uważam za naprawdę bardzo udane. Zapraszam na recenzję (której swoją drogą wieki na blogu nie było). 

W bardzo niedalekiej przyszłości, w tajnym laboratorium na pustyni Atakama zbieranina naukowców stworzyła istoty do złudzenia przypominające 12-letnich chłopców. Trzymają je w specjalnym "żłobku" i poddają nieustającej kontroli, badaniom i testom. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem i kilka botów ucieka z pilnie strzeżonej placówki. "Chłopcy" są mądrzejsi i sprytniejsi niż się wcześniej wydawało i zaczynają zagrażać miejscowej ludności jak i pracownikom laboratorium. Tajny plan wymyka się z pod kontroli. Kierownik placówki, a zarazem pomysłodawca projektu postanawia zwabić do Chile młodziutkiego programistę Tymura Korszaka, który kiedyś na zamówienie powyższego laboratorium stworzył kody wyjściowe dla botów, nie wiedząc dokładnie kto i jak wykorzysta owe kody. Japończyk proponuje ogromne pieniądze. Tak ogromne, że Tymur postanawia zostawić narzeczoną Alinę tuż przed ślubem i udać się aż do Chile. W sam środek piekła...

Książkę ma ponad 600 stron, czyta się szybko i z zainteresowaniem, choć przyznam, że najlepiej robić to w ciszy i spokoju. Skupienie jest potrzebne, ponieważ powieść obfituje w masę trudnych słów i naukowych informacji. Jest to jednak niezbędne, aby przedstawić nam świat botów oraz sposób ich powstania i funkcjonowania. Znajdziemy tu słownictwo stricte naukowe pomieszane z wulgaryzmami. Wątki tak przeplatają się za sobą, że czytelnik ciągle chce więcej. Znajdziemy tu sceny krwawe i straszne przeplatane z wątkiem obyczajowym i nutką fantastyki. Bohaterów w książce jest wielu, ale postaram się wyodrębnić najbardziej znaczącą trójkę:

1) TYMUR KORSZAK - absolwent Politechniki Kijowskiej, od 7 lat spotykający się ze swoją rówieśniczką Aliną. Stereotypowy programista - przy komputerze w domu odpoczywa od komputera w pracy. Nie rozumie prostych aluzji np. że będąc z kimś tyle lat należałoby się oświadczyć. 

2) RINO HEADHUNTER - najemnik, człowiek mający zapewnić ochronę pracownikom laboratorium na Atakamie. Bezkompromisowy, nieustraszony, ordynarny, bezczelny zbój. 
" Headhunter ostentacyjnie gardził ludźmi, którzy trzęsą swoje wydelikacone dupy. Nie mógł sobie wyobrazić, jak można się w ogóle czegokolwiek bać. Ale, jak wiadomo, Bóg surowo każe nas za brak wyobraźni"
str. 274
3)  LAURA DUPRE - psychiatra, stuprocentowa, zmysłowa Francuzka. Znalazła się w laboratorium poniekąd za karę, ponieważ w rodzimym kraju jej kariera została zaprzepaszczona po samobójstwie jednego z pacjentów. 

To właśnie ta trójka najbardziej zapadła mi w pamięć i to właśnie oni w ostatecznej rozgrywce będą musieli zmierzyć się z szalonym eksperymentem jakim są boty. Bohaterowie skrajnie różni, o kompletnie odmiennych charakterach i zainteresowaniach tworzą niezłą "trójcę". Można powiedzieć, że w jakiś sposób ta historia połączyła ich na zawsze i zawiązała się między nimi nic jako takiej przyjaźni. Bohaterowie są dobrze wykreowani, realni. Dzięki nim fabuła nabiera rumieńców. Każdy swoją wiedzą wnosi coś, co może powstrzymać nadchodzącą apokalipsę. 

Autor zdecydował się pozostawić zakończenie powieści otwarte, co nie daje czytelnikowi spokoju i zmusza go do zastanowienia i zadania sobie pytania "A co jeśli...?"

Ciekawy jest też sposób przedstawienia botów jako 12-letnich dzieci. 
Dziecko z reguły jest przecież zupełnie niegroźne i niektórzy pracownicy laboratorium tak właśnie traktowali boty. Złudny wygląd "malców" nie jeden raz namieszał w głowach naszych bohaterów.

Książka Maxa Kindruka "Bot" została uznany za najlepszą ukraińską powieść science fiction 2012 r. Powieść jest niepokojąca i działa na wyobraźnię. Już po przeczytaniu pierwszych 30 stron, widziałam 12-letnich chłopców stojących na mojej drodze, gdy potem jechałam autem w środku nocy. Imponuje realizmem, którego prawdopodobieństwo z dnia na dzień staje się coraz większe. W końcu nauka ciągle idzie do przodu i kto wie czy pewnego dnia jakiś szalenie bogaty i inteligentny naukowiec nie stworzy nowej rasy nadczłowieka?

Polecam fanom gatunku jak i wszystkim zainteresowanym powyższą powieścią. Było to dla mnie niezwykłe ciekawe doświadczenie. Polecam.


Moja ocena:
 7/10

Książkę w przystępnej cenie możecie kupić tutaj:



Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytam opasłe tomiska",  "Klucznik" oraz "Historia z trupem".