środa, 3 września 2014

"GWIAZD NASZYCH WINA" - John Green


Autor: John Green
Tytuł: GWIAZD NASZYCH WINA
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 04.06.2014r

Naprawdę nie wiem jak napisać recenzję tej książki. Zwlekałam z tym już kilka dni. Jest to piękna historia, aczkolwiek podczas czytania nie uroniłam ani jednej łzy.

Nie mogłam doczekać się momentu kiedy w końcu dowiem się co znaczą te dwa krótkie słowa "OKAY? OKAY", które pojawiały się w każdej czytanej przeze mnie recenzji tej książki. Byłam tego szalenie ciekawa, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja zakupu książki nie wahałam się ani chwili. Wręcz przeciwnie, obsesyjnie poszukiwałam jej od dłuższego czasu. Kupiłam i od razu zabrałam się za czytanie. I cóż... To naprawdę cudowna opowieść, ale po jej przeczytaniu nie wybuchły w mojej głowie fajerwerki.


John Green przedstawia nam historię nastolatków - Grace Hazel Lancaster oraz Augustusa Watersa. Para poznaje się na spotkaniu grupy wsparcia dla osób chorych na nowotwór. Zakochują się w sobie i pomimo trudów choroby przeżywają piękną, młodzieńczą miłość. Więcej na temat fabuły nie napiszę, gdyż nie ma to sensu.

Główni bohaterzy są bardzo dobrze wykreowani. Uwielbiam duet Hazel-Gus. Naprawdę. Są cudowni, uroczy, zabawni, pomimo tego całego balastu jakim jest dla nich ich choroba. Życzyłabym sobie, aby każda 16-latka oraz każdy 17-latek był tak pełen mądrości życiowej i znał takie pojęcia jak metafora czy hamartia. Niestety w prawdziwym życiu znam niewielu takich nastolatków. Wracając do Hazel i Augustusa - jestem pełna podziwu, że tak dzielnie radzili sobie z chorobą i nie pytali "dlaczego to właśnie ja?". Oboje określają siebie raczej jako efekt uboczny genetyki, niż osoby pokrzywdzone przez los. Mają dystans do siebie jak i do swoich chorób. 

Czuję się trochę zdezorientowana, ponieważ liczyłam na to, że właśnie ta książka będzie pierwszą na tym blogu z oceną 10/10. Spodziewałam się łez, wzruszeń, całościowego oczarowania. Łez nie było. Wzruszenie owszem. Trochę smutku, trochę śmiechu. Myślę, że wynika to z tego, iż przeczytałam miliony bardzo pozytywnych recenzji "GWN". 

Być może jest tak, że kiedy naprawdę bardzo chcemy przeczytać jakąś książkę, powinniśmy po prostu to zrobić, a nie wyszukiwać kolejne recenzje, by upewnić się w tym wyborze. Nie "nakręcać się". Tak właśnie było ze mną. Każdy z nas ma inną wrażliwość i powinnam była o tym pamiętać. Myślę też, że to małe rozczarowanie książką wynika również z tego, że wiele lat pracowałam w szpitalu. Miałam i nadal ma kontakt z osobami mniej lub bardziej chorymi. Jestem uodporniona, ale nie znaczy, że przez to czuję mniej. Wręcz odwrotnie. Po prostu temat choroby jest dla mnie "chlebem powszednim" w każdym jej aspekcie - psychicznym, fizycznym i społecznym. Codziennie widzę świat z perspektywy człowieka zdrowego , ale mającego kontakt z osobą chorą. W książce Hazel wypowiada pewne zdanie, jakże prawdziwe:

 „Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera.” 


Hazel zdaje sobie sprawę jak bardzo trudno jest jej rodzicom. Ogólnie osobom, którym choruje ktoś bliski jest naprawdę bardzo ciężko. Przeżywają one mnóstwo emocji i stresu, chcą wziąć chorobę na siebie, ale jest to oczywiście niemożliwe. Towarzyszy im złość, żal, nadzieja lub jej brak. Muszą wykonywać codzienne obowiązki, a jednocześnie być zawsze w pogotowiu, bo dziecko/rodzic/współmałżonek mogą tej osoby potrzebować. Jest to bardzo trudne, smutne i wyniszczające. 

To chyba tyle moich przemyśleń na temat książki, którymi chciałam się z Wami podzielić. Jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich nastolatków. Mogłaby wręcz być lekturą szkolną. Cieszę się, że przeczytałam i poznałam jej fenomen na własnej skórze.


Moja ocena 7/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Klucznik""Historia z trupem" oraz "Kiedyś przeczytam".


Obejrzałam również ekranizację na podstawie książki i jestem zachwycona. To był naprawdę świetny film i serdecznie polecam. Akurat w przypadku książki "Gwiazd naszych wina" poczułam więcej emocji oglądając niż czytając. Polecam z całego serca.

61 komentarzy:

  1. Ja tam wolę książkę - wiadomo, to nie to samo. Ale film, jak na film, jest w miarę przyzwoity.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie znoszę filmów na podstawie książek. Jestem miło zaskoczona, że ten tak bardzoooo mi się podobał:)

      Usuń
  2. Książka naprawdę dobra , ale tak jak u Ciebie , nie wybuchły u mnie żadne fajerwerki . Chyba pod wpływem pozytywnych recenzji oczekiwałam czegoś lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam nastawiona na prawdziwe bum! Bardzo dobra, ale nie na 10:( Niestety:( Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Ja właśnie dlatego jeszcze nie przeczytałam tej książki. Boję się, że okażę się bezduszna, bo nie wzruszy mnie tak jak innych, albo po prostu mi się nie spodoba. Ekranizacji tez jeszcze nie oglądałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też się troszkę obawiałam jak zareagujecie na moją recenzję:) Czy pomyślicie, że nie mam uczuć?

      Usuń
  4. Również sporo czytałam na temat tej książki i dlatego nie przeczytam jej. Po prostu w tym momencie miałabym za duże wymagania, poczekam aż minie trochę ten boom i wtedy się do niej przymierzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie zamierzam w tym miesiącu przeczytać tę książkę. Mam nadzieję, że nie będę zawiedziona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią przeczytam Twoją recenzję, teraz już w końcu z perspektywy osoby, która ma lekturę za sobą:)

      Usuń
  6. Ta lektura jeszcze przede mną, a potem obejrzę ekranizację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam:) Film naprawdę bardzo mi się podobał:)

      Usuń
  7. Witam. Jeśli masz ochotę zmienić lub odświeżyć szatę graficzną bloga nie czekaj i zajrzyj tutaj: https://www.facebook.com/wystrojbloga?ref=hl
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka i ekranizacja koniecznie muszą być przeze mnie "zaliczone", bo w moim otoczeniu wiele osób się nimi jara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to taki swoisty fenomen, więc trzeba się przekonać na własnej skórze :)

      Usuń
  9. piękna jest ta filmowa okładka... <3
    aż żałuję, że mam tamta poprzednią ;p
    i widzę, że masz moją ulubioną czekoladę, osz Ty!
    a książka podobała mi się, cieszę się, że Tobie również ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham tę okładkę:) Ten turkusowy grzbiet i wspaniali aktorzy ;)
      Milkę uwielbiam, jestem uzależniona :D Buziaki:*

      Usuń
  10. Ja też podczas oglądania filmu płakałam więcej niż czytając. Film dorównał książce, a nawet i był ciut lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się:) Tym razem tak właśnie był również w moim odczuciu:)

      Usuń
  11. Ekranizacji JESZCZE nie widziałam, ale książkę uwielbiam :) Tak jak wspomniałaś duet Hazel&Gus jest cudowny. Bohaterowie wprowadzili do powieści wiele humoru swoim podejściem do ciężkich chorób z jakimi się zmagali. Przyznam, że GNW zaskoczyło mnie pozytywnie, ale też dlatego, że nie stawiałam tej książce poprzeczki zbyt wysoko. Obawiałam się wręcz, że mnie rozczaruje i wyszło z tego całkiem coś przeciwnego ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że miło ją wspominasz:) Obejrzyj koniecznie film:) Serdeczne pozdrowienia:)

      Usuń
  12. Ekranizacji nie widziałam, książki nie czytałam, aż wstyd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach jaki tam wstyd:) Masz jeszcze czas:)))))

      Usuń
  13. Książkę mam, ale jak to zwykle u mnie bywa, jeszcze jej nie przeczytałam :) Bije się jednak w piersi i obiecuje poprawę i to szybką, bo chce także obejrzeć ekranizację, którą tak wiele osób zachwala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja jak najbardziej zachwalam film, piękny:))))

      Usuń
  14. Masz zupełną rację. Powstała masa recenzji, zachwalających pod niebiosa książkę i właśnie przez nie, oczekiwania wobec tego tytułu automatycznie wzrosły do niebotycznych rozmiarów. Aż się zaczęłam obawiać, jak ja odbiorę tę historię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka podobała mi się, ale wydaje mi się, że młodszy czytelnik zdecydowanie bardziej doceni jej walory:)

      Usuń
  15. Mam ochotę poznać prozę Greena, ale tą pozycje sobie odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również muszę sięgnąć po jakiś inny tytuł tego autora:)

      Usuń
  16. Zgadzam się, ta książka powinna się znaleźć w kanonie lektur szkolnych. Muszę w końcu obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłaby prawdziwa innowacja w lekturach:) Film koniecznie;) Polecam:)

      Usuń
  17. Ani nie oglądałam filmu, ani nie czytałam książki. Chyba właśnie z powodu szumu wokół tego tytułu. Wolę trochę odczekać - niech wszystko się uspokoi i spokojnie sięgnę po książkę, obejrzę film. Bez opinii wtłaczających się do głowy z każdej strony;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgniesz, kiedy uznasz, że jesteś gotowa i masz chęć;) Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Ja jeszcze nie przeczytałam, choć jestem nastolatką. Może to przez to, że nigdy nie lubiłam lektur obowiązkowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Jestem ciekawa jakie byłoby Twoje zdanie :)

      Usuń
  19. Niedawno przeczytałam książkę na czytniku, ale jest taka świetna, że chyba muszę kupić papierową wersję. Zazwyczaj unikam pozycji z tragicznym, nieszczęśliwym zakończeniem, ale tę postanowiłam przeczytać i się nie zawiodłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papierową wersję na pewno warto mieć;) Cieszę się, że jesteś zadowolona z lektury:)

      Usuń
  20. Wylałam morze łez oglądając film. W planach mam również książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Świetni aktorzy i film spójny z książką :)

      Usuń
  21. Oglądałam film i czytałam książkę. Oczywiście nie obyło się przy łez podczas czytania :) Co do ekranizacji, to była udana i wierna. Po prostu świetna. Ale jak wszystkim wiadomo - książka była lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, wszyscy do tego dążymy, aby jak najwięcej przeczyć i odczuć podczas czytania:)

      Usuń
  22. Gdybyś miała kilka lat mniej płakałabyś jak bóbr ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się:) Myślę, że wiek i doświadczenie życiowe mają tu coś do rzeczy.

      Usuń
  23. Na filmie parę razy się popłakałam. Naprawdę dobra ekranizacja. Muszę jeszcze książkę przeczytać, ale to jak ochłonę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Widzę, że jest wielu fanek/fanów tego filmu :) Super:)))))

      Usuń
  24. Tyleż pozytywów o tej książce ile gwiazd na niebie :)) Aż dziw, że jedna osoba ją skrytykowała... Nie pamiętam dokładnie kto. Niemniej nie zamierzam się nią sugerować i po książkę sięgnę na pewno :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle powiedziane :D Po książki zawsze warto sięgać, recenzje to tylko taka pomoc, podpowiedź :) Warto samemu się przekonać :)

      Usuń
  25. W sumie przy książce nie płakałam. Była smutna, ale sensowna. I podobali mi się bohaterowie. Ja bym nie umiała zachować wiary i nadziei, pewnie non stop wolałabym użalać się nad sobą... A filmu nie miałam okazji jeszcze widzieć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bym się chyba załamała, znam swój charakter i wiem, że codziennie pytałabym dlaczego ja...
      Odpozdrawiam:*

      Usuń
  26. Muszę ją w końcu przeczytać, bo mam wrażenie, że już wszyscy dookoła mają ją za sobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawie przy każdej książce mam teraz takie wrażenie;)

      Usuń
  27. Chyba już wszyscy przeczytali tą książkę - oprócz mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Jako że nastolatką nie jestem od dobrych kilku (eh, kilku?) lat i nie przepadam za literaturą dla młodzieży, pewnie nie sięgnę po tę pozycję. A może właśnie powinnam? Pewnie powinnam. Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam wrażenie, że wszyscy już znają tą książkę, oprócz mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  30. świetna recernzja. książka jeszcze przede mną, ale... tyle uslyszalam o niej dobrego, a teraz każda kolejna recenzja jest bardziej negatywna :C ja jednak sie nie zrazam i na pewno opowiesc o hazel i gusie przeczytam.
    zzaczytaniwksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Oto moje największe postanowienie na rok 2014, a zarazem marzenie kolekcjonerskie :D. Ciekawe, czy uda mi się je zrealizować.Pocieszam się tym, że do końca roku zostało jeszcze trochę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wczoraj miałam okazję obejrzeć film i bardzo mi się podobał. Można powiedzieć, że dzięki "Gwiazd naszych wina" obaliłam mój urojony stereotyp, zawsze sądziłam, że film nie jest w stanie dorównać książce, ale wydaję mi się że film i książka wzajemnie się uzupełniaja.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  33. Będąc w empiku patrzyłam na tą książkę, teraz już sama nie wiem, na pewno będę chciała obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
  34. Naczytałam się sporo o tej książce, ale długo czasu zajęło mi sięgnięcie po nią. Ostatnią godzinę czytałam przez łzy.

    OdpowiedzUsuń
  35. przygotowuję właśnie podsumowanie Klucznika za wrzesień i weszłam obejrzeć Okładkowe love - ja też bym zgłosiła :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi naprawdę bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad :)
Staram się odpowiadać na wszystkie Wasze komentarze choćby taką oto uśmiechniętą buźką ";)", która oznacza, że dziękuję za komentarz i poświęcony czas ;)