wtorek, 27 listopada 2018

"UKŁADANKA" - Karin Slaughter


Autor: Karin Slaughter
Tytuł: UKŁADANKA
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 03.10.2018 

Myślę, że Karin Slaughter to autorka, której nie muszę szczególnie przedstawiać. Przypomnę jednak, że w języku angielskim nazwisko pisarki oznacza "masakrę", "rzeź" i choć nie determinuje to twórczości autorki, wyobraźnia podpowiada naprawdę wiele. Byłam przyzwyczajona do brutalności, napięcia, niezwykłej obrazowości i jest mi ogromnie przykro, bo "Układanka" zupełnie nie spełniła moich oczekiwań. Nie chce mi się wierzyć, że to ta sama Karin, która napisała "Moje śliczne" i serię o hrabstwie Grant.

Fabuła skupia się na relacjach matki z córką oraz tajemnicach z przeszłości. W dniu swoich trzydziestych pierwszych urodzin Andrea wybiera się na obiad ze swoją mamą Laurą. W międzyczasie dochodzi do strzelaniny, młody chłopak z premedytacją strzela do dwóch kobiet znajdujących się w restauracji. Andrea wpada w panikę, natomiast jej matka ze spokojem zabija napastnika. 

Choć książka zaczęła się dobrze, szybko dotarło do mnie, że będzie coraz gorzej. Bardzo dużo powtórzeń, non stop wałkowanie tych samych scen, akcja ciągnąca się jak flaki z olejem. Główna bohaterka to prawdziwa ciepła klucha, totalna niezguła. Nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić dorosłej kobiety, która nie jest w stanie odpowiadać na proste pytania, dosłownie niemowa. Zaznaczam, że wcześniej pracowała jako dyspozytorka w policji... Zrobiłam sobie kilka dni przerwy od czytania, bo często jest tak, że trzeba dać sobie czas. Następnie wraca się do danego tytułu i jest już ok. Niestety, nie tym razem.

Po przeczytaniu opinii pierwszych recenzentów zyskałam promyk nadziei, że pod koniec akcja się rozkręci. Czy ja wiem? Moim zdaniem nic szczególnego się tam nie wydarzyło, nic co jakoś szalenie by mną wstrząsnęło. Nie zauważyłam wielkiej przemiany, która miała zajść w głównej bohaterce. Owszem, dziewczyna częściowo rozwiązała zagadkę, resztę historii dopowiedziała jej matka i to generalnie tyle. Sama Laura również nie wzbudziła mojej sympatii. 

Podsumowując, jakoś dobrnęłam do końca i choć Karin to jedna z moich ulubionych pisarek to czytanie "Układanki" zalecam tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność. Moim zdaniem to nie jest ta sama Slaughter co w innych powieściach. Czasem wśród najlepszych autorów trafi się niewypał. 

Moja ocena: 4/10

wtorek, 13 listopada 2018

"NARODZINY KRÓLOWEJ" - Rebecca Ross

Autor: Rebecca Ross
Tytuł: NARODZINY KRÓLOWEJ
Cykl: Narodziny królowej, tom 1
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 19.09.2018

Przemiło jest po długiej przerwie wrócić do powieści fantasy. Niegdyś mój ulubiony gatunek, przez jakiś czas spychany był na boczny tor. Zatęskniłam, przejrzałam tytuły i wybrałam dla siebie propozycję wydawnictwa Kobiecego, a mianowicie "Narodziny królowej".

W królestwie Valenii uzdolnione dzieci mogą uczyć się jednej z pięciu pasji. Dom o wdzięcznej nazwie Magnalia oferuje wykształcenie w jednej z pięciu dziedzin. Pasją jest sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość i wiedza. Brienna nie wykazuje szczególnych zainteresowań żadną z pasji, ale dziwnym sposobem zostaje przyjęta do Magnalii. "Narodziny królowej" to opowieść o dziewczynie, która zmieni bieg historii, choć to nie ona jest tytułową królową. 

Tytuł zaskoczył mnie tym, że nie ma tam żadnego miłosnego trójkąta, co jest częstym i popularnym motywem przewodnim takich historii. Powieść skupia się na trudnych wyborach, jakich musi dokonać główna bohaterka i na wartościach jakimi kieruje się człowiek. Rebecca Ross zrobiła ukłon w stronę kobiet i w swoją historię wplotła motyw niezwykłego szacunku do płci pięknej. Córki są szczególnie wyczekiwane i traktowane jak tytułowe królowe. W świecie, który wykreowała Rebecca Ross tylko i wyłącznie kobiety są w stanie posługiwać się magią. Motyw pasji również do mnie przemówił, ponieważ nie czytałam jeszcze nic w podobnym stylu. 

Szata graficzna jest cudowna, a zdjęcie nie oddaje uroku tej okładki. W środku znajdziecie bardzo dokładny spis postaci, drzewa genealogiczne poszczególnych rodów oraz wspaniałą mapę, czyli wszystko co jest potrzebne do szczęścia fanom powieści fantasy.

Ciężko mi uwierzyć, że to debiut autorki. Jestem pozytywnie zaskoczona i zamierzam kontynuować czytanie powieści fantastycznych. W "Narodzinach Królowej" znalazłam silne postaci kobiece, szczyptę magii, mnóstwo przyjaźni, wartką akcję, ciekawie wykreowane krainy i odrobinę miłości. Tytuł zdecydowanie wart uwagi. Chciałabym jak najprędzej poznać dalsze losy Brienny i jej towarzyszy.
Moja ocena: 8/10

Rebecca Ross — to urodzona w Georgii autorka powieści młodzieżowych i fantasy, która uwielbia swojego męża, psa i stale rosnący stos książek do przeczytania. Nie może żyć bez kawy, pieszych wędrówek po górach i dzikich kwiatów, które zbiera za swoim domem. Żyje po to, aby pisać. Pisze po to, aby inni mogli żyć jej historiami.

niedziela, 4 listopada 2018

"BEZ ZŁUDZEŃ" - Mia Sheridan


Autor: Mia Sheridan
Tytuł: BEZ ZŁUDZEŃ
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Edipress Książki
Data wydania: 17.10.2018

Myślę, że Mii Sheridan nie muszę nikomu przedstawiać. Autorka na dobre zagościła na naszych księgarskich półkach i co jakiś czas mamy przyjemność trzymać w ręku jej kolejną opowieść. W moim przypadku jest to już dziesiąta czytana przeze mnie książka pisarki.

"Bez złudzeń" to historia, która swoją fabułą nie odbiega od poprzednich powieści zawierających "bez" w tytule. Crystal i Gabriel to ludzie z bardzo trudną przeszłością. Oboje spotkało w życiu wiele złego, co przekłada się na ich dorosłą egzystencję. Spotykają się, zakochują się w sobie, a świat rzuca im kłody pod nogi. 

Znakiem rozpoznawczym Sheridan jest fakt, że główne postacie z jej książek mają zawsze nieskalane charaktery. Są tak dobre, miłe, empatyczne, opiekuńcze, że nie sposób ich nie polubić. Byłabym jednak hipokrytką,  gdybym udawała,  że powieść nie ma wad. W tym tytule bohaterom dosłownie wszystko spada z nieba i to w jednym momencie.  Zabrakło mi odrobinę dramatyzmu.  Autorka wprowadziła mnóstwo wątków,  ale potraktowała je po macoszemu.  Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze lektury,  bo jestem fanką Mii Sheridan i wydaje mi się,  że mniej więcej wiem czego się spodziewać po jej książkach.  Mam oczywiście swoje ukochane tytuły,  jak i te odrobinę mniej lubiane,  ale każda książka Mii sprawia mi radość,  a czytając czuję się dobrze. 

Śledzę pisarkę na Instagramie i wiem,  że jeszcze wiele jej wspaniałych książek przede mną.  Sheridan jest dla mnie mistrzynią współczesnych romansów. Jak wspominałam wcześniej, naprawdę na każdy tytuł czekam  z niecierpliwością.  Polecam serdecznie wszystkim fanom autorki oraz wielbicielkom bajkowych romansów i dobrych zakończeń.  

Moja ocena: 6/10

Inne powieści autorki:

BEZ SŁÓW / BEZ WINY / BEZ SZANS / BEZ UCZUĆ / BEZ POŻEGNANIA / BEZ LĘKU/ BEZ ZŁUDZEŃ/ CALDER / EDEN / STINGER

niedziela, 28 października 2018

"PARANOJA" - Katarzyna Berenika Miszczuk


Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: PARANOJA, tom 2
Cykl: W lekarskim fartuchu
Liczba stron: 400
Data wydania: 17.10.2018
Wydawnictwo: W.A.B.

Gdy rok temu skończyłam czytać "Obsesję", moją pierwszą myślą było spostrzeżenie, że ta książka powinna mieć kontynuację. Przyznaję szczerze - nie ze względu na główną bohaterkę, ale na pewnego pana, specjalistę w zakresie medycyny sądowej - nie mylić z patologiem, tytułem, który nie występuje w polskich realiach. Marek Zadrożny, bo o nim mowa, wydawał się świetnym materiałem na kolejną książkę. Nie było jej w planach, ale Katarzyna Berenika Miszczuk podchwyciła pomysł i dokładnie taka powieść powstała. Cykl zyskał też nazwę - "W lekarskim kitlu". 

Z ogromnym zapałem zabrałam się za lekturę. Tym razem rzecz nie dzieje się na terenie szpitala. Troszkę nad tym ubolewam, bo jednak miało to swój klimat. Bohaterowie poruszają się po terenie Warszawy, wzywani są do kolejnych przypadków tajemniczych śmierci. Wszystkie wyglądają na samobójstwa, ale łączy je jedno - czerwona nitka. Zauważa ją tylko Marek, a jego współpracownicy kompletnie ignorują jego odkrycie wmawiając koledze paranoję. 

Pomimo wątku kryminalnego książkę czytało mi się lekko i przyjemnie. Autorka duży nacisk położyła na życie uczuciowe bohaterów i nie mówię tutaj tylko o Asi. Na scenę wkroczył także jej były mąż, a zachowanie bohaterki względem niego niestety nie przysporzyło jej mojej sympatii. Mam ogromną nadzieję, że jeśli chodzi o podobieństwa, to Joannę Skoczek i Katarzynę Berenikę Miszczuk łączy tylko i wyłącznie podobny wygląd zewnętrzny. Okładki obu części wspaniale do siebie pasują. Treść również jest kompatybilna, pomimo kilku minusów. 

Gdy tylko zaczęłam czytać "Paranoję" zauważyłam, że to nie Marek skupia moją główną uwagę. Przyciągnął ją Sebastian Pol, skromny, nieśmiały policjant, a jednocześnie znajomy Marka i Joanny. Tłamszony przez pozornie niezbyt sympatyczną panią prokurator nie ma łatwego życia. Czyżby trzeci tom był właśnie o nim?  Jak myślicie?
Moja ocena: 6/10

niedziela, 14 października 2018

"MAŁE OGNISKA" - Celeste Ng


Autor: Celeste Ng
Tytuł: MAŁE OGNISKA 
Liczba stron: 423 
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc 
Data wydania: 03.10.2018 

Shaker Heights to pierwsze amerykańskie miasto koncepcyjne, czyli w całości zaplanowane. Zamieszkują je ludzie miłujący zasady, ład i porządek. Nawet kolor własnego domu jest tutaj całkowicie narzucony, a za brak skoszonego trawnika grozi wysoka grzywna. Wyobrażacie sobie coś takiego? Rodzina Richardsonów idealnie komponuje się z ideami miasteczka, w szczególności Elena, silnie związana z rodzinną miejscowością. Uporządkowane życie kobiety i jej czwórki dorastających dzieci zmienia się, gdy w miasteczku pojawia się Mia Warren, cicha i nieznana artystka z nastoletnią córką. Ich życie zaczyna się ze sobą splatać, łączyć i zazębiać, co burzy dotąd starannie zaplanowaną egzystencję wszystkich zainteresowanych.

W trakcie czytania tej powieści czytelnik musi toczyć w głowie szereg różnych debat oraz pięć razy przemyśleć zachowania bohaterów. Wydaje się, że każdy przedstawiony problem nie ma jednego, dobrego i racjonalnego rozwiązania i powoduje to taki swoisty dyskomfort. Temat macierzyństwa ma tutaj niebagatelne znaczenie. Dotyczy zarówno idealnej Eleny, skrytej Mii oraz ich córek i przyjaciół. Konieczność czy luksus? Biologia czy miłość? Na te pytania muszą sobie odpowiedzieć zarówno bohaterki jak i my czytelnicy. Przedstawione dylematy były niezwykle skomplikowane.

"Małe ogniska" to fascynujący wgląd w ludzkie dusze, które kryją mnóstwo tajemnic, niespełnionych nadziei i niezrealizowanych planów. Pozornie obyczajowa historia ma w sobie naprawdę głęboki sens i przekaz. Złudnie spokojna i łagodna opowieść, która na końcu wybucha i pali mosty do gołej ziemi. Bardzo serdecznie Wam polecam, a sama z chęcią sięgnę po wcześniejszą powieść Celeste Ng pt. "Wszystko, czego wam nie powiedziałam."

Moja ocena: 9/10 

Celeste Ng dorastała w Pittsburghu w Pensylwanii i Shaker Heights wOhio, w rodzinie naukowców. Studiowała na Uniwersytecie Harvard. Pisze eseje i opowiadania, które ukazywały się na łamach „New York Times”,„One Story”,” The Guardian”, „TriQuarterly”. Obecnie mieszka w Cambridge, Massachusetts, z mężem i synem. "Małe ogniska" to druga po "Wszystko, czego wam nie powiedziałam" powieść w dorobku artystycznym autorki. Powieścią i pisarką zainteresowała się aktorka Reese Witherspoon. Laureatka Oscara, pozostając pod jej wielkim wrażeniem, postanowiła przenieść ją na mały ekran, jednocześnie powierzając sobie jedną z głównych ról.

wtorek, 2 października 2018

"W ŻYWE OCZY" - J.P. Delaney

Autor: J.P. Delaney
Tytuł: W ŻYWE OCZY
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 05.09.2018

"Spotkał ją. Uwierzył jej. Nie powinien."
Po sukcesie powieści "Lokatorka" J.P. Delaney przybywa do nas z nową książką. "W żywe oczy" to stara historia, nieco podrasowana, do czego sam autor przyznaje się w posłowiu. Postanowił porządnie się za nią wziąć i na podobnej bazie stworzyć lepszą opowieść. Czy autorowi się udało? Choć thrillery psychologiczne nie są w czołówce moich ulubionych gatunków, to myślę, że tak, udało się.

"W żywe oczy" to historia Claire, studentki aktorstwa. To jej hobby, praca, a zarazem rola życia. W swoim własnym mniemaniu Claire jest świetną artystką, więc gdy policja proponuje jej udział w tajnym śledztwie, dziewczyna zgadza się bez wahania. Wcześniej studentka zajmowała się demaskowaniem niewiernych mężów, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że ma prawdziwy talent.

"Bo jeśli kobieta nie może ufać facetowi, który mówił, że zawsze ją będzie kochał to komu na tym świecie można ufać?"

Nie umiałam polubić bohaterki, ale najnowsza powieść autora okazała się naprawdę wciągająca. Niekiedy zaskakująca, a miejscami niejasna i pełna niedomówień. Claire Wright wciąga nas w swoją grę, w której tylko ona naprawdę wie, co jest prawdą, a co kłamstwem. Przynajmniej tak jej się wydaje. Zakończenie może budzić mieszane uczucia. Po przeczytaniu kilku recenzji zauważyłam, że zdania są skrajnie podzielone. Kilka rozdziałów przed końcem lektury postanowiłam poczytać parę opinii na portalu Lubimy Czytać. Szalenie rozbawiło mnie stwierdzenie, powtarzające się zresztą kilka razy, że na końcu brakuje tylko inwazji kosmitów. Z rezygnacją i pewną dozą ekscytacji zabrałam się za dokończenie książki. I wiecie co? W moim odczuciu zakończenie jest naprawdę przyzwoite, może ciut przegadane, ale jak na thriller psychologiczny naprawdę poprawne i realne. Z czystym sumieniem polecam. Dodam jeszcze, że okładka jest naprawdę rewelacyjna. Zarówno przód i tył to prawdziwe cudeńko. Minimalizm rządzi. Do tej okładki nie umywa się oryginał, co bardzo mnie cieszy.

Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 24 września 2018

"KAMERDYNER. Miłość, wojna, zbrodnia" - Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski


Autorzy: Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski
Tytuł: KAMERDYNER
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 05.09.2018

Książka „Kamerdyner” to opowieść, która powstała na podstawie scenariusza filmu. Jej autorami są Mirosław Piepka, Michał Pruski, Marek Klat i Paweł Kraśnicki. Historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Jeden z autorów książki i twórców scenariusza przelał na papier opowieści swojego dziadka, rodziców oraz swoje własne wspomnienia, dotyczące miejsc, które nadal istnieją. 

Tytuł ukazał się nakładem Wydawnictwa Agora. Zapowiadany jako romans historyczny, ale po przeczytaniu powiem Wam szczerze, że zakazana miłość nie jest tutaj głównym wątkiem. Owszem determinuje większość zdarzeń, ale jest to opisane w sposób subtelny i nienarzucający się, odpowiedni do tamtych czasów.

„Kamerdyner” opowiada historię Mateusza Krola, kaszubskiego chłopca, który po śmierci matki zostaje przygarnięty przez pruską arystokratkę Gerdę von Krauss i dorasta w pałacu. Kobieta ma swoje powody, które zmuszają ją do przygarnięcia Matiego. Chłopak wychowuje się wspólnie z dwójką dzieci von Kraussów, Maritą i Kurtem. Ten drugi nienawidzi Mateusza i utrudnia jego życie w pałacu jak tylko się da. Pomimo tego chłopak otrzymuje wykształcenie, jedzenie, ubranie i dach nad głową i tylko on sam wie jak przerażająco samotny i wyobcowany się czuje. 

"Kamerdyner" to także opowieść o współistnieniu na jednej ziemi, gdzie zarówno Prusacy jak i Kaszubi potrafili żyć w zgodzie, a nawet przyjaźni. Wśród jednych i drugich znajdziemy postaci honorowe, które da się lubić pomimo narodowości i zawirowań politycznych, jak również odwrotnie. Kaszubi dzielnie walczyli o Polskę i swoje dziedzictwo, ale nie zawsze byli traktowani przez Koronę sprawiedliwie. Szczególnie rzuca się to w oczy podczas sceny zaślubin Polski z morzem, kiedy to społeczność kaszubska została prawie całkowicie zignorowana przez swoich rodaków. 

"Kamerdyner" to w końcu historia straszliwej zbrodni, która wydarzyła się w lasach Piaśnickich. Masowa egzekucja przeprowadzona na niewinnych mieszkańcach mrozi krew w żyłach.

Przyznam, że autorom udało się stworzyć niezwykle ciekawą historię, wielowątkową, napisaną bardzo przystępnym językiem. Nie ma tutaj zbędnych dłużyzn ani skomplikowanych wywodów politycznych. Cieszy mnie również to, że książka nie jest ckliwym romansidłem. Bardzo lubię okładki filmowe, więc ta wyjątkowo rozpieszcza mój zmysł wzroku.

Od zaszłego piątku w kinach można już obejrzeć film w reżyserii Filipa Bajona. Jestem go bardzo ciekawa. Oglądaliście? Z ciekawostek dodam, że Sebastian Fabijański, czyli odtwórca roli Mateusza, podczas kręcenia zdjęć do filmu nauczył się grać na fortepianie. Wszystkie utwory wykonuje samodzielnie. Dostępna jest również ścieżka dźwiękowa z „Kamerdynera” z piosenką Korteza „Stare drzewa”, utworem skomponowanym specjalnie do filmu, który od razu zdobył popularność.

Moja ocena: 8/10

czwartek, 20 września 2018

"SOULLESS" - T.M. Frazier


Autor: T.M. Frazier
Tytuł: SOULLESS
Cykl: The King, tom 4
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 17.08.2018

"Soulless" to czwarty tom szalonej i pikantnej serii stworzonej przez T.M  Frazier.  Jest kontynuacją historii niebezpiecznego motocyklisty Beara i młodej,  niedoświadczonej, ale zwariowanej dziewczyny Thii.  Brutalne, ale dość spokojne i stonowane "Lawless" kompletnie nie zapowiadało tego,  co miało nadejść w "Soulless".  Autorka znów wprawiła mnie w totalne osłupienie! Kocham jej pomysły i to jak prowadzi tę serię,  jak dozuje emocje i bawi się czytelnikami.  

Obecnie książki o podobnej tematyce pojawiają się jak grzyby po deszczu i mimo,  że cieszą się nieustanną popularnością,  ciężko wymyślić coś nowego i ciekawego.  Uważam,  że T.M Frazier udało się to genialnie.  Ona naprawdę potrafi zaskoczyć i namieszać! Uwielbiam kiedy coś się dzieje i powieść z tego gatunku ma jakąś fabułę i historię,  a nie tylko wątek erotyczny,  gdzie bohaterowie krążą wokół siebie do znudzenia i prowadzą dziwne wewnętrzne monologi o niczym.  Niestety zdarzyło mi się ostatnio trzymać w rękach takiego gniota,  tym bardziej doceniam to, co proponuje Frazier.

Niezwykła przyjaźń trzech niebezpiecznych mężczyzn jest siłą tej opowieści. Sami tworzą swoją rzeczywistość i stoją za sobą murem. Uwielbiam Brantleya,  lubię Beara,  a powyższa okładka jest moją ulubioną.  W "Soulless" akcja gwałtownie przyspiesza,  ale i tak nie spodziewałam się tego co nadeszło na końcu.  Właściwie nie wiedziałam czy śmiać się,  czy płakać.  Książki z tej serii pochłaniam tak szybko,  że po prostu nie przewidziałam takiego obrotu spraw.  Frazier jest niesamowita,  bo naprawdę coraz ciężej mi znaleźć opowieści, w tym stylu,  które naprawdę mi się podobają.  Coraz ciężej je przegrupować i wybrać perełki.  Także kochane czytelniczki! Żaden Grey,  żaden Cross i żadna inna seria nie umywa się do Kinga! Jest to oczywiście moja subiektywna opinia, z którą nie musicie się zgadzać, ale dla mnie te książki są obecnie numerem jeden w swoim gatunku. Nie jestem całkowicie bezkrytyczna, bo sądzę, że każda taka powieść ma tak zwane swoje "smaczki", czyli rzeczy, których nie da się logicznie wytłumaczyć i można się do nich przyczepić. Generalnie jednak, jako całość seria jest naprawdę dobra.

Zacieram już rączki na kolejne części i jestem bardzo ciekawa czy spełnią moje oczekiwania.  Myślę,  że najlepsze autorka zostawiła na koniec.  Kto czeka na historię Preppa? Dajcie znać! Z tego co widzę, na portalu Lubimy Czytać ma się ona składać, aż z trzech książek, natomiast cała seria to obecnie osiem powieści. 
Moja ocena: 9/10

niedziela, 16 września 2018

"CZERWONY NOTES" - Sofia Lundberg

Autor: Sofia Lundberg
Tytuł: CZERWONY NOTES
Liczba stron: 336
Premiera: 05.09.2018 
Wydawnictwo: W.A.B.



Kiedy Doris była małą dziewczynką, dostała od ojca czerwony, oprawiony w skórę notes. Przez całe życie zapisywała w nim adresy i numery telefonów osób, które znała i kochała. Dziś, patrząc na wykreślone imiona tych, którzy odeszli, wspomina swoją przeszłość - a ta była barwna. Doris pracowała jako gosposia w Szwecji, w latach trzydziestych była modelką w Paryżu, a w przededniu wojny uciekła do Nowego Jorku. Cotygodniowe rozmowy z młodszą o kilkadziesiąt lat Jenny, jedyną krewną, urozmaicają samotną codzienność 96-letniej Doris i odświeżają jej pamięć. Za to Jenny ma okazję poznać liczne rodzinne sekrety. 

Przyznajcie sami, że 96 lat to naprawdę słuszny wiek. Główna bohaterka "Czerwonego notesu" przeżyła w swoim życiu tak wiele, ale nie ma już nikogo z kim mogłaby wspominać stare czasy, a te nie zawsze były kolorowe. Jest już stara i zmęczona życiem, ale wspomnienia przelewają się w jej głowie niczym rwąca rzeka. Jej cioteczna wnuczka Jenny mieszka w innym kraju i choć panie utrzymują stały kontakt, jest on bardzo ograniczony i możliwy tylko i wyłącznie dzięki wszechobecnej sile internetu. Tak, Doris jest postępową kobietą i umie korzystać ze Skype'a. 

Poza więzami rodzinnymi, Doris i Jenny łączy zamiłowanie do pisania, jednak żadna z nich nie zrealizowała do tej pory swoich marzeń w tej kwestii. Starsza pani postanawia przepisać na komputerze swoje wspomnienia, tak, aby dziewczyna mogła poznać historię jej życia. Była to egzystencja bardzo burzliwa, naznaczona czasami wojennymi, wielką niespełnioną miłością, ale też licznymi błędami, które kobieta popełniła i teraz pragnie wyznać je swojej ciotecznej wnuczce. Jenny kocha Doris całym sercem, ale nie ma pojęcia o pewnych sprawach, które zdominowały ich wspólne życie. 

Bardzo poruszyła mnie historia Doris. Zarówno retrospekcje jak i życie kobiety w czasie teraźniejszym cechowała ogromna samotność. Czułam olbrzymi smutek, czytając jak opiekunki środowiskowe traktowały starszą panią. Uświadomiłam sobie, że odrobina szczerego zainteresowania to naprawdę wielki gest, który możemy wykonać w stronę drugiego człowieka. Wspomniana przeze mnie wyżej samotność wyziera z każdej strony tej książki. Choć Doris przeżyła tak wiele, to w każdym momencie swojego życia musiała liczyć tylko na siebie. Mimo, iż w czerwonym notesie przewija się tak wiele nazwisk to żadna z osób nie towarzyszyła kobiecie ramię w ramię w jej życiu. Stare listy i kartki przypominają Doris jak łatwo można zostać zapomnianym i jak ważne jest przekazanie swoich wspomnień dalej. 

"Czerwony notes" to poruszająca historia o przemijaniu i samotności. Niebanalna, klimatyczna opowieść, przeplatana sekretami z dawnych lat. Wiecie doskonale, że takie książki bardzo lubię. Serdecznie polecam. 

Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 10 września 2018

"BIEGAJĄC BOSO" - Amy Harmon


Autor: Amy Harmon
Tytuł: BIEGAJĄC BOSO
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 07.08.2018

Amy Harmon to autorka, o której głośno zrobiło się za sprawą powieści "Prawo Mojżesza". Nie miałam przyjemności czytać tej książki, ale jej recenzje zachęciły mnie do tego aby poznać pisarkę. Stało się to za pośrednictwem tytułu "Biegając boso".

Josie i Samuel poznali się w szkolnym autobusie. Pomimo pięcioletniej różnicy wieku, pomiędzy bohaterami narodziła się nić przyjaźni oparta na wielu  długich rozmowach, wspólnym czytaniu książek i słuchaniu muzyki klasycznej. Po skończeniu szkoły przez chłopaka, ich drogi rozeszły się. Po wielu latach spotykali się ponownie, ale czy ich uczucie przetrwało próbę czasu? 

Jest to historia miłosna inna niż wszystkie. Mam na myśli inna niż wszystkie, które do tej pory czytałam. To opowieść delikatna jak muzyka, którą pasjonuje się główna bohaterka,  ulotna jak wiatr i nieprawdopodobna jak przytoczone w niej indiańskie legendy.  Nie wiem czy gdzieś jeszcze istnieją ludzie, którzy kierują się z takim kodeksem moralnym jak Josie i Samuel.  Miałam wrażenie, że świat wykreowany przez autorkę jest troszkę jak zamknięta sekta. Wynikało to z faktu, że ogromną rolę w życiu Josie jako mormonki odgrywała wiara. Bardzo podobała mi się szczerość głównych bohaterów. To jak umieli ze sobą rozmawiać, głównie o uczuciach, które zazwyczaj próbujemy ukryć, bojąc się niezrozumienia. 

Czytając notę biograficzną Amy Harmon odniosłam wrażenie, że autorka ma bardzo wiele wspólnego ze swoją tytułową bohaterką. Również pochodzi z Levan w stanie Utah, czyli tego samego miasteczka, które uczyniła główną osią swojej powieści. Tak samo jak Josie uwielbia muzykę oraz interesuje się legendami indiańskimi,  które wplotła w tę uroczą opowieść. Ponoć wszystkie wydarzenia zawarte w książce to fikcja literacka, ale kto wie czy Amy Harmon  nie opowiedziała nam tutaj kawałka swojej historii?

Czy da się stworzyć historię miłosną pozbawioną wulgaryzmów, nieprzyzwoitych zachowań i płytkich pobudek? Historię bardzo delikatną, subtelną i finezyjną? Tak. Oto ona. 

Moja ocena: 8/10

środa, 5 września 2018

"TAJEMNICZY CZARNY KOT. LEGENDY I PRZESĄDY" - Nathalie Semenuik


Autor: Nathalie Semenuik
Tytuł: TAJEMNICZY CZARNY KOT. LEGENDY I PRZESĄDY
Seria: Souvenir
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Alma-Press Sp. z o.o.
Data wydania: 09.05.2018

Chciałabym opowiedzieć Wam dziś o pewnej pozycji dotyczącej przesądów na temat kotów. Nie byle jakich oczywiście, tylko tych legendarnych, czarnych i nieustannie tajemniczych. Propozycja wydawnictwa Alma-Press to nie lada gratka dla wszystkich kociarzy, a założę się, że jest Was tu mnóstwo. 

Zacznę od informacji czysto technicznych. Jest to książka w rozmiarze 170x20x115, czyli niewielka. Pomimo swoich rozmiarów jestem pełna podziwu jak pięknie została wydana. Kartki są bardzo grube i porządne, papier wspaniałej jakości, a zawarte ilustracje to miód dla oczu. Mnóstwo retro plakatów i pięknych ilustracji, oczywiście nie kosztem tekstu, bo jest go naprawdę sporo jak na taką książeczkę. Identycznie jest z cytatami, tym razem to miód dla duszy. Sama okładka sprawia wrażenie takiej mięciutkiej poduszki. Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię.  Tomik posiada także złotą  materiałową zakładkę.

"Kot może zostać waszym przyjacielem, jeżeli jesteście tego godni, ale nigdy waszym niewolnikiem" - Theophile Gautier

Publikacja w bardzo przystępnym i zrozumiałym języku opowiada nam o roli kotów na przestrzeni wieków. Część informacji była mi doskonale znana, a część to wiedza zupełnie nowa i jakże interesująca. Dzieje kotów w pewnych latach były naprawdę burzliwe i barbarzyńskie, dlatego nawet osoby, które za nimi nie przepadają, będą zbulwersowane. 

"Nieważne czy kot jest szary czy czarny, byleby łapał myszy" - Deng Xiaoping

Nie jestem osobą przesądną, ale kiedy czarny kot przebiegnie mi drogę, moja pierwsza myśl to dziwna panika, wynikająca ze starych zabobonów. Macie podobnie? Wiedzcie więc, że od dziś kiedy takowy kot przebiegnie nam drogę, wystarczy pomyśleć życzenie, a ono się spełni. 

Czarna kawa i czarny kot byli wspaniałymi towarzyszami dzisiejszego poranka. Jest to pozycja obowiązkowa dla miłośników kotów wszelkiej maści, ale też idealny podarunek dla bliskiej osoby. 


czwartek, 30 sierpnia 2018

PREMIERA - "ZAPOMNIJ O MNIE" - K.N. Haner


Autor: K.N. Haner
Tytuł: ZAPOMNIJ O MNIE
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 30.08.2018


"Zapomnij o mnie" to najnowsza powieść polskiej autorki znanej szerzej pod pseudonimem K.N. Haner.  W swoich wcześniejszych propozycjach skupiała się ona głównie na seriach erotycznych, bardzo pikantnych i  gorących, a jednocześnie dramatycznych i absurdalnych. Tym razem postawiła na powieść jednotomową z gatunku New Adult, czyli literatury dla troszkę starszej młodzieży. Jest to pierwsza pojedyncza powieść, a jednocześnie pierwsza wydana pod skrzydłami Wydawnictwa Kobiecego. 

Historia wyróżnia się już na samym wstępie tym, iż narratorem jest mężczyzna. Naprawdę ciekawy zabieg, coś innego i coś fajnego. Większość książek  z tego nurtu przyzwyczaiło nas do wydarzeń widzianych z perspektywy kobiety. Wracając do fabuły. Marshall ma 28 lat i jest chłopakiem po przejściach. Postanawia przeprowadzić się do Nowego Jorku i zacząć nowe życie. Znajduje skromny pokój u pary studentów i tak zaczyna się jego znajomość z Sarą, która zostaje jego współlokatorka. Chłopak szuka tylko i wyłącznie spokoju, więc początkowo umizgi Stary trochę go denerwują. Mimo to daje się wciągnąć w dziwną grę z jej strony. Dziewczyna skrywa dużo tajemnic i wciąga Marshalla w swój niebezpieczny świat.

Miejscem akcji autorka uczyniła Nowy Jork. Ogólnie "Zapomnij o mnie" to  czwarta czytana przeze mnie powieść K.N. Haner i pamiętam, że akcja innych powieści również odbywała się poza Polską. Przyznam szczerze, że nie za bardzo lubię takie zabiegi, bo wychodzi to zazwyczaj trochę śmiesznie i nieprawdziwie. Tak jakby autor miał jakieś kompleksy. Tym razem jednak jestem pozytywnie zaskoczona. Przyznaję autorce duży plus, bo absolutnie nie sposób odczuć, że książka napisana przez naszą rodaczkę. Jednocześnie mam nadzieję, że przeczytam kiedyś jej książkę osadzoną w naszych realiach. Kiedy porównuję sobie "Zapomnij o mnie" do poprzednich czytanych powieści to naprawdę widzę ogromny pisarski postęp.  Nadal jest dramatycznie, ale równocześnie cała opowieść jest spójna i trzyma poziom. Jeśli chodzi o bohaterów to oczywiście całym sercem jestem #TEAMEMILY, ale Sara również została bardzo dobrze wykreowana. Czytałam już pierwsze recenzje i wiem, że czytelnikom ciężko było ją polubić. Spójrzcie jednak na to z innej strony. Gdyby Sara była inna, to ta książka nie miałaby sensu. Tak naprawdę można było by prowadzić debaty na temat jej moralności i sposobu w jaki poprowadziła swoje życie. Musiała zrobić to, co musiała. To właśnie dlatego "Zapomnij o mnie" tak bardzo zapada w pamięć.  Swoją drogą bardzo przewrotny tytuł. Książkę miałam okazję przeczytać przed premierą i było to już dobry miesiąc temu, ale uczucia i myśli związane z powieścią  towarzyszyły mi jeszcze przez długi czas, a to właśnie jest dla mnie wyznacznikiem dobrej lektury. 

Poniżej wklejam Wam zdjęcie, gdzie macie rozpisane wszystkie powieści autorki, tak dla lepszego rozeznania w jej twórczości. Jednocześnie spieszę z informacją,  że dzisiaj na Instagramie pisarki odbędzie się live. Jeśli macie jakieś pytania albo jesteście ciekawi dzisiejszej premiery to zajrzyjcie. Niestety nie wiem jeszcze o której godzinie się odbędzie i czy sama będę mogła w nim uczestniczyć, ale zachęcam gorąco. Być może zostanie zapisany i będzie możliwość odtworzenia go sobie w innym terminie. 


Podsumowując, "Zapomnij o mnie" to opowieść warta uwagi. Nawet jeśli nie przepadacie za K.N. Haner to wiedzcie, że ta książka odbiega od jej dotychczasowego stylu. Opowiada o miłości, przyjaźni, szukaniu własnej drogi i dokonywaniu bardzo trudnych wyborów, które nie zawsze pochwalamy jako społeczeństwo. Ogromna dawka emocji, serdecznie polecam.

Moja ocena: 9/10

wtorek, 21 sierpnia 2018

"NOCNY CZŁOWIEK" - Jorn Lier Horst


Autor: Jorn Lier Horst 
Tytuł: Nocny człowiek
Cykl: William Wisting (tom 5) 

Seria: Mroczny zaułek 
Liczba stron: 388
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 14.08.2018


Z ogromną przykrością muszę przyznać, że nadszedł ten dzień, w którym muszę pożegnać się z jednym z moich ulubionych autorów. Wydawnictwo Smak Słowa wypuściło właśnie na rynek ostatnią część przygód sympatycznego policjanta Williama Wistinga. Dla wielu czytelników będzie to jednak radosna informacja. Szczególnie ucieszy tych, którzy chcą mieć natychmiast pod ręką kolejny tom, oraz tych, którzy chcieliby zapoznać się z historią bohaterów po kolei. 

Tym razem mamy do czynienia z naprawdę ohydną i zapadającą w pamięć zbrodnią. Norwescy policjanci widzieli już wiele w swojej karierze, ale zabójstwo dziecka zawsze wywołuje największe emocje. Nie inaczej jest tym razem. Komisarz Wisting nie może wyrzucić ze swojej pamięci makabrycznego obrazu, jakim był widok dziecięcej głowy wbitej na pal. 

W "Nocnym człowieku" sporą rolę w śledztwie odgrywa Line, która jest dziennikarką, a zarazem córką głównego bohatera. Po raz kolejny dziewczyna prowadzi swoje własne dochodzenie. Przyznam szczerze, że wolałam tomy, w których rola Line Wisting była ograniczona do minimum. Dziewczyna kreowana jest na wspaniałą dziennikarkę, być może odziedziczyła coś po tacie, ale nie oszukujmy się. Nie byłaby aż tak skuteczna, gdyby ojciec był listonoszem lub ogrodnikiem. To dzięki niemu miała mnóstwo newsów i chociaż pomogła w rozwiązaniu sprawy, to jednak znajomości bardzo się jej przydały. Jednocześnie autor nakreśla nam sposób w jaki media coraz nachalniej wchodzą w pracę policjantów. Utrzymanie czegoś w tajemnicy staje się naprawdę trudne. Poza Line, William ma jeszcze syna i w tej książce autor wplótł w końcu wątek Thomasa. Cieszę się bardzo, że mogłam poznać go bliżej. 

Podsumowując, "Nocny człowiek" to lektura porównywalna swoim poziomem do poprzednich książek. Jako ciekawostkę dodam, że moje ulubione części to "Kluczowy świadek", czyli tom drugi oraz "Felicia zaginęła", czyli tom szósty. Te dwie książki otrzymały ode mnie wyższe noty, natomiast pozostałe trzymały bardzo wyrównany poziom. Jest mi bardzo smutno, że to już koniec niesamowitej przygody , którą przeżyłam z kryminałami Horsta. Jeśli jeszcze nie czytaliście to polecam bardzo gorąco. Jedenaście tomów intrygujących zagadek kryminalnych czeka na Was.

Moja ocena: 7/10

Cykl o Williamie Wistingu:

GDY MROK ZAPADA / KLUCZOWY ŚWIADEK / GDY MORZE CICHNIE / JEDNA JEDYNA / NOCNY CZŁOWIEK / FELICIA ZAGINĘŁA / SZUMOWINY / POZA SEZONEM / PSY GOŃCZE / JASKINIOWIEC / ŚLEPY TROP

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

"GORSZY" - Piotr Górski


Autor: Piotr Górski
Tytuł: GORSZY, tom 2
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 20.07.2018

Ostatnio mam ogromne szczęście jeśli chodzi o czytanie kolejnych tomów lubianych powieści. Polega ono na tym, że każda kolejna część jest lepsza od poprzedniej i tak samo jest z powyższą powieścią. Piotr Górski kazał nam czekać cały rok na kolejne przygody gburowatego policjanta Sławomira Kruka. Przyznam, że czas ten upłynął mi szybko i teraz kiedy porównałam sobie daty wydania obu książek to jestem zaskoczona, że od wydania "Kruka" minął już rok. Po "Gorszego" sięgnęłam z ogromną ekscytacją i nie zawiodłam się. 

"Wszyscy kłamią. Może to i lepiej, bo czasami prawda może zabić."

Owa historia zaczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończyła się pierwsza. Niezbyt lubiana przez Kruka młoda prokurator Marta Krynicka trafia do więzienia. Mimo koneksji i wpływów znanych rodziców dziewczyna prosi o pomoc nikogo innego jak oczywiście Sławka. Policjant zaczyna drążyć i dokopuje się do naprawdę ciekawych informacji.

Przypominając sobie tom pierwszy myślę, że to właśnie Marta Krynicka była słabym punktem powieści. Teraz, gdy jej rola zawęża się do kreacji więźniarki, Sławomir Kruk mógł w końcu rozwinąć skrzydła. Naprawdę uwielbiam tę postać. Jego komentarze i aparycja mogłyby odstraszać, a jednak przyciągają. Nie tylko czytelników, ale także kobiety. Pisałam wcześniej, że inny mężczyzna także przyciągnął moją uwagę, a teraz to zainteresowanie tylko się pogłębiło. Nie chcąc zdradzać treści powiem tylko tyle - Panie Piotrze - jak miło z Pana strony, że pozwolił Pan grzesznikowi żyć. Bez niego to już chyba nie byłoby to samo. W związku z tym liczę na bardzo wciągającą część trzecią. I mam nadzieję, że nie tylko ja zapałałam sympatią do tych okrutnych bandziorów. 

Akcja "Gorszego" od początku trzyma tempo. Moim zdaniem jest zdecydowanie mroczniej niż w części pierwszej. Poznajemy bliżej znane nam już postacie oraz poznajemy nowe. Sławka i jego kolegów łączy jakaś tajemnica z przeszłości, ale wszystkie informacje dawkowane są stopniowo. Rola rodziców Krynickiej zrobiła na mnie wrażenie. Nie tylko główny bohater ich nie docenił, ja również. 

Podsumowując, "Gorszy" to rewelacyjna kontynuacja "Kruka". Zdecydowanie warto było sięgnąć. 

Moja ocena: 9/10

środa, 8 sierpnia 2018

"PEJZAŻ NOCNYCH ROZMÓW" - Wanda Majer-Pietraszak


Autor: Wanda Majer-Pietraszak
Tytuł: PEJZAŻ NOCNYCH ROZMÓW
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 13.06.2018

"Pejzaż nocnych rozmów" to książka, która urzekła mnie od pierwszego wejrzenia swoją piękną okładką i magicznym tytułem. Bohaterką książki jest Danusia, rozwódka po trzydziestce, która prowadzi swój autorski program radiowy pod tytułem "Nocne Largo". Klimatyczna audycja radiowa i praca w teatrze sprawiają, że dziewczyna nie ma czasu na miłość i ponowne założenie rodziny. Pierwsze skojarzenie? Film "Listy  do M" i choć powyższa lektura nie ma z nim nic wspólnego to scena bożonarodzeniowa związana z audycją będzie. Wracając do fabuły, Danusia ma wrażenie, że jej życie stoi w miejscu, ale los płata jej różne niespodzianki, które znacząco zmienią wszystko. 

"Pejzaż nocnych rozmów" to pierwsza powieść Wandy Majer-Pietraszak, którą czytałam. Na skrzydełku okładki znalazłam informację, że Pani Wanda jest aktorką, grała w teatrach. Jest także autorką słuchowisk radiowych w związku z czym, nie da się nie odnieść wrażenia, że część swoich doświadczeń zawodowych przelała na bohaterkę. Widać to szczególnie we fragmentach dotyczących pracy Danuty w teatrze. Charakter i klimat tego miejsca został ujęty doskonale. 

W książce kilka razy następuje wspomnienie, iż Danusia jest po trzydziestce, ale nie jest dokładnie napisane czy ma 31 lat, tak jak ja, czy też może 35 bądź 39. Zmierzam do tego, że zachowanie kobiety było bardzo staroświeckie, podobnie jak imię jej oraz innych bohaterów książki. Sprawiło to, że miałam wrażenie, iż czytam o ludziach grubo po sześćdziesiątce. Danuta okazała się osobą bardzo wyważoną, rozważną, spokojną i pracowitą. Wszystkie postaci posługują się pięknym, również troszkę staromodnym językiem. 

Jeśli macie ochotę na spokojną, łagodną, napisaną ładnym językiem powieść obyczajową to serdecznie polecam. Osobiście jestem większą fanką okładki niż treści, w związku z czym zdjęcie powieści możecie podziwiać na moim Instagramie. "Pejzaż nocnych rozmów" wylądował tam aż dwukrotnie. Powieść podaruję mojej mamie i wiem, że bardzo jej się spodoba. Ze swojej strony postaram się przeczytać jakiś inny tytuł autorki, aby bardziej wyrobić sobie zdanie na temat jej stylu. 

Moja ocena: 6/10

niedziela, 15 lipca 2018

"SKRADZIONE LALECZKI", "ZAGINIONE LALECZKI" - Ker Dukey, K. Webster

Autor: Ker Dukey, K. Webster
Tytuł: SKRADZIONE LALECZKI, tom 1
Cykl: Laleczki
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 30.05.2018

Chciałbym zaprosić Was dzisiaj na recenzję dwóch książek autorstwa amerykańskiego duetu Duckey&Webster. Jest to moje pierwsze spotkanie z nowo powstałym Wydawnictwem Niezwykłym. Taka urocza nazwa, a takie szokujące książki!

Kochani! Będzie bez spojlerów, same moje odczucia, no może jeden taki zaowalowany. Generalnie czytajcie śmiało. Pierwszy raz odkąd prowadzę tę stronę zdecydowałam się opisać dwie części w jednej recenzji. Myślę, że pięć lat pisania daje mi do tego prawo, a książki naprawdę trzymają poziom i się ze sobą świetnie łączą. Poza tym nie ma takiej możliwości, aby przeczytać pierwszą i nie sięgnąć po drugą.

Krótko słowem wstępu. Jade i jej siostra Macy zostały porwane w biały dzień z targu staroci. Mimo iż, wielokrotnie ostrzegane przez ojca przed nieznajomymi, straciły czujność. Po czterech latach starszej z sióstr udaje się uciec. Pomimo traumy zostaje policjantką i ciągle wierzy, że uratuje swoją małą siostrzyczkę z rąk psychopaty. Porywacz podejmuje wyzwanie i, o zgrozo, kolejny raz porywa kobietę.

"Kogo kocha Benny? Swoje małe, słodkie lalki.
Póki są posłuszne i nie stają z nim do walki.
Dba, by były piękne. Włosy im układa
i na ich młode ciałka sukienki zakłada.
A gdy noc zapada do zabawy przystępuje.
Młodsza lalka uległa, starsza walczyć próbuje.
Lecz kiedy ta ulubiona od niego ucieka,
nie liczy się, że druga pozostać przyrzeka.
Serce pęka mu z rozpaczy, oczy ma pełne łez,
jego lalka musi wrócić, bądź jej życia nadszedł kres."

Początkowo miałam wrażenie, że czytam kryminał, następnie dramat, potem thriller, a jeszcze później erotyk. Ta historia jest tak pokręcona, krwawa, chora, obrzydliwa, brutalna, szokująca, wstrząsająca, że brak mi słów. Jednocześnie wciągająca i uzależniająca. Finalnie dochodzę do wniosku, że to naprawdę taki miks gatunków z czego dominuje dark erotyk w wydaniu hard. Jade nienawidzi swojego oprawcy, ale jednocześnie jest od niego uzależniona, co odbija się na jej życiu prywatnym. Osobiście bardzo bym chciała, aby te dwie książki przeczytała Magda prowadząca stronę "Przez piękne okulary". Magda z racji swojego zawodu psychologa już kiedyś rozkładała takie bohaterki jak Jade na czynniki pierwsze i to było naprawdę fajne. Także Magdo, jeśli to czytasz, może uda Ci się zrobić coś podobnego. Ja nie śmiem się za to zabierać, ale naprawdę autorki obarczyły bohaterkę takim charakterem i zachowaniem, że to aż się prosi o dogłębnie przeanalizowanie. Nie mogę Wam obiecać, że polubicie Jade. Ja sama nie wiem czy ją lubiłam, ale mogę Wam obiecać, że będzie się działo.

Zakończenie pierwszego tomu wprawia w osłupienie. Nienawidzę spojlerów, ale muszę napisać tu dwa słowa. Głowa. Akwarium. Mnóstwo osób jest już po lekturze. One zrozumieją.


Autor: Ker Dukey, K. Webster
Tytuł: ZAGINIONE LALECZKI, tom 2
Cykl: Laleczki
Liczba stron: 250
Wydawnictwo: NieZwykłe
PREMIERA: 18.07.2018

Czym prędzej zabrałam się za kolejny tom, ciekawa co też Panie Duckey/Webster wymyśliły tym razem. Jak daleko zabrnęły. Na samym wstępie otrzymujemy od autorek ostrzeżenie o brutalności powyższej lektury. Faktycznie poziom makabry zdecydowanie wzrósł. Te kobiety mają wyobraźnię. Naprawdę cieszę się, że to tylko fikcja literacka. "Zaginione laleczki" wyróżniają się tym, iż do głosu dopuszczono w końcu Benjamina, który w formie retrospekcji opowiada nam swoją historię. W pierwszej części nie wiemy o nim praktycznie nic, poza tym, że jest młody i przystojny. Jak widać psychopatą i okrutnikiem wcale nie musi być stary, obleśny dziad. Tom ten skupia się na wyjaśnieniu całej historii. Te powroty do przeszłości naprawdę wiele wnoszą, a cała sprawa ma gigantyczne macki i większy zasięg niż spodziewa się nasza główna bohaterka.

Zakończenie "Zaginionych laleczek" przyprawiło mnie o ciarki na plecach. Nie cierpię otwartych zakończeń. Chcę wiedzieć, że u moich bohaterów wszystko ok. Autorki zrobiły mi psikusa i tym sposobem Jade, Dillon i Benny wciąż są ze mną. Plączą się w moim umyśle i nie chcą odejść. I co ja mam teraz z tym zrobić?

Podsumowując, "Skradzione laleczki" i "Zaginione laczeczki" to szalone tytuły. Jedne z cięższych jakie zdarzyło mi się recenzować. Mimo, iż obie przeczytałam w dwa wieczory czyli w trybie natychmiastowym, nie mogę napisać, że te książki są "fajne", "ciekawe". One takie są, tylko te słowa zupełnie tutaj zupełnie nie pasują. To się w ogóle wyklucza, aby o książkach tak makabrycznch i nieprzyzwoitych napisać, że były fajne. A jednak były. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Czytaliście już? Dajcie znać. Ze swojej strony serdecznie polecam, ale tylko dla osób o mocnych nerwach!

Moja ocena obu tomów: 8/10

piątek, 6 lipca 2018

"NIEBO NA WŁASNOŚĆ" - Luke Allnutt



Rob, Anna i Jack są szczęśliwą rodziną. Dotyka ich okrutna, niewytłumaczalna, tragedia, która powoduje jej rozpad.

W opowieści narratorem jest Rob i to jemu towarzyszymy przez całą tę trudną drogę. Początkowo wydarzenia widziane oczami mężczyzny są dość szorstkie, myślami wraca do czasów kiedy poznał swoją żonę. Prostym językiem opisuje nam historię ich znajomości oraz późniejsze narodziny synka, okupione kilkoma wcześniejszymi poronieniami. Strata każdej ciąży była dla obojga bolesna, ale przetrwali to. Przeszli przez to razem. Kiedy dowiadują się, że ich ukochany synek ma raka również postanawiają walczyć. Właśnie wtedy partnerzy są sobie najbardziej potrzebni, ale zamiast się wspierać, zaczynają siebie unikać. Niestety spotyka to Roba i Annę. Czy życie po stracie dziecka ma sens? Czy da się wymazać wszystkie wspólne chwile i wspomnienia? 

Powieści dotyczące straty, chorób i śmierci nie są przyjemnie. Nie oszukujmy się. Są osoby, które świadomie omijają powyższą tematykę. O ile mamy świadomość, że każdego z nas czeka to samo, to szczególnie trudno patrzy się na śmierć dzieci. Nie jest to naturalna sytuacja, aby rodzic zmuszony był żegnać się ze swoją pociechą. 

Ta książka nie jest stricte o umieraniu. Nie znajdziemy tu dantejskich scen i opisów cierpienia dziecka. Na szczęście. To powieść o radzeniu sobie ze stratą. O ogromnej miłości do dziecka i o kryzysie w małżeństwie. Nie bójcie się więc i czytajcie śmiało.

Nie ukrywam, że osobiście podchodzę do tego tytułu bardzo emocjonalnie, wszak sama jestem mamą i widzę to wszystko z perspektywy rodzica.  Przyznam że spodziewałam się bardziej rzewnej historii, ale cieszę się, że jest taka jaka jest. To dobra opowieść, która pokazuje ogrom cierpienia rodziców i ich życie po stracie.  Ich relacje z otoczeniem i ze sobą wzajemnie. 

Ciepła, wzruszająca i niezmiernie smutna opowieść o miłości ojca do syna. O wspólnych pasjach, które nawet po śmierci mogą przynieść coś dobrego.  Pomimo trwających wakacji, okresu dla większości sielskiego i przyjemnego  warto zatopić się w tej refleksyjnej lekturze. Serdecznie polecam. 

Moja ocena: 8/10

Luke Allnutt jest dziennikarzem pochodzącym z Wielkiej Brytanii, a "Niebo na własność" to jego debiutancka powieść. 


Autor: Luke Allnutt
Tytuł: "NIEBO NA WŁASNOŚĆ"
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Otwarte
PREMIERA: 16.07.2018