piątek, 14 lipca 2017

"TO, CO NAS DZIELI" - Anna McPartlin


Autor: Anna McPartlin
Tytuł: TO, CO NAS DZIELI
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 14.06.2017


Jak wiecie, Annę McPartlin cenię sobie bardzo za jej literaturę obyczajową, która porusza tematy trudne, a zarazem bardzo życiowe, ważne,  realne,  wciąż aktualne i dające do myślenia. Nie było takiej możliwości, abym przeszła obojętnie obok najnowszej powieści autorki.

"To, co nas dzieli" to historia paczki przyjaciół, którzy w młodości uwielbiali spędzać ze sobą czas, a obecnie rozjechali się po świecie, wskutek czego dorosłe życie zweryfikowało ich plany i marzenia. Oś powieści stanowią dwie najlepsze przyjaciółki - Lily Brennan i Eve Hayes (identyczne nazwisko miał tytułowy Królik z pierwszej powieści, ale okazało się że to przypadek).  Dozgonna,  jak się miało wydawać przyjaźń, rozpadła się pod wpływem pierwszych miłostek i  życiowych wyborów. Po wielu latach Eve ulega tragicznemu wypadkowi i trafia do szpitala, w którym Lily, jej przyjaciółka z czasów młodości pracuje jako pielęgniarka. Nadszedł czas na wyjaśnienie wszystkich swoich win i próby odbudowy dawnej przyjaźni. Eve i Lily dostały od losu drugą szansę, ale czy będą umiały nauczyć się ufać sobie nawzajem?

Tak jak w poprzednich powieściach McPartlin mamy tutaj do czynienia z wieloma zagadnieniami. Motywy miłości, przyjaźni, choroby, homoseksualizmu przeplatają się nawzajem i tworzą zawiłą siatkę różnych zdarzeń. Część z nich scala ze sobą bohaterów, a część wręcz przeciwnie oddala ich od siebie. Całość jak zwykle bardzo życiowa. Pozornie spokojny ton powieści przeradza się w formę refleksyjną. Część czytelników lubujących się w piórze McPartlin  na pewno zadaje sobie pytanie "Czy ona pisze o mnie?", "Czy moje życie nie wygląda podobnie?". Autorka udowadnia że to, co nas dzieli nie musi być przyczyną niezgody, wręcz przeciwnie może nas wzmocnić, a naszą miłość lub przyjaźń do kogoś uczynić silniejszą.   Kłamstwa i niewyjaśnione tajemnice zawsze pozostawiają smutek w sercu i choć mijają lata człowiek wciąż zastanawia się co by było gdyby.  Czy gdyby jakimś zaczarowanym sposobem mógł cofnąć czas to zrobiłby wszystko inaczej?

Anna McPartlin wykreowała świetną ułudę rodziny idealnej. Lily i Declan to na pierwszy rzut oka wspaniałe małżeństwo. Dokładając do tego dwójkę dzieci mamy rodzinę idealną. Przyglądając się rodzinie od środka widać rysy i pęknięcia. Przemoc psychiczna z jaką zmaga się Lily i znakomicie wykreowana postać męża tyrana sprawia, że miałam ochotę potrząsnąć bohaterką. Obojętność dzieci, które uważały, że wszystko im się należy również nie wyglądała zachęcająco. Za swoje dobre serce Lily zapłaciła wysoką cenę. 

Dzielenie się bólem, radością i stratą to stałe elementy prozy McPartlin. Nie inaczej jest w powyższej powieści. Wraz z bohaterami przeżywamy chwile smutne, na przemian z radosnymi. Znajdzie się również kilka ciętych komentarzy i cynicznych ripost, w których prym wiedzie Eve. Nie na darmo od dziecięcych lat nazywała swego kolegę Declana (męża Lily) DEKLEM. Uwielbiam autorkę za ten humor przeplatany ze smutkiem i refleksyjnością. Myślę, że po trzech przeczytanych książkach, mogę śmiało i otwarcie powiedzieć, że jest to moja ulubiona autorka. 

Moja ocena: 8/10

Inne powieści Anny McPartlin: OSTATNIE DNI KRÓLIKA / GDZIEŚ TAM, W SZCZĘŚLIWYM MIEJSCU

poniedziałek, 3 lipca 2017

"KŁAMCA" - Nora Roberts


Autor:  Nora Roberts
Tytuł: KŁAMCA
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14.06.2017

Do niedawna myślałam, że takie autorki jak Charlotte Link bądź Mia Sheridan piszą bardzo dużo i bardzo szybko, ale Nora Roberts zdecydowanie "bije" je na głowę. Gdy zobaczyłam jej pisarski dorobek (około 200 książek) dosłownie oniemiałam. Jestem pewna, że nigdy nie zdołam przeczytać wszystkich jej powieści, ale cieszę się, że sięgnęłam po "Kłamcę" i w końcu poznałam fenomen autorki, która cieszy się ogromnym uznaniem wśród czytelników i recenzentów.

Kłamca" to opowieść z gatunku, który obecnie czyta mi się najlepiej, czyli kobiecy, obyczajowy kryminał z domieszką pięknej miłości i przyjaźni w tle. Główną bohaterką jest Shelby Foxworth, z domu Pomeroy, która właśnie straciła męża. Wydawało jej się, że są bogaci, a teraz okazuje się, że Richard zostawił ją z długami o jakich nie śniła. Pomimo, że małżeństwo Shelby nie było udane, kobieta jest załamana ilością kłamstw jakimi raczył ją nieżyjący mąż. Jako 24-letnia wdowa z malutką córeczką u boku musi stawić czoło prawdzie - jej mąż prowadził podwójne życie, a ona nie miała o tym zielonego pojęcia. W głowie kłębi jej się mnóstwo pytań na temat Richarda, na które być może nigdy nie pozna odpowiedzi. Shelby postanawia sprzedać ogromny dom, spłacić niebotyczne długi i wyruszyć do rodzinnego miasteczka by zacząć wszystko od nowa. Boi się reakcji rodziny, z którą przez męża straciła kontakt. 

Po przyjeździe do Tennesse okazuje się, że Shelby nadal może liczyć na wszystkich swoich bliskich. Nie czytałam innych powieści Nory Roberts, ale w powyższej autorka stworzyła rodzinę idealną. Wielopokoleniowy dom, w którym wszyscy sobie pomagają, wspierają się wzajemnie i przede wszystkim ogromnie się lubią. Cztery pokolenia kobiet z rodziny Pomeroy to osoby, obok których ciężko przejść obojętnie. Dobry, ale twardy charakter i niezwykła uroda to cechy, które je wyróżniają. Dodatkowo babcia, matka, córka i wnuczka są do siebie bliźniaczo podobne, a ognistorude włosy to ich znak rozpoznawczy. Babcia Shelby prowadzi salon kosmetyczny, który w powieści pełni ważną rolę. W nowoczesnym, jak na tak małą mieścinę, salonie babci Vi spotykają się kobiety, które w czasie upiększania swojej urody omawiają lokalne ploteczki, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. Problemów Shelby nie dało się więc ukryć i dziewczyna szybko stała się ofiarą szeptów i pomówień. Życie bogatej, młodej wdowy, która nagle staje się bankrutką i wraca w rodzinne strony budzi spore kontrowersje i dzieli mieszkańców. 

"Kłamca" to powieść wielowątkowa. Mamy tu zdradę, kłamstwa, tajemnice, miłość, silne więzi rodzinne oraz obraz silnie związanej społeczności ludzi w malutkim mieście, gdzie niczego nie da się ukryć. Jeśli chodzi o wątek kryminalny, nie będę ukrywać, że był mało skomplikowany i szalenie łatwo było domyślić się prawdy, ale nie przeszkodziło mi to w odbiorze lektury. Wyjątkowo podobały mi się postaci wykreowane przez Norę Roberts, zarówno te dobre, złe jak i neutralne, a córeczka Shelby, czyli mała Callie skradła moje serce. 

Podsumowując jest to powieść o kobietach dla kobiet. Ciepła, ciekawa, z lekkim dreszczykiem emocji. Jest to moja pierwsza przeczytana książka autorki, ale już mam ochotę na więcej. Serdecznie polecam.

Moja ocena: 8/10