poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"KRUK" - Piotr Górski

Autor: Piotr Górski
Tytuł: KRUK
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 05.07.2017


Piotr Górski - Rocznik 1971, urodzony na Mazurach, polonista i syn polonistów. Autor charakterystyczny, którego gwiazda rozbłysła w latach 90. ubiegłego stulecia. Jego "Horda", "Megalomani" czy "Wycieczka" do dziś pozostają jednymi z ciekawszych tekstów z tamtego okresu.

Sławomir Kruk to dobry policjant. Jak każdy bohater książek kryminalnych bardzo wczuwa się w swoją pracę. Jest jednak tylko człowiekiem i czasem się myli bądź po prostu puszczają mu nerwy. Tak bardzo stara się wejść w rolę ofiary, pragnie dla nich sprawiedliwości, że czasem nie dopuszcza do siebie innego rozwiązania. Taki tok myślenia zgubił go przy ostatniej sprawie, w związku z czym został wysłany na przymusowy urlop. Z opresji ratuje go bardzo młoda pani prokurator, która tylko i wyłącznie z nim chce prowadzić swoją pierwszą sprawę. Sławkowi wydaje się to bardzo dziwne, ale nie może narzekać. Najważniejszy jest powrót do pracy. Nowy przypadek jest bardzo zagadkowy, a zarazem makabryczny, ponieważ morze wyrzuciło na brzeg ludzkie zwłoki w skórzanym worku. Czy agresywny policjant i początkująca prokurator znajdą sprawcę?

Książka Piotra Górskiego to dość grube tomisko, kuszące ciekawą szatą graficzną i hasłem na okładce. Marta Krynicka i Sławomir Kruk to dość sztampowy duet, aczkolwiek ciekawy. Ciężko było rozgryźć postępowanie Marty i jej plany wobec podwładnego. Sam Kruk starał się być wobec niej lojalny, w końcu to dzięki niej wrócił do pracy. W toku sprawy Marta nie ukrywała, że przydzielono ją jej tylko i wyłącznie dzięki koneksjom, a Sławek jako policjant znany i szokujący opinię publiczną ma pomóc jej stanąć w blasku fleszy. Przez swoją wysoką samoocenę młoda prokurator popełniła szereg błędów, ale nie była skłonna przyznać się do pomyłki. Zainteresowanych informuję - między bohaterami nie ma wątku miłosnego. 

Akcja powieści nie należy do najszybszych, ale też nie ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Autor skrupulatnie i ze spokojem prowadzi czytelnika poprzez różne wątki i gdy wydaje się, że znamy już odpowiedzi na wszystkie pytania, śledztwo zmienia bieg, a przesłuchania świadków zaczynają się od nowa. W "Kruku" brak krwawych opisów. Fabuła jest raczej spokojna, dość skomplikowana, interesująca i skupiająca się na aspekcie psychologicznym. Prawie każdy opisany bohater coś ukrywa i zmaga się z jakąś traumą. 

Otwarte zakończenie, jak i niewyjaśnione wątki pozwalają mi sądzić, że "Kruk" powinien mieć kolejny tom. Niewyjaśniona przeszłość i znaczenie gangstera Wargi, który dziwnym trafem najbardziej mnie zaintrygował, podejrzane zachowanie Marty wobec Sławka, przeszłość głównego bohatera no i to niejednoznaczne zakończenie. Wszystko to, samo prosi się o kolejną część. Jeśli taka powstanie na pewno dam się na nią namówić.

Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 31 lipca 2017

Przedpremierowo - "BEZ UCZUĆ" - Mia Sheridan

Autor: Mia Sheridan 
Tytuł: "BEZ UCZUĆ"
Liczba stron: 360
PREMIERA: 02.08.2017
Wydawnictwo: Otwarte 


"Bez uczuć" to czwarta powieść Mii Sheridan wydana nakładem wydawnictwa Otwartego. Poprzednie książki autorki były bardzo przyjemne w odbiorze, a w szczególności rewelacyjne "Bez słów", tak więc jeśli powiedziało się "a", "b" i "c" trzeba oczywiście powiedzieć też "d".  Zarys fabuły jaki tym razem funduje nam Sheridan jest banalnie prosty. Bogata dziewczyna zakochuje się w biednym chłopaku,  a poprzez swój status społeczny jej rodzina nigdy nie zgodzi się na ich związek. Brogan jest synem ogrodnika, mieszka z ojcem i chorą siostrą.  Jest niezwykle bystry i przystojny, a więc budzi zainteresowanie Lydii, dziewczyny, która mieszka w rezydencji, w której pracuje chłopak i jego ojciec. Generalnie na początku powieści Brogan i Lidia są jeszcze nastolatkami, tak więc chłopiec nie powinien jeszcze pracować, ale ze względu na ojca alkoholika jest do tego zmuszony. Lidia, choć od początku budzi sympatię, trochę nieświadomie wyrządza Broganowi i jego rodzinie straszną krzywdę. Po latach dochodzi do ich spotkania i okazuje się że oboje wybrali życie bez uczuć.  

Autorka uczyniła głównego bohatera geniuszem matematycznym. Dzięki temu Brogan szybko pozbył się etykietki biednego syna ogrodnika. Stał się bogaty, potężny, wpływowy i żądny zemsty. Podejrzewam, że chłopak mógł przejawiać jakiś delikatny syndrom zespołu Aspergera, ponieważ jego miłość do liczb była oszałamiająca. Dodatkowo często dopadały go sytuacje, gdy cierpiał na nadmiar bodźców i dopiero Lydia pomogła mu sobie z tym poradzić. Zarówno Brogan jak i Lydia wzbudzili moją sympatię. Nie było w nich ani krzty "cwaniakowatości", która charakteryzowała bohaterów książki "Bez winy". Bogaci czy biedni, cały czas stawiali na zwykłą, ludzką przyzwoitość. Po prostu los lekko poplątał ich drogę i oboje nie wiedzieli jak to wszystko naprawić. W książce mamy sporo zabawnych sytuacji i humoru. Brogan i jego przyjaciel Fionn często posługiwali się irlandzką gwarą, co niezwykle bawiło osoby postronne. 

We wszystkich czterech powieściach Mia Sheridan bazuje na podobnych schematach, więc jeśli kogoś to nudzi może poczuć się lekko zawiedziony. Osobiście jestem zadowolona z lektury. Delektuję się miłością, pięknem i dobrem, które biją z powieści Mii. W dzisiejszych czasach bardzo tego brakuje, a to właśnie na te wartości niezmiennie stawia autorka. 

Moja ocena: 7/10

BEZ SŁÓW/BEZ WINY/BEZ SZANS

piątek, 14 lipca 2017

"TO, CO NAS DZIELI" - Anna McPartlin


Autor: Anna McPartlin
Tytuł: TO, CO NAS DZIELI
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 14.06.2017


Jak wiecie, Annę McPartlin cenię sobie bardzo za jej literaturę obyczajową, która porusza tematy trudne, a zarazem bardzo życiowe, ważne,  realne,  wciąż aktualne i dające do myślenia. Nie było takiej możliwości, abym przeszła obojętnie obok najnowszej powieści autorki.

"To, co nas dzieli" to historia paczki przyjaciół, którzy w młodości uwielbiali spędzać ze sobą czas, a obecnie rozjechali się po świecie, wskutek czego dorosłe życie zweryfikowało ich plany i marzenia. Oś powieści stanowią dwie najlepsze przyjaciółki - Lily Brennan i Eve Hayes (identyczne nazwisko miał tytułowy Królik z pierwszej powieści, ale okazało się że to przypadek).  Dozgonna,  jak się miało wydawać przyjaźń, rozpadła się pod wpływem pierwszych miłostek i  życiowych wyborów. Po wielu latach Eve ulega tragicznemu wypadkowi i trafia do szpitala, w którym Lily, jej przyjaciółka z czasów młodości pracuje jako pielęgniarka. Nadszedł czas na wyjaśnienie wszystkich swoich win i próby odbudowy dawnej przyjaźni. Eve i Lily dostały od losu drugą szansę, ale czy będą umiały nauczyć się ufać sobie nawzajem?

Tak jak w poprzednich powieściach McPartlin mamy tutaj do czynienia z wieloma zagadnieniami. Motywy miłości, przyjaźni, choroby, homoseksualizmu przeplatają się nawzajem i tworzą zawiłą siatkę różnych zdarzeń. Część z nich scala ze sobą bohaterów, a część wręcz przeciwnie oddala ich od siebie. Całość jak zwykle bardzo życiowa. Pozornie spokojny ton powieści przeradza się w formę refleksyjną. Część czytelników lubujących się w piórze McPartlin  na pewno zadaje sobie pytanie "Czy ona pisze o mnie?", "Czy moje życie nie wygląda podobnie?". Autorka udowadnia że to, co nas dzieli nie musi być przyczyną niezgody, wręcz przeciwnie może nas wzmocnić, a naszą miłość lub przyjaźń do kogoś uczynić silniejszą.   Kłamstwa i niewyjaśnione tajemnice zawsze pozostawiają smutek w sercu i choć mijają lata człowiek wciąż zastanawia się co by było gdyby.  Czy gdyby jakimś zaczarowanym sposobem mógł cofnąć czas to zrobiłby wszystko inaczej?

Anna McPartlin wykreowała świetną ułudę rodziny idealnej. Lily i Declan to na pierwszy rzut oka wspaniałe małżeństwo. Dokładając do tego dwójkę dzieci mamy rodzinę idealną. Przyglądając się rodzinie od środka widać rysy i pęknięcia. Przemoc psychiczna z jaką zmaga się Lily i znakomicie wykreowana postać męża tyrana sprawia, że miałam ochotę potrząsnąć bohaterką. Obojętność dzieci, które uważały, że wszystko im się należy również nie wyglądała zachęcająco. Za swoje dobre serce Lily zapłaciła wysoką cenę. 

Dzielenie się bólem, radością i stratą to stałe elementy prozy McPartlin. Nie inaczej jest w powyższej powieści. Wraz z bohaterami przeżywamy chwile smutne, na przemian z radosnymi. Znajdzie się również kilka ciętych komentarzy i cynicznych ripost, w których prym wiedzie Eve. Nie na darmo od dziecięcych lat nazywała swego kolegę Declana (męża Lily) DEKLEM. Uwielbiam autorkę za ten humor przeplatany ze smutkiem i refleksyjnością. Myślę, że po trzech przeczytanych książkach, mogę śmiało i otwarcie powiedzieć, że jest to moja ulubiona autorka. 

Moja ocena: 8/10

Inne powieści Anny McPartlin: OSTATNIE DNI KRÓLIKA / GDZIEŚ TAM, W SZCZĘŚLIWYM MIEJSCU

poniedziałek, 3 lipca 2017

"KŁAMCA" - Nora Roberts


Autor:  Nora Roberts
Tytuł: KŁAMCA
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14.06.2017

Do niedawna myślałam, że takie autorki jak Charlotte Link bądź Mia Sheridan piszą bardzo dużo i bardzo szybko, ale Nora Roberts zdecydowanie "bije" je na głowę. Gdy zobaczyłam jej pisarski dorobek (około 200 książek) dosłownie oniemiałam. Jestem pewna, że nigdy nie zdołam przeczytać wszystkich jej powieści, ale cieszę się, że sięgnęłam po "Kłamcę" i w końcu poznałam fenomen autorki, która cieszy się ogromnym uznaniem wśród czytelników i recenzentów.

Kłamca" to opowieść z gatunku, który obecnie czyta mi się najlepiej, czyli kobiecy, obyczajowy kryminał z domieszką pięknej miłości i przyjaźni w tle. Główną bohaterką jest Shelby Foxworth, z domu Pomeroy, która właśnie straciła męża. Wydawało jej się, że są bogaci, a teraz okazuje się, że Richard zostawił ją z długami o jakich nie śniła. Pomimo, że małżeństwo Shelby nie było udane, kobieta jest załamana ilością kłamstw jakimi raczył ją nieżyjący mąż. Jako 24-letnia wdowa z malutką córeczką u boku musi stawić czoło prawdzie - jej mąż prowadził podwójne życie, a ona nie miała o tym zielonego pojęcia. W głowie kłębi jej się mnóstwo pytań na temat Richarda, na które być może nigdy nie pozna odpowiedzi. Shelby postanawia sprzedać ogromny dom, spłacić niebotyczne długi i wyruszyć do rodzinnego miasteczka by zacząć wszystko od nowa. Boi się reakcji rodziny, z którą przez męża straciła kontakt. 

Po przyjeździe do Tennesse okazuje się, że Shelby nadal może liczyć na wszystkich swoich bliskich. Nie czytałam innych powieści Nory Roberts, ale w powyższej autorka stworzyła rodzinę idealną. Wielopokoleniowy dom, w którym wszyscy sobie pomagają, wspierają się wzajemnie i przede wszystkim ogromnie się lubią. Cztery pokolenia kobiet z rodziny Pomeroy to osoby, obok których ciężko przejść obojętnie. Dobry, ale twardy charakter i niezwykła uroda to cechy, które je wyróżniają. Dodatkowo babcia, matka, córka i wnuczka są do siebie bliźniaczo podobne, a ognistorude włosy to ich znak rozpoznawczy. Babcia Shelby prowadzi salon kosmetyczny, który w powieści pełni ważną rolę. W nowoczesnym, jak na tak małą mieścinę, salonie babci Vi spotykają się kobiety, które w czasie upiększania swojej urody omawiają lokalne ploteczki, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. Problemów Shelby nie dało się więc ukryć i dziewczyna szybko stała się ofiarą szeptów i pomówień. Życie bogatej, młodej wdowy, która nagle staje się bankrutką i wraca w rodzinne strony budzi spore kontrowersje i dzieli mieszkańców. 

"Kłamca" to powieść wielowątkowa. Mamy tu zdradę, kłamstwa, tajemnice, miłość, silne więzi rodzinne oraz obraz silnie związanej społeczności ludzi w malutkim mieście, gdzie niczego nie da się ukryć. Jeśli chodzi o wątek kryminalny, nie będę ukrywać, że był mało skomplikowany i szalenie łatwo było domyślić się prawdy, ale nie przeszkodziło mi to w odbiorze lektury. Wyjątkowo podobały mi się postaci wykreowane przez Norę Roberts, zarówno te dobre, złe jak i neutralne, a córeczka Shelby, czyli mała Callie skradła moje serce. 

Podsumowując jest to powieść o kobietach dla kobiet. Ciepła, ciekawa, z lekkim dreszczykiem emocji. Jest to moja pierwsza przeczytana książka autorki, ale już mam ochotę na więcej. Serdecznie polecam.

Moja ocena: 8/10

sobota, 10 czerwca 2017

"RADYKALNI. TERROR" - Przemysław Piotrowski


Autor: Przemysław Piotrowski
Tytuł: RADYKALNI. TERROR (tom 1)
Wydawnictwo: Videograf SA
Liczba stron: 400
Data wydania: 26.04.2017

Kolejna książka Przemysława Piotrowskiego. Kolejna "męska" okładka. Kolejny strzał w dziesiątkę. Tak samo jak przy znakomitej "Drodze do piekła" biłam się z myślami, cóż taka okładka może mi zaoferować. Okazało się, że oferuje wiele emocji, a zarazem zmusza do przemyślenia pewnych kwestii. "Radykalni" to oczywiście fikcja literacka, ale w świetle ostatnich wydarzeń wizja autora jest naprawdę przerażająca.  "Dokąd zmierzasz Europo? Powstań z kolan i obudź się z letargu, bo w przeciwnym razie codziennie będziesz opłakiwała swoje dzieci" – grzmiała niedawno Pani premier Sz. w swoim słynnym telewizyjnym przemówieniu. W najnowszej powieści Przemka Piotrowskiego Europa padła na przysłowiowe kolana, a wielomilionowa migracja muzułmanów zaczęła masowo zapełniać największe europejskie miasta. 

Rok 2023, czyli tak jak w "Drodze do piekła" przyszłość, ale bardzo bliska. Bohater "Radykalnych" to Jakub Polak, młody chłopak przebywający na wymianie studenckiej w Hiszpanii. Kuba żyje z dnia na dzień, pracuje, uczy się, lubi dobrą zabawę, niczego nie planuje. Zakochuje się w pięknej Arabce o imieniu Nawal i jest bardzo szczęśliwy. Sielanka szybko się kończy, ponieważ Nawal pada ofiarą zabójstwa honorowego, a sam Kuba i jego znajomi ledwo uchodzą z życiem. Od teraz w głowie bohatera krążą straszne myśli, a zemsta staje się jego obsesją. Wizja Paryża ogarniętego ideologią islamskiego ekstremizmu jest szokująca. Na dzień dzisiejszy jest fikcją, ale czy będzie nią również za 7 lat? Islamscy radykałowie przeprowadzili swoistą inwazję kulturową na nasz kontynent. Policja jest bezradna. Obowiązuje prawo szariatu, a muzułmanie nie kryją się ze swoją nienawiścią do "niewiernych". 

Przemiana głównego bohatera powieści jest porażająca. Z wesołego, beztroskiego, młodego człowieka zmienia się w kogoś, kogo sam nie poznaje. Po śmierci ukochanej Kuba tworzy w swojej głowie przerażające wizje, marzy o dokonaniu zemsty i pomszczeniu Nawal. W pewnym momencie sprawy przybierają taki obrót, że Kuba już nie wie, czy faktycznie chodzi tutaj o pomszczenie narzeczonej, swoiste przeżycie żałoby, czy też tylko i wyłącznie o krwawą zemstę. Obrazy, które tworzy Kuba w swojej głowie są potworne i makabryczne. Chłopak sam zdaje sobie sprawę, że coś w nim pękło i już nigdy nie będzie tym samym człowiekiem. Chorobliwa nienawiść napędza go do działania. Napędza też jego towarzyszy i całkowicie zmienia osobowość Moniki, koleżanki Jakuba, która w ferworze wydarzeń została uprowadzona przez zabójców Nawal. Autor kolejny raz udowadnia jak silna jest ludzka psychika. Człowiek jest w stanie przetrwać najgorsze katusze, musi mieć tylko jakiś punkt zaczepienia, choćby myśl, że uda mu się przetrwać. Nienawiść Moniki do swoich oprawców również osiąga apogeum. 

Podsumowując, najnowsza książka Piotrowskiego jest dobra, wręcz świetna. Przerażająca, porażająca i makabryczna. Naprzemienna narracja z perspektywy kilku postaci nie pozwala się nudzić. Warto śledzić postępy autora, bo powieści grozy dobrze mu wychodzą. Ma uzależniające pióro, a poruszane przez niego tematy zostawiają w naszych głowach ziarenko niepewności. Panie Przemku, a gdyby tak wysłać Pana powieść kilku członkom parlamentu? Niech się zajmą czymś pożytecznym - mam oczywiście na myśli CZYTANIE. 
Moja ocena 9/10

poniedziałek, 29 maja 2017

"SZCZĘŚCIARY" - Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska


Autor:  Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Tytuł: SZCZĘŚCI@RY, tom 2 
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 29.03.2017

Rok temu Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska wydały swoją pierwszą książkę pod tytułem "Nie oddam szczęścia walkowerem". Była to opowieść o dwóch przyjaciółkach ze szkolnej ławki, których znajomość lekko osłabła, ale po przypadkowym spotkaniu dziewczyny postanawiają ją odnowić. Piszą do siebie e-maile, co kojarzyło mi się wtedy z książką Cecelii Ahern "Love Rosie". Choć tytuł sam w sobie do tej pory mi się nie podoba (chodzi o ten nieszczęsny "walkower"), to książkę czytało mi się świetnie, a nawet trafiła do folderu "ulubione". Dziś zastanawiam się dlaczego z drugim tomem nie było tak samo. Dlaczego "Szczęściary" tak mnie rozczarowały? Posłuchajcie.

"Przygody" Jagody i Maliny zaczynają się tym razem od happy endu. Wszystko w ich życiu układa się pomyślnie i obie starają się cieszyć i celebrować swoje szczęście. Autorki znów zaserwowały czytelnikom historię w formie e-maili, aczkolwiek myślę, że tym razem nie miało to sensu. Wiadomości pisane przez przyjaciółki są długie, rozwlekłe, pisane językiem ładnym, ale górnolotnym i niezwykle pompatycznym. Wyszło więc bardzo nienaturalnie i powiało nudą. Myślę, że można było wprowadzić coś nowego, na przykład kontakt w formie SMS-ów, przeplatany z normalną narracją. Wydaje mi się, że Pani Agnieszka i Pani Paulina piszą tak z racji wykonywanego przez siebie zawodu (filolożka i kulturoznawczyni), ale mogły nadać swoim bohaterkom trochę iskry i trochę luzu. Tym razem bardzo mi tego zabrakło. 

Kolejnym minusem jest wątek, w którym to bohaterki wyśmiewają się z imion Adrian i Alan oraz toczą e-mailowe dysputy, jak można tak brzydko nazwać dzieci. Powiem szczerze, że nie wiem jak to skomentować. Po pierwsze imiona są sprawą indywidualną, a po drugie autorki nazwały dzieci swoich bohaterek równie śmiesznie, a mianowicie Jeremek, Matyldzia i Irenka. Drogie autorki, wyobraźcie sobie teraz, że po Waszą książkę sięga mama Adrianka bądź Alanka... Gwarantuję, że po lekturze na pewno nie sięgną po żadną Waszą powieść. Generalnie wątek chłopców był fajny, ożywczy, ale komentowanie imion to zupełnie niepotrzebna kwestia.

Okładkowe porównanie do Bridget Jones jest dla mnie kompletnie nietrafione. Wszak Bridget to ikona, osoba niezwykle wesoła, spontaniczna, nieperfekcyjna i popełniająca gafę za gafą. Malina i Jagoda w tym tomie na pewno jej nie przypominają. Jagoda jest wyciszona, refleksyjna, spokojna, a Malina może faktycznie ma w sobie coś z Bridget, ale dosłownie odrobinkę. 

Reasumując, "Szczęściary" jako całość są w porządku, ale moim zdaniem autorki powinny poprzestać na jednym tomie. Nie odradzam, ale też szczególnie nie polecam. Spodoba się osobom szukającym spokojnej, miłej, sielankowej historii. Spodoba się osobom lubującym się w kwiecistym, patetycznym języku. Dla mnie niestety była to strata czasu, który w chwili obecnej, przy malutkim dziecku, jest dla mnie na wagę złota. 

Moja ocena: 5/10


piątek, 26 maja 2017

"KLUCZOWY ŚWIADEK" - Jorn Lier Horst


Autor: Jorn Lier Horst 
Tytuł: KLUCZOWY ŚWIADEK
Cykl: William Wisting (tom 1) 
Seria: Mroczny zaułek 
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 26.04.2017

Po książki z serii Mroczny zaułek sięgam w ciemno. William Wisting i jego przygody naprawdę umilają mi czas. Nie inaczej było tym razem. Co kryje okładka z brązowym ptakiem, który wpatruje się w nas jak żywy? Zapowiada ona kawał dobrej historii, a ciekawostką jest to, że autor bazował na autentycznych wydarzeniach.

Starszy, samotny człowiek od tygodnia leży martwy w swoim własnym domu. Jest nagi, związany, a na jego ciele widać ślady różnorakich tortur. Dom jest wywrócony do góry nogami, ale nie wygląda na to, żeby zabójcy znaleźli to, czego szukali. W toku śledztwa komisarz Wisting ustala, że Pramm nie miał krewnych, przyjaciół i najwidoczniej żadnego kontaktu z ludźmi z zewnątrz. Co ukrywał mężczyzna? Czemu musiał umrzeć w tak brutalny sposób?

Jak wspominałam wcześniej Horst posiłkował się prawdziwymi wydarzeniami, a człowiek, który był jego "inspiracją" to 71-letni wdowiec Ronald Ramm, zabity w 1995 roku we własnym domu. Kiedy 10 lat później autor napisał "Kluczowego świadka" sprawa Ramma nadal nie została rozwiązana i po dziś dzień pozostaje zagadką. Różnica jest taka, że w swojej powieści autor pozwala nam poznać zakończenie, które choć fikcyjne zaspokaja głód wiedzy o sprawie.

"Kluczowy świadek" to wciągająca i szybka lektura z mnóstwem ciekawych postaci. Bardzo odpowiada mi taki obyczajowo-kryminalny styl autora. Czuję się usatysfakcjonowana lekturą i choć jest to pierwsza napisana przez Horsta część, oceniłam ją najwyżej z dotychczas przeczytanych. Chronologią wydawanych tomów nie należy się przejmować - nie ma to żadnego wpływu na odbiór treści. Urzekła mnie także niezwykle adekwatna do treści okładka. Jesteście ciekawi co ma wspólnego sowa ze starym, nierzucającym się w oczy człowiekiem? Przeczytajcie "Kluczowego świadka", a wszystko stanie się jasne.

W 2017 roku nakładem wydawnictwa Smak Słowa ukażą jeszcze się jeszcze dwa tytuły serii - „Zaginięcie Felicji” oraz „Gdy sztorm nadchodzi”. Wyczekuję niecierpliwie i polecam serdecznie powyższą lekturę.

Moja ocena: 8/10

Cykl o Williamie Wistingu:
SZUMOWINY / GDY MROK ZAPADA / JASKINIOWIEC / PSY GOŃCZE / POZA SEZONEM / ŚLEPY TROP

sobota, 22 kwietnia 2017

"BESTIA" - Faye Kellerman

Autor: Faye Kellerman 
Tytuł: BESTIA 
Cykl: Peter Decker i Rina Lazarus (tom 21) 
Liczba stron: 448 
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 01.02.2017


"Bestia" to trzecia powieść o przesympatycznym detektywie Peterze Deckerze oraz jego równie zaradnej i uroczej żonie Rinie. Niech nie zrazi Was informacja techniczna, że tytuł funkcjonuje jako tom 21, bo szczerze powiem, że nie wiem dlaczego tak jest. Wiem tyle, że wydawnictwo wie co robi i dotychczas wydane tomy komponują się w idealną całość i zdecydowanie można je nazwać tomami 1,2 i 3. Pozwolę sobie przypomnieć pozostałe tytuły: PĘTLA (tom 19), ZABAWY Z BRONIĄ (tom 20) i dzisiejsza BESTIA (tom 21). Należy traktować to jako części pierwsza, druga i trzecia. 

Z jednego z luksusowych apartamentów dochodzą niezidentyfikowane hałasy. Zdenerwowani sąsiedzi wzywają policję. Teoretycznie błahy donos zmienia się w wielowątkowe śledztwo. W mieszkaniu detektywi znajdują zwłoki Hobarta Penny’ego, samotnika i milionera. Pomimo majątku denat żył nad wyraz skromnie. Szokujący jest jednak fakt, że w swoim apartamencie trzymał zwierzęta. Nie byle jakie, bo jadowite węże, pająki, ryby oraz tygrysicę bengalską na dwumetrowym łańcuchu! Po wstępnych oględzinach staje się jasne, że choć tygrys był sprawcą wspomnianych wyżej hałasów, to jednak nie zabił swojego właściciela. I tu do akcji wkracza LAPD, czyli Decker ze swoją ekipą. Policjanci muszą odkryć, kto jest tytułową Bestią... 

Jak już wspominałam w poprzednich recenzjach, książki Kellerman są dla mnie kombinacją telewizyjnego serialu kryminalnego oraz skandynawskich kryminałów w stylu Lackberg czy Horsta. Dla mnie połączenie idealne. Autorka pozwala nam zaprzyjaźnić się i polubić bohaterów, dawkując informacje na temat ich prywatnego życia. Choć każdy tytuł to zupełnie oddzielna historia i nowe śledztwo, to w każdym z nich otrzymujemy dawkę nowin z życia bohaterów. Nie wspominałam wcześniej, że Peter i Rina są ortodoksyjnymi wyznawcami judaizmu. W ich domu panują specyficzne zasady ściśle związane z religią i wiarą. Nadaje to książce dodatkowego smaczku, tym bardziej, że Deckerowie przyjęli pod swój dach zbuntowanego nastolatka, który jest ateistą. 

Podsumowując, "Bestia" to dobry kryminał obyczajowy i zarazem świetna kontynuacja całej serii. Czyta się szybko, płynnie i z ogromnym zainteresowaniem. Jak to w życiu bywa, nie zawsze zwierzę okazuje się bestią, czasem człowiek zdecydowanie bardziej zasługuje na to miano. Niecierpliwie czekam na kolejne tomy. 

Moja ocena: 7/10 

wtorek, 14 marca 2017

PRZEDPREMIEROWO - "MAGIA OLEWANIA" - Sarah Knight

Autor: Sarah Knight
Tytuł: MAGIA OLEWANIA 
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 208
PREMIERA: 15.03.2017 

Sarah Knight inspirowana Marie Kondo i jej poradnikiem "MAGIA SPRZĄTANIA" postanowiła stworzyć swój własny poradnik pod podobnym tytułem, a mianowicie "MAGIA OLEWANIA". Autorka pierwszego poradnika jest znana zarówno mi jak i mojemu mężowi, który uwielbia porządek. Na tym właśnie skupia się Kondo - porządek w szafie i domu = porządek w życiu. Być może coś w tym jest, aczkolwiek ja, wieczna bałaganiara i panikara jestem bliższa teorii Knight, która w skrócie brzmi - porządek w życiu zaczynamy od porządków w głowie. 

W swojej krótkiej publikacji autorka nie namawia nas do bycia niemiłym i złośliwym, czy też, jak może sugerować tytuł, do olewania ważnych dla nas zdarzeń i ludzi. Wręcz przeciwnie, skupia się na kulturze osobistej i sztuce eleganckiego i świadomego mówienia NIE. Osobiście oduczyłam się już robienia wszystkiego pod dyktando innych, ale wiem, że jest mnóstwo osób, którym ciężko sobie poradzić z natłokiem oczekiwań wobec innych. Skutkuje to wiecznym niezadowoleniem z siebie i całą gamą przykrych emocji, które "zjadają" człowieka od środka. 

Knight przedstawia nam bardzo prostą i znaną filozofię, nic odkrywczego, ale na pewno sami wiecie, że czasem najprostsze rozwiązania są tymi najtrudniejszymi do zrealizowania. Myślę, że taki poradnik byłby doskonałym prezentem dla osób, które stale żyją pod presją rodziny, przyjaciół, teściów, pracy czy otoczenia. Nawet jeśli po przeczytaniu stwierdzą, że to bardzo proste i banalne prawdy, sam tytuł może im uświadomić powagę ich problemu. Każdy z nas czasem "na odczepnego" zgadza się na rzeczy, na które tak naprawdę nie ma ochoty. Warto jednak nauczyć się odmawiać bez wyrzutów sumienia. Nie wszyscy musimy się ze sobą zgadzać, co wiąże się z tym, że nie wszyscy musimy lubić to samo i uczestniczyć w spotkaniach z ludźmi, których nie lubimy oraz robiąc rzeczy, których tak naprawdę nie chcemy robić. Rewolucja zawsze zaczyna się w naszej głowie, a powyższy poradnik może pomóc Wam zrobić pierwszy krok.

Premiera już jutro, a całą pozycję chciałabym podsumować poniższym obrazkiem :) 



Sarah Knight – amerykańska pisarka przez lata związana z Nowym Jorkiem. W 2000 roku ukończyła z wyróżnieniem studia na Harvardzie. Kolejne piętnaście lat spędziła, pracując jako redaktor dla największych nowojorskich domów wydawniczych. Po zakończeniu kariery korporacyjnej w 2015 roku postanowiła napisać książkę „Magia olewania”, która od razu uplasowała się na szczycie amerykańskich list sprzedaży. Obecnie pracuje jako wolny strzelec, redagując teksty dla autorów oraz wydawnictw. Mieszka z mężem w domu na Dominikanie. Olewa zimę.

środa, 1 marca 2017

HELLO WORLD - JESTEM JULKA :)

Moi kochani, pamiętacie jak 5 lutego pisałam Wam w podsumowaniu miesiąca, że do porodu już tylko 20 dni? Wydawało się, że to tak niewiele, ale córka i tak zrobiła nam niespodziankę i urodziła się dwa tygodnie wcześniej wywracając nasz świat do góry nogami. Tak więc przedstawiam Wam Julię :)



Jestem bardzo szczęśliwa, że córka urodziła się zdrowa i kochana. Czekaliśmy na nią niecierpliwie i choć nadal jesteśmy oszołomieni, bardzo się cieszymy, że w końcu jesteśmy rodziną. Nieprzespane noce dają mi w kość, emocje po porodzie także dają jeszcze o sobie znać, ale powoli uczymy się siebie i poznajemy nawzajem. Pewnie się domyślacie, że na czytanie, pisanie i odwiedzanie Waszych blogów nie mam na razie czasu, ale mam nadzieję, że kiedyś wróci to do normy. 

Na dzień dzisiejszy Julia ma dwa tygodnie i dwa dni i jest coraz bardziej absorbującym niemowlakiem, którego właśnie udało mi się uśpić.



SERDECZNIE POZDRAWIAMY WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW I DZIĘKUJEMY ZA TRZYMANIE KCIUKÓW I WSZYSTKIE MIŁE SŁOWA :)

piątek, 10 lutego 2017

"PRZEBUDZENIE" - Piotr Rozmus


Autor: Piotr Rozmus
Tytuł: PRZEBUDZENIE
Wydawnictwo: Videograf SA
Liczba stron: 472
Data wydania: 06.12.2016

Po lekturze "Bestii", świetnego, mrożącego krew w żyłach thrillera, czas na jej kontynuację, czyli genialne "Przebudzenie". Już na samym wstępie mojej opinii mogę szczerze napisać, że tytuł ten wciągnął mnie bez reszty.

Trzy lata po tragicznych wydarzeniach opisanych w "Bestii", miasto Szczecinek znów tętni wigorem. Nowy burmistrz stara się jak może, aby miasto odzyskało dawny blask i znów rozbrzmiewało życiem i rozbudowaną bazą turystyczną. Pełnia lata, uroki wodnych atrakcji i dodatkowo ogromne wesołe miasteczko budzą zainteresowanie największych stacji telewizyjnych, które zamierzają nakręcić w Szczecinku wakacyjne odcinki swoich programów. W tym samym czasie para dzieciaków znajduje zwłoki wędkarza. Od tego momentu akcja przez całą książkę pędzi "na łeb na szyję". 

Podobnie jak w "Bestii" od początku uderza w nas ilość różnych wątków, ciekawych, ale pozornie ze sobą niezwiązanych. Tworzą one sieć konstrukcyjną całej powieści. Ogólna topografia miasta pozostaje ta sama, działający na wyobraźnię park, jezioro, wieża Bismarcka i mroczne bunkry. Dodatkową "atrakcją" jest wesołe miasteczko i dziwny facet z dwoma krwiożerczymi psami, które możecie podziwiać na okładce. Główną bohaterką "Przebudzenia" autor uczynił Iwonę, młodą policjantkę, którą poznajemy już w Bestii, aczkolwiek wtedy jej wątek był zdecydowanie drugoplanowy i zajmował dosłownie kilka stron. Teraz, po latach Iwona jest bardziej doświadczoną policjantką, choć ciągle wspomina swoją epizodyczną rolę, którą miała do odegrania podczas obławy na mordercę kobiet. Z czym przyjdzie jej się zmierzyć tym razem? Podpowiem Wam, że tym "czymś" będzie śledztwo i koszmar, który nie jest do końca zrozumiały dla ludzkiego postrzegania świata.

"Przebudzenie" choć straszne i krwawe, zawiera w sobie elementy ponadnaturalne, takie, których człowiek ewidentnie doświadcza, ale raczej nie chce się tym dzielić na forum publicznym, ze strachu przed odrzuceniem, niezrozumieniem i zwyczajnym uznaniem go za wariata. Co się dzieje w przypadku, gdy kilku bohaterów, zarówno głównych i pobocznych dostaje ewidentnego pomieszania zmysłów? Jaka jest przyczyna ich zachowania? Przyznam, że choć przechodzi to ludzkie pojęcie, autor wykonał kawał dobrej roboty i skonstruował tę powieść tak, że człowiek już do końca sam nie wie, gdzie kończy się realizm i zaczyna się coś pozazmysłowego. Jest strasznie, przerażająco realnie i groźnie. Okładka głosi, iż jest to thriller, ale zdecydowanie horror też tutaj pasuje. Szczególnie jeśli lubicie czytać takie opowieści w nocy. Ja tak właśnie czyniłam i momentami czułam się zdecydowanie przerażona. Zakończenie "Przebudzenia" pozwala mi wysnuć wniosek, że być może powstanie kolejna powieść na tej samej bazie, gdyż do końca nie wiemy jak dalej potoczyły się losy bohaterów. Piotr Rozmus wyraźnie zostawił sobie otwartą furtkę, aby raz jeszcze wkroczyć do Szczecinka i pozwolić nam odkryć kolejne tajemnice tego miasta. Szczerze bardzo chciałabym, aby tak było. 

Podsumowując "Przebudzenie" to powieść genialna i wciągająca. Realna, a jednocześnie nieprawdopodobna, taka, która zawsze pozostawi w umyśle czytelnika to ziarenko niepewności i strachu... Najserdeczniej polecam, a autorowi gratuluję pomysłu i czekam na jego kolejne powieści. 
Moja ocena 9/10

niedziela, 5 lutego 2017

MINĄŁ STYCZEŃ :)


Żegnam styczeń... Do wiosny 43 dni. Do porodu 20 dni. Jestem przerażona, ale równocześnie pełna nadziei i energii :) Na tyle oczywiście, na ile może być energiczna osoba moich gabarytów :) Zapraszam na podsumowanie pierwszego miesiąca 2017 roku.

W STYCZNIU PRZECZYTAŁAM 6 KSIĄŻEK:

1. Piotr Rozmus - BESTIA - 8/10 
2. Vi Keeland - GRACZ - 7/10 
3. Tarryn Fisher - MIMO NASZYCH KŁAMSTW, tom 3 - 7/10 
4. Jørn Lier Horst - GDY MROK ZAPADA - 7/10 
5. Mia Sheridan - BEZ SZANS - 8/10 
6. Piotr Rozmus - PRZEBUDZENIE - 9/10 

Wszystkie tytuły były naprawdę wspaniałe, ale moim odkryciem jest PIOTR ROZMUS i jego thrillery. Na recenzję genialnego "Przebudzenia" zapraszam w przyszłym tygodniu. Wielkie uznanie należy się także Mii Sheridan, której udało się stworzyć opowieść równie dobrą jak bestsellerowe "Bez słów" :)

MIGAWKI STYCZNIOWE:


Wiosna wiosną, ale u mnie nadal zima, śnieg, mróz i ziąb. Zauważalne jest jednak, że dni robią się coraz dłuższe i bardziej słoneczne :) 


Na rozgrzanie piję codziennie herbatki z imbirem, serdecznie polecam :) 


Jedzenie och jedzenie... Apetyt mam niesamowity. Co chwilę szukam czegoś do jedzenia, a gdzie się nie obrócę, tam coś zeżrę... Czasem jest zdrowiej, a czasem TROCHĘ mniej... 





Wrzucam Wam link do przepysznego ciasta kokosowego - może nie wygląda, ale smakuje obłędnie, a jeszcze lepiej pachnie, dodatkowo wykonanie go to 5 minut roboty + 40 minut pieczenia - PRZEPIS 


"Zdziwiona" mała czarna - tak zaczynam każdy poranek. 


Domowa wytwórnia faworków :) 



W styczniu starałam się dokończyć kompletowanie garderoby mojej małej damy, tak, aby w lutym móc spokojnie odpoczywać i oczekiwać.





\

Myślę, że tym postem chwilowo zakończę cykl notek podsumowujących, ale wrócę do nich jak tylko czas i chęci mi na o pozwolą. Mam nadzieję, że będziecie czekać... Udanego lutego, pozdrawiam :)

czwartek, 2 lutego 2017

"KSIĘGA SNÓW" - Nina George

Autor: Nina George
Tytuł: "KSIĘGA SNÓW"
Liczba stron: 424
Data wydania: 01.02.2017
Wydawnictwo: Otwarte 

Henri jest byłym reporterem wojennym. Praca ta pozostawiła w jego umyśle trwały ślad, wszak wojna i ludzkie cierpienie zawsze pozostawiają odcisk w ludzkiej psychice. Henri kończy karierę na prośbę kobiety, która urodziła mu syna. Syna, którego bohater nie zna. Wszystko ma się jednak zmienić, ale los płata mężczyźnie figla. Zamiast biec na spotkanie z synem Henri ratuje małą dziewczynkę, a w dalszym toku wydarzeń zostaje potrącony przez samochód, trafia do miejscowego szpitala i zapada w śpiączkę. 

"Wszyscy pacjenci zamiast nazwisk są oznaczeni literami i numerami, jak w obozie koncentracyjnym. „A3 spadek poziomu glukozy”, „B9 reaguje”. Tu nikt nie żyje naprawdę. Mój ojciec to C7. On też żyje na niby."

Samuel to trzynastoletni syn Henriego, który choć nie zna ojca, czuje się z nim w jakiś sposób związany. Zaprosił go do siebie i Henri przyjął to zaproszenie, mimo, iż mama chłopca była sceptyczna. Zamiast na spotkanie z synem trafił do szpitala. Chłopiec wbrew woli matki codziennie odwiedza go w szpitalu. Samuel jest wyjątkowym nastolatkiem. Zmaga się z synestezją, która pozwala mu czuć kolory i widzieć dźwięki.

"Wspominałem, że jestem synidiotą? Odbieram rzeczywistość nietypowo. Dostrzegam barwy dźwięków, głosów i muzyki. Londyńskie metro brzmi szaro, jak torba przy siodle pełna noży. Głos mojej mamy jest fioletowy i miękki jak lekka mgiełka nad zamarzniętym jeziorem. Ludzie, którzy znają swoją wartość, mówią głębokim, ciemnozielonym głosem, spokojnym jak stary, mądry las. Liczby też mają kolory. Ósemka jest zielona, czwórka żółta, a piątka niebieska. Litery to typy osobowości. R jest agresywne, S złośliwe, a K to utajony rasista. Z zawsze służy pomocą, a F to diwa. G jest silne i uczciwe."

Eddie jest redaktorką i posiada własne wydawnictwo. Kiedyś myślała, że jest kimś bliskim dla Henriego, ale niestety bardzo się na nim zawiodła. Tym bardziej dziwi ją fakt, że były kochanek uczynił ją odpowiedzialną za swoje życie. 

"Opiekowanie się człowiekiem w śpiączce to jak zawarcie małżeństwa z kimś, kto pani nigdy nie powie, że panią kocha – wyjaśnia spokojniej doktor Saul. – A mimo to musi mu pani poświęcić wszystkie siły i otoczyć go ciepłem i miłością, jeśli ją pani do niego czuje. Proszę się nie spodziewać szczęśliwego zakończenia. Spędzi pani większą część swojego życia z kimś, kto jest nieobecny."

Wypadek zmienił nieodwracalnie życie trzech osób. Henri utknął między światami, między brakiem końca, a brakiem początku. Samuel utknął w pułapce wieku, już nie jest dzieckiem, ale nie jest też mężczyzną. Eddie utknęła w potrzasku myśli, nie wie dlaczego mężczyzna, który wyznał, że jej nie kocha jednocześnie uznał ją za jedyną osobę mogącą decydować o jego losach. W swojej najnowszej powieści Nina George porusza temat nieskończoności, temat zawieszenia między życiem, a śmiercią, między rzeczywistością, a snem. Co czuje człowiek znajdujący się w śpiączce? Czy nas słyszy, czy coś czuje? Medycyna nie znalazła do tej pory odpowiedzi na to pytanie... A czy autorce się to udało? Musicie przekonać się sami.

Tytuł zdecydowanie refleksyjny, kontemplacyjny i dojrzały. Zachwyca językiem i przesłaniem płynącym z tej historii. "Księga snów" to historia emocjonalna, uniwersalna i ponadczasowa. Zdecydowanie polecam!

Między życiem i śmiercią istnieje świat, którego stąd nie widać.

Moja ocena: 8/10


czwartek, 26 stycznia 2017

"GRACZ" - Vi Keeland

Autor: Vi Keeland
Tytuł: GRACZ
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 06.01.2017


Delilah jest początkującą dziennikarką sportową. Z pasją i energią walczy o swoje miejsce w fachu zdominowanym przez mężczyzn i całkiem nieźle sobie radzi. Jest bystra, dociekliwa i zawsze przygotowana, zna na pamięć wszystkie sportowe statystyki. Futbol amerykański to jej konik. Pewnego dnia Delilah musi przeprowadzić wywiad z wyjątkowym graczem - Brodym Eastonem. Popularnym, przystojnym, bogatym, nieznośnym i przemądrzałym. Na potrzeby tego tekstu porównam go do takiego europejskiego Ronaldo, czyli same rozumiecie - najwyższa liga. Brody zachowuje się karygodnie, zawstydzając jedyną kobietę znajdującą się w męskiej szatni. Dziewczyna jest wkurzona i postanawia nie znosić go do końca swoich dni. Brody ma jednak kilka twarzy. Które z nich pozwoli odkryć Delilah?

Między bohaterami powieści zdecydowanie iskrzy. Droczą się ze sobą, kłócą, ale widać, że coś ich do siebie przyciąga. Ładna, szaro-zielona okładka z umięśnionym ciałem sugeruje erotyk i mnóstwo seksu, ale wbrew pozorom wcale tak nie jest. Mamy tutaj lekką, przyjemną w odbiorze opowieść o miłości, złamanych sercach, z zabawnymi tekstami i wyjątkowo fajnymi postaciami drugoplanowymi. 

"Gracz" to jednotomowy, sportowy romans, który nie opiera się jedynie na scenach łóżkowych. Zdecydowanie ma fabułę, z czego bardzo się cieszę. Wydarzenia poznajemy naprzemiennie z perspektywy głównych bohaterów. Trochę przemyśleń Delilah, trochę historii Brody'ego. Treść nie jest oszałamiająca czy wyjątkowo innowacyjna, ale jak wspomniałam wyżej przyjemna, lekko pikantna, odprężająca i czyta się ją błyskawicznie, dlatego jak najbardziej polecam :)

Moja ocena: 7/10

Vi Keeland jest autorką wielu powieści. Jej tytuły ukazały się już na ponad pięćdziesięciu listach bestsellerów i są obecnie przetłumaczone na dwanaście języków. Mieszka w Nowym Jorku z mężem i trójką dzieci. Najbardziej na świecie uwielbia siedzieć na spokojnej plaży, z lampką wina w dłoni. Ciekawostką jest, że w młodości Vi nie znosiła się uczyć, a skończyło się to tym, że wyszła za nauczyciela. Od trzydziestu lat przyjaźni się z tą samą osobą. Kocha podróże, a jej ulubionym miejscem jest słynna grecka wyspa - Santorini.