sobota, 27 grudnia 2014

"WOŁANIE GROBU" - Simon Beckett

Autor: Simon Beckett
Tytuł: WOŁANIE GROBU
Liczba stron: 368
Cykl: Dr David Hunter (tom 4)
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 10.05.2011


"WOŁANIE GROBU" to czwarty, a zarazem ostatni tom znanych przygód doktora Davida Huntera. Cały cykl składa się z czterech części: 

1. "Chemia śmierci"
2. "Zapisane w kościach"
3. "Szepty zmarłych" - recenzja
4. "Wołanie grobu"

Każdą powieść o doktorze Hunterze można czytać oddzielnie i w dowolnej kolejności. Ja jednak polecam czytać po kolei, gdyż wtedy o wiele lepiej zrozumiemy losy głównego bohatera, który pozostaje niezmienny. 

Można powiedzieć, że ostatnia część to tak naprawdę powrót do samego początku przygód antropologa. Cofamy się w przeszłość tak daleko, że poznajemy historię Davida jeszcze w chwili kiedy miał żonę i córkę. Poznajemy jego dawne życie oraz dowiadujemy jakie wydarzenia ukształtowały jego późniejszy charakter opisany w poprzednich książkach. Opowieść skupiona jest bardziej na osobie Davida niż na moich ulubionych wątkach antropologicznych, nad czym troszkę ubolewam. Mimo to pozostaje naprawdę wciągającą lekturą. 

Autor ukazuje nam pracę całego zespołu dochodzeniowego, w skład którego wchodzi oczywiście doktor Hunter. Każda z osób ma za zadanie przyczynić się swoimi umiejętnościami do odkrycia grobów młodych kobiet, zakopanych na wielkim, posępnym torfowisku przez brutalnego zabójcę. Nie ma ciał - nie ma więc wątków antropologicznych, jednak autor bardzo dobrze nakreśla nam obraz jaki panuje wśród tylu wybitnych specjalistów badających sprawę. Każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, każdy czuje się ekspertem. Rywalizacja między śledczymi jest wręcz namacalna. David również daje się ponieść tej fali i jest wściekły, gdy pewien stary, złośliwy archeolog przywłaszcza sobie wysnute przez niego wnioski i przedstawia je innym jako swoje własne. 

Miejsce akcji, czyli ponure torfowisko w Kornwalii, na którym roi się od grobów młodych kobiet naprawdę działa na wyobraźnię. Czujemy ten chłód, widzimy mgłę i cieszymy się, że jesteśmy tam tylko i wyłącznie w naszej wyobraźni.

Postać mordercy Jerom'a Monka również została ukazana bardzo ciekawie. Jest on przedstawiony jako groźny, gniewny, brutalny i niezwykłe niebezpieczny morderca i gwałciciel, ale z biegiem wydarzeń możemy zmienić o nim zdanie. Dzięki temu powieść nie jest przewidywalna. Ciągle dowiadujemy się czegoś nowego. Otwarte zakończenie pozwala nam "dopowiedzieć" sobie losy Davida. Może znalazł miłość? Może prowadzi kolejną ciekawą sprawę? A może kiedyś autor zdecyduje się wydać kolejny tom? W każdym razie zostawił sobie otwartą furtkę.

Naprawdę nie dziwi mnie, że wydawnictwo Amber wciąż wznawia serię o Hunterze, bo jest naprawdę dobra! Żałuję, że to już koniec mojej przygody z ciekawskim antropologiem, ale wszystko co dobre niestety kiedyś się kończy. 

Polecam "Wołanie grobu" fanom tajemnic, zagadek, wątków kryminalistycznych i psychologicznych. Gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni!

Moja ocena:
7/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:  "Klucznik""Czytam opasłe tomiska" oraz "Historia z trupem".


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu AMBER.

środa, 24 grudnia 2014

Świąteczne życzenia


Moi drodzy! Chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia świąteczne. Mnóstwa miłości, radości, uśmiechu, ale też spokoju i wyciszenia. 

"Marzeń o które warto walczyć. 
Radości, którymi warto się dzielić, 
przyjaciół z którymi warto być 
i nadziei bez której nie da się żyć"

Wszystkiego dobrego!
Ściskam serdecznie!
Beti :)

sobota, 20 grudnia 2014

Ulubione świąteczne piosenki :)

Święta Bożego Narodzenia sprawiają, że jest mi zwykle dość smutno, refleksyjnie. Dla jednych to radosny czas, inni odcinają się od wszystkiego co związane ze Świętami. Mimo to chcę Wam powiedzieć, że kocham świąteczne utwory, mogę ich słuchać na okrągło, poprawia mi to humor i sprawia, że jest mi cieplej na sercu! Zapraszam do posłuchania kilku moich ulubionych piosenek:) 

Band Aid - "Do they know it's Christmas" - piosenka powstała w 1984r, ale wciąż bije rekordy popularności. Kocham fryzury tych Panów i to jak bardzo się wczuwają:) 


Jon Bon Jovi "Please come home for Christmas" - krótka, ale ma coś w sobie coś co mnie przyciąga.


Michael Bublé - "All I Want For Christmas Is You" - uwielbiam głos Bublé jak również wszystkie jego utwory, nie tylko te świąteczne :) Chciałabym kiedyś pójść na jego koncert. To moje małe marzenie :)



Frank Sinatra - "Have Yourself a Merry Little Christmas" - ten utwór uroczo wykonuje również Katie Melua:)


Chris Rea - "Driving Home For Christmas - Od lat moja ulubiona, bardzo spokojna, wpadająca w ucho:)


Varius Manx - "Hej ludzie, idą Święta" - mam miłe wspomnienia związane z tą piosenką:)


Debbie Gibson - "Sleigh Ride Christmas" - na wesoło:)


MIŁEGO SŁUCHANIA:) MAM WIELKĄ NADZIEJĘ, ŻE COŚ WPADNIE WAM W UCHO:)

wtorek, 16 grudnia 2014

"Ostanowka: Rossija!" - magazyn do nauki języka rosyjskiego - numer 12

Ostanowka: Rossija! (ОСТАНОВКА: РΟССИЯ!) to ogólnopolski kwartalnik dla osób uczących się języka rosyjskiego wydawany nieprzerwanie od listopada 2011 roku przez firmę COLORFUL MEDIA.  Zawiera informacje o krajach i regionach rosyjskojęzycznych, ich mieszkańcach i kulturze oraz różne ciekawostki i aktualności.



Jak pamiętacie mieszkam w pobliżu granicy z Białorusią (15 km), dlatego też postanowiłam przypomnieć sobie jeden z moich ulubionych szkolnych języków, mianowicie rosyjski. Ludzie uważają, że to trudny język, ale jeśli jest się z nim "osłuchanym" tak jak w województwie Podlaskim to nauka nie sprawia nikomu większych trudności. Wystarczy poznać alfabet. Bardzo lubię rosyjski, aczkolwiek jakiś czas temu straciłam płynność językową. Z pomocą przyszedł mi kolejny numer magazynu Ostanowka Rossija!

Numer 12 jest naprawdę bardzo ciekawy, a dzięki słowniczkowi, który znajduje się pod każdym artykułem możemy o wiele łatwiej zrozumieć czytany tekst. Od powyższego numeru wydawnictwo wprowadziło udoskonalenie w postaci numeracji słownictwa, co znacznie ułatwia naukę.  Podobnie jak w przypadku innych magazynów językowych wydawanych przez Colorful Media w Ostanowce znajdziemy artykuły, do których można pobrać pliki MP3.

Nowy numer (październik - grudzień 2014) zawiera:

* Relację polskich studentów filologii rosyjskiej z Irkucka.

* Naprawdę ciekawy wywiad z Marianą Naumovą
15-letnią (!!!) trzykrotną mistrzynią świata w wyciskaniu leżąc. Przyznam, że nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, a jest naprawdę ciekawą osobą. W wywiadzie Mariana mówi, iż ma nadzieję, że sport znów stanie się modny!


* Wasilij Szukszyn
Aktor, reżyser, pisarz. Życie i twórczość.

* Miasta przyszłości na księżycu
Plany Rosji i innych krajów dotyczące kolonizacji księżyca.

* Rosyjski stereotyp. Co Rosjanie myślą o innych narodach. 
Jak sądzicie co myślą o nas? A więc wyczytałam, że:
- uważają, że Polacy nie lubią Rosjan
- uważają, że Polki to piękne kobiety
- myślą, że często narzekamy na swój ciężki los i uskarżamy się na coś
- kojarzą nasz kraj z papieżem Janem Pawłem II

* Kącik filmowy.

Pozdrawiam i zachęcam do nauki. Języki są i zawsze będą w modzie. W ofercie wydawnictwa znajdziecie też magazyny do nauki innych języków obcych takich jak angielski, niemiecki czy hiszpański.

Za możliwość poszerzenia mojej wiedzy dziękuję Wydawnictwu Colorful Media.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

"DOKTOR SEN" - Stephen King


Autor: Stephen King
Tytuł: DOKTOR SEN
Liczba stron: 656 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 24.09.2013

Pamiętacie małego, jaśniejącego Danny'ego ze słynnego "Lśnienia"? Cudowny, grzeczny i uroczy chłopiec pozostawiony na pastwę losu w starym, nawiedzonym hotelu Panorama, wraz z ojcem popadającym w paranoję i współuzależnioną matką. Choć "Lśnienie" nie zdobyło mojego serca, to mały Danny już tak. Byłam bardzo ciekawa jego dalszych losów i bardzo się cieszę, że "Doktor Sen", po dość długim czasie,  trafił w końcu w moje ręce.

Głównym bohaterem "Lśnienia" był Jack Torrance, prowadzący nierówną walkę z alkoholizmem. Bohaterem powyższej opowieści jest natomiast syn Jack'a - Dan Torrance, którego poznajemy jako dorosłego człowieka. Recz dzieje się w czasach współczesnych. Dan również walczy z alkoholizmem i agresją, a także zmaga się ze skutkami swojej "jasności". Wciąż nękany jest koszmarami dzieciństwa i widzi słynne duchy z hotelu Panorama. Dan "szwęda" się po całym kraju, pije, wszczyna burdy w barach i generalnie szuka swojego miejsca na ziemi. Coś przyciąga go do małego miasteczka New Hampshire, w którym Dan zatrzymuje się na dłużej. Zaczyna pracę w hospicjum i wykorzystuje swoją moc, aby ulżyć umierającym. Staje się sławny jako Doktor Sen.

W tym samym czasie, kiedy Dan znajduje jako takie ukojenie i spokój, na świat przychodzi niesamowita osóbka - Abra Stone. Jej rodzice zauważają, że dziewczynka jest inna. W ich domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, fortepian sam gra, uporządkowane wieczorem zabawki rano znów leżą na podłodze, a łyżki przyklejają się do sufitu. David i Lucy podejrzewają Abrę, która jest jeszcze niemowlakiem. Nie wiedzą czym jest "jasność", ale Dan wyczuwa, że gdzieś istnieje dziecko, które "lśni" i to sto razy mocniej niż on sam. 

Nie tylko Dan to czuje. Wyczuwa to też grupa teoretycznie niegroźnych staruszków nazywających siebie Prawdziwym Węzłem. Nie są już ludźmi, ale żyją dzięki żywieniu się "jasnością" takich dzieci jak Danny i Abra. Są jak narkomani - wdychając ich moc, młodnieją i nabierają sił, stają się długowieczni i niepokonani.

Autor świetnie opisał członków Prawdziwego Węzła, ich wygląd, życie, nawyki. Stworzył świetną postać Rose Kapelusz, przywódczyni Prawdziwych, której naprawdę nie chciałabym spotkać na swojej drodze. Seksowna, piękna kobieta pożerająca i torturująca dzieci! Brrrr...

Przede wszystkim "Doktor Sen" to powieść o nałogu i walce Dana z alkoholem i demonami z przeszłości, o odkupieniu swoich win poprzez pomoc Abrze i umierającym staruszkom. Byłam wzruszona tym, jak Dan podchodził do swoich pacjentów, jakim ciepłem i zrozumieniem ich otaczał. 

Mimo iż książka nie jest tak przerażająca i psychodeliczna jak "Lśnienie" nadal stykamy się z wieloma zdarzeniami paranormalnymi, jak również spotykamy się z masa odrażających zjaw. Będą leżące w wannie, gnijące ciała, rozpadające się zwłoki i inne stwory. Mimo wszystko "Doktor Sen" to powieść bardziej realna, sensowna, bardziej dostosowana do obecnych czasów, z małymi powrotami do przeszłości, z których zresztą dowiadujemy się mnóstwa ciekawych rzeczy. 

Była to powieść pretendująca do pełnej punktacji, czyli 10/10, aczkolwiek musiałam odjąć jeden punkt za to kim stał się uroczy Danny Torrance. Nie chciałam widzieć go takim jakim był jego ojciec. Chciałam, żeby pozostał taki jak w "Lśnieniu" choć wiedziałam, że jest to niemożliwe.

Uważam, że "Doktor Sen" to genialna kontynuacja, którą muszą przeczytać nawet takie osoby, które są sceptycznie nastawione do "Lśnienia". Będziecie mile zaskoczeni. Książka nadal pozostaje dobrym horrorem, pełnym zjaw, krwi i zjawisk nadprzyrodzonych, ale jest bardziej spójna, ciekawsza, niesamowicie wciągająca. Serdecznie polecam! "Doktor Sen" przywrócił moją wiarę w autora i w związku z tym na pewno kiedyś sięgnę jeszcze po jakiś tytuł z jego dorobku.

Moja ocena:
 9/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytam opasłe tomiska" , "Okładkowe Love""Klucznik""Historia z trupem".

czwartek, 4 grudnia 2014

NOWY STOSIK + MOJA MINI BIBLIOTECZKA


MOJE ZAKUPY:


1. Cora Carmack - "Coś do ukrycia"
2. Cora Carmack - "Coś do stracenia" 
Książki używane, kupione w grupie na fb. Za obie wraz z przesyłką zapłaciłam    40 zł. Skusiła mnie przede wszystkim cena, ale i pozytywne recenzje.
3. Jeanine Frost - "W pół drogi do grobu" - 6.29zł Tania książka, dodatkowo nie musiałam płacić za przesyłkę, bo książkę odebrał mi mieszkający w Białymstoku brat :)
4. Jennifer L. Armentrout - "Onyks" - 22 zł - To, że nie czytałam pierwszego tomu NIGDY nie powstrzymuje mnie przed tym, aby kupić kolejny. Wiecie o tym. 

Bardzo się cieszę ze swoich malutkich zakupów:)

RECENZENCKIE:


"Rozdroża" Sabiny Waszut już przeczytałam i polecam - Recenzja. Brakuje książki "Love Rosie", która poszła już w świat, czyli została pożyczona. 

Na życzenie Magdy z bloga "Przez piękne okulary" przedstawiam moją "kawalerkową" mini biblioteczkę. Magda była ciekawa jak wygląda układanie książek kolorami w moim wykonaniu oraz jak traktuję serie wydawnicze. Nie jest to moja wymarzona biblioteczka, ale staram się aby była w miarę uporządkowana:) Zapraszam:)











Półeczka z seriami :)

Półka "miszmasz"

Tak prezentują się moje zbiory. Część książek pożyczyłam znajomym, część dałam na przechowanie mamie. Jak Wam się podoba? 

Na koniec - alternatywa dla choinki:)


Pozdrawiam:)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

PODSUMOWANIE LISTOPADA :)


PRZECZYTANE W LISTOPADZIE:

1. S.C Stephens - "Swobodna"
2. Sabina Waszut - "Rozdroża" - recenzja
3. Charlotte Link - "Lisia Dolina" 
4. Cecelia Ahern - "Love Rosie" - recenzja

Witam Was serdecznie w grudniu, miesiącu niezwykłe nastrojowym, a zarazem ciemnym i mroźnym. Czas pożegnać listopad. Przeczytałam 4 książki wymienione wyżej. Niewiele, ale na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że na blogu ukazało się więcej recenzji. Najlepiej oceniam ostatnią pozycję, czyli "Love Rosie" - polecam Wam bardzo gorąco. Pozostałe pozycje również były bardzo dobre. Łącznie przeczytałam 1944 strony, czyli około 65 stron dziennie. Witam nowych obserwatorów i dziękuję Wam za obecność na moim blogu. 

Aktualnie czytam "Doktora Sen" Stephena Kinga i już teraz mogę Wam powiedzieć, że to świetna książka. Recenzja na pewno w grudniu, stosik już niedługo. Ogólnie jak jest zimno, to lepiej mi się czyta. W planach mam też zamiar podzielić się z Wami moimi ulubionymi świątecznymi piosenkami.


 W moim mieście od około 2 tygodni jest już bardzo zimowo, śnieg i mróz dają się we znaki. A jak tam u Was? Jakieś plany, postanowienia adwentowe? 






Pozdrawiam i życzę Wam wspaniałego miesiąca!

czwartek, 27 listopada 2014

LOVE ROSIE - Cecelia Ahern

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: LOVE ROSIE (poprzedni - tytuł NA KOŃCU TĘCZY)
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 03.12.2014


Rosie i Alexa poznajemy jako parę uroczych nicponi w wieku szkolnym. Mimo różnicy płci są najlepszymi przyjaciółmi. Dorastają, ale wciąż trzymają się razem. Wspólnie się bawią, nienawidzą tej samem nauczycielki, popadają w coraz to nowe i wymyślniejsze tarapaty. Są nierozłączni. Wszystko zmienia się kiedy Alex wraz z rodzicami musi przeprowadzić się z Dublina do Bostonu. Chłopak, który od zawsze chciał zostać lekarzem zamierza rozpocząć tam studia na Harvardzie, natomiast Rosie, która ma manię na punkcie eleganckich hoteli ma w planach podjęcie nauki w szkole menadżerskiej w Bostonie. Wszystkie jej plany rujnuje nieplanowana ciąża... Alex wyjeżdża, a Rosie musi zweryfikować wszystkie swoje dotychczasowe plany. Co z tego wyniknie?

Cecelia Ahern najbardziej znana jest ze swojej debiutanckiej powieści pod tytułem "P.S Kocham Cię". Książkę tę czytałam bardzo dawno temu, ale wciąż doskonale pamiętam jak bardzo byłam nią oczarowana. "Love Rosie" również zapamiętam na długo. Książka idealne trafiła w mój gust. Jest to taka wesoło-smutna opowieść i przyjaźni i miłości. Tak, wiem - brzmi banalnie, ale w tym cały urok tej powieści. Język powieści jest świetny, lekki, wesoły, taki, jaki najbardziej lubię. Pełne cynizmu listy Rosie i wcale nie gorsze odpowiedzi Alexa powodują, że czytając wciąż mamy chęć się uśmiechać. Historię przyjaciół autorka opowiada nam nietypowo, bo za pomocą listów, e-mailów, smsów, rozmów na czacie, kartek świątecznych i okolicznościowych. Na początku ciężko było mi przyzwyczaić się do takiej formy, ale historia tak bardzo mnie wciągnęła, że przestałam zwracać na to uwagę.

Autorka bardzo realistycznie wykreowała bohaterów. Zarówno Alex jak i Rosie przeżywają wiele rozterek, zmagają się z kolejnymi nieudanymi związkami, trudnościami z pracą i z dziećmi, przeżywają śmierć bliskich osób. Ich problemy są bardzo ludzkie i wiarygodne, ale zakropione wesołą nutką. Bardzo polubiłam Ruby, starszą przyjaciółkę Rosie, bohaterkę drugoplanową, ale pełną werwy i energii. Wiele osób występujących w książce nosi bardzo oryginalne przezwiska jak na przykład: "Brian Maruda", "Wielkonosa Śmierdziucha Panna Casey" czy "Puszczalska Bethany. Rozmowy Alexa i Rosie w kontekście tych przezwisk były naprawdę arcyśmieszne. Przyznam, że nie znosiłam "Puszczalskiej Bethany", za to Panna Casey bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła!


"Wszystko wokół nas wiruje - praca, rodzina, przyjaciele, kochankowie... Chciałoby się krzyknąć "STOP", rozejrzeć się, zmienić porządek paru rzeczy, a potem znowu ruszyć."
cytat, str. 160

Bohaterom powieści towarzyszymy od najmłodszych, dziecięcych lat, a żegnamy się z nimi kiedy są już grupo po pięćdziesiątce. Patrzymy jak dojrzewają fizycznie i psychicznie, jak walczą o swoje marzenia - z lepszym bądź gorszym skutkiem. Jeśli jeszcze tego nie czytaliście, musicie koniecznie to nadrobić!

Osobiście pozostałabym przy poprzednim tytule - "Na końcu tęczy", ale generalnie liczy się treść, a ponieważ uwielbiam filmowe okładki - wybaczam ten nowy tytuł.

"Love Rosie" to wzruszająca, słodko-gorzka opowieść, która na długo pozostaje w pamięci. Polecam ją każdemu czytelnikowi, w każdym wieku! Sama na pewno do niej wrócę!

Fani książki „Love, Rosie”, znanej w Polsce pod tytułem „Na końcu tęczy”, już niedługo będą mogli obejrzeć film na dużym ekranie. Rola Rosie została powierzona ślicznej Lilli Collins, którą ja znam już z takich hitów jak "Porwanie" oraz "Dary Anioła. Miasto kości", a filmowym Alexem został Sam Claflin. Zanim film trafi do kin, 3 grudnia w księgarniach pojawi się powieść z filmową okładką. Ekranizacja powieści pt. „Love, Rosie” do polskich kin wejdzie już 5 grudnia. Wybieracie się? Ja bardzo bym chciała:)


Moja ocena:
 9/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytam opasłe tomiska" i  "Okładkowe Love".

niedziela, 23 listopada 2014

"PLOTKA" - Beth Gutcheon

Autor: Beth Gutcheon
Tytuł: PLOTKA
Liczba stron: 336 
Wydawnictwo: Muza 
Data wydania: 17.09.2014


Beth Gutcheon jest amerykańską autorką ośmiu powieści, z których niektóre stały się bestsellerami w USA. Jej dziewiątą książką jest prezentowana przeze mnie dziś "Plotka". Pisarka mieszka w Nowym Jorku, studiowała literaturę angielską na Uniwersytecie Harvarda. Poza pisaniem książek tworzy również scenariusze filmowe. Jej powieści zostały przetłumaczone na 14 języków. 

Akcja powieści rozgrywa się w Nowym Jorku, w najbardziej znanej i popularnej dzielnicy Manhattanu - Upper East Side. Dzielnica ta była miejscem akcji dla wielu filmów, programów telewizyjnych i innych medialnych produkcji ze względu na swoje muzea, kosztowne restauracje i butiki, sąsiedztwo Central Parku, elitarne szkoły, a także wpływowych mieszkańców. Dla mnie znana jest przede wszystkim z genialnego serialu "Plotkara", dlatego gdy tylko ujrzałam tę piękną okładkę i tytuł, wiedziałam, że muszę przeczytać "Plotkę".

Książka opowiada historię trzech kobiet - Lovii French, Diny Kittredge i Avis Binney, które spotkały się pierwszy raz w 1960 roku jako uczennice dystyngowanej szkoły z internatem dla dziewcząt. Lovia jest narratorką powieści i poznajemy ją jako osobę w średnim wieku. Dowiadujemy się, że prowadzi ona ekskluzywny butik na Manhattanie. Wśród klientek są jej dwie przyjaciółki jeszcze z czasów szkolnych - Dina i Avis. Obecnie Dina, dziennikarka, pracuje dla jednego z brukowców. Avis jest wybitną historyczką sztuki, doradzającą słynnym kolekcjonerom. Między kobietami od zawsze panuje zawiść i zazdrość, a także niezdrowa relacja wywołana pewnym incydentem sprzed kilkudziesięciu lat. I nie zmieni się to nawet wówczas, gdy jedyna córka Avis zwiąże się z młodszym synem Diny. Stawia to w niezwykle trudnej sytuacji Lovię, która kocha obie przyjaciółki i czuje się zobowiązana pilnie strzec ich sekretu. 

Fabuła - choć brzmi świetnie - jest dość dziwna i ponura. Książka napisana jest lekkim językiem, aczkolwiek autorka czyniąc Lovię narratorką w swojej opowieści cięgle cofa się w przeszłość i robi to niezbyt dobrze. Zaczyna jeden wątek, który do niczego nie prowadzi, a następnie niczego do końca nie wyjaśniając przechodzi do zupełnie innych treści.  Jako zagorzała fanka serialu Plotkara" spodziewałam się skomplikowanych, wysoce wyrafinowanych intryg, a dostałam opis skomplikowanych więzi rodzinnych, chłodne, chaotyczne opisy i tragiczne, ale opisane w niezwykłe suchy i obojetny sposób zakończenie. Za to właśnie zakończenie odjęłam jeden punkt - pierwotnie miało być to 6/10. Czekałam, aż historia w końcu dojdzie do jakiegoś ciekawego, kulminacyjnego punktu, w którym to właśnie siła plotki odegra główną rolę, a tu nagle książka zakończyła się się bez większych ceregieli.

Myślę, że "Plotka" lepiej sprawdziłaby się jako scenariusz filmowy niż książka. Wybuchowa, głośna, szalona Dina i cichutka, stonowana, skromna Avis mogłyby świetnie wypaść na ekranie. Plus przyznaję pięknej okładce, która przyciąga wzrok. Prezentuję Wam również inne wydania. Co o nich myślicie?




Podsumowując, "Plotka" nieco mnie zawiodła i dlatego nie umiem polecić jej z czystym sumieniem. Decyzję pozostawiam Wam czytelnikom, ponieważ nie musicie wierzyć mi na słowo. 

Moja ocena:
 5/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Klucznik" ,  "Historia z trupem" oraz "Okładkowe Love"

niedziela, 16 listopada 2014

MIEJSCE DO CZYTANIA "Z DUSZĄ"

Witajcie! Dziś zamiast recenzji chciałabym przedstawić Wam kilka inspirujących zdjęć wyszukanych w czeluściach internetu. Każdy z nas zapewne marzy o biblioteczce z prawdziwego zdarzenia, bądź przytulnym kąciku czytelniczym jednak nie zawsze możemy sobie na to pozwolić. Marzenia jednak nic nie kosztują, dlatego serdecznie zapraszam :)










Mój faworyt - biblioteczka pod schodami - moje największe książkowe marzenie!


Obecnie mam książki ułożone kolorami, jednak z powodu małej ilości miejsca nie wygląda to tak spektakularnie.


A może ktoś z Was spełnił marzenia i ma taką biblioteczkę lub taki kącik? Pochwalcie się:)
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej niedzieli :)

wtorek, 11 listopada 2014

"ROZDROŻA" - Sabina Waszut


Autor: Sabina Waszut
Tytuł: ROZDROŻA (tom 1) 
Liczba stron: 320 
Wydawnictwo: Muza 
Data wydania: 29.10.2014

Rok 1934. Młoda, niemiecka dziewczyna, Sophie Trauter wraz z całą rodziną przenosi się na polską stronę Śląska, gdzie poznaje Władka Zaleskiego - chłopaka, mieszkającego w tej samej kamienicy. Sąsiedzka relacja szybko przeradza się w silne uczucie. Wiosną 1939 roku Władek oświadcza się Sophie, pobierają się w maju i pozornie wszystko ma zakończyć się szczęśliwie. Wrześniowy wybuch wojny przekreśla jednak ich plany. Władek zostaje wcielony do polskiego wojska i rozpoczyna walkę z niemieckim okupantem. Szybko jednak dostaje się do niewoli, a wkrótce zostaje żołnierzem Wehrmachtu. Sophie zostaje w Katowicach kończy kurs stenopistek i rozpoczyna pracę w pszczyńskim urzędzie. Jaki los czeka to mieszane małżeństwo?

Sophie nazywana także po prostu Zosią jest osobą skromną, cichą, powściągliwą. Władek to jej pierwsza i jedyna miłość. Sophie choć jest Niemką czuje się również pełnoprawną Ślązaczką, a poprzez małżeństwo również Polką. Wojna zrujnowała jej plany na spokojną, zaplanowaną przyszłość. Od dnia ślubu dziewczyna praktycznie nie widuje męża i wciąż boryka się z czarnymi myślami czy jeszcze kiedykolwiek go zobaczy. Jej marzenia są bardzo skromne, proste. Chciałaby mieć co włożyć do garnka, wyczarować mężowi pyszne potrawy, żyć w spokoju, we dwoje. Proste prawda? Ale nie w czasach wojny...


"Wciąż staram się rozstrzygnąć w sumieniu, po której stronie tej wojny stoję."
Cytat str. 118

Moim zdaniem Zosia stanęła po odpowiedniej stronie i takie jej postępowanie bardzo mi zaimponowało. Dziewczyna dokonała w życiu słusznych wyborów. Kierowała się uczuciem, jak również wykazała się odwagą. Murem stała za mężem "polaczkiem" i nie dała się poderwać koledze z pracy, który usilnie i na wszelkie sposoby starał się wmówić młodej dziewczynie, że z jej związku wyniknął same problemy. Sophie bardzo dobrze traktowała swoją teściową Panią Zaleską, choć ta nigdy nie pogodziła się z tym, ze jej synowa jest Niemką. 

"Rozdroża" to książka, którą czyta się szybko i z ciekawością. Spotkamy się tu z narracją pierwszoosobową z perspektywy Zosi. Ze względu na tematykę wojenną każdy z nas zostanie zmuszony do chwili refleksji i zadumy. Autorka przybliża nam czasy okupacji niemieckiej na Śląsku. Ukazuje jak sprawnie Hitler manipulował niemiecką ludnością cywilną, która na początku nie miała pojęcia o zagładzie Żydów bądź innych aktach straszliwej przemocy. 

Język jakim posługuje się Sabina Waszut jest prosty ze sprawnie wplecioną w tekst gwarą śląską. Takim sposobem dowiadujemy się, że np. "sztrykować" to inaczej robić na drutach, że "zazdrostki" to inaczej firanki, "bombony" to cukierki, a "byfyj" to po prostu kredens.

Przejdźmy do tego co mi się nie podobało. Przede wszystkim suche (jeśli mogę tak to ująć) zdania. Brzmiały one mniej więcej tak: "Poszłam tam...", "Powiedziałam to..." "Pomyślałam tamto...". Krótkie zdania, nierozbudowane opisy. Bardzo szybkie przeskoki czasu. W jednym rozdziale mamy np. październik 1941r, a w następnym już marzec 1943r. Być może taki był zamysł autorki na tę książkę, ale ja jednak lubię w powieściach trochę więcej emocji, czułości, opisów. Na szczęście pod koniec lektury zdania wydłużają się i czyta się o wiele lepiej.

Dobra wiadomość jest taka, że "Rozdroża” będą miały wkrótce swoją kontynuację. Sabina Waszut pracuje właśnie nad „Mostami” drugą częścią historii o Sophie i Władku. Bardzo się cieszę z takiego obrotu spraw, ponieważ książka była po prostu za krótka i nie zaspokoiła dostatecznie mojej ciekawości co do dalszych losów Zosi i Władka.

Jeśli chodzi o tytułowe "Rozdroża" są one być może pewnym życiowym punktem zwrotnym w życiu Zofii, od którego zaczynają się wielkie zmiany. Są niczym innym jak domem rodzinnym, o który Zosia dopiero jako   80-letnia babunia postanawia walczyć.

"Te domy stoją na rozdrożu, tutaj kończyła się jedna droga i zaczynała inna, tutaj należało dokonywać wyborów. Wiele razy udało nam się wybrać właściwie."
cytat str. 314

Książka Sabiny Waszut pozwoliła mi bardziej docenić to co mam oraz to w jakich czasach obecnie żyję. Umiliła mi dwa jesienne wieczory i z niecierpliwością będę wyczekiwać "Mostów", dlatego, iż "Rozdroża" były stanowczo za krótkie!

Sabina Waszut – urodziła się w 1979 roku w Chorzowie. Publikowała między innymi w Magazynie Materiałów Literackich Cegła oraz w Śląskiej Strefie Gender. Związana z Grupą Lliteryczną Na krechę. Laureatka konkursów literackich. Recenzentka. W styczniu 2013 roku nakładem wydawnictwa Anagram ukazała się książka "Isabelle", której jest współautorką.


Moja ocena:
 7/10

Książkę w przystępnej cenie możecie kupić tutaj:


Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytam opasłe tomiska""Stare, dobre czasy" oraz "Historia z trupem".

niedziela, 9 listopada 2014

"CIERNISTA RÓŻA" - Charlotte Link


Autor: Charlotte Link
Tytuł: CIERNISTA RÓŻA
Liczba stron: 600
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 21.05.2014

Oto moje kolejne spotkanie z niemiecką pisarką, autorką wielu światowych bestsellerów. "Ciernista róża" to już 19 książka w dorobku autorki, natomiast dla mnie jest to czwarte spotkanie z jej twórczością.

Brytyjska wyspa Guersney, rok 1940, początek okupacji niemieckiej. Wysokiej rangi oficer SS Erich Fieldman wraz ze swoją młodziutką żoną Helene bezprawnie zajmują uroczy dom z ogrodem pełnym róż. Nie wiedzą, że w środku znajduje się przerażona, 11-letnia dziewczynka, która nie zdążyła wraz z rodzicami wsiąść na statek odpływający do Anglii. Na skutek tego zdarzenia mała Beatrice zostaje kompletnie sama w rodzinnej posiadłości. Od tej pory będą dzielić dom we trójkę, a ich losy zostaną splątane na zawsze.

Po wielu latach od wydarzeń opisanych powyżej, Karin Palmer, była nauczycielka z Berlina, ogarnięta chęcią zmiany dotychczasowego życia, decyduje się wyjechać na angielską wyspę Guernsey, gdzie przed laty spędziła cudowne wakacje. Na miejscu okazuje się niestety, że pokój, który zarezerwowała, został oddany komu innemu i kobieta nie ma się gdzie podziać. Przez przypadek trafia do uroczego domu z ogrodem pełnym róż, który należy do 71-letniej Beatrice Shaye. Karin ulega urokowi staruszki, jej pięknego ogrodu i eleganckiego, przytulnego domu. Między kobietami szybko nawiązuje się serdeczna przyjaźń mimo dzielącej je różnicy wieku. Ich rozmowy stają się coraz bardziej intymne i szczere. Beatrice powoli zaczyna opowiadać o przeszłości. Karin natomiast opowiada o swoim nieudanym małżeństwie oraz atakach paniki i uzależnieniu od leków. Wiele zmienia się, gdy na małej wyspie dochodzi do morderstwa. Kto został zabity i co mają z tym wspólnego wydarzenia z przeszłości?

"Ciernista róża" to powieść, która rozgrywa się w czasie II wojny światowej i w teraźniejszości. Uwielbiałam te momenty kiedy Beatrice w swojej opowieści przenosiła się w dawne czasy. 

Głównymi bohaterkami powieści są dwie starsze kobiety zamieszkujące wspólnie spory dom. Choć to Beatrice jest właścicielką posesji, to po zakończeniu wojny i śmierci niezrównoważonego męża, Helene nigdy nie zdecydowała się na wyprowadzkę. Panie łączy coś w rodzaju przyjaźni, może ze strony Beatrice bardziej jest to przyzwyczajenie graniczące niekiedy z nienawiścią. Beatrice traktuje Helene jako zło konieczne, mimo to toleruje ją pod swoim dachem. Ta druga natomiast udając zagubioną i samotną przywiązała do siebie młodszą o dziesięć lat Beatrice na zawsze. Była to bardzo dziwna relacja i naprawdę nie umiem powiedzieć jak zachowałabym się na miejscu Beatrice. Czasem wydawało mi się, że chyba wyrzuciłabym Helene na bruk, innym razem uznawałam ją za nieszkodliwą, spragnioną miłości i uwagi staruszkę.

Nie jest to na pewno typowy kryminał, bo wątek morderstwa pojawia się dopiero na koniec lektury i jest dość słaby. Nie znajdziemy tu zapierającej dech w piersi intrygi. Mimo wszystko cała historia, w tym liczne retrospekcje sprawiają, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Jest spójna, logiczna i przede wszystkim po prostu ciekawa. Marny wątek kryminalny rekompensuje duża ilość tajemnic z przeszłości.

"Ciernista róża" to powieść, w której występuje multum postaci i przeplata się  się ze sobą całe mnóstwo wątków. Poznajemy Kevina, młodego, homoseksualnego chłopaka, który przyjaźni się z obiema staruszkami. Poznajemy też losy syna Beatrice, Alana, który ma problem z alkoholem, a wszystko za sprawą młodszej o 20 lat Mai, dziewczyny, która od lat wodzi Alana za nos. Są to postaci świetnie wykreowane, każda z nich ma swoją historię i wpływ na losy obu staruszek. Dzięki tak licznym bohaterom książka z każdą stroną staje się coraz ciekawsza.  

Jak wszystkie książki Charlotte Link ta również zawiera wątek kobiety niezwykle słabej i tłamszonej przez męża. Kobietą tą jest Karin, która w końcu jednak znajduje w sobie siłę, aby totalnie odmienić swoje życie. 

Poznajemy też losy lokalnej społeczności za czasów okupacji, która według opisu autorki nie była tak tragiczna jak w innych krajach. Oczami Beatrycze widzimy jak wyglądała okupacja na tej malej wysepce. Osoby, które pozostały na wyspie nie były jakoś szczególnie prześladowane i choć zmuszone do nauki języka niemieckiego oraz innych wymogów to jednak nawiązały nić przyjaźni z okupantem. Pod koniec razem cierpieli głód, biedę, odcięcie od świata i odczuwali fatalne skutki II wojny światowej.

Reasumując, jest to najlepsza książka Pani Link jaką do tej pory czytałam. Jestem pewna, że warto dać jej szansę, więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to do dzieła!

Moja ocena:
 8/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Stare, dobre czasy""Czytam opasłe tomiska", "Klucznik""Historia z trupem" oraz w "Wyzwaniu bibliotecznym".

czwartek, 6 listopada 2014

"SZEPTY ZMARŁYCH" - Simon Beckett

Autor: Simon Beckett
Tytuł: SZEPTY ZMARŁYCH
Liczba stron: 256
Cykl: Dr David Hunter (tom 3)
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 06.05.2009


 "Szepty zmarłych" to trzeci tom znanych przygód doktora Davida Huntera. Cały cykl składa się z czterech części: 

1. "Chemia śmierci"
2. "Zapisane w kościach"
3. "Szepty zmarłych"
4. "Wołanie grobu"

Każdą powieść o doktorze Hunterze można czytać oddzielnie i w dowolnej kolejności. Ja jednak polecam czytać po kolei, gdyż wtedy o wiele lepiej zrozumiemy losy głównego bohatera, który pozostaje niezmienny.

W niespełna rok po traumatycznych wydarzeniach opisanych w drugiej części, David Hunter przybywa na stypendium naukowe do Stanów Zjednoczonych. Na zaproszenie swojego mentora, Toma Liebermanana, David opuszcza Wielką Brytanię i trafia na "Trupią Farmę" - jest to miejsce gdzie kiedyś uczył się zawodu antropologa. Ma nadzieję na nowo odzyskać wiarę w siebie i zgłębiać tajemnice zmarłych. Wspólnie z Tomem i z agentem specjalnym Danem Gardnerem rozwiązuje zagadkę zabójstwa Terry'ego Loomisa, znalezionego w górskiej chacie. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary.

Po przeczytaniu dwóch tomów przygód Davida Huntera nie wyobrażałam sobie sytuacji, aby zostawić tę serię niedokończoną. Jeśli jesteście ze mną od początku istnienia tego bloga, na pewno wiecie, że wątek medycyny sądowej i "rozbierania" ludzkiego ciała na części pierwsze niezwykle mnie fascynuje. Nie pytajcie dlaczego, bo sama nie mam pojęcia. Wiem tylko jedno - nigdy mi się to nie znudzi.

David jest antropologiem sądowym, co znaczy mniej więcej tyle, że jego zadaniem jest identyfikacja ciał, których nie da się rozpoznać, bo są spalone, rozłożone, rozczłonkowane bądź niekompletne. Sprawy, do jakich jest wzywany David są pełne niewiadomych, absorbują czytelnika niemal natychmiast. Dla fanów seriali skupiających się na tej tematyce (np."Kości") książki Becketta powinny stanowić niezłą gratkę. 

"Skóra. Największy ludzki organ i najbardziej niedoceniany. To łącznik naszych zmysłów ze światem zewnętrznym, bariera, na której kończy się nasza indywidualność, nasze ja. I nawet po śmierci coś z tej indywidualności pozostaje. Ale nawet martwa i odrzucona, skóra nadal zachowuje ślady swojego dawnego ja. Nawet teraz może mieć swoją historię do opowiedzenia i tajemnice do ukrycia. Jeśli tylko umiesz patrzeć."
Sam David jest dość specyficzną postacią, bo choć z racji wykonywanego zawodu jego życie jest notorycznie zagrożone, to jednak nie poddaje się i zawsze brnie coraz głębiej w prowadzone śledztwo. Pozostawia to oczywiście trwałe ślady w jego psychice, dlatego też warto czytać powieści w odpowiedniej kolejności. Minimalny i jednostronny wątek miłosny w powieści istnieje, ale jest naprawdę tylko czysto platoniczny i nie determinuje charakteru powieści.

Język jakim posługuje się autor jest bardzo obrazowy, plastyczny, a zarazem lekki i wciągający. Dzięki temu jesteśmy w stanie wyobrazić sobie poszczególne sceny - rozpadające się, gnijące ciała, tłuściutkie, białe robaki wypadające na zewnątrz. Wraz z bohaterami możemy nawet poczuć zapachy owych trupów i przeanalizować krok po kroku stadium ich rozkładu. Fabuła osnuta jest wokół poszukiwań sprawcy zabójstw, który zawsze jest o krok dalej niż ścigający go bohaterzy. Akcja toczy się szybko, dynamicznie, ciekawie. Książki nie sposób odłożyć. Już nie mogę doczekać się chwili, gdy przeczytam ostatni tom.

Jeżeli jeszcze nie czytaliście przygód doktora Huntera musicie koniecznie to nadrobić. Gorąco polecam!

GARŚĆ CIEKAWOSTEK:

1) Zawód antropologa sądowego wykonują tylko trzy (!) osoby w Polsce.

2) W Polsce nie ma szkoły, która szkoliłaby antropologów sądowych. Aby wykształcić się w tym zakresie, należy skończyć specjalistyczne kursy w USA lub w niektórych krajach Europy Zachodniej.

3) Trupia farma istnieje naprawdę. Najsłynniejszą na świecie jest właśnie Body Farm University of Tennessee Anthropological Research Facility i jest częścią Uniwersytetu Tennessee.

4) W Polsce nie ma i raczej nie będzie "trupich farm". Sprzeciwiają się temu przepisy prawne dotyczące postępowania ze zwłokami.

Moja ocena:
 8/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:  "Klucznik" oraz "Historia z trupem".

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu AMBER.